Artysta – lutnik Władysław Pawlikowski – o swej życiowej pasji rozmawia z Henrykiem Janikiem

– Panie Władysławie, jest pan znaną, lubianą i cenioną osobowością w strukturach Związku Podhalan w Ameryce, jak również w całej podhalańskiej rodzinie w Stanach Zjednoczonych oraz w Polsce. Twoje arcydzieła są bezpośrednio związane z naszą kulturą podhalańską, bowiem ty zaopatrujesz młodych i starszych adeptów muzyki swoimi instrumentami. Wiem, że obecnie jest ogromne zapotrzebowanie na skrzypce. Ile czasu trzeba poświęcić, aby wykonać ten instrument?

Dziękuję za miłe słowa. Jak wiadomo skrzypce robi się ręcznie, przez co dodaje się im uroku. Jest to długotrwała procedura, średno gdzieś około 8 tygodni, ale zależy to również od samopoczucia w danym dniu. Musi człowiek mieć natchnienie, nie można robić nic na siłę.

– Rozumiem, że po tym czasie wyjdzie spod ręki lutnika bardzo dobry wizualnie instrument z cudownym dźwiękiem.
W zasadze nie ma recepty na bardzo dobry instrument. Zależy to od intuicji tego, kto go wykonuje. Bardzo ważną rolę odgrywa tu drewno. Drewno jest niepowtarzalne, potrafi być bardzo kapryśne, a każdy kawałek pochodzący z tego samego pnia może mieć inne brzmienie. Ja każdemu klientowi mówię, że chciałbym go widzieć z powrotem z instrumentem za rok lub dwa w celu sprawdzenia, czy dany instrument “uzyskał” już ten cudowny dźwięk. Tyle czasu na ogół bierze “dogranie ” się instrumentu.

– Jakie drzewo nadaje się najlepiej do wyrobu instrumentów smyczkowych?
Ażeby osiągnąć pożądany dźwięk, musi to być drewno sprężyste. Jednym z najlepszych jest jawor oraz świerk, ale pod warunkiem, że rosną wysoko w górach w niesprzyjających warunkach, przez co rosną wolno, a słoje układają się bardzo blisko siebie.

–Z tego co mówisz to każdy lutnik jest – powinien być dobrym znawcą drzewa. Wiedziałem, że dendrolodzy odróżniają przyrosty, ale że wy, lutnicy, jesteście specjalistami w tej dziedzinie?
Każdy szanujący się lutnik musi wiedzieć i wie o materiale, z którego powstają jego dzieła, że im węższe słoje, tym drzewo jet lepsze na altówki, wiolonczele i skrzypce.

– Powiedziałeś, że jawor i świerk są najlepsze, to w jakich proporcjach i gdzie idzie jawor, a jakie części wykonane są ze świerku?
Generalnie na spód i boki instrumentu stosuje się drewno z jawora, a na wierzch i pozostałe części idzie świerk.
– Każdy lutnik ma swój wzór, model, czy Władysław Pawlikowski wypracował sobie taki styl? Czym się charakteryzuje – wyróżnia?
Jeżeli chodzi mój styl, to w budowie instrumentów nie starałem się naśladować sławnych mistrzów, lecz dochodziłem do opracowania własnego stylu, który jest moim zdaniem ciekawy i prawidłowy w moich założeniach. Jeżeli chodzi o charaktrystykę to moje skprzypce posiadają odpowiednią wysokość sklepień. Jest to element bardzo ważny, który ma duży wpływ na dźwięk instrumentu, jak również wydłużony “ef”, różki, luki zwane literkami, szyjka, owale w ślimaku bardziej zbliżone do włoskich instrumentów. Dobry fachowiec, lutnik, który spotyka taki instrument, na pewno się przy nim zatrzyma.
– Czy skupiłeś się tylko na tym wypracowanym modelu, czy pracujesz nad czymś nowym?
Ostatnio rozpocząłem budowę instrumentów barokowych, a są to: viola da gamba sopranowa, viola da gamba tenorowa, viola da gamba altowa oraz viola da gamba basowa. Jest to tak zwany kwartet.
– Czym różnią się te wymienione instrumenty od tych tradycyjnych?
Są to instrumenty o innych kształtach tak zwanych owalach o innych sklepieniach. W tych instrumentach stosuje się 6 strun i tak zwane progi na podstrunnicy. Bardzo ciekawy instrument, a brzmienie niepowtarzalne, po prostu barokowe.
– Drzewo odgrywa pierwszoplanową rolę, a czy lakier ma jakikolwiek wpływ na użytkowanie instrumentu?
W moim przypadku, jeżeli chodzi o lakier, to stosuję lakier spirytusowy, lakier, który jest elastyczny, dosyć trudny w różnych zadrapaniach. Lecz daje tak zwaną głębię w ostatecznym rezultacie. Aby uzyskać taką właśnie głębię, nakłada się pędzlem kilkanaście warstw tego lakieru. Jest to bardzo mozolna i czasochłonna praca. Lakier spirytusowy podkreśla rysunek drewna, to znaczy każdego słoja, jest to najtrudniejsze do uzyskania. Dla laika to niewiele znaczy. Z całą pewnością jednak twierdzę, że na instrumenty smyczkowe powinien być używany lakier spirytusowy, którego używali nasi sławni lutnicy. Złoty, brązowy, czerwony, są to kolory, które ja stosuję.
– Skrzypce Antonio Stradivariego są marzeniem wszystkich instrumentalistów świata, niewielu jednak stać na ich kupno. Jaka tajemnica tkwi i co jest w tych jego skrzypcach?
Nie tylko Stradivari, ale właściwie wszyscy lutnicy pracujący w Cremonie w tamtym okresie są wysoko cenieni, a ich instrumenty są najlepszym “towarem”. Na temat skrzypiec Stradivariego jest bardzo dużo opowiadań, w których jest mnóstwo tajemnic. Jedną z nich jest to, że “nie wiedząc korzystał z drzewa, w którym upatruje się cudowne właściwości. Drzewo to było spławiane drogą morską z Wenecji. Bakterie znajdujące się w wodzie działały odpowiednio na właściwości tego drzewa, przez co straciło ono wiele substancji, które blokowały dźwięk.
– Wychodzące spod Twojej ręki skrzypce, wiolonczele, altówki, kontrabasy znane są na całym świecie, na rynku amerykańskim zapotrzebowanie na Twoje instrumenty jest ogromne, zamawiają je muzycy w orkiestrach, przede wszystkim soliści, a jeszcze musisz “nasycić” nasze podhalańskie podwórko – czy wywiązujesz się z zamówień?
Po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych rozpocząłem pracę w Zakładzie Kagan Gaines, gdzie pracuję do dzisiaj, ale już nie sam, swoją wiedzę przekazuję swoim synom, Bogdanowi, Danielowi. Zaangażowałem również swojego brata Piotra, pracuje także z nami żona Helena. Mając tak wspaniałą rodzinną załogę nie mogę się nie wywiązać z przyjętego zamówiena na czas.
– Czy jako lutnik i muzykant potrafisz rozpoznać swój instrument po jakimś czasie? Jacy sławni muzycy grają na Twoich instrumentach?
Każdy szanujący się lutnik musi rozpoznać swój instrument, inaczej nie byłby to fachowiec. Na pewno każdy instrument jest niepowtarzalny. Czy sławni muzycy grają na moich instrumentach? Tego nie wiem, ale wiem, że na mojej wiolonczeli gra Mark Rico w Waszyngtońskiej Orkiestrze Symfonicznej. W Nowym Jorku posiada kilkunastu muzyków, a w Chicago to w szczególności ogromne zapotrzebowanie płynie z Uniwerstytetu Roosevelt dla studentów tejże uczelni, którą ukończył mój syn Bogdan.
– Syn Bogdan jest już znanym w środowisku muzyczny w Ameryce, jako wspaniały muzyk, a czy w przyszłości przejmie “pałeczkę” lutnika po ojcu?
Bogdan po ukończeniu uniwerstytetu, również zajął się budową instrumentów. Już od 10 lat wspólnie współpracujemy. Po zbudowaniu instrumentu Bogan również przegywa każdy instrument oceniając dźwięk.
– Władek, czym dla ciebie jest lutnictwo – pasją czy zawodem?
Przede wszystkim jest to pasja, ale i zawód, który wybrałem nie z myślą o tym, ile zarobię. Jest to coś co człowiekowi daje radość i satysfakcję, a jednocześnie korzyści finansowe dla utrzymania rodziny.
Osiągnął Władysław Pawlikowski swój cel, wypracował sobie nazwisko oraz swój styl w lutnictwie. Wyrażając słowa uznania chciałbym jednocześnie podziękować serdecznie za rozmowę.
Henryk Janik

Categories: Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*