Nie ma powrotu do przeszłości

– z liderem Kultu i Kazik Na Żywo – Kazikiem Staszewskim o emigrantach, nowej płycie KNŻ i koncertach w Chicago

rozmawia Kasia Miszta Takamiya


Kasia Miszta Takamiya: Który raz będziesz grał w Chicago i jaki występ do tej pory najbardziej zapadł Ci w pamięć? Czy może ta wizyta, o której pisałeś “zabłądziłem po północy na South’cie”?

Kazik Staszewski: Nie pamiętam, to było tak wiele razy… Na pewno wyjazd pierwszy i pierwszy koncert robiony przez Jarka Chołodeckiego, ta niesamowita energia i ta totalnie fajna grupa młodych ludzi zebrana wokół radia, które tworzył. Koncerty robione przez Piotrka Michalaka i jego osoba – też do tuzinkowych nie należały. A pobłądzenie o północy nie swoim samochodem na Southcie też było emocjonujące, ale bardziej wtedy chyba pracowała moja wyobraźnia, bowiem tubylcy potraktowali mnie raczej przyjaźnie.

 

– Mieszkałeś przez jakiś czas w Londynie, teraz przez część roku na Teneryfie. Jak postrzegasz polskich emigrantów? Czy nasz wizerunek zmienia się z czasem?

To są dwie różne sprawy. Na Teneryfie do dziś Polacy mają dobrą opinię, a Hiszpanie po prostu nas lubią. Są świetnymi pracownikami, zarówno na stanowiskach pracowniczych, jak i kierowniczych. Działa tam prężnie Stowarzyszenie Polaków na Teneryfie “Arka”, które nie zdążyło jeszcze skłócić się z nikim, a z władzami gada jak równy z równym. W Anglii do lat 80-tych było podobnie, potem zarysował się pewien dysonans pomiędzy emigracją powojenną i tą ze stanu wojennego. Zresztą wśród tych ostatnich było kilku, co i w oczach Anglików nieco popsuło nam opinię. A już zupełnie nieciekawie zrobiło się po otwarciu rynku pracy.

 

Mówisz w wywiadach, że polska rzeczywistość, choć kulawa, bardziej Ci odpowiada niż życie na stałe za granicą. Jak widzisz Polskę dziś? Jak opisałbyś ją Polakom mieszkającym od lat na emigracji?

Mimo wszystkich swoich wad, Polska rozwija się ku lepszemu. To naprawdę najlepsze nasze 22 lata od dłuższego czasu. I to jest moje gniazdo, tylko tu czuję się jak u siebie. Hiszpania jest cudowna, ale ja jednak czuję się tam jak w gościach u wspaniałego przyjaciela.

 

– Jesteś na scenie od kilku dekad, wielu z nas dorastało na Twoich piosenkach, czy zaczynasz czuć się po trosze nestorem polskiej sceny muzycznej? Czy ogarnia Cię nostalgia za latami 80-tymi, za początkami kariery? Czy też wolisz teraźniejszość?

Nie tęsknię za przeszłością, bo do niej nie ma powrotu. Żyję jedynie teraźniejszością i niedaleką przyszłością – tak góra do pół roku wprzód – tak jest naprawdę rozsądnie.

– Jak Kazik estradowy różni się od Kazika prywatnie? Co pomaga Ci zachować dystans między publiczną personą a życiem domowym?

Nie wiem. Wydaje mi się, że niczym, ale to tylko ja i najbliższe mi osoby wiedzą, bo komuś kto mnie nie zna i patrzy z dystansu może się wydawać zupełnie co innego. Staram się też nie pozwalać włazić mass mediom buciorami w moje życie prywatne – inna rzecz, że nie jestem jakimś dla nich specjalnie interesującym obiektem. Nie robię niczego, co mogłoby zajaśnieć aurą skandalu, a jeśli już mi się zdarzy, to potrafię się znakomicie maskować.

 

– Dość dużo mówisz o swojej pasji filmowej. Co ostatnio wywarło na Tobie wrażenie? Czy zdarzyło Ci się niedawno zobaczyć film, który nie tylko pamiętasz po upływie czasu, ale może też miał wpływ na Twoją twórczość?

Ostatnio film „127 godzin”. Oglądam czasem po 5 filmów dziennie, ale rzadko który zostaje na dłużej. A film jako inspiracja to też całkiem spore zagłębie. Począwszy od piosenki “Berlin”, [inspirowanej filmami] „Kabaret” i „Jajo węża” – jednej z naszych pierwszych, na „Marysi” („Poszukiwany, poszukiwana”) z ostatniej plyty studyjnej skończywszy.

 

– Kazik Na Żywo nagrywa teraz materiał na nową płytę. Jaki macie na nią pomysł?

Grać jak najlepiej jak umiemy, co wyszło przednio, bo już ją w 5 dni nagraliśmy. To najlepszy KNŻ jak dotąd.

 

– Czego może spodziewać się publiczność na koncercie w Chicago? Co usłyszymy? Czy zagracie coś premierowo z nowej płyty?

Dobrego koncertu, bo KNŻ to moim zdaniem jeden z najlepszych koncertowo zespołów na świecie – tak, tak. I premiery będą, aczkolwiek nie wszyscy słuchacze to lubią – wolą nowych piosenek najpierw wysłuchać na płycie, a potem skonfrontować to na koncercie. Ale cóż….

 

– Dziękuję za rozmowę.


Kasia Miszta Takamiya

 

Categories: Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*