Miasto nad Sanem

– Korzystając z mojego pobytu w mieście, w którym wychowałem się, ukończyłem szkołę i z którym czuję się związany, chciałbym zaprezentować na nowo Stalową Wolę w Chicago, gdzie jak pan prezydent doskonale wie, mieszka wielu jej mieszkańców. Jest ku temu specjalna okazja, gdyż w tym roku miasto obchodzi 70-lecie swojego istnienia.

Te obchody już trwają od kilku miesięcy, ale zbliżamy się do kulminacji. Myślę, że najważniejszym wydarzeniem będzie prezentacja utworu muzycznego, który specjalnie na tę okazję na nasze zamówienie skomponował Jan Kanty Pawluśkiewicz. Odbędzie się to 11 listopada w konkatedrze i połączymy to wydarzenie z obchodami 90-rocznicy odzyskania niepodległości.

Poza tym chcemy wyróżnić i nagrodzić wszystkich żyjących zasłużonych dla miasta. Ta impreza zostanie uświetniona przez prezentację balonu zakupionego przez miasto, z którego będzie korzystał nasz aeroklub. Mamy nadzieję, że ten zakup pomoże w kształceniu przyszłej kadry baloniarskiej naszego aeroklubu, jak również stanie się ciekawym elementem promocyjnym dla samego miasta.
– Panie prezydencie, czy mógłby pan wymienić kilka nazwisk znanych osób, które urodziły się tu i wychowały.

Proszę bardzo, znana wszystkim gwiazda estrady – Justyna Steczkowska, aktor – Maciej Zakościelny, znany dziennikarz radiowo–telewizyjny – Tadeusz Sznuk, znany działacz solidarnościowy ksiądz biskup Edward Frankowski, pisarka – Izabela Sowa, znana dziennikarka – Elżbieta Jaworowicz, Biznesmen – Zbigniew Niemczycki, obecny trener Otylii Jędrzejczak – Paweł Słomiński i trener koszykówki – Kamieński. Nie można też zapomnieć o dumie polskiej fantastyki… W tej dziedzinie możemy się poszczycić wielkimi nazwiskami. Po pierwsze urodzony w Stalowej Woli – rysownik, autor “Thorgala” – Grzegorz Rosiński, po drugie Jakub Wojnarowski – wschodząca gwiazda komiksu polskiego.

– Wygrał pan wybory prezydenckie II kadencji. Proszę powiedzieć, co uważa pan za swój największy sukces poprzedniej kadencji i jakie marzenia i plany chciałby pan teraz zrealizować?

Trudno mówić mi teraz o wielkich sukcesach, bo część tych działań jest w trakcie realizowania i teraz należy tylko dopilnować, aby miały one swój szczęśliwy finał. Mógłbym tu wskazać sukces przemian społeczno-gospodarczych, co wiąże się z możliwościami rozwoju miasta. Stalowa Wola jest jednym z bogatszych miast w Polsce. W rankingu miesięcznika opiniodawczego “Wspólnota”, zajmującego się samorządami, byliśmy w grupie miast powiatowych na 8 miejscu w Polsce, jeśli chodzi o zasobność finansową, liczoną nadwyżką operacyjną w budżecie miasta.

Pozwala nam to inwestować i przy budżecie 150 milionów złotych rocznie wydaliśmy na inwestycje prawie 50 milionów. Jeżeli ten trend utrzyma się, to naprawdę mamy wielkie perspektywy rozwojowe, aby stać się nowoczesnym miastem, które może konkurować z innymi miastami, o lepszym położeniu geograficznym i mniej dotkniętym skutkami przemian społeczno-gospodarczych, a nawet z miastami Europy Zachodniej. Naprawdę za kilka lat Stalowa Wola nie będzie się musiała niczego wstydzić.
– Jesteśmy po wizycie w Muzeum Regionalnym na wystawie “COP dla przyszłości”. Proszę powiedzieć nam kilka słów o tym przedsięwzięciu. To naprawdę robi duże wrażenie.

W momencie, kiedy pojawiły się w perpektywie obchody 70 rocznicy powstania Centralnego Okręgu Przemysłowego postanowiłem zrobić wystawę o COP. Jednak wystawa ta miała mieć nietypowy charakter. Miała pokazać, że jako naród jesteśmy zdolni nie tylko do nagłych zrywów patriotycznych, ale również do systematycznych, zaplanowanych, szczegółowo przemyślanych i skutecznie realizowanych projektów, jakim był np. Centralny Okręg Przemysłowy, którego sercem stała się Stalowa Wola. I ta wystawa miała pokazać naszą tradycję narodową od trochę innej strony niż to zazwyczaj się robi, bo nie heroizm zazwyczaj przegranej walki, tylko sukces, wielki plan, świetną koncepcję i jak na tamte czasy naprawdę dużo osiągnięcie.

– Wspomniał pan dziś, porównując Stalową Wolę do państwa europejskich, że nie dąży pan do tego, aby stała się wielomilionową “Rosją”, ale… “Szwajcarią”. Czy mógłby pan tę myśl rozwinąć?

Mam swoją wizję rozwoju miasta i nie zależy mi na tym, aby Stalowa Wola rozwinęła się terytorialnie czy, aby rosła liczba mieszkańców. Owszem, to są pewne wyznaczniki, ale dla mnie nie są one najważniejsze. Ja nie chcę być wielki jak Rosja, ale chcę być bogaty jak Szwajcaria. Bo miasto jest dla mieszkańców.

– Jest pan znany z tzw. ciętego języka i zawsze mówi pan to, co myśli. Ale także działa pan w sposób nie zawsze budzący aprobatę. Jednym z takich działań, które wywołało wielkie poruszenie, była likwidacja straży miejskiej.
Rozwiązanie straży miejskiej nie było po to, aby się komuś przypodobać, czy aby było głośno w Stalowej Woli, ale to jest normalne działanie. Jeśli ja dochodzę do wniosku jako szef, że jakaś struktura działa źle, że w stosunku do efektów jest zbyt droga, jeśi nie widać szans na to, aby mogła się ona zmienić, no to wniosek jest prosty – trzeba ją rozwiązać. Ja nie potrzebuję gwardii prezydenckiej, ja potrzebują skutecznych pracowników, którzy rozwiązują problemy i nie stwarzają sami tych problemów. Straż miejska, tak się nieszczęśliwie złożyło, stała się właśnie nieskutecznym narzędziem, strukturą za drogą w stosunku do efektów swojej pracy i mnożyły się problemy.
– Wracam jeszcze raz do pytania o cele, jakie stawia sobie pan na najbliższą przyszłość, które chciałby pan zrealizować.

To rozwój wyższych uczelnni.To jest rzecz trudna z różnyc h względów. My nie jesteśmy dużym ośrodkiem miejskim, tradycje akademickie są u nas w miarę świeże. Uważam, że bez mocnego ośrodka akademickiego, zwłaszcza jeśli chodzi o nauki ścisłe, Stalowa Wola nie będzie się dynamicznie rozwijać, zawsze będzie czegoś tutaj brakować. To nie są sprawy łatwe, wiadomo, że ośrodek akademicki buduje się nawet nie pokoleniami, bo to są często stulecia, ale jak powiedział wielki Mao Tse Tung “Kto chce przejść 2000 mil, musi zrobić pierwszy krok”. I my ten pierwszy krok postaramy się zrobić.
Druga rzecz, to chciałbym, aby Stalowa Wola miała jak najszybciej obwodnicę, bo to jest kwestia dostępności komunikacyjnej miasta i trzecia sprawa to Charzewice – kompleks pałacowo-parkowy.

Poza tym jest wiele innych dużych celów, które będziemy się starali realizować. To jest przebudowa infrastruktury sportowej, przebudowa stadionów piłkarskiego i lekkoatletycznego, zagospodarowanie Placu Piłsudskiego, bo to, co jest, już nie wytrzymuje krytyki. Marzę o tym, aby stał się on przestrzenią publiczną pierwszej klasy.

– I na koniec stereotypowe pytanie, czego życzyłby pan Stalowiakom i czy warto wracać do Stalowej Woli?
Myślę, że warto tu wrócić. Mamy jeszcze wiele braków, ale Stalowa Wola staje się coraz ciekawszym miejscem, coraz lepszym miejscem do robienia interesów, ale również coraz lepszym miejscem do życia. Do ideału nam zapewne wiele brakuje, ale naturą ideału jest to, że jest on nieosiągalny. Trudno mi porównywać Stalową Wolę z Chicago, bo nigdy tam nie byłem…
Ja powiem pół żartem pół serio, nie mam natury podróżnika. Dla mnie dużym wyzwaniem jest już wyjazd, skądinąd w bardzo lubiane przeze mnie, Bieszczady. Jak mnie pytają dlaczego tak nie chce mi się nigdzie ruszać, odpowiadam, że wychodzę z założenia, że wszyscy najmądrzejsi ludzie mieszkają w Stalowej Woli i nie ma powodu jeździć po świecie.

– Miałbym takie życzenie, jak i wielu Stalow
iaków tam mieszkających, aby przedstawiciele miasta, na czele z panem, przyjechali do Chicago pokazać tam naszą Stalową Wolę, zwłaszcza teraz, gdy mija 70 lat jej istnienia. Nikt lepiej nie opowie, jak się tu żyje od tych, którzy tworzą to życie, dla tych, którzy z tego korzystają. Jednym słowem: serdecznie zapraszamy. Dziękuję panu za rozmowę.

Categories: Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*