Bohaterom spod Monte Cassino – Polonijne uroczystości 64. rocznicy otwarcia drogi na Rzym

Chicago (Inf wł.) – Polonijne uroczystości z okazji 64. rocznicy zdobycia przez żołnierzy generała Władyslawa Andersa niemieckiej twierdzy na wzgórzu Monte Cassino, które w Chicago odbyły się 18 maja, rozpoczęto uroczystą Mszą świętą odprawioną w intencji poległych, zmarłych i żyjących żołnierzy II Korpusu. Celebransem nabożeństwa w Jezuickim Ośrodku Milenijnym był o. Mariusz Han, który w wygłoszonej homilii nawiązał do bohaterstwa polskich żołnierzy i wydarzeń sprzed 64 lat.

Wartę honorową przy ołtarzu zaciągnęły poczty sztandarowe weterańskich organizacji, a w kościelnych ławach zasiedli przedstawiciele różnych organizacji polonijnych na czele z prezesem Związku Narodowego Polskiego i Kongresu Polonii Amerykańskiej Franciszkiem Spulą, komendantem Okręgu I Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej Albertem Letzą oraz prezesem chicagowskiego Koła AK Marianem Pruskiem.

Po uroczystościach kościelnych ponad 130-osobowa grupa weteranów i ich gości, wśród których nie brakowało ludzi młodych, udała się do sal bankietowych Jolly Inn, aby uczestniczyć w żołnierskim obiedzie zorganizowanym przez Koło „Karpatczyków”.

Przybyłych powitał prezes Koła Henryk Ścigała, który podkreślił, że w panteonie miejsc żołnierskiej chwały polskiego oręża Monte Cassino stanowi najpiękniejszą i najchlubniejszą kartę, i przypomniał, że żołnierze którzy 18 maja zatknęli polski sztandar na gruzach klasztoru to w głównej mierze zesłańcy i więźniowie z Sowieckiej Rosji, którym Opatrzność pozwoliła przetrwać katorgę Sybiru i zamanifestować, po której stronie i przy jakiej kulturze jest miejsce Polski i Polaków.

Podkreślał to również w swoim wystąpieniu uczestniczący w obchodach konsul generalny RP w „Wietrznym Mieście” Zygmunt Matynia, który życzył weteranom dużo zdrowia na wiele lat dalszego życia i głoszenia prawdy o wydarzeniach, które były ich udziałem.

Krótki rys historyczny i własne refleksje o zwycięstwie pod Monte Cassino zaprezentował Mieczysław Bandur, prezes 5. Kresowej Dywizji Piechoty, która wraz z żołnierzami 3. Dywizji Karpackiej i innymi jednostkami II Korpusu od 11 do 18 maja zdobywała klasztor.

– Rocznica bitwy o Monte Cassino jest odrębną od innych świąt i rocznic żołnierskich. W długiej kolejce wspomnień narodowych pamięć o tej bitwie zajmuje poczesne miejsce wśród wielkich polskich zwycięstw dziejowych – powiedział Mieczysław Bandur.

– Zdobycie wzgórza i dominującego nad nim klasztoru ojców benedyktynów było historycznym czynem wojennym żołnierzy II Polskiego Korpusu, walczących pod rozkazami gen. Władysława Andersa. Bitwa ta, będąca wielodniowym, nadludzkim wysiłkiem w zmaganiu żołnierza polskiego z wrogiem gnieżdżącym się w doskonale ufortyfikowanej twierdzy, której zdobycie otwierało drogę na Rzym, jest pomnikiem bohaterstwa i hartu żołnierza polskiego i jego dowódców. Dlaczego zdobycie klasztoru miało tak ważne znaczenie dla całości działań wojennych we Włoszech? Ofensywa aliantów od kilku miesięcy utknęła w dolinie rzeki Liry, która otwierała drogę na Rzym. Całą dolinę znakomicie można było kontrolować ze wzgórz Monte Cassino, Piedimonte i Monte Cairo. Jakikolwiek ruch wojsk w tym rejonie nie był możliwy, gdyż wywoływał huraganowy ogień artylerii niemieckiej, która od miesięcy była znakomicie wstrzelana w teren. Aby dolinę sforsować, trzeba było najpierw zdobyć te kompleksy górskie. Po ponad czterech miesiącach nieudanych prób zdobycia Monte Cassino przez Amerykanów, Francuzów, Anglików i Hindusów zadanie to powierzono Polakom, którzy udowodnili, że potrafią walczyć.

Dziś, kiedy z perspektywy 64 lat spojrzymy wstecz, śmiało można powiedzieć, że Monte Cassino pozostanie najsłynniejszą bitwą polską stoczoną poza krajem. Dowódca i żołnierze podjęli ją bowiem z pełną świadomością nieprzeciętnej ofiary krwi w imię miłości do Ojczyzny i by zadać kłam obcym agenturom pomawiającym nas o unikanie udziału w walce.
Bitwa ta stała się legendą, zanim jeszcze przeszła do dziejów współczesnej historii, stała się pomnikiem chwały polskiego oręża, zanim jeszcze zbudowano u stóp odnowionego opactwa cmentarz – pomnik tysiąca żołnierzy, którzy zwycięstwo to okupili życiem.

Dlatego też byli żołnierze II Korpusu w każdą rocznicę tego zwycięstwa, gdziekolwiek by byli, myśli swe kierują ku tym włoskim wzgórzom, które były świadkami walki, bohaterstwa, poświęcenia i ofiary, której widomym znakiem jest cmentarz na szczycie Monte Cassino z napisem, który brzmi: Przechodniu, powiedz Polsce, żeśmy polegli w jej służbie – podkreślił Mieczysław Bandur.
Ukazanie wartości bojowej odrodzonej na obczyźnie polskiej siły zbrojnej, a zarazem udowodnienie sojuszniczej lojalności zostało okupione ogromnymi stratami. Zabitych zostało 860 żołnierzy, 2822 zostało rannych, a 102 uznano za zaginionych. Zwycięstwo Polaków umożliwiło Amerykanom zdobycie Rzymu i rozsławiło imię żołnierza polskiego na cały świat. Czy jednak zostało odpowiednio docenione i uznane można mieć wątpliwości. Takimi przynajmniej podzieliła się ze zgromadzonymi jedna z uczestniczek, która stwierdziła, że to czego przez ponad 4 miesiące nie mogli zrobić żołnierze aliantów, Polacy dokonali w ciągu tygodnia, a laury zbierali inni.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że pierwszą próbę zdobycia klasztoru i otwarcia drogi do Rzymu podjęli Amerykanie już drugiego stycznia 1944 roku. Po nieudanej próbie atak amerykański został ponowiony wraz ze wsparciem francuskim. 11 lutego do ataku ruszyły jednostki hinduskie i angielskie. Wszystkie te próby nie przyniosły zakładanego skutku. 15 marca ma miejsce trzecie, najkrwawsze alianckie uderzenie na klasztor. Wzięły w nim udział: 2 Dywizja Nowozelandzka, 4 Dywizja Hinduska i 70 Dywizja Angielska. Do zwalczania artylerii wroga przeznaczonych zostało 196 dział. Z 294 dział prowadzony był bezpośredni ostrzał stanowisk obronnych Niemców, a blisko 90 stanowiło osłonę idącej do szturmu piechoty. Działania trwały na tym odcinku frontu do 26 marca i zakończyły się porażką sił sprzymierzonych. Dopiero wtedy zadanie to zostało powierzone gen. Władysławowi Andersowi i dowodzonemu przez niego II Korpusowi Polskiemu.

Część oficjalną żołnierskiego spotkania rozpoczął występ dzieci ze szkoły Mikołaja Reja, które zaprezentowały wiersze i pieśni żołnierskie. Spotkanie prowadził Zygmunt Biernat, a nad jego przygotowaniem czuwali między innymi: Sofia Firańczyk-Ścigała, która zaktywizowała weterańskie środowisko do licznego udziału w obchodach, oraz pozostali członkowie Komitetu Organizacyjnego Bankietu: Teodozja Kotas, Ewa Sobór, Danuta Dobrzycka i Antoni Piechuta.

Tekst i zdjęcia:
Andrzej Baraniak
Foto1(0134)
Uroczystości rocznicowe rozpoczęła Msza św., w której wziął udział między innymi prezes Związku Narodowego Polskiego i Kongresu Polonii Amerykańskiej Franciszek Spula, z lewej. Obok prezes 5 KDP Mieczysław Bandur i Jerzy Polanin z AK.
Foto2(0154)
Gospodarze i goście bankietu od lewej: konsul generalny Zygmunt Matynia z żoną Bożeną, prezes Koła Karpatczyków z żona Sofią i inicjatorka wystawy o II Korpusie Anna Dunajewska (stoi).
Foto3(0157)
Nad styrona organizacyjna imprezy czuwali od prawej: Antoni Piechuta, Ewa Sobór, Teodozja Kotas i Danuta Dobrzycka.
Foto4(0163)
Karpatczyk Bernad Kronyn stoi z grupa najmłodszych uczestników spotkania.
Foto5(0190)
W obiedzie żołnierskim wzięło udział ponad 130 osób. W środku honorowy prezes 5KDP Edward Metelica.
Foto6(0212)
Przyjęcie poprzedził występ dzieci ze szkoły Mikołaja Reja.
Foto7(0218)
Historię zmagań „Karpatczyków” pod Monte Cassino przedstawił prezes 5 KDP Mieczysław Bandur. Z lewej prowadzący uroczystość Zygmunt Biernat.
Foto8(0223)
Grupa uczestników ze szkoły Gen. Władysława Andersa.

“…Są bitwy, na które nie
pada pył zapomnienia…”
Chicago (Inf. wł.) – Do tych bitew należy “Bitwa o Monte Cassino”, której 63. rocznicę dzisiaj obchodzimy – cytując na wstępie słowa gen. Władysława Andersa powiedziała Jadwiga Antończak, sekretarz Koła 5 KDP do uczestników polonijnej uroczystości upamiętniającej bohaterstwo polskiego żołnierza podczas kampanii włoskiej.

Dzisiaj wracamy wspomnieniami do 11 maja 1944 roku, do Włoch, do tej nocy, kiedy o godzinie 11:00 artyleria II Polskiego Korpusu i wojsk sprzymierzonych w sile tysiąca stu dział rozpoczęła niekończącą się kanonadę na niemieckie pozycje na Monte Cassiono.

Pierwszy atak żołnierzy 3 Dywizji Karpackiej i 5 Kresowej Dywizji Piechoty oraz innych jednostek II Korpusu nie powiódł się. Po kilku dniach krwawych walk na rozkaz generała Andersa oddziały zostały wycofane z linii frontu na pozycje wyjściowe. Nastąpiło przegrupowanie i uzupełnienie braków. Do pierwszej linii zostali powołani żołnierze wszystkich służb Korpusu. Funkcje ich przejęły ochotniczki Pomocniczej Służby Kobiet. Następny atak rozpoczął się rankiem 17 maja. Nadeszła chwila ostatecznej rozporawy z odwiecznym wrogiem. Walka na śmierć i życie. Rozgorzała walka o każdy kamień, o każdą ścieżkę. Nasi żołnierze szli do boju nie zważając na niebezpieczeństwo, patrzyli śmierci w oczy nie raz , nie dwa. Ginęli na polu chwały bohaterską śmiercią ze słowami na ustach “To dla ciebie Polsko”. Ziemia przesiąknęła polską krwią. Wstał dzień 18 maja. O godznie 10:29 na gruzach klasztoru załopotał biało-czerwony sztandar zatknięty przez naszych ułanów. Poniżej powiewał sztandar Wielkiej Brytanii zawieszony z polecenia gen. Władysława Andersa. Zwycięstwo II Polskiego Korpusu, Monte Cassiono zdobyte! Niemcy pogromieni – zakończyła wystąpienie mówczyni.

Zdobycie góry z klasztorem ojców bendyktynów i niemieckiej linii obronnej “Gustwa”, najważniejszego i najsilniejszego punktu oporu sił niemieckich, było konieczne do otwarcia aliantom drogi na Rzym. Wcześniejsze trzykrotne próby przełamania potęgi niemieckiej przez siły alianckie nie powiodły się. Dopiero Polacy potrafili przełamać zacięty opór zakutych w sklanych schronach hitlerowców. Świat nie dowierzał. Dowódcy sił sprzymierzonych byli zaskoczeni, nie mieli słów na uznanie bohaterstwa, odwagi i poświęcenia walczących Polaków.

Marszałek Polny, Sir Harold Alexander, dowódca sił alianckich w basenie Morza Śródziemnego, w imieniu króla Anglii Jerzego IV odznaczył dowódcę polskiego Korpusu Orderem Łaźni, a do żołnierzy zwrócił się ze słowami: Gdyby mnie dano wybierać między żołnierzami, których bym chciał mieć pod swoim dowództwem – wybrałbym Was – Polaków. Oddaję Wam hołd i cześć!” Generał Leese, dowódca Armii Brytyjskiej, który zwrócił się do generała Andersa z propozycją podjęcia próby zdobycia Monte Cassino przez Polaków, zaliczył bitwę do najwybitniejszych w historii II wojny światowej. W dowód uznania żołnierze II Korpusu otrzymali prawo noszenia “Tarczy Krzyżowców” – odznaki 8 Brytyjskiej Armii. Prezydent USA Roosevelt udekorował polskiego dowódcę Krzyżem “Legion of Merit”. Zwycięstwa gratulował gen. Clark, dowódzca 5. Armii Amerykańskiej. Korpus jako jednostka zostal odznaczony Krzyżem “Virtuti Militari”.

Włoski książe Umberto w imieniu króla Victora Emanuela przekazał gratulacje i złożył obietnicę opieki nad polskim cmentarzem, który powstał u stóp wzgórza skąd nacierały polskie oddziały. Znajdują się na nim mogiły 924 podkomendnych genrała W. Andersa. Tam rownież spoczęły zwłoki dowódcy, wspaniałego Polaka, wielkiego patrioty, który zmarł 12 maja 1970 roku, w 27 rocznicę rozpoczęcia bitwy. Cmentarza strzegą dwa olbrzymie orły. Na cokole jest szesnastometrowej wysokości Krzyż Virtuti Miritari, wiecznie płonący znicz i wyryte są słowa: “Przechodniu powiedz Polsce, żeśmy polegli w jej służbie oddając duszę Bogu, serce Polsce, a ciało ziemi włoskiej”.Obok blisko tysiąca poległych w walkach pod Monte Cassionno prawie trzy tysiące żołnierzy odniosło rany, a 345 uznano za zaginionych. O bohaterstwie polskich żółnierzy Feliks Konarski “Refren” napisał słynną piosenkę “Czerwone maki”. Rok 2007 został przez Senat RP ogłoszony “Rokiem Gen. Władysława Andersa”. W Warszawie budowany jest pomnik ku czci generała.

W kolejne rocznice tej pamiętniej bitwy rozsiani po całym świecie żołnierze 3. Dywizji Strzelców Karpackich i 5. Kresowej Dywizji Piechoty organizują uroczystości rocznicowe. Tak jest w Chicago, gdzie po wojnie swoje miejsce na ziemi znalazło liczne środowisko “Karpatczyków”. Pomimo upływu 63 lat weterani z obydwu jednostek kultywują pamięć o zwycięstwie i poległych kolegach. 20 maja w godzinach porannych weterani spod Monte Cassino i ich goście uczestniczyli w nabożeństwie rocznicowym odprawionym w kościele pod wezwaniem św. Pryscylii. Po południu w sali bankietowej “Orła Białego” w Niles ponad 100 osób spotkało się na żołnierskim obiedzie.

W gronie gości honorowych obecni byli konsulowie Aleksandra Krystek i Mariusz Gbiorczyk. Współpracującą z polskimi kombatantami włoską organizację weterańską Italian – American Veterans reprezentowali komendant Tom Troka i Fred Randazo. Obecni byli prezesi i członkowie innych organizacji weterańskich skupiających żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie oraz z kraju. Zgromadzonych powitał prezes 5. KDP Mieczysław Bandur, a całość spotkania prowadził honorowy prezes organizacji Edward Metelica.

Po wprowadzeniu sztandarów i odśpiewaniu hymnów narodowych Polski i Stanów Zjednoczonych minutą ciszy uczczono pamięć poległych i zmarłych “Karpatczków”. Przedstawieni zostali Kawalerowie Krzyża Virtuti Militari i Krzyża Walecznych oraz uczestnicy pamiętnych zmagań. Okolicznościowy program artystyczny przygotowali uczniowie ze szkoły Gen. Władysława Andersa, gdzie na początku maja zostały uroczyście zainaugurowane obchody Roku patrona szkoły. Po wspólnej modlitwie, do której zaprosili zgromadzonych ks. proboszcz Andrzej Kwiczała z Maniewicz na Wołyniu i ks. Adam Galek z kościoła św. Pryscylii okolicznościowe przemówienie nawiązujące do pamiętnych wydarzeń sprzed 63. lat wygłosiła cytowana na wstępie sekretarka 5-ej KDP Jadwiga Antończak. Gratulacje wraz z życzeniami dalszych wielu lat życia weteranom złożyli goście zaproszeni. Konsul Mariusz Gbiorczyk podkreślił, że Polska jest dumna ze swoich bohaterskich żołnierzy i wraził radość, że młode pokolenie Amerykanów polskiego pochodzenia ma okazję i możliwość spotykania ludzi, którzy przynieśli chlubę polskiemu narodowi. Żołnierski obiad zakończył się wspólnym wykonaniem “Czerwonych maków”.
Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak/NEWSRP

Napisz komentarz


osiem × = 24