Historyk: W 1917 r. nastąpił koniec Rosji jako zjawiska kulturowego

fot.pixabay.com

fot.pixabay.com

Rewolucja, która wybuchła w 1917 roku, zniszczyła Rosję jako zjawisko kulturowe, współczesna Rosja jest pod względem prawnym kontynuatorką ZSRR, a stosunek do dziedzictwa historii – Rosji lub ZSRR – nadal dzieli społeczeństwo – mówi PAP historyk Andriej Zubow.

PAP: Czy stulecie rewolucji 1917 roku powinno przyczynić się do przemyślenia tego okresu historii Rosji?

Prof. Andriej Zubow, historyk, wiceprzewodniczący opozycyjnej partii Parnas: To jest oczywiście wydarzenie wyjątkowej wagi w historii Rosji. W gruncie rzeczy chodzi o wydarzenie, które zmieniło nie tylko oblicze Rosji, ale i w znacznym stopniu – całego świata. Inna sprawa, że zmieniło nie na lepsze, a na gorsze. Ta rewolucja, przynajmniej dla Rosji, była gigantyczną tragedią, która praktycznie zniszczyła Rosję jako kraj. Na całym świecie nadal nasz kraj nazywany jest Rosją i nawet tak nazywano go w czasach radzieckich, choć istniał Związek Radziecki. Ale my sami uważamy, że Rosja jako pewne zjawisko kulturowe zakończyła się w czasie rewolucji i wojny domowej. Potem było pewne inne zjawisko, którego relacje z Rosją były bardzo skomplikowane. Reżim polityczny nie miał nic wspólnego z Rosją. Był to reżim komunistyczny, agresywny, skierowany przeciwko całemu światu.

Do tej pory pozostajemy kontynuatorami właśnie Związku Radzieckiego. Formalnie, prawnie, nie jesteśmy kontynuatorami zniszczonego przez bolszewików państwa rosyjskiego, a właśnie bolszewików. Żadne prawo, które istniało w Rosji do listopada 1917 roku, nie istnieje obecnie, ale wszystkie ustawy radzieckie, jeśli nie zostały uchylone jakimś nowym prawem, nadal obowiązują.

Data ta (Rok 1917 – PAP) jest dla jednych stworzeniem nowego państwa, w którym żyjemy do dzisiaj, a dla innych – zniszczeniem historycznej Rosji. Nasze społeczeństwo jest głęboko podzielone na tych, którzy czują, że rewolucja zgubiła Rosję i na tych, którzy czują się dziećmi rewolucji, obywatelami nowego państwa, które powstało w 1917 roku.

PAP: Powiedział Pan o podziale wewnątrz społeczeństwa, który jest rezultatem tego, co zdarzyło się w 1917 roku. Czy jest możliwa obecnie dyskusja w społeczeństwie o tych rezultatach rewolucji?

Zubow: Byłaby ona bardzo pożądana, jest nawet absolutnie niezbędna. Jednak na razie odbywa się ona w sposób bardzo ociężały. Społeczeństwo jest przytłoczone pod wieloma względami tym, co się dzieje, sytuacją gospodarczą, pogorszeniem poziomu życia. Z tego względu większości ludzi nie dotyka ta tematyka historyczna. Moim zadaniem jako historyka jest wywoływanie jak najmocniej tej dyskusji, by rzeczywiście się ona w społeczeństwie odbywała. Bez odpowiedzi na pytanie, kim jesteśmy, czyimi jesteśmy spadkobiercami, rozwój kraju jest niemożliwy.

PAP: W Rosji od 2014 roku istnieje koncepcja nauczania historii ojczystej, w której cały okres, od lutego 1917 r. do końca wojny domowej, nazywany jest Wielką Rewolucją Rosyjską. Czy zgadza się Pan z takim podejściem?

Zubow: Samo słowo „wielki” w języku rosyjskim nie oznacza oceny pozytywnej, może być ona również negatywna; mówi o skali wydarzenia, a nie o jego ocenie. Pierwsza wojna światowa wówczas nazywana była Wielką Wojną – wielką tylko ze względu na liczbę krajów, które w niej uczestniczyły i poniesionych przez nie ofiar. Jeśli chodzi o ramy czasowe: na przykład u dobrze znanego w Polsce historyka Richarda Pipesa książka „Rewolucja rosyjska” obejmuje trzy tomy i okres od 1905 roku, pierwszej rewolucji, do roku 1924 – śmierci Lenina, przejścia do nowej polityki gospodarczej i całkowitego zakończenia wojny domowej. Takie więc są ramy chronologiczne rosyjskiej rewolucji. Oczywiście, przechodziła ona różne etapy, rewolucja jest zawsze procesem. To, co wydarzyło się w lutym 1917 r. – abdykacja cara, i w październiku – przejęcie władzy przez bolszewików – to raczej były przewroty, ważne etapy rewolucji, ale nie rewolucja sama w sobie. Tak więc, „Wielka Rewolucja Rosyjska” jest oczywiście „wielka” – zmieniła całe życie Rosji i w znacznym stopniu świata, a obejmuje okres 20 lat.

PAP: Czy ta epoka jest dobrze zbadana? Czy jest coś, czego jeszcze nie wiemy?

Zubow: Historyk nigdy nie powie, że coś jest zbadane doskonale i do końca. Jednak ogółem wszystkie materiały dotyczące rewolucji, w tym archiwalne, są otwarte. Naturalnie, jest wiele problemów, ale to jest normalne, np. problem spisków przed abdykacją Mikołaja II. Wiemy, że były takie spiski, że brali w nich udział nawet krewni cara. Ale ponieważ nie zachowały się dokumenty, a jedynie wspomnienia, to nie możemy nic jasnego powiedzieć.

PAP: Czy nadal istnieją jakieś mity związane z historią tej rewolucji?

Zubow: Jest ich pełno, poczynając od mitu bolszewickiego o tym, że to oni przygotowali i przeprowadzili rewolucję. To naturalnie jest mit. Drugi mit – o tym, że rewolucję przeprowadzono za pieniądze niemieckie, że przygotowana była ona przez niemiecki sztab generalny. Tak, były niemieckie pieniądze, bolszewicy byli postrzegani przez Niemców jako ich agenci, ale oni w istocie realizowali własne cele. Trzeci mit o tym, że rewolucję przeprowadzili Żydzi i masoni – tak, wielu Żydów uczestniczyło w rewolucji, ale przytłaczająca większość Żydów nie brała w niej udziału.

PAP: Czy ten jubileusz wywołuje jakieś emocje w społeczeństwie rosyjskim?

Zubow: To nie jest jubileusz pozytywny. Nie ma czego świętować, pozostaje tylko płakać nad tym, co się stało i dyskutować, analizować i myśleć o tym, co się zdarzyło. To wielka rewolucja, ale i wielka tragedia. To wielkie wydarzenie, ale wielkie w swoim koszmarze, a nie pod względem pozytywnego znaczenia.

Rozmawiała Anna Wróbel (PAP)

Categories: Wywiad, Wywiady
Tags: 2017, historyk, Rosja

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*