Prezes KPA o zniesieniu wiz: wysyłajmy listy, kontaktujmy się z politykami

Frank Spula fot.Dariusz Lachowski

Frank Spula fot.Dariusz Lachowski

Kongres Polonii Amerykańskiej był inicjatorem akcji na rzecz zniesienia wiz. W dalszym ciągu kontynuuje swoje starania. Prezes KPA Frank Spula zachęca do wysyłania listów do ustawodawców, ale równocześnie podkreśla, że kluczową rolę w akcji spełnia tradycyjny, bezpośredni kontakt i rozmowa z poszczególnymi politykami.

Alicja Otap: Kongres Polonii Amerykańskiej jako pierwszy zainicjował starania o dopuszczenie Polski do programu bezwizowego ponad 20 lat temu. Już wówczas było to palącą kwestią?

Frank Spula: – Zniesienie wiz jest bardzo ważne dla Polski i dla nas Amerykanów polskiego pochodzenia. Polska jest przecież partnerem i sojusznikiem natowskim Stanów Zjednoczonych. Uważam za bardzo przykry i niesprawiedliwy fakt, że Polacy muszą się wciąż ubiegać o wizy, by wyjechać do USA.

Jest Pan od początku akcji KPA osobiście zaangażowany w wysiłki na rzecz zniesienia wiz?

– Podejmuję różne inicjatywy, by do tego doszło i poruszam tę kwestię przy każdej nadarzającej się okazji. Jak na przykład na niedawnym dwudniowym spotkaniu dotyczącym reformy imigracyjnej, na którym byłem jedynym przedstawicielem polskiej społeczności. Rozmawiałem też ostatnio o tej sprawie z kongresmenami z Illinois: Bobem Doldem (republikanin, 10. okręg – przyp. red.), Billem Fosterem (demokrata, 11. okręg) i Danem Lipinskim (demokrata, 3. okręg). Jestem też w stałym kontakcie z kongresmanem Mike’em Quigleyem (demokrata, 5. okręg) i senatorem Markiem Kirkiem, głównymi wnioskodawcami z Illinois ustawy JOLT (ang. Jobs Originating through Lounching Travel), dzięki której Polska zostałaby włączona do ruchu bezwizowego (ang.Visa Waiver Program, VWP). Pod koniec lipca podczas zjazdu dyrektorów krajowych KPA w Waszyngtonie spotkałem się z ponad pięćdziesięcioma legislatorami z Kongresu Stanów Zjednoczonych, zabiegając o poparcie dla włączenia Polski do VWP.

Demokratyczny senator z Illinois Richard Durbin, ważny polityk w hierarchii izby wyższej USA, długo nie popierał ustawy JOLT i rozszerzenia programu bezwizowego, ale niedawno zmienił zdanie dzięki KPA…

– Staramy się dotrzeć do polityków, by pozyskać ich poparcie. Wykorzystujemy każdą okazję. Osobiste kontakty są bardzo ważne. Kiedy nie ma takiego bezpośredniego kontaktu, wówczas politycy nie pamiętają o nas i o naszej sprawie. Natomiast podczas spotkania zapamiętują nasze nazwiska i nazwę organizacji. Później biorą to pod uwagę, podejmując ważne decyzje. Niektórzy legislatorzy nawet nie wiedzą, że Polska nie jest w programie i że jej obywatele potrzebują wizy, by przyjechać do USA. Na przykład dowiedział się o tym ode mnie kongresman z Chicago Danny Davis (demokrata, 7. okręg), z którym niedawno się spotkałem. W takich przypadkach kontakty osobiste są niezastąpione i konieczne.

W Pana opinii osobiste kontakty to jedna z bardziej skutecznych metod w działaniach na rzecz zniesienia wiz?

– Jestem o tym przekonany. Nawet tylko pięciominutowa rozmowa może być niezwykle efektywna, jeśli wyjaśnimy najważniejsze aspekty naszej sprawy. Tego nic nie zastąpi. Można oczywiście wysyłać e-maile, ale nie zawsze dochodzą i nie zawsze są otwierane. Legislatorzy otrzymują setki lub tysiące e-maili dziennie i w takiej sytuacji łatwo jest coś w korespondencji przeoczyć. Na dodatek poczta elektroniczna sprawdzana jest przez pracowników poszczególnych biur, którzy nie muszą wiedzieć, co to jest Visa Waiver Program i niekoniecznie prawidłowo oceniają wagę nadchodzącej korespondencji, dlatego ją po prostu wymazują i polityk nawet ich nie widzi.

Dlaczego mimo długoletnich starań Polska nie jest członkiem programu bezwizowego?

– Przyczyną są układy polityczne w połączeniu z barierami biurokratycznymi. Jest pewna niewielka grupa legislatorów nieprzychylna naszej sprawie.

Kongresman Mike Quigley powiedział nam, że wąska grupa polityków nie dopuszcza do zniesienia wiz dla Polaków i pod jej naciskiem ugina się marszałek Izby Reprezentantów USA John Boehner, który nawet nie poddaje ustawy pod głosowanie…

– Do niego trzeba dotrzeć. Trzeba go przekonać dla naszej sprawy. Niestety jest to bardzo trudne. Najlepszy wpływ mieliby wyborcy z Ohio, ze stanu, z którego pochodzi Boehner i z okręgu, który reprezentuje. Gdyby był z Illinois, KPA już z pewnością miałaby z nim dobre relacje. Niestety politycy przede wszystkim patrzą na opinię tych ludzi, którzy na nich mogliby głosować.

Jak ocenia Pan akcję „Dziennika Związkowego” polegającą na pisaniu listów właśnie do marszałka Boehnera z apelem, by poddał pod głosowanie ustawę JOLT?

– To jest dobry pomysł, dobra akcja. Mam nadzieję, że przyniesie dobre rezultaty, ale myślę, że takie osoby jak marszałek Boehner przede wszystkim patrzą, czy pod listem podpisują się wyborcy z jego stanu i okręgu.

Jakie akcje lobbingowe podejmuje aktualnie KPA w Kongresie USA na rzecz włączenia Polski do programu bezwizowego?

– Od wielu lat trwa nieustająca akcja pisania listów do senatorów i kongresmanów. Na witrynie internetowej KPA, www.pac1944.org, znajdują się wciąż uaktualniane informacje na ten temat, wzory listów oraz lista członków Kongresu USA pokazująca, którzy z nich popierają naszą sprawę. Z tej publikacji nasi członkowie w poszczególnych stanach mogą się dowiedzieć, do których polityków powinni się zwracać i na których powinni naciskać, by poparli udział Polski w VWP.

A jak się układa współpraca KPA z Ambasadą RP w Waszyngtonie oraz z innymi organizacjami polonijnymi na rzecz zniesienia wiz?

– Mamy świetną współpracę z ambasadą i mamy wspólny język. KPA i ja osobiście mamy znakomite stosunki z polską placówką. Gdyby tak nie było, nie bralibyśmy udziału w ważnych spotkaniach właśnie w ambasadzie. Współpraca KPA z innymi organizacjami polonijnymi też układa się bardzo dobrze.

Jaki jest plan działania KPA na rzecz zniesienia wiz na najbliższą przyszłość?

– Do końca obecnej sesji Kongresu USA zostało nam już tylko trzy miesiące. Dlatego musimy zintensyfikować swoje wysiłki w obu jego izbach na rzecz zatwierdzenia ustawy JOLT. KPA przypomina o konieczności wysyłania listów do senatorów i kongresmenów i apeluje, by przywódcy poszczególnych oddziałów KPA osobiście kontaktowali się z politykami ze swoich stanów, ponieważ − jeszcze raz podkreślam − nic nie zastąpi osobistych kontaktów. Ustawa ma duże szanse na zatwierdzenie, bo jest popierana przez większość legislatorów z obu izb i partii.

Wielu naszych rodaków, tutaj i za oceanem, już straciło nadzieję, że Polska kiedykolwiek zostanie włączona do programu bezwizowego. Co zechciałby im Pan powiedzieć?

– Musimy uzbroić się w cierpliwość i musimy mieć nadzieję na szczęśliwe zakończenie naszych starań. Przedłużające się oczekiwanie na zatwierdzenie ustawy JOLT jest rezultatem uwarunkowań politycznych i biurokratycznych, ale wierzę, że ten impas zostanie przełamany.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Alicja Otap

a.otap@zwiazkowy. com

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*