Stan wojenny: zbrodnia na narodzie polskim

Stan wojenny: zbrodnia na narodzie polskim

Z Jackiem Pawłowiczem kierownikiem referatu edukacji historycznej przy warszawskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej, organizatorem akcji ulotkowych i działaczem podziemnej „Solidarności” rozmawia Andrzej Kazimierczak

Andrzej Kazimierczak: Dlaczego Polacy powinni obchodzić rocznicę wprowadzenia stanu wojennego?

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Jacek Pawłowicz
fot.pilecki.ipn.gov.pl

Jacek Pawłowicz: – Zdecydowanie powinni pamiętać o tej rocznicy, bo to było niezwykle smutne wydarzenie, jedno z najtragiczniejszych w najnowszej historii Polski. Wydarzenie, które wymaga pamięci z bardzo prostego powodu – aby już nigdy więcej się w naszej historii nie powtórzyło.

Istnieje prawdopodobieństwo, że się powtórzy, bo była to chyba siłowa próba obrony starego przed nowym, starych układów przed nowymi. Takie działania obronne były podejmowane na przestrzeni dziejów w różnych częściach świata. Stan wojenny w Polsce nie był pod tym względem inny.

– Nie, stan wojenny to była siłowa droga zatrzymania polskiej drogi do wolności. Drogi rozpoczętej w 1939 r., gdy Polskę napadło dwóch sąsiadów. To okres walki Polaków w II wojnie światowej, walki podziemia zbrojnego po wojnie, protest robotniczy w 1956 r., działania Kościoła katolickiego i 10-letnie przygotowania do uroczystości milenijnych, rok 1970 i protesty na Wybrzeżu, rok 1976 – protesty robotnicze w Radomiu, Ursusie, Płocku i w końcu ten niewiarygodny wybuch euforii i wolności narodowej w Sierpniu 1980, gdy władza ugięła się pod rządami robotników i zgodziła się na powstanie pierwszej, prawdziwie niezależnej od władz organizacji związkowej NSZZ Solidarność. Organizacja ta okazała się wspaniałym ruchem społecznym, który zjednoczył Polaków wokół idei dążenia do niepodległości i takimi małymi krokami zaczęto budować kraj w kierunku państwa niezależnego od Związku Sowieckiego. Cały czas od roku 1939 Polacy niezmiennie wędrowali w kierunku Polski niepodległej, która ziściła się dopiero w 1989. Stan wojenny był tylko i wyłącznie brutalną próbą przerwania tych marzeń.

Czy nie był łagodną próbą utrzymania starego układu, łagodną w porównaniu z wydarzeniami w Czechosłowacji czy na Węgrzech, do których mogło potencjalnie dojść w naszym kraju?

– Teoretycznie tak, tylko że zwolennicy tej tezy do dzisiaj nie udowodnili, że było jakieś rzeczywiste zagrożenie ze strony Rosji sowieckiej, zagrożenie w postaci interwencji. Wiadomo natomiast na pewno, że gen. Wojciech Jaruzelski o taką interwencję prosił. Nie do końca natomiast wiadomo, czy Sowieci się na nią zgadzali. Trudno się o tym obecnie wypowiadać, ale – moim zdaniem – takiego zagrożenia nie było.

 

Skoro Sowieci weszli do Czechosłowacji i na Węgry, dlaczego mieliby nie wejść do Polski?

– Sytuacja geopolityczna w owym czasie dawała dużą szansę na tzw. polską drogę do niepodległości, która mogła się rozwijać niekoniecznie ze stanem wojennym. Uważam, że były duże szanse, żeby Sowieci nie weszli, a łagodna „polska droga”, którą można nazwać „socjalizmem z ludzką twarzą” była do zrealizowania. Trzeba bowiem pamiętać, że gen. Jaruzelski działał przede wszystkim w interesie aparatu komunistycznego, po to, by zachować jego stan posiadania. W mojej ocenie gen. Jaruzelski, podejmując decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego, nie działał w interesie Polski, ani polskiej racji stanu i nie uważam go za człowieka, którego działalność dobrze służyła Polsce.

Pracując od lat jako historyk w IPN ma Pan dostęp do wielu źródeł i archiwów. Czy udało się Panu znaleźć dowody potwierdzające konieczność wprowadzenia stanu wojennego?

– W mojej ocenie i na podstawie istniejących dowodów mogę stwierdzić, że nie było konieczności wprowadzenia stanu wojennego. Nie znaleziono żadnych dokumentów, które pozwalałyby choćby przypuszczać, że takie drastyczne posunięcia były uzasadnione i potrzebne. Podobnie jak 30 lat temu, tak i dzisiaj uważam, że była to zbrodnia na narodzie polskim.

Jak rozwijałaby się sytuacja w Polsce, gdyby nie wprowadzono stanu wojennego?

– To co się wydarzyło w 1980 r. miałoby swój ciąg dalszy. Zapoczątkowane wtedy reformy polityczne i gospodarcze pozwoliłyby Polsce znaleźć się znacznie wcześniej w miejscu, w którym jest teraz. Gospodarka zostałaby zniszczona w znacznie mniejszym stopniu, wielu wspaniałych Polaków pozostałoby w kraju. Nasz kraj wyglądałby całkiem inaczej, byłby bogatszy zarówno pod względem gospodarczym, jak i cennych zasobów ludzkich. Wielu moich przyjaciół udało się na emigrację, czy to z więzień, czy z obozów internowania. Przez prześladowania komunistyczne, rewizje, aresztowania zostali zmuszeni do wyjazdu, choć bardzo chcieli pozostać, by wykorzystywać swą wiedzę i umiejętności dla dobra swojego, wolnego kraju.

Stan wojenny to wydarzenia sprzed ponad 30 lat temu. Czy Polonia amerykańska powinna wciąż pamiętać o tym wydarzeniu i przypominać o nim 13 grudnia każdego roku?

– Powstania narodowe też były bardzo dawno, a mimo to wciąż do nich wracamy i wspominamy bohaterów tych wydarzeń. Polacy – zarówno ci w kraju, jak i na emigracji – bezwzględnie powinni pamiętać o wydarzeniach istotnych dla historii Polski. Stan wojenny mieści się w tej kategorii i przypominanie o nim pozwoli mu zaistnieć w pamięci narodowej obecnego i przyszłych pokoleń.

Czy również w pamięci Polonii amerykańskiej?

– Tak, również wśród Polonii w Stanach Zjednoczonych. Podczas obecnego pobytu w USA udało mi się spotkać wielu młodych ludzi, którzy są zainteresowani historią Polski, a szczególnie najnowszą historią naszego kraju. Stan wojenny stanowi jedno z najważniejszych, choć smutnych, wydarzeń w najnowszej historii. Wielu młodych przedstawicieli Polonii dopytuje o szczegóły, szuka książek, filmów, a Polska powinna im wszystkich możliwych źródeł wiedzy dostarczać. Rolą polskich historyków, a szczególnie Instytutu Pamięci Narodowej, jest propagowanie pamięci narodowej możliwie szeroko, nie tylko w Polsce, ale też poza jej granicami. Wszędzie tam, gdzie są Polacy, którzy chcą tę historię poznawać. Polacy w Ameryce, a szczególnie ci mieszkający gdzieś w małych miasteczkach powinni mieć świadomość, że Polska o nich pamięta. Między innymi w ten sposób, że wciąż na nowo opowiada swoją historię, a stan wojenny to nie tylko historia ludzi z Polski. Ta wielka pomoc materialna, finansowa i moralna dla ludzi walczących o wolność i dla zwykłych obywateli to zasługa Polonii na całym świecie, a amerykańskiej w szczególności. Dary z ubraniami, lekarstwami, żywnością były nieocenioną pomocą dla Polaków w trudnym okresie jej historii. A co jest równie ważne – przemyt bibuły, biuletynów, ulotek od Polonii z wielu krajów odegrał ogromną rolę w moralnym wsparciu naszych działań na rzecz wolnej, niepodległej i coraz to bogatszej Polski.

Dziękuję za rozmowę.

Andrzej Kazimierczak

 

Jacek Pawłowicz jest kierownikiem referatu edukacji historycznej przy warszawskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej. Współzałożyciel i członek Młodzieżowego Komitetu Oporu w Płocku, przewodniczący Młodzieżowej Organizacji KPA Okręg Płock, organizator akcji ulotkowych i działacz podziemnej „S”. Wielokrotnie aresztowany i internowany. Autor publikacji naukowych z zakresu najnowszej historii Polski.

W niedzielę 15 grudnia o godz. 13:30 w sali parafialnej przy Bazylice św. Jacka przy 3636 W. Wolfram St. w Chicago odbędzie się wykład Jacka Pawłowicza pt.: „Stan wojenny: brutalna próba zatrzymania ostatniego etapu polskiej drogi do wolności”.

 

Categories: Polska, Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*