Gra o wszystko

(Rozmowa z kamilianinem ks. Arkadiuszem Nowakiem, pionierem pomocy cierpiącym na HIV i AIDS rozmawia Waldemar Piasecki)

Kiedy przed kilkunastu laty, pisałem o Tobie reportaż, mieszkańcy polskiej wsi, gdzie kończyłeś budowę ośrodka dla cięłko chorych i umierających na AIDS, chcieli dom spalić, a ciebie wytarzać w smole i przegnać kijami za rogatki. Dziś jesteś przewodniczącym Krajowego Centrum ds. AIDS i postacią powszechnie cenioną w świecie, czego dowodem m.in. specjalna nagroda ONZ, uczestnictwo w papieskiej radzie d/s AIDS. Etc. Długa lista… Co się przez te lata zmieniło?

Wszystko! Mija właśnie 20 lat od rozpoznania w Polsce pierwszego przypadku AIDS (o którym zresztą wtedy pisałeś), idzie 17 rok mojej służby dotkniętym plagą  jak wtedy chętnie mówiono  czy problemem medycznym, jak określa się to dziś. Zmiana dotyczy przede wszystkim liczb i postaw. Dziś mamy w Polsce rozpoznanych 10 tysięcy zakażeń wirusem HIV. Ale, z drugiej strony, radykalnie korzystną zmianą postaw społecznych wobec zakażonych. Dziś już naprawdę trudno usłyszeć publicznie wypowiadany pogląd, że dla osób dotkniętych zakażeniem HIV czy chorym na AIDS trzeba budować „obozy” czy wręcz „eliminować” ich. Nawet w anonimowych badanich nie padaję opinie, że z zakażonym nie chciałoby się mieszkać w jednym domu, pracować w jednyzm zakładzie czy posyłać dziecko do szkoły, w której jest inne, zakażone HIV. Uważam to za swego rodzaju ewolucyjną… rewolucję.

Pod jakim wpływem?
Wiedzy. W ujściu wielokierunkowym. Po pierwsze, wzrosła ogólna wiedza społeczna na temat samego wirusa HIV, jego funkcjonowania w organizmie, możliwości zakażenia, metod terapeutycznych etc. Nikt już nie plecie, że można go „złapać” od podania ręki czy przebywania w tym samym pomieszczeniu. Z drugiej strony, wzrósł stopień ostrożności w kontaktach seksualnych i ich profilaktycznego zabezpieczenia. Ogromną rolę w rozwoju tej wiedzy odegrały media oraz organizacje międzynarodowe, w tym przede wszystkim ONZ z jej wyspecjalizowanymi agendami filialnymi, a także liczne organizacje pozarządowe i charytatywne. Po trzecie, łatwy i powszechny dostęp do diagnostyki. Po czwarte, ewidentne postępy w leczeniu.
 Ale jednak do końcowego sukcesu jeszcze odległe…
Badania i wysiłki medycyny podążają w dwóch kierunkach. Po pierwsze, skomponowania szczepionki przeciwko wirusowi HIV czyli dostarczenia organizmowi odpowiedniej tarczy immunologicznej. Po drugie, stworzenia terapii eliminującej wirusa, czyli miecza.

 Czy przypadek Andrew Stimpsona, którego organizm miał sobie poradzić z wirusem HIV może być krokiem przełomowym w tych poszukiwaniach?
Oczywiście przypadek Stimpsona bardzo silnie oddziaływuje na wyobraźnię i budzi rozmaite nadzieje. Podchodzę do niego z należną ostrożnością i uważam, że powinien zostać bardzo szczgółowo przebadany przez medycynę. Im szybciej, tym lepiej. Albo, żeby wskazać źródło błędu, albo starać się ustalić mechanizm samouleczenia, jeśli taki zadziałał w przypadku tego szkockiego 25latka.

 Na początku epidemii AIDS mówiono, że jest to „choroba gejowska” czy wręcz rodzaj „kary boskiej” do takiej skłonności. Czy to nadal dominujący pogląd?
To oczywiście złowieszczy stereotyp, który wyrządził ogromne zło. Główną drogą zakażeń HIV są kontakty heteroseksualne. Jest dowiedzione, że liczba zakażeń tą drogą jest znacznie większa niż poprzez o kontakt w obrębie tej samej płci. Dlatego od ponad 7 lat nie mówi się o tzw. grupach ryzyka w epidemiologii HIV, za jakie niegdyś uznawano środowiska gejowskie. Mówi się natomiast o ryzykownych zachowaniach, a za takie uznaje się przede wszystkim przypadkowe kontakty (np. z prostytutkami czy w innych sytuacjach).

 Czyli czynnik kulturowy. Czy Twoim zdaniem można nim tłumaczyć lawinową epidemię zakażeń w krajach afrykańskich czy Rosji?
Tak, ale w bardzo szerokim rozumieniu, a nigdy w uogólnieniu. To, że w Rosji (i innych państwach postsowieckich) występują zjawiska epiedmii zakażeń HIV na wielką skalę, rzutujące już nawet na sytuację demograficzną, nie mogą być utożsamiane ze specyfiką kultury rosyjskiej, a obyczajowością, warunkami życia, oświatą czy profilaktyką  czynnikami kształtowanymi przez miniony system i jego spuścizną. Odmienne są czynnik wpływające na epidemiologię HIV w Afryce. Wynikają głównie z poziomu oświaty i zrozumienia rangi problemu przez tamtejsze elity przywódcze.

 Dane statystyczne o HIV i AIDS są wstrząsające.
Jeżeli przyjąć, że na świecie  według uśrednionego szacunku światowej Organizacj Zdrowia  żyje 39,5 mln osób zakażonych HIV, rocznie przybywa ich 5 mln, a umiera w tym samym czasie na AIDS  dwa miliony, to to jest doprawdy przerażające.

 Na tym tle 785 przypadków śmiertelnych w ciągu 20 lat w Polsce i 10 tysięcy zakażonych HIV obecnie nie jest chyba powodem do bicia na trwogę?
Wszelkie liczby generalnie są tylko ilustracją. Niewiele mówią o indywidualnych tragediach i dramatach. A te są naprawdę wztrząsające i mogą zmienić nie tylko życie samych cierpiących, ale także tych, którzy się z nimi stykają. Także po to, aby nieść im pomoc.

 Czujesz się zmieniony?
Co za pytanie?! Służbę tym ludziom uczyniłem sensem mego życia i misji kapłańskiej od chwili otrzymania święceń. To jest mój świat. Jak można zakładać, że świat, jaki cię otacza nie „działa” na ciebie.
 Czy chciałbyś coś powiedzieć temu światu?
Walka z HIV i AIDS jest najpiękniejszym dowodem ludzkiej solidarności. My tej walki nie przegramy już na pewno. W zwycięstwo wierzyć musimy!
 Dziękuje ci za tą rozmowę.
Waldemar Piasecki, Nowy Jork

Categories: Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*