Nasza Unia – wtedy i dziś

Refleksje pierwszego i obecnego Prezesa Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej w dniu 35. rocznicy istnienia instytucji 27 grudnia 1976 r., a więc 35 lat temu, została oficjalnie zarejestrowana przez władze federalne Nasza Unia. Uroczystego otwarcia instytucji, która wówczas nazywała się Przemysłowo-Handlowa Federalna Unia Kredytowa (Industrial and Commercial Federal Credit Union) dokonano trzy miesiące później, 6 marca, 1977 r. Jej pierwszym Prezesem był inż. Mirosław Łuniewski, który zgodził się podzielić swoimi wspomnieniami z tego okresu. Jednocześnie o wypowiedź poprosiliśmy obecnego prezesa Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej, pana Oskara Mielczarka.

 

Marcin Żurawicz: Drodzy Państwo, jest to sprawą naprawdę niebywałą, że możemy jednocześnie rozmawiać z osobą, która nadawała kształt naszej instytucji 35 lat temu, i osobą, która kształtuje ją dzisiaj.

Oskar Mielczarek: Jest to dla mnie ogromny zaszczyt, że mam okazję uścisnąć dłoń osobie, która kierowała pierwszymi krokami naszej wspaniałej instytucji.

 

Mirosław Łuniewski: A mnie jest bardzo miło, że nie zapomnieliście Państwo o korzeniach Naszej Unii. Miło mi również, że mogą dziś podziwiać, jak przez te 35 lat fenomenalnie rozwinęła się ta Nasza Unia.

 

– Pozwolą Państwo, że zacznę od pytań do pana Mirosława…

W jaki sposób trafił pan do Naszej Unii?

Mirosław Łuniewski: Założycielem Unii był świętej pamięci ks. Longin Tołczyk, który był bardzo zręcznym organizatorem i doskonale rozumiał zarówno potrzeby, jak i mentalność Polonii. Ks. Tołczyk doszedł do wniosku, że wokół nowej instytucji trzeba stworzyć klimat zaufania, uwiarygodnić ją, bo przecież było to coś nowego, jakaś „unia”, w dodatku zlokalizowana w stołówce Centrum Polsko-Słowiańskiego. Kto chciałby takiej „instytucji” powierzyć pieniądze?  Ks. Tołczyk zaprosił więc do współpracy znanych przedstawicieli polonijnego biznesu i przywódców różnych organizacji. Ja byłem wówczas prezesem istniejącej do dziś organizacji „Polonia Technica”, przyjąłem to zaproszenie, bo ujęła mnie idea stworzenia czegoś, co byłoby czymś więcej niż bankiem, a w dodatku zupełnie polską instytucją, która mogłaby pomóc Rodakom stawiać pierwsze kroki na obczyźnie.

 

– A jakie były pierwsze kroki Naszej Unii?

 

Wielka improwizacja! (Uśmiecha się). Nie mieliśmy niczego, żadnego kapitału zakładowego, nawet nie mieliśmy najprostszego wyposażenia biurowego. Maszyna do pisania była pożyczona,. maszyna do liczenia również, używaliśmy prywatnego sprzętu wolontariuszy. Pomieszczenie było malutkie i niezbyt okazałe.

 

– Kto wówczas pracował w Unii?

Pracowała grupka zapaleńców, ale wynagrodzenie otrzymywała tylko jedna osoba – pierwsza kasjerka Naszej Unii, pani Irena Slewin. Jej pierwsze wypłaty musieliśmy pokrywać z prywatnych pieniędzy, między innymi moich i innych wolontariuszy. Trudno było znaleźć kogoś chętnego do pracy społecznej, więc pierwszych członków Rady Dyrektorów, których zdaje się było wtedy tylko siedmiu, musieliśmy dosłownie „łapać na lasso”. Zapewniam pana, że nic nie wróżyło wówczas, że z tej naszej raczkującej „Unii” wyrośnie taki finansowy potentat, z półtora miliardami dolarów w aktywach, że będzie zaliczana do ścisłej czołówki wśród amerykańskich unii kredytowych.

 

– Jakie były największe wyzwania w tym czasie? Z jakimi problemami borykała się Unia?

Kłopoty były dosłownie z wszystkim, ale największym problemem było zdobycie doświadczenia. Brakowało nam jakiegokolwiek profesjonalizmu finansowego… Pierwsza kasjerka uczyła się obsługi finansowej „na robocie”, była przecież sekretarką. Bardzo pomocny był wówczas dla nas wielki przyjaciel Polonii, pan Marian Kots – Ukrainiec z zaprzyjaźnionej ukraińskiej unii kredytowej. To on wprowadzał nas w tajniki świata finansów i ruchu amerykańskich unii kredytowych. To właśnie on pomógł nam złożyć u władz federalnych wymagane dokumenty. On pomagał Komisji Pożyczkowej, która przyznawała kredyty, jak określić komu można przyznać pożyczkę, żeby była potem dobrze spłacana. Często kierowaliśmy się po prostu zdrowym rozsądkiem.

 

– A jak Unia rosła? Jak zdobywała pierwszych członków?

Głównie z osobistego polecenia… nie mieliśmy przecież pieniędzy na żadne reklamy. Informacje o naszej Unii zamieszczał bezpłatnie szacowny „Nowy Dziennik”, a jego dziennikarz, pan Józef Dubicki, często uczestniczył w naszych spotkaniach i potem je relacjonował. Ludzie garnęli się do nas sami, bo w owych czasach nikt w okolicznych bankach nie mówił po polsku. U nas mogli się dogadać. Wymyśliliśmy też sposób, by otwierać konta dla imigrantów bez podawania numeru Social Security, bo przecież przeważająca większość nowej Polonii go nie miała. Wraz z powstaniem w Polsce „Solidarności” nastąpił dosłowny wybuch emigracji z Polski. To oni szukali „Unii” – a nie odwrotnie, bo u nas czuli się jak w domu. Wyniki finansowe, które „Nowy Dziennik” chętnie publikował, mówiły też za siebie. Po niespełna roku działalności mieliśmy już $600 tys. kapitału, 540 członków i udzieliliśmy 75 pożyczek. To może dzisiaj nie brzmi zbyt imponująco, ale wtedy było fenomenalnym wynikiem. Pod koniec 1977 roku mieliśmy już prawie milion dolarów w aktywach.

 

– Co uznaje pan za największy sukces w tym okresie?

Ogromne tempo wzrostu, które w niespełna dwa lata pozwoliło nam zakupić swój własny budynek przy 138 Greenpoint Avenue. Kupiliśmy go za $120 tys. dolarów, co było wówczas ogromną sumą. W budynku tym mieścił się wcześniej bank Chase Manhattan, jeden z tych banków, który nie widział w polskim Greenponcie tego potencjału, który widzieliśmy my. Banki takie uważały dzielnicę za zbyt ryzykowną, a Polaków za kiepskich klientów. Jednak naszą największą ambicją było szybkie dogonienie ukraińskiej unii. Gdy my mieliśmy milion dolarów w aktywach, oni już mieli siedemnaście.

 

– Dlaczego nastąpiła zmiana nazwy Naszej Unii?

Początkową nazwę zasugerował pewien wolontariusz ze Staten Island, którego nazwiska już nie pamiętam. Nazwa poszła pod głosowanie i wygrała. Ale wkrótce ks. Tołczyk zorientował się, że pierwotna nazwa sugerowała, że Unia to instytucja finansowa, głównie dla polonijnego biznesu, natomiast najwięcej pożyczek udzielaliśmy właśnie prywatnym osobom. Dlatego zdecydował się ją zmienić. W dodatku obecna nazwa podkreślała związek pomiędzy Unią a Centrum, które było wówczas jedyną organizacją sponsorującą Nasząj Unię.

 

– Dlaczego odszedł pan z Naszej Unii?

Byłem w Naszej Unii prezesem prawie trzy lata. W międzyczasie pracowałem jako inżynier przy bardzo ważnej budowie, prawie 300 metrów pod Manhattanem. Budowaliśmy wówczas rurociąg wodny, który z rezerwuarów poza miastem doprowadzał wodę do ogromnego zbiornika pod miastem. Nie mogłem wygospodarować odpowiedniego czasu, a praca w Unii była coraz bardziej czasochłonna. Moją funkcję przejęli inni. Jestem naprawdę dumny z ich dokonań.

 

– W tym miejscu wypada mi zwrócić się do obecnego prezesa z zapytaniem, jak Nasza Unia radzi sobie dziś.Oskar Mielczarek: Słuchałem wypowiedzi pana Łuniewskiego, mojego szacownego poprzednika, z ogromnym zainteresowaniem. Jestem zafascynowany historią naszej instytucji i jej ówczesnym sukcesem, osiągniętym w tak trudnych czasach. Tak wiele się przez te 35 lat w Naszej Unii zmieniło, a jednocześnie wiele pozostaje bez zmian. Po 35 latach działalności radzimy sobie bardzo dobrze, chociaż sytuacja ekonomiczna kraju jest również bardzo trudna. Unia ma w chwili obecnej 15 oddziałów, oddział mobilny oraz bardzo popularną bankowość internetową – z której korzysta już ponad 30 tys. osób. Działamy w trzech stanach, a nasz zasięg, dzięki Internetowi i darmowym bankomatom, jest już ogólnokrajowy.Jest nas już 75 tysięcy!

 

Aktywa instytucji przekroczyły $1,4 miliarda dolarów. Nie tylko dogoniliśmy unię ukraińską, co było początkową ambicją Naszej Unii, ale znacznie ją przerośliśmy, zarówno pod względem finansowym, jak również pod względem ilości oddziałów, zakresu oferowanych usług i „dostępności” naszej instytucji. Członkowie Naszej Unii mogą być ze swojej instytucji bardzo dumni.

 

Krokiem milowym w rozwoju Naszej Unii było otwarcie oddziałów w Chicago. Ekspansję rozpoczęliśmy w 2010 roku, otwierając dwa oddziały w północnej części miasta: Norridge i Mount Prospect.  Półtora roku później – w maju 2011, powstał nasz oddział na południu miasta, w Bridgeview. Dotychczas Nasza Unia pozyskała prawie 5400 członków w Chicago i prawie $ 73 miliony w depozytach. Zachęceni tymi rezultatami, planujemy otwarcie kilku tzw. „mini branches”, czyli małych oddziałow w często odwiedzanych przez Polaków miejscach.

 

– Czy udzielanie pożyczek jest nadal jednym z priorytetów Naszej Unii?

 

Unia dobrze spełniła się i nadal spełnia się w roli instytucji wspierającej potrzeby kredytowe Polonii, oferując pożyczki hipoteczne naszym Rodakom. Pod moim kierownictwem pragniemy jednak powrócić do pierwotnej idei założycieli Unii. Zaczynamy oferować więcej produktów i usług dla polonijnych biznesmenów, albowiem finansując potrzeby i inicjatywy biznesowe będziemy mogli wspierać tak naprawdę całą Polonię. Te produkty obejmują różne linie kredytowe dla firm oraz m. in. pożyczki budowlane, samochodowe, na koncesje dla taksówkarzy oraz na sprzęt i wyposażenie. To przecież pomoże stworzyć nowe miejsca pracy, zapewni rozwój i kolejne inwestycje dla naszych Rodaków. Zależy nam na sukcesie gospodarczym naszego środowiska, mimo niesprzyjającej sytuacji makroekonomicznej. Zorganizowaliśmy już jedno z serii spotkań z polonijnymi biznesmenami, które mają na celu jak najlepsze dopasowanie naszej oferty do potrzeb polonijnych firm. Takich spotkań będzie więcej, bo okazuje się, że zainteresowanie jest naprawdę duże.

 

– Czy Unia oferuje już dostęp do bezpłatnych bankomatów, poza siecią swoich oddziałów? Na to członkowie Unii czekali 35 lat.

Tak! Jest to bardzo nowe udogodnienie, które właśnie wprowadzamy w życie. Członkowie Unii mogą już korzystać z sieci ponad 40 tys. darmowych bankomatów Starsf i Allpoint, zlokalizowanych w takich miejscach jak m.in. CVS, Target, Walgreen’s, 7-Eleven oraz na wielu stacjach benzynowych. Adresy darmowych bankomatów można ustalić przy pomocy lokalizatora, który zamieszczamy właśnie na naszej stronie internetowej. Wkrótce zaczniemy reklamować ten fakt na większą skalę, bo jest to również duża oszczędność dla wielu naszych członków, którzy mieszkają daleko od naszych oddziałów.

 

– Rzeczywiście, to ogromny postęp… A co pozostaje takie same?

Wraz z Radą Dyrektorów, postawiliśmy sobie cel, który przyświecał założycielom Naszej Unii: jak najlepsze oprocentowanie depozytów oraz jak najniższe oprocentowanie pożyczek. Jest to w praktyce bardzo trudne do osiągnięcia, bo sprawy te są bardzo powiązane.Jeżeli stosujemy niższe oprocentowanie pożyczek, to mniej zarabiamy i mniej mamy pieniędzy na wypłacanie dywidend.  Ale jestem pewien, że uda nam się to osiągnąć dzięki modernizacji instytucji i obcinaniu kosztów operacyjnych – czyli dzięki zastosowaniu nowoczesnych technologii informatycznych. Pod koniec ubiegłego roku udało nam się obniżyć oprocentowanie bardzo wielu kategorii pożyczek. W tym roku będziemy dbali o to, by nasze oprocentowanie było jak najlepsze, a co najmniej nie gorsze niż oferowane przez naszych bezpośrednich konkurentów. Będzie to stopniowy proces, którego powodzenie zależy od podniesienia wydajności naszej instytucji.

 

Uśmiechnąłem się, gdy pan Mirosław wspomniał troskę ówczesnych przywódców Unii o profesjonalizm. Jest to też moja pasja. Mamy bardzo dobrych pracowników, którzy często poświęcili naszej instytucji całe swoje życie zawodowe. W tych trudnych warunkach musimy iść z postępem czasu, a to wymaga stałego podnoszenia kwalifikacji. O ważności tego zagadnienia przekonałem się pracując w czołowych instytucjach finansowych i podczas studiów na Harvardzie. Będę starał się o to, by nasi pracownicy mieli zawsze dostęp do najnowszych kursów i szkoleń – cieszy mnie to, że nasi pracownicy chcą być najlepszymi w swoim zawodzie.

 

Nadal próbujemy podnieść poziom wiedzy finansowej naszych Rodaków i jesteśmy w trakcie przygotowania nowej sekcji na www.NaszaUnia.com, na której znajdzie się dużo cennych informacji dla członków.  Pierwszym krokiem było opublikowanie tam zaudytowanych bieżących wyników finansowych.

 

– Jak Unia będzie świętowała swoją 35 rocznicę?

Bardzo dobre pytanie! Mam zaszczyt oznajmić, że przygotowujemy coś bez precedensu… Coś, z czego członkowie będą mieli bezpośrednią korzyść.  Przygotowujemy ogromną promocję, w ramach której można będzie wygrać Forda SUV, 4 główne nagrody oraz 30 dodatkowych… w sumie 35 wspaniałych nagród! Nie będziemy organizować bankietów czy zabaw. Chcemy, by z 35. rocznicy najbardziej skorzystali nasi członkowie, a zwłaszcza ci najstarsi stażem. O szczegółach promocji wkrótce poinformujemy za pośrednictwem mediów. Chciałbym w tym miejscu podziękować wszystkim członkom, a zwłaszcza tym najstarszym, za lojalność wobec naszej instytucji. To właśnie dzięki ich lojalności Nasza Unia osiągnęła tak ogromne sukcesy w swojej 35-letniej historii.

 

Dziękuję serdecznie obu panom za rozmowę.

Categories: Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*