Kasparow: Putinowi pozostał tylko wizerunek lidera walczącego ze złem

Garry Kasparow fot.Matthew Cavanaugh/EPA

Garry Kasparow fot.Matthew Cavanaugh/EPA

W obliczu słabnącej gospodarki wizerunek lidera walczącego ze złem na świecie to jedyne, co Władimir Putin ma do zaoferowania – mówi PAP szachowy mistrz i rosyjski opozycjonista Garri Kasparow. Według niego Putin nie poprzestanie na Ukrainie i Syrii i znajdzie sobie kolejny cel.

 

Jaki jest cel Władimira Putina?

Garri Kasparow: On ma tylko jeden cel – utrzymać się przy władzy. Jak każdy dyktator stara się unikać wszelkich sytuacji, które mogą podważyć jego wizerunek silnego lidera. Dzisiaj narzędziem, które wykorzystuje, by pozostać przy władzy, jest wywoływanie chaosu.

Putin nie może polegać na gospodarce, ponieważ ta w Rosji jest w fatalnym stanie, poziom życia ciągle się obniża, Putin jest nawet zmuszony do cięcia emerytur, w budżecie rosną wyłącznie wydatki na wojsko i propagandę. To budżet skrojony na wojnę. Stąd mój wniosek, że agresywna polityka zagraniczna i budowanie wizerunku lidera wskrzeszającego silną Rosję jest dla Putina ważną strategią polityki w kraju.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Putin nie może się zatrzymać, ponieważ żaden dyktator nie może pozwolić sobie na okazanie słabości, zarówno opinii publicznej, jak i w kręgu swoich najbliższych współpracowników.

Ukraina i aneksja Krymu były tego dobrym przykładem. Po aneksji Krymu w marcu 2014 r. w swoich wystąpieniach Putin podkreślał, że Ukraina upadnie jak zgniłe jabłko i on będzie mógł pójść dalej – z Ługańska do Odessy – niemalże bez żadnego oporu. Mapy Noworosji były już wydrukowane. Ale nie poparła go większość ludzi rosyjskiego pochodzenia żyjąca na wschodniej Ukrainie, to sprawiło, że jego plan się nie powiódł. Ponadto Putin nie chciał poświęcać zbyt wielu rosyjskich żołnierzy, bo nie chciał ryzykować sprzeciwu w Rosji.

Oczywiście, z dalszej ekspansji na Ukrainie nie zrezygnował, tylko że teraz korzysta z innych narzędzi, takich jak wybory samorządowe czy starania o nadanie regionom Donbasu i Ługańska specjalnych praw. Chce rozpadu ukraińskiej państwowości, ponieważ silna demokratyczna Ukraina w Europie stanowi dla niego śmiertelne niebezpieczeństwo, bo dałoby to zły przykład w Rosji pokazując, że Ukraina może być z powodzeniem rządzona w sposób demokratyczny i nic nie stoi na przeszkodzie, by była częścią zachodniej cywilizacji.

Wróćmy do celów Putina – skąd decyzja o zaangażowaniu w Syrii?

Po Ukrainie Putin musiał poszukać sobie innego celu. Pamiętajmy, że dyktator żywi się agresywną polityką zagraniczną przedstawianą w kraju jako spektakularne zwycięstwo.

Moim zdaniem jego pierwotnym zamiarem było wywołanie czegoś na kształt wojny hybrydowej w państwach bałtyckich, ale potem dokonał kalkulacji i doszedł do wniosku, że odpowiedź Stanów Zjednoczonych i Europy mogłaby być bardziej stanowcza niż się tego spodziewał.

Putin nie chciał konfrontacji z NATO?

Wówczas mu się to nie kalkulowało. Ale musimy pamiętać o tym, że jeśli Putin będzie naprawdę zdesperowany, nie zawaha się przekroczyć granic Sojuszu.

Kiedy może to nastąpić?

W przypadku zapaści ekonomicznej i dalszych spadków na rynku ropy, gdy ceny spadną poniżej 20 dolarów za baryłkę. Jego odpowiedź za granicą będzie tym silniejsza, im bardziej słaba będzie rosyjska gospodarka.

Na Ukrainie nie wygrał, z planów wywołania chaosu w państwach bałtyckich się wycofał.

I wybrał Syrię. Wspierając dyktatora w Syrii Putin wysłał wiadomość do wszystkich dyktatorów na świecie, że mogą na niego liczyć. „Stany Zjednoczone porzucają swoich sojuszników, natomiast na mnie, Władimira Putina zawsze możecie liczyć” – takie było jego przesłanie.

Ale Putin nie zaangażował się w Syrii, by walczyć z ISIS. Jego dotychczasowe działania temu przeczą, pokazują, że tym, czego chce, jest zniszczenie wszystkich ugrupowań opozycyjnych wobec Asada poza ISIS. Podobnie jak Iranowi, Rosji zależy na tym, by stworzyć alternatywę w Syrii, by na polu bitwy pozostali wyłącznie ISIS i Asad. Poza tym Putinowi może zależeć na skierowaniu ISIS w stronę Arabii Saudyjskiej, bo zaangażowanie tego państwa w konflikt spowodowałoby wzrost cen ropy.

Chaos jest więc tym, czego Putin potrzebuje. Chaotyczne sytuacje dają mu przewagę. Dyktator nie musi czekać na decyzje parlamentu i nie szuka akceptacji społeczeństwa, może działać szybko. Wywoływanie chaosu sprawia więc, że wygląda jak zwycięzca. To jest wizerunek, który sprzedaje w Rosji. Poza tym właściwie nie ma niczego innego do zaoferowania rosyjskiej opinii publicznej.

Gospodarka jest w okropnym stanie, poziom życia obniża się. Wizerunek silnego mężczyzny, lidera wskrzeszającego wielką Rosję i walczącego ze złem wszędzie tam, gdzie je znajdzie – to jest to, co sprzedaje i dlatego będzie szukać każdej okazji, by wywołać kłopoty.

Chaos w Syrii również przynosi setki tysięcy uchodźców próbujących dostać się do Europy. Pogłębiając chaos w Syrii Putin sieje więc chaos w samej Europie, gdzie do głosu zaczynają dochodzić skrajni politycy sprzeciwiający się masowej migracji. Dla Putina to pozytywny efekt uboczny. Im więcej chaosu, tym lepiej.

Jaki będzie kolejny cel?

Myślę, że następnym przystankiem może być Bengazi. Minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow powiedział kilka miesięcy temu, że Rosja ma interes w odbudowie libijskiego państwa. To może się wydarzyć, ponieważ Putin potrzebuje historii do opowiedzenia w Rosji, wzmocnienia swojego wizerunku jako światowego lidera, zwycięzcy, nawet jeśli jest to tylko zwycięstwo wirtualne.

Strategia Putina naprawdę działa. Pomimo sytuacji gospodarczej Putina popiera coraz więcej Rosjan, w ostatnich badaniach poparcie oscylowało wokół 90 proc.

Jestem ciekaw, co się wydarzy, gdy będzie oscylowało wokół 100 proc., jak pod koniec rządów Ceausescu (rumuński dyktator obalony w czasie rewolucji 1989 r.).

Co byłoby końcem Władimira Putina? Pomarańczowa rewolucja?

Nic z tych rzeczy. Do pomarańczowej rewolucji mogło dojść w takim kraju jak Ukraina, gdzie jednak działały media i było kilku niezależnych polityków. Nic z tego w Rosji Putina nie ma. Jego dyktaturze może zagrozić jedynie porażka. Niekoniecznie musi to być od razu przegrana na polu walki, ale porażka wizerunkowa taka jak Afganistan, gdy wycofano sowieckich żołnierzy.

Powróci pan do gry w szachy?

Szachy przyniosły mi wystarczająco dużo chwały w życiu. Porzuciłem profesjonalną grę 10 lat temu.

Dlaczego zdecydował się pan zająć polityką?

Nie zajmuję się polityką, nigdy się nią nie zajmowałem. Po prostu zależy mi na rozwoju demokracji w moim kraju. Myślę, że moje osobiste zaangażowanie to bardziej walka o prawa człowieka i demokrację, z czego – w co wierzę – moi rodacy mogliby korzystać.

Rozmawiała Magdalena Cedro (PAP)

 

Zamieszczone na stronach internetowych portalu www.DziennikZwiazkowy.com materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Codziennego Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Alliance Printers and Publishers na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Categories: Wywiad, Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*