Dajcie spokój Partyzantom

Wywiad z Markiem Leśniewskim Laasem, konsulem honorowym RP w Bostonie

– Jaka była reakcja Polonii i KPA na wyrzucenie pomnika?
Oczywiste oburzenie. Pomnik przez niemal ćwierć wieku wrósł w pejzaż miejski Bostonu. Pomijając nawet jego patriotyczną ideologię.

– Czy był aż tak kontrowersyjny?
Pomnik Andrzeja Pityńskiego „Partyzanci” przybył do Bostonu w 1983r. Przez krótki okres czasu był wystawiany przed ratuszem miejskim, po czym został przeniesiony do centralnego parku (Boston Commons) w Bostonie. Tutaj stał przez 23 lata. Był kontrowersyjny i wzbudzał dyskusje. Gdyby jednak eliminować dyskusję w sztuce, zaprzeczałoby się jej sensowi i wolności artystycznej. Jak mnie pan pyta czy „aż tak”, odpowiadam: nie tak, aby go brutalnie wyeliminować z pejzażu Common Park.

– Czy bostończycy popierają decyzję miasta?
Mieszkańcy są przede wszystkim zbulwersowani. Po raz pierwszy w historii Bostonu tak obcesowo potraktowano monument znanego artysty, dedykowany słusznej sprawie i posiadający zdecydowanie humanistyczne przesłanie. Także sama forma akcji musi budzić wątpliwości. „Partyzantów” po „partyzancku” pojmano i wywieziono do niewoli.

– Kto ją właściwie podjął? Burmistrz czy ktoś inny? Kto?
Przeciwna pomnikowi była organizacja „Przyjaciele Ogrodów Publicznych” (Friends of Public Gardens), której członkowie twierdzili że nie pasował on do tematu historii Ameryki, który dominuje w parku. Po wielu latach udało się „Przyjaciołom” przekonać Komisję od Dzieł Sztuki w Bostonie (Boston Art Commission), aby pomnik został zwrócony właścicielowi, fundacji znajdującej się w San Francisco. To ta właśnie organizacja, a nie burmistrz czy zarząd parków miejskich ma głos decydujący. Tak to w Bostonie jakiś czas temu ustalono. Sam burmistrz – jak się nieoficjalnie dowiedziałem – o sprawie chyba nawet nie wiedział i był nią zaskoczony.

– Jakie są koncepcje ocalenia „Partyzantów” dla Bostonu? Podobno zbierane są podpisy i utworzone komitety ratunkowe?
W obronie pomnika w Bostonie zawiązał się komitet zatrzymania pomnika Partyzantów w Bostonie (Committee for Preserving the Partisans Sculpture in Boston). W skład komitetu weszli: Anthony J. Bajdek, prezes KPA na Wschodnią Część Stanu Massachusetts, Dr Andrzej Prończuk, prezes Fundacji Kultury Polskiej, Darek Barcikowski, wydawca „White Eagle” Biały Orzeł, Marcin Bolec, prezes Polish American Networking Organization, oraz Roman A. Pucko, członek kierownictwa Polish American Veterans of Massachusetts i ja. Komitet wystosował list do Prezydenta Miasta Thomasa Menino z prośbą o spotkanie, aby przedstawić prośby i żądania przywrócenia pomnika na dawne miejsce. Komitet zaczął też zbierać podpisy mieszkańców miasta pod petycją żądającą rozwiązania zaistniałej sytuacji poprzez postawienie pomnika w odpowiednim miejscu w Bostonie. Sprawą zainteresował się też pan Daniel A. Grabauskas, dyrektor generalny Massachusetts Bay Transportation Authority czyli systemu municypalnej komunikacji (autobusy, tramwaje, metro), który zaproponował miejsce dla pomnika na jednej z głównych stacji kolejki podziemnej w Bostonie.

– Jak sprawą relacjonują media?
Prasa bostońska szybko zareagowała na usunięcie pomnika. Ukazały się artykuły, zdjęcia pomnika i komentarze. Większość przychylna pomnikowi i wyrażająca zdumienie, że kilku samozwańczym „znawcom” sztuki udało się wyrzucić pomnik, który w pewnym sensie przeszedł już do historii Bostonu. Mimo upływu kilku dni, „Boston Globe”, najważniejszy dziennik w Bostonie, prawie codziennie zamieszcza artykuł na temat „Partyzantów.” Co znamienne i niezwykle ważne, gdy prasa podała do wiadomości, że pomnik został usunięty, kilka miast w Stanach Massachusetts oraz Connecticut zgłosiło gotowość przyjąć go.

– Czy zbieżność czasowa tego nieprzyjaznego wobec Polski faktu i terminu pierwszej wizyty w USA nowego prezydenta RP jest przypadkowa?
Chciałbym wierzyć, że przypadkowa, i zapewne tak jest. Nie dopatrywałbym się tu jakiegoś spisku. Choć koincydencja obu faktów jest bardzo niefortunna.

– Czy uszczypliwa satysfakcja moskiewskiej „Prawdy”, jaką zareagowała ta gazeta na wyrzucenie pomnika, budzi jakieś pańskie refleksje, komentarze?
Reakcja prasy rosyjskiej (nie tylko „Prawdy”) nie jest oparta na faktach, ale jest motywowana chęcią ubliżania i poniżania Polski i Polaków. Brak jest w tej reakcji jakiejkolwiek finezji, natomiast słychać w niej śmiech prostaków zadowolonych z tego, że sąsiadowi umarła np. koza. W sumie, reakcja ta więcej mówi o samych Rosjanach niż o sytuacji, jaka zaistniała w Bostonie. Ale jest to też jeszcze jedna przestroga, że Rosjan nie można traktować tak jakbyśmy traktowali np. Francuzów czy Litwinów, ale należy brać pod uwagę, że do wielu spraw podchodzą butnie i brutalnie.

– Czy spodziewa się pan pomyślnego finału?
Oczywiście. Walka o pozostanie w Bostonie „Partyzantów” jest naszym celem. Zrobimy wszystko, aby jej nie przegrać.

Categories: Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*