Sierżant Kowalewski

Starszy sierżant Chris Kowalewski dwukrotnie uczestniczył w kampanii wojennej w Iraku, służąc w amerykańskiej armii. Ma za sobą udział w kampaniach militarnych w innych rejonach świata jak: Bośnia, Macedonia, Kosowo. Posiada polskie pochodzenie. Jego macierzysta jednostka ma siedzibę w Teksasie, gdzie chris zajmuje się szkoleniem młodszych stażem żołnierzy. Obecnie został oddelegowany do szkolenia żołnierzy Gwardii Narodowej w Indianapolis. Rozmawiałem z nim w czasie urlopu, gdy odwiedził swoich krewnych w Chicago i uczestniczył w polonijnych wydarzeniach.

– Jaki charakter miała twoja służba w Iraku? W którym rejonie Iraku pełniłeś służbę? W jakiej jednostce?
Przyjechałem z Iraku w marcu b.r. Służyłem 14 miesięcy w Bagdadzie. Służę w piechocie, jednostka nazywa sie I Dywizja Kawaleryjska (1st Cavalry Division).
Każdego dnia mieliśmy patrole, uczestniczyliśmy także w operacjach cywilnych, pomagaliśmy w otwieraniu nowych szkół, pomagaliśmy ludności cywilnej. Uczestniczyliśmy w działaniach zbrojnych w Bagdadzie i Faludży.
W początkowej fazie zostaliśmy zaangażowani do operacji stabilizacyjnych, ale przez 14. miesięcy trwały operacje militarne, w których uczestniczyliśmy. To był bardzo trudny okres w kampanii irackiej, szczególnie w rejonie Faludży, Nadżafu. Dochodziło tam do ostrych walk. Straciliśmy 31 żołnierzy z naszej jednostki.

– Gdzie stacjonuje twoja macierzysta jednostka?
Fort Hood w stanie Teksas – tam ma swoją siedzibę I Dywizja Kawaleryjska (1st Cavalry Division). Teraz zostałem przeniesiony do Indianapolis, gdzie będę szkolił gwardię narodową (National Guards Reserves).

– Co myślisz o obecnej sytuacji w Iraku?
Sytuacja wygląda tam o wiele lepiej niż poprzednio. Wielu żołnierzy z różnych krajów świata, takich jak Wielka Brytania i Polska wykonuje ciężką służbę, aby wprowadzić stabilizację w Iraku. Najważniejsze jest to, że większość społeczeństwa irackiego chce, abyśmy tam służyli. Doceniają nasz wkład.

– Czy spotkałeś polskich żołnierzy w Iraku?
Oczywiście. Spotkałem żołnierzy z „Gromu”. Ta jednostka prezentuje się imponująco. To spotkanie było naprawdę fantastyczne. To jednostka specjalna. Spotkałem także żołnierzy służących w regularnych polskich formacjach. Opowiadaliśmy sobie wojenne historie, porobiliśmy sobie też pamiątkowe zdjęcia.

– Jakie zadania pełni twoja jednostka zarówno w czasie pokoju, jak i w czasie wojny?
W Stanach przygotowujemy się przez cały czas do prowadzenia walki. W czasie huraganu Katrina, nasza jednostka została wysłana do Nowego Orleanu, aby pomagać ludziom dotkniętym tragedią.
Większość czasu spędzamy przygotowując się do działań wojennych lub prowadzenia operacji stabilizacyjnych, tak jak w Bośni czy w Iraku. Pierwszym zadaniem jest przygotowywanie się do walki i odniesienie zwycięstwa, a potem do prowadzenia misji pokojowych.

– Otrzymałeś wiele wyróżnień, medali. Co one oznaczają?
Jeden z medali jest za uratowanie kilku rannych ludzi w czasie, gdy nasz konwój został zaatakowany na obrzeżach Bagdadu. Inny medal przyznano mi za dwukrotne rany, jakie odniosłem w czasie wybuchów bomb, którymi atakowano nasze konwoje. Kilka innych wyróżnień zostało mi przyznanych za udział w akcjach w Bośni, w Kosowie i dwukrotnie w Macedonii.

– W jaki sposób podjąłeś decyzję o służbie wojskowej w amerykańskiej armii? Jaki stopień obecnie posiadasz?
Od dziecka chciałem być żołnierzem. Początkowo poszedłem do wojska, służyłem tam przez trzy lata, chciałem w ten sposób skończyć college. Bardzo mi się spodobała służba wojskowa. Teraz jestem zawodowym żołnierzem w stopniu starszego sierżanta. Służę w wojsku 15 lat. Pozostało mi jeszcze 5 lat i mogę pójść na emeryturę.

– Gdzie się w urodziłeś?
Urodziłem się w Chicago w 1972 roku, dlatego mój język polski nie jest tak dobry.

– Jak się czułeś jako Amerykanin polskiego pochodzenia w amerykańskiej armii?
Jestem bardzo dumny z polskiego pochodzenia. Mój ojciec, moja mama są bardzo dumni z polskiego pochodzenia. Największy problem mają ludzie z poprawną wymową mojego nazwiska. Wkurza mnie, gdy ludzie przekręcają moje nazwisko. Muszę sporo czasu poświęcać na uczenie ich poprawnej wymowy.

– Gdybyś miał ponownie możliwość wyboru pomiędzy służbą cywilną a służbą wojskową – jaki byłby twój wybór i dlaczego?
Oczywiście, że podjąłbym się służby w wojsku. Jest to to, co bardzo lubię. Sądzę, że urodziłem się po to, aby być żołnierzem. Teraz chciałbym pojechać ponownie do Iraku, aby zakończyć tam naszą misję pokojową.
Dowództwo skierowało mnie jednak do Indianapolis i tam jadę.
Tony Zaskowski, mój kuzyn, zaprosił mnie na spotkanie polsko-amerykańskich weteranów i cieszę się, że spotkałem się z polskimi weteranami z czasów II wojny światowej. Czuję się dumny mogąc poznać tych ludzi.

– Wszystkiego najlepszego w twojej dalszej służbie. Przede wszystkim bezpiecznych powrotów do twojej rodziny z trudnych misji.

Wywiad przeprowadził Andrzej Mikołajczyk

Categories: Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*