Sytuacja polskiego szkolnictwa na Litwie pogarsza się…

– z Józefem Kwiatkowskim, prezesem Polskiej Macierzy Szkolnej na Litwie rozmawia Leszek Wątróbski

– Jesteście państwo po jubileuszu swego 20-lecia…

 

Polska Macierz Szkolna na Litwie została powołana do życia 11 listopada 1990 roku przez nauczycieli szkół polskich i wychowawców przedszkoli, łącznie przez ponad 1300 osób. Pierwszych dziesięć lat minęło nam bardzo spokojnie. Dynamicznie rozwijało się wówczas polskie szkolnictwo na Litwie. Zwiększała się także liczba szkół polskich oraz ilość uczniów.

 

Ostatnie dziesięciolecie to okres nieustannych walk z litewskimi ustawami oraz urzędnikami z litewskiego ministerstwa oświaty. Był to okres walki o zachowanie tego, co już mieliśmy i co udało się nam wcześniej zdobyć.

 

– Jak dziś wygląda współpraca PMS z polskimi placówkami oświatowymi na Litwie?

 

Problemy szkół mniejszościowych, jakimi są szkoły polskie na Litwie, były zawsze. Związane to było najczęściej, jak w wielu innych krajach świata z brakiem odpowiednich funduszy czy lokali. Tu na Litwie dochodziły do tego jeszcze inne problemy. Władze oświatowe tego kraju ukierunkowane są na uszczuplenie szkolnictwa polskiego, na sianie zamętu, na pogorszenie sytuacji.

 

– Co ma pan na myśli?

 

Mam na myśli ostatnią ustawę o oświacie z roku 2010, która nie pozwala nam normalnie spać. Jest to najgorsza ustawa, jaka pojawiła się ostatnio na Litwie. Do tej ustawy nasz sąsiad przygotowywał się od dawna. Ustawa ta pisana była w ciągu ostatnich 2, 3 lat. Ale przy poprzedniej ekipie rządzącej nie ujrzała światła dziennego i nie została uchwalona. Była wielokrotnie odwoływana, zmieniana i wreszcie doprecyzowywana.

 

– A co było wcześniej?

 

Wcześniejsza czyli poprzednia ustawa oświatowa przyjęta została w roku 2003. Uważano ją za bardzo dobrą. Nawet w raportach Rady Europy była stawiana za wzór ustawy demokratycznej. Była dobra, bo wychodziła z potrzeb wielu ludzi. I tak np. jeśli nauczyciel wykładał przedmiot po litewsku, to na prośbę rodziców dzieci i za ich zgodą, czy wreszcie na prośbę samych uczniów można było prowadzić zajęcia po polsku.

 

Na Litwie, zaraz po II wojnie światowej, język litewski uznany został za język ojczysty – w szkołach dla Litwinów – i język państwowy dla tych, którzy uczyli się w językach mniejszości narodowych – to jest polskim, rosyjskim, żydowskim czy białoruskim. Między tymi też szkołami istniały zawsze pewne różnice programowe i egzaminy.

 

Do roku 2000 język polski, jako język ojczysty w szkołach polskich, był językiem obowiązkowym na egzaminie maturalnym. Został wówczas jako język ojczysty z egzaminów obowiązkowych skreślony. Przestało się również brać pod uwagę stopnie z języka polskiego przy egzaminach na wyższe uczelnie. Polski przestał więc odgrywać ważną rolę.

 

Poszła też nagonka, aby część przedmiotów nauczać w języku litewskim. Były zaproponowane 4 modele, które rozpatrywano w szkołach, ale społeczność ich nie przyjęła. Zachowano więc stary model tj. nauczanie wszystkich przedmiotów w języku ojczystym czyli polskim – od 1 do 12 klasy i ze wzmocnionym nauczaniem języka litewskiego jako państwowego. Do 2010 roku, to znaczy do nowej ustawy, wszystko układało się więc w miarę normalnie. Natomiast nowa ustawa, z nowymi zasadami, w porównaniu ze starą ustawą z roku 2003, zdecydowanie pogorszyła sytuację w szkołach polskich.

 

– Na czym to pogorszenie sytuacji polegało?

 

Po pierwsze wprowadziła nauczanie oddzielnych przedmiotów w języku litewskim, poczynając od klasy pierwszej. Ujednoliciła następnie egzamin z języka litewskiego dla szkół litewskich i nie litewskich. Oznaczało to w praktyce, że uczniowie klas 11 i 12 do roku 2013 będą musieli nadrobić wszystko to, czego nie mieli od klasy pierwszej, a co wydaje się nam wszystkim zupełnie niemożliwe. Strona litewska twierdzi natomiast, że będzie to brała pod uwagę, że uczniowie szkół polskich będą oceniani inaczej, początkowo trochę łagodniej. Tak ma być od roku 2013 i przez kolejne 8 lat. Praktycznie jednak, będzie to zależało, w dużym stopniu, indywidualnie od każdego urzędnika.

 

Druga sprawa. Teraz już nie będą zaszyfrowywane prace maturalne. Zniknie więc, jak to było dotychczas, obiektywizm w ocenach. Teraz szkoły mniejszości narodowych będą zdawać egzaminy w oddzielnych grupach. Będzie więc wiadome, kto jest z polskiej czy rosyjskiej szkoły. A więc nie będzie to zbyt obiektywne.

 

– Co jeszcze pogarsza sytuację polskiego szkolnictwa na Litwie?

 

Nowe przepisy zobowiązują np., że przy formowaniu klas jedenastych w miejscowościach, w których istnieją szkoły prowadzące nauczanie w 2 albo 3 językach i nie wystarcza uczniów do formowania klasy jedenastej litewskiej, polskiej czy rosyjskiej, to samorządy są zobowiązane do zachowania wyłącznie klasy litewskiej. Wychodzi na to w praktyce, że kosztem polskiej czy rosyjskiej klasy trzeba zachować klasę litewska. Ustawa ta zdecydowanie pogorszyła sytuację szkół polskich. Wywołuje jednocześnie nienawiść i sprzeciw pomiędzy Litwinami, Polakami i Rosjanami. Napięcie na tle narodowościowym stopniowo narasta i będzie się ciągle zwiększać.

 

Jeszcze przed przyjęciem ustawy z roku 2010 odbywały się konsultacje uczniowie – nauczyciele – rodzice. Było wówczas kierowanych setki listów z propozycjami do prezydenta, premiera, przewodniczącej Sejmu i do ministra oświaty. Przed samym głosowaniem w Sejmie, w marcu 2010 roku, zebranych zostało 60 tys. podpisów osób niezadowolonych z przygotowywanej ustawy. Oznaczało to, że co trzeci Polak mieszkający na Litwie protestował przeciwko tej ustawie. Jednocześnie odbywały się wielotysięczne protestacyjne wiece. Mimo naszych protestów ustawa została uchwalona.

 

– Polska strona nadal protestowała…

 

Powołano nawet specjalną grupę roboczą złożoną z ekspertów z Polski i Litwy, która raz jeszcze zajęła się przeanalizowaniem uchwalonej ustawy i zaproponowała pewne zmiany.

 

Ja też byłem w tej grupie. Spotkaliśmy się 5 razy w ciągu 3 miesięcy. Ostatni raz było to 25 listopada w Trokach. Obrady specjalnej grupy roboczej zakończyły się jednak niczym. Strona litewska, ani w jednym punkcie, nie ustąpiła stronie polskiej. Teraz nadal ministerstwo oświaty Litwy proponuje nowe grupy robocze, które prowadzą donikąd.

 

Nie chodzi nam już o zniesienie nowej ustawy, lecz jej złagodzenie. O likwidację silnych nastrojów nacjonalistycznych i antypolskich. Dotyczy to szczególnie polityków litewskich zasiadających w Sejmie.

 

– A co będzie z polskimi gimnazjami?

 

Polskie gimnazja to kolejny problem do rozwiązania. Istniejące dziś szkoły będą istniały w obecnej formie tylko do roku 2014. Od roku 2015 powinny być gimnazja i progimnazja oraz szkoły podstawowe. Aby powołać na Litwie gimnazja: klasy 9-12 lub klasy 11-12 czyli 2- i 4- letnie wymagania są bardzo restrykcyjne. Litwini mówią, że potrzebne będą minimum 2 klasy z 50 uczniami. A więc z tych 40 szkół średnich, istniejących dzisiaj, tylko 13 spełni takie wymagania. Urzędnicy ministerstwa oświaty idą już na całego i mówią, że średnie wykształcenie na Litwie nie jest już obowiązkowe. Szkoła obowiązuje przecież dziś do 16 roku życia. Nie ma obowiązku uczenia się dalej.

 

– A co ze szkołami wieczorowymi?

 

Istniejące dziś szkoły wieczorowe dla pracujących przyjmują młodzież od lat 18. Istnieje więc 2-letnia próżnia i młodzi muszą przez ten czas wałęsać się po ulicach. W niektórych miejscowościach dyrektorzy zamykają oczy na przepisy i przyjmują młodych w wieku 16 i 17 lat. Jest to jednak łamanie istniejących przepisów.

 

We wrześniu 2011 roku ogłoszono jednodniowy strajk. Uczniowie nie poszli do szkół. Protest został jednak zawieszony przez rodziców i w każdej chwili może zostać wznowiony.

 

– Co na to Polska Macierz Szkolna?

 

Stanowisko PMS było zaprezentowane w uchwale zarządu. Zaproponowaliśmy, aby nauczyciele pracowali tak, aby ich praca nie przynosiła szkody uczniom. A więc np. czy prowadzić wykłady z historii po litewsku w V klasie, jeśli uczniowie tego nie rozumieją?

 

Myślę, że nadal będziemy się ubiegać i na tym się nie skończy, o zmianę niektórych artykułów ustawy i jej nowelizację. Ta praca będzie się przedłużać dzięki naszym staraniom oraz bardzo aktywnej postawie rodziców. Powstało nawet Forum Rodzicielskie, które bardzo aktywnie zaangażowało się w potrzebę ponownej nowelizacji ustawy oświatowej. Mam nadzieję, że jeśli nie w tej kadencji litewskiego Sejmu, to może w następnej, a wybory odbędą się u nas już jesienią 2012 roku, osiągniemy zamierzone cele.

 

Obecna sytuacja jest niedobra i niejasna. Z jednej bowiem strony ustawa z 1 września 2010 roku działa, z drugiej strony nie jest wypełniana. Występuje tu konflikt i sprzeciw pomiędzy ustawą, a państwem i narodem oraz między społecznością polską i częściowo rosyjską. Brak zgody pomiędzy narodem a państwem jest świadectwem, że nie wszystko na Litwie jest w porządku.

 

– Czy państwo polskie rozumie wasz protest?

 

W zasadzie rozumie. Obradująca wspólnie polsko-litewska grupa ekspertów wyraziła to w swoim ostatnim komunikacie. Polscy uczestnicy popierają nasze dążenia i nawołują stronę litewską do zmiany zapisu paragrafów artykułów ustawy i wyrażają chęć dalszej współpracy, ponieważ rozeszliśmy się bez jej podpisania, jeśli oczywiście Litwa zaproponuje jakieś nowe rozwiązania. I ambasada i konsulat RP jak najbardziej nas rozumieją i popierają.

 

Część polskich polityków, różnej rangi, wcześniej nie do końca to rozumiało. Wszyscy oni liczyli, że Litwa jako państwo demokratyczne, nauczy się wreszcie od Europy i sama kiedyś zrozumie, jak problem ten należy rozwiązać, tak aby mniejszość polska nie czuła się dyskryminowana.

 

– A jak wygląda obecnie sprawa podręczników polskich?

 

W zasadzie z podręcznikami jest nieźle. Mamy jedynie kłopot z ich cenami. Są zbyt drogie. Litewskie państwo nie pokrywa różnicy w kosztach pomiędzy ceną podręczników litewskich a polskich. Na Litwie jest tak, że podręczniki są włączone do koszyczka ucznia. I tak np. do szkół mniejszości narodowych państwo dorzuca dodatkowo 14-15% więcej niż do szkół litewskich. Faktyczna zaś cena podręczników dla szkół mniejszości narodowych jest wyższa od podręczników litewskich od 50% do 100% i różnicę tę pokrywać muszą rodzice.

 

Nie ma też problemów z tłumaczeniem tych podręczników i wydaniem. Wydawnictwa czekają bowiem na takie zlecenia. I tutaj pomagała nam Polska. My przez ostatnie dziesięć lat wydawaliśmy po 2-3 podręczniki na koszt Senatu RP. Ostatnio jednak Senat RP zauważył, że za nasze podręczniki szkolne powinno płacić państwo litewskie, bo to jest jego obowiązek i dotacja została wstrzymana.

 

W Polsce jest zdecydowanie inaczej. Wszystkie bowiem mniejszości narodowe otrzymują podręczniki bezpłatnie.

 

– Jakie inne jeszcze sprawy czekają na Litwie na załatwienie?

 

Tych spraw jest dużo. Są to sprawy polityczne – takie jak: pisownia polskich nazwisk czy nazwy ulic i wreszcie sprawa zwrotu ziemi ich dawnym właścicielom w rejonie wileńskim. To jest bandytyzm w biały dzień co dzieje się z naszą ziemią. Dochodzi do tego problem podziału okręgów wyborczych.

 

Polska Macierz Szkolna została powołana w celu dopingowania sprawy nauczania w szkołach polskich oraz aktywizacji nauczycieli i uczniów. Organizujemy więc specjalne imprezy, które sprawdziły się w ostatnich latach. Wymienię tu: konkurs recytatorski Kresy, organizowany od 20 lat. Wielu jego laureatów trafia potem do szkół aktorskich w Polsce. Udział w nim jest masowy. Uczestniczy w nim corocznie ok. 600-800 uczniów. Organizujemy też festiwal piosenki polskiej w Domu Polskim w Wilnie, a dla przedszkolaków „bajeczki z przedszkolnej półeczki”, w którym bierze udział 15-20 zespołów dziecięcych z Wileńszczyzny. Ciekawy jest także konkurs teatrów szkolnych, w którym bierze udział zawsze ponad 40 grup. Teatry szkolne zapraszane są potem ze swoimi spektaklami poza granice Litwy.

 

Kolejny konkurs organizowany przez nas to konkurs „Marii Konopnickiej”, „Najlepsza polska szkoła” i po raz siedemnasty „Najlepszy nauczyciel”. Wszystkie te konkursy wskazują, że polskie szkoły na Litwie legitymują się naprawdę dobrymi wynikami. Ponad siedemdziesiąt procent (72-79%) polskich szkół na Litwie to szkoły, których absolwenci zdają na wyższe uczelnie. Jest to zdecydowanie wyższy wskaźnik procentowy w porównaniu ze szkołami litewskimi.

 

Prowadzimy też w konkursie maturalnym z języka litewskiego przy składaniu egzaminów państwowych. Ich wyniki nie zawsze zgadzają się z opiniami państwowymi, że polscy uczniowie nie chcą się uczyć litewskiego i że go nie znają. W ubiegłym roku z 1215 maturzystów szkół polskich 90% przystąpiło do składania egzaminów państwowych. Musieli więc być pewni, że znają język litewski. I 50% z nich złożyło egzamin na 50, 100 punktów – co jest bardzo wysokim wskaźnikiem. Na Litwie punktuje się takie egzaminy od 1 do 100 punktów.

 

– Jest pan prezesem PMS od roku…

 

…nieprzerwanie od roku 1993. Wcześniej, przez pierwsze trzy lata, byłem wiceprezesem. Jest to praca ciekawa i potrzebna. Z wykształcenia jestem nauczycielem historii szkoły średniej. Studia ukończyłem w obecnym St. Petersburgu.

 

Tekst i zdjęcia:

Leszek Wątróbski

Categories: Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*