Europa w Krynicy

 Z Emilem Budzionym, burmistrzem najpopularniejszego
w Polsce „miasta kurortu” rozmawia Waldemar Piasecki



 Ku pewnemu zaskoczeniu Krynica jest wymieniana w krajach Unii Europejskiej w gronie 10. najbardziej znanych polskich miejscowości… Nie wiem czy taki wynik byłby możliwy w kraju, przypomnijmy może więc jak miasto stało się uzdrowiskiem? Kiedy? W jakich okolicznościach?
Cudze chwalicie, swego nie znacie… Historia Krynicy zaczęła się ponad dwieście lat temu, od odkrycia naturalnego źródła wypływającego z podnóża krynickiej góry. Kiedy 24 kwietnia 1793 r. austriacki urzędnik Franciszek Stix von Saunbergen kupował ziemię i źródło, dziś znane jako Zdrój Główny, miał jeden cel: założyć w pięknej miejscowości zdrojowisko, które przyniesie mu spodziewane dochody. Zabezpieczył więc źródło i wybudował pierwsze budynki zdrojowe. Dalsze działania zmierzające do rozwoju uzdrowiska były typowe dla wszystkich kurortów europejskich.

Zadbano więc o wykonanie ujść wód, budowę łazienek, domów mieszkalnych dla kuracjuszy, założenie parku spacerowego, regulację potoków, budowę dróg, alejek spacerowych, altan i obiektów kultury. To wszystko mieściło się w ówczesnym pojęciu „zdroju”.
Zmienne były losy Krynicy. W 1852 roku podjęto decyzję o likwidacji uzdrowiska, ale na szczęście wyrok ten pozostał tylko kawałkiem papieru, już bowiem w 1856 r. pojawiła się nad Kryniczanką „wiekopomna” komisja, która sprawiła, że wcześniejsze zarządzenia straciły swoją moc. Przewodniczącym tej komisji był prof. Józef Dietl, uważany za wskrzesiciela Krynicy.


Druga połowa XIX wieku i początek wieku XX (do I wojny światowej) były dla Krynicy tym, czym czasy panowania króla Stanisława Augusta dla Warszawy czy prezydentury Józefa Dietla, Mikołaja Zyblikiewicza i Juliusza Leo dla Krakowa. Był to okres niezwykle ożywionego ruchu budowlanego i szybkiego rozwoju kurortu, na którego rzecz działało wielu wybitnych architektów, artystów i organizatorów lecznictwa uzdrowiskowego.


Z tych właśnie czasów pochodzi większość zabytkowych obiektów tworzących oblicze dzisiejszej Krynicy, jej specyficzny, niepowtarzalny charakter, scenerię, w której kwitło życie intelektualne i artystyczne.

Zaświadczyć o tym może rejestr powstałych w tym czasie budowli oraz lista gości, na której znajdujemy Aleksandra Fredrę, Marię Konopnicką, Adama Asnyka, Józefa Ignacego Kraszewskiego, Jana Matejkę, Wincentego Pola, Stanisława Wyspiańskiego, Aleksandra Gierymskiego, Wojciecha Gersona, Artura Grottgera, Michała Bałuckiego i wielu innych.

Czy przyjeżdżali oni do Krynicy leczyć się, czy też przyciągało ich tu coś zupełnie innego?
Niewątpliwie magnesem ściągającym ludzi były krynickie wody lecznicze, które ochoczo pito z winem i mlekiem, wierząc, że przywrócą utracone siły i zdrowie. Od nich, rzecz jasna, zaczynał się kurort, ale w owych czasach modne miejscowości uzdrowiskowe wytwarzały także specyficzną atmosferę i styl. Wypadało wręcz bywać w Krynicy, pić wodę, spacerować, zażywać kąpieli słonecznych, słuchać muzyki, chodzić do teatru, korzystać z wycieczek pieszych i konnych, grać w modnego wówczas tenisa, uczestniczyć w grach i zabawach łatwych i przyjemnych.

 Z Krynicą kojarzona jest przede wszystkim postać Jana Kiepury. Skąd ten związek? Jak się rozwijał? Jak Kiepura jest obecny w waszym mieście dziś? Czym jest dla miasta festiwal dedykowany wielkiemu śpiewakowi?
Na początku lat 30. Jan Kiepura wybudował w Krynicy najbardziej luksusowy i najwytworniejszy wówczas hotel w uzdrowisku  „Patrię”. Sam tenor bywał w Krynicy raczej rzadko, wynikało to z braku czasu i miało związek z pracą artystyczną poza krajem. Ostatni pobyt artysty w Krynicy przypadł na jesień 1958 r.

Po śmierci Jana Kiepury zrodziła się w Krynicy myśl o uczczeniu najsłynniejszego polskiego śpiewaka poprzez zorganizowanie festiwalu jego imienia. Pierwszy festiwal odbył się w 1967 r. (23 września) z inicjatywy ówczesnego sekretarza i zarazem założyciela Komitetu Rozwoju Krynicy  Stefana Półchłopka. Od samego początku festiwal był wielkim wydarzeniem artystycznym o międzynarodowej randze i cieszył się dużym zainteresowaniem. Liczne koncerty odbywały się na Deptaku i w sali teatralnej Starego Domu Zdrojowego. Od 1984 r. kierownictwo artystyczne nad festiwalem objął Bogusław Kaczyński. Od trzech lat Festiwal zyskał nową, dwutygodniową formułę i miano Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury. I tak aż do dziś w sierpniu KrynicaZdrój rozbrzmiewa muzyką operową i operetkową w wykonaniu największych gwiazd.

Ta wielka impreza jest wizytówką nie tylko zdroju, ale całej Sądecczyzny. Przyciąga niczym magnes gości z odległych rejonów kraju i zagranicy. Trudno o lepszą promocję kultury i muzyki, która  wiadomo  łagodzi obyczaje. Tym bardziej, że festiwal słynie z wysokiego poziomu wykonawstwa i pięknej oprawy scenograficznej. Stali bywalcy Festiwalu są przekonani, że to właśnie ta impreza miała i wciąż ma zdecydowany wpływ na rozwój Krynicy. Każdego roku w sierpniu uzdrowisko staje się muzyczną stolicą Polski. Przyjeżdżają tu zespoły operowe i operetkowe, wielkie gwiazdy sceny i estrady oraz publiczność rozmiłowana w pięknym śpiewaniu i nieprzemijającej sztuce patrona imprezy. Krynica w ciągu ponad dwustu lat istnienia swoją świetność przeżywała w okresie międzywojennym, kiedy to w mieście był teatr, przyjeżdżali nie tylko na występy ale też na wypoczynek wielcy artyści, aktorzy, poeci, pisarze, tzw. ludzie z wyższych sfer, arystokracja i inteligencja z Polski i z Europy.

Festiwal jest nawiązaniem i kontynuacją pięknych tradycji dawnej Krynicy, którą odwiedzali m.in.: Helena Modrzejewska, Ludwik Sempoliński, Gabriela Zapolska, Mieczysława Ćwiklińska i oczywiście Jan Kiepura. Dzięki festiwalowi Krynica gościła setki, a może nawet tysiące wykonawców z Warszawy, Krakowa, łodzi, Wrocławia, Bytomia, Bydgoszczy, Gliwic. Przyjeżdżali wielcy artyści o światowej sławie. Towarzyszyły i towarzyszą im nieprzebrane tłumy publiczności, która twierdzi, że miejscowości, w których można się leczyć i wypoczywać jest wiele, ale Krynica daje swoim gościom muzykę, sztukę, pieśń i to, czego nie da się wymierzyć ilością i jakością zabiegów  zdrowie. Europejski Festiwal im. Jana Kiepury jest dla Krynicy doskonałą reklamą w Polsce i na świecie, przybliża ludziom walory i urok tego miejsca.

Wielbiciele festiwalu, licznie wypełniający we sierpniu krynickie domy wczasowe i pensjonaty (co gorliwsi dokonują rezerwacji gdy tylko ustalona zostaje data festiwalu) gotowi są przeboleć niewygody związane z brakiem sali koncertowej z prawdziwego zdarzenia i szczelnie wypełniają hall Pijalni Głównej, która na czas festiwalu staje się miejscem koncertów. Ogromnym powodzeniem cieszą się również koncerty plenerowe, gromadzące na krynickim deptaku tysiące ludzi. Koncerty te, transmitowane przez telewizyjną „Dwójkę”, przyczyniają się do popularyzacji tej wielkiej imprezy i jednocześnie stwarzają możliwość pokazania KrynicyZdroju w najpiękniejszej szacie.

 Oczywiście nie można pominąć też postaci Epifana Drowniaka zwanego Nikioforem.  Postać zwielokrotniona została w świadomości zbiorowej poprzez znakomity film. Korytarze krynickiego Ratusza pełne są fotosów z tej produkcji ekranowej, a Krystyna Feldman uchodzi u was za postać kultową. Jak Nikifor wpłynął na krynicką rzeczywistość?
Był najciekawszą postacią wśród twórców krynickich. Był łemkiem. Prawdopodobnie urodził się w Krynicy 1 stycznia 1895 roku. 21 maja tegoż roku został ochrzczony imieniem Epifan wedle uważania popa z parafii greckokatolickiej, otrzymując nazwisko Drowniak po matce, głuchoniemej wyrobnicy Jewdokli (ojca nikt nie znał). Wszedł do historii jako Nikifor, a nazwisko Krynicki nadał mu w trybie administracyjnym sąd w Muszynie. Zmarł 10 października 1968 roku w sanatorium w Foluszu koło Gorlic. Spoczywa na naszym cmentarzu. Ten wielki malarzprymitywista malował na kartonach z papierosów, na kartkach papieru, przedstawiając sceny religijne, widoki z Krynicy i okolic, z Krakowa a nawet Warszawy. Wystawy jego obrazów były organizowane prawie we wszystkich stolicach Europy. Pierwsza większa wystawa została otwarta w SARP w 1956 roku, a jedna z ostatnich w warszawskiej Zachęcie w 1967 roku.

Jednym z ważniejszych przystanków na kulturalnej mapie Krynicy-Zdroju jest Muzeum Sztuki Nieprofesjonalnej im. Nikifora, mieszczące się w willi „Romanówka”, obiekcie przeniesionym z ul. Piłsudskiego i odtworzonym w latach 19921994 przy Bulwarach Dietla, za Starym Domem Zdrojowym. W muzeum przedstawione są obrazy Nikifora pochodzące z wszystkich okresów jego twórczości; zarówno akwarele, gwasze, jak i rysunki prezentujące różnoraką, charakterystyczną dla twórczości artysty tematyką: pejzaże z cerkwiami i kościołami, architekturą krynicką, wnętrza, dworce, urzędy, „fabryki dolarów”, portrety, itp. Część dokumentacyjną wystawy stanowią pamiątki po Nikiforze, publikacje poświęcone malarzowi oraz jego fotografie. Muzeum jest również miejscem prezentacji wystaw znanych artystów z kręgu sztuki nieprofesjonalnej i ludowej.

Oczywiście wszyscy w Krynicy jesteśmy pod wielkim wrażeniem filmu Krauzego „Mój Nikifor” i roli pani Krystyny Feldman, która wejdzie do historii kina nie tylko, jak wierzę, polskiego. Jest swoistym „signum temporis”, że film został obsypany nagrodami na znanym festiwalu w znanym i bliskim krynicy kurorcie  Karlovych Varach.

 Innym wehikułem promocyjnym jest Forum Ekonomiczne i „image” polskiego Davos, który jak i gdzie mógł lansować Lecha Wałęsa, a do dziś robi to Aleksander Kwaśniewski.  Jaka jest geneza tej koncepcji? Co Krynica ma z Forum?
Forum Ekonomiczne PolskaWschód odbywa się corocznie od 1992 r. na przełomie września i października w Krynicy. Głównym organizatorem tej konferencji o międzynarodowej randze jest Fundacja „Instytut Studiów Wschodniach” w Warszawie kierowana przez posła Zygmunta Berdychowskiego.

Zaproszenia do udziału w obradach pod Górą Parkową przyjmują politycy (prezydenci, premierzy, ministrowie) oraz przedstawiciele sfery gospodarki, handlu i bankowości. Problematyka pierwszych spotkań w Krynicy dotyczyła przede wszystkim polskiej polityki wschodniej. Nowa sytuacja, która zaistniała po 1989 roku spowodowała, że zarówno kontakty polityczne, jak i gospodarcze z krajami WNP stały się bardzo istotnym elementem polskiej polityki zagranicznej. Pierwsze Forum odbyło się jesienią 1992 roku. Wzięło w nim udział około 100 uczestników  głównie z Polski. To spotkanie zasadniczo różniło się od tych, których świadkami jesteśmy teraz. Po pierwsze ze względu na niewielką liczbę uczestników, po drugie ze względu na tematykę a także niewielki potencjał organizacyjny.

Z roku na rok Forum w Krynicy stawało się miejscem wymiany doświadczeń między krajami Europy środkowowschodniej przechodzącymi transformację gospodarczą. Rosło też jego znaczenie  poparte udziałem wysokich rangą osobistości, a także coraz większym zasięgiem terytorialnym
Forum Ekonomiczne startowało na początku lat 90. jako spotkanie polskich przedsiębiorców i polityków z partnerami zza wschodniej granicy. Potem miało być konferencją łączącą całą Europę środkowowschodnią. Dziś wykracza poza ramy konferencji regionalnej. W roku 2003 pierwszy raz w Krynicy pojawiła się spora grupa gości i dziennikarzy z państw ówczesnej „15”.

W roku 2004 przyjechała ich znacznie większa liczba. Wydarzeniem natomiast była wizyta polityków i biznesmenów z państw arabskich. Wśród uczestników przybywa przedstawicieli zachodnich firm i instytucji. W Krynicy mają okazję do spotkań z liczniejszą niż na innych konferencjach grupą potencjalnych partnerów ze Wschodu, co jest silnym atutem forum.

W tegorocznym, XV Forum Ekonomicznym  (710 września 2005) weźmie udział około 1500 uczestników z ponad 40 krajów. Jak powiedział Zygmunt Berdychowski, przewodniczący Rady Programowej Forum: „Zależy nam, aby w krynickim Forum w większym niż do tej pory stopniu uczestniczyli przedstawiciele Rosji  zarówno administracji państwowej, jak i biznesu. Nadal najistotniejszym przesłaniem Krynicy, z roku na rok coraz lepiej realizowanym, pozostaje kształtowanie opinii i postaw w relacjach Zachodu ze Wschodem. Wierzę, że w nowej sytuacji geopolitycznej Forum Ekonomiczne, które odbywa się już na terenie Unii Europejskiej, będzie miało zasadnicze znaczenie w budowaniu kontaktów między Unią a Rosją”. Nie będę się silił na oryginalność, żeby dodawać coś ponadto. Rola Krynicy jako pomostu między Wschodem i Zachodem oraz udziału w misji łączenia i budowania, a nie dzielenia i burzenia jest częścią naszej galicyjskiej tradycji.

Jakie są inne pomysły na umiędzynarodowienie Krynicy?
Niedawno pojawił się pomysł upamiętnienia tragedii 11 września 2001 roku, która była przecież nie tylko tragedią Stanów Zjednoczonych, ale całego cywilizowanego, chcącego żyć w pokoju, świata. Ideę tę przedstawili nam polscy członkowie Rotary International. Formą upamiętnienia mógłby być Las Nadziei z miłorzębu japońskiego (Ginkgo Biloba), drzewa symbolizujacego życie, pamięć i nadzieję.

Drzewa, które jest najstarszym żywym reliktem botanicznym, jaki przetrwał w niezmienionej formie na Ziemi ok. 200 mln lat. Najpopularniejszego i powszechnie obecnego w Nowym Jorku, który był celem zbrodniczego ataku 11 września, będącego symbolem tego miasta. Projekt tego żywego pomnika miałby zostać zrealizowany na istniejącej powierzchni parkowej. Las Nadziei, obok  znanych już atrakcji turystycznych KrynicyZdroju, mógłby być dodatkowym motywem skierowania kroków do naszego miasta przez gości  zagranicznych, w tym z USA, Izraela i krajów Zachodu, by oddać hołd ofiarombohaterom pamiętnej tragedii. Wokół idei grupuje się wielu sojuszników i w Polsce i w Ameryce. Jak słyszałem, ciepły stosunek do idei ma nawet Rudolph Giuliani, legendarny burmistrz Nowego Jorku…

 Nie pytałem jeszcze,  jak się panu rządzi Krynicą?
Dziękuję, nie narzekam… Na takie pytania jak zwykle nie ma prostej i jednoznacznej odpowiedzi. Sprawowanie władzy w tak znanej i renomowanej miejscowości, obok poczucia szczególnej troski i odpowiedzialności za rozwój i utrzymanie prestiżu KrynicyZdroju, dostarcza również szczególnej satysfakcji każdemu, kto nią rządzi, a więc mnie również. Wcale tego nie ukrywam.

 Jakie są główne problemy i troski związane z tym rządzeniem?
Głównym problemem i poczuciem troski jest świadomość olbrzymiej odpowiedzialności za decyzje podejmowane w kwestiach bieżącego zarządzania i dalszego rozwoju naszego kurortu. Krótko mówiąc należy realizować taką politykę, aby nie tylko utrzymać prestiż i blask KrynicyZdroju jakim nasze miasto cieszyło się w przeszłości i obecnie, ale także aby zapewnić mu dalszy rozwój. Dlatego też najważniejszym zadaniem jest zachowanie obecnego wizerunku i oferty dla turystów oraz stały rozwój, obok uzdrowiskowej, także infrastruktury turystycznej, która poszerzy możliwości i atrakcyjność naszej miejscowości.

Nie chcemy, aby Krynica była ofertą tylko dla ludzi przybywających tu dla poprawy zdrowia, ale także zupełnie zdrowych, cieszących się życiem i szukającym u nas relaksu, rozrywki, chcących dobrze spędzić czas.  Krótko mówiąc tworzenie nowych miejsc dla nowych gości i podnoszenie standardu pobytowego oraz rozszerzanie oferty rekreacyjnej i kulturalnej. Także ściąganie do nas znanych postaci z rozmaitych obszarów życia publicznego, która stawałyby się naszym „znakiem firmowym”, zachęcającym do odwiedzin innych.

Czy rywalizujecie z Zakopanem i jak wam to idzie?
Z Zakopanem w pewnym sensie rywalizujemy bardzo, dotyczy to zwłaszcza rywalizacji Krynicy jako ośrodka sportów zimowych. To właśnie tu a nie w Zakopanem posiadamy wśród wielu jedną z najdłuższych w Polsce narciarskich tras zjazdowych (2,6 km) na Jaworzynie Krynickiej. Krynica jest też kolebką hokeja i saneczkarstwa, których nie ma w Zakopanem, a tu nadal te dyscypliny się rozwijają. Poza tym Zakopane to miejscowość typowo turystyczna, związana z górami.

My mamy też góry, ale również mamy inne walory, np. lecznicze, których nie ma Zakopane, mamy wspaniałe wody lecznicze, znakomite obiekty sanatoryjne obok wypoczynkowych, a przy tym specyficzny klimat i atmosferę powiedziałbym swoistej elegancji, której jeszcze dodają uroku tak wielkie wydarzenia kulturalne jak wspomniany już Europejski Festiwal im. Jana Kiepury czy polityczne, jak Forum Ekonomiczne. Krynica, nieskromnie mówiąc, jest bardziej elegancka i elitarna niż Zakopane.

 Może lepiej, żeby się pan, po tej puencie, tam nie pokazywał… Jak zachęciłby pan turystów z zagranicy do odwiedzenia miasta? W takiej kolejności: z USA, Izraela, Ukrainy
Wszystkich zachęcam wysoką i bogatą jakością usług turystycznych, leczniczych i rekreacyjnych na wysokim światowym poziomie, a znacznie tańszych niż na Zachodzie, szczególną gościnnością i bogactwem walorów krajobrazowych oraz bogatą ofertą spędzania wolnego czasu. Ponadto wszyscy przyjezdni goście czy to z USA, z Izraela czy Ukrainy znajdą tu pewne ślady swej przeszłości historycznie uwarunkowane przenikaniem się wzajemnym tych kultur na naszym terenie.

Co roku zresztą przebywa u nas wielu turystów zarówno z USA, Izraela a ostatnio coraz więcej z Ukrainy. Ukraińcy mają tu najbliżej. Proszę też pamiętać, że już od czasów C.K. Monarchii Kraków ciągnął do Zakopanego, a Lwów do Krynicy. I to pozostało. Znam wielu ludzi ze Lwowa, dla których weekendy w Krynicy są standardem.

No właśnie… Krynica zawsze uważana była za produkt typowo galicyjski…
A jak inaczej? Jako kurort swój początek Krynica bierze począwszy od 1793 r., właśnie z okresu panowania monarchii austrowęgierskiej do której należała Galicja, w której znajdowała się Krynica. Ponadto Krynica leży w obszarze pogranicza na którym obok siebie żyli Słowacy, Ukraińcy, Węgrzy, żydzi, ludność łemkowska i te kultury tu wzajemnie się przenikały, a ich obecność widoczna i żywa jest także dziś. To podstawowa cecha obok tradycji uzdrowiskowych wielonarodowego charakteru monarchii austriackiej i Galicji widoczna z licznymi śladami w Krynicy. Tej bezcennej wartości nie można zaprzepaścić, ale  po prawdzie  i nawet, jak by się bardzo chciało (jak choćby za PRL), to się nie da… Duch Galicji jest z nami!

 Co burmistrz Krynicy uważa za jej dzisiejszą wizytówkę?
To przede wszystkim połączenie tradycji z nowoczesnością. To wspaniałe i przepiękne miejsce pełne zieleni i wszechobecnych kwiatów (ponad 60% zadrzewienia w postaci lasów, parków, krzewów i kwiatów) obok zabytkowej i równie pięknej architektury, czyli krynicki Deptak  serce uzdrowiska, miejsce spacerów z pijalnią wód. Nowoczesność zaś to Kolej Gondolowa na Jaworzynę Krynicką (1114 m n.p.m.). Jak mówią o nas „Davos”, ja się  ironicznie nie uśmiecham…

 Jaką w takim razie ma pan wizję europejskiej obecności miasta?
Krynica już jest europejska, bo taką była od początku ale teraz po wejściu do Unii Europejskiej naszego kraju wraz ze swym wysokim standardem usług oraz konkurencyjnością cen z dnia na dzień jest coraz bardziej europejska. Ciągły rozwój bazy leczniczowypoczynkowej i turystycznorekreacyjnej obok walorów naturalnych i konkurencyjności cenowej jest kluczem do stania się naszego kurortu europejskim kurortem. Jestem dziwnie o to spokojny.

 Dziękuję za rozmowę.
 Rozmawiał:
Waldemar Piasecki

Categories: Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*