Amerykańska podróż Małgosi Sawczuk – o pracach konserwatorskich rozmawia Piotr Domaradzki

– Pani podróż amerykańska…
…zaczęła się w 2003 roku. Jechałam odwiedzić moją siostrę, z niejasnym przeczuciem, że, jak w żydowskim przysłowiu, zmieniając adres, zmieniam swoje przeznaczenie. I rzeczywiście potworna odległość zamknęła dostęp do mojej oswojonej (jedynej cennej, jak mi się wtedy wydawało) krakowskiej przestrzeni, ale za to otworzyła na zupełnie nowe dobre doświadczenie obcego języka, odnalezienia siebie, przetłumaczenia siebie na obcy język, innych rytuałów komunikowania się z ludźmi różnych kultur i religii, a przede wszystkim poszerzyła patrzenie na sztukę. Oczywiście pierwsze miesiące, czy nawet lata upłynęły mi na tęsknocie za Krakowem i widokiem porannej mgły na Plantach, ale ostatecznie pokochałam Amerykę i choć ciągle nie czuję się emigrantką lubię tu mieszkać i pracować.
– Zajmuje się pani tutaj konserwacją dzieł sztuki, skończyła Konserwację na ASP w Krakowie.
Tak. Od początku znalazłam schronienie w świecie, w którym czuję się bezpiecznie i pewnie; trafiłam do pracowni konserwacji rzeźby, gdzie razem z zespołem konserwatorów pracowałam przy wielu projektach w Chicago. Potem rzuciłam się na głęboką wodę już samodzielnie; a ostatnio cieszę się moją nową „własną” pracownią, którą organizuję w budynku należącym do kościoła św. Stanisława Kostki. Udostępniono mi tę przestrzeń po zakończonym w maju ubiegłego roku złoceniu Arki Przymierza, wyrzeźbionej przez znanego artystę Stefana Niedorezo. Konserwacja dzieł sztuki sakralnej jest właściwie spełnieniem moich marzeń. Miałam to szczęście spędzić całe lata na konserwacji barokowych i gotyckich malowideł ściennych w klasztorach cystersów i premonstrantów w Austrii i odkryłam, że w atmosferze tego rodzaju sztuki jest mi najlepiej.
– Stąd pomysł utworzenia fundacji.
Tak. Od roku próbujemy znaleźć fundusze na konserwację dwóch ołtarzy i przepięknego, bardzo zniszczonego malowidła na sklepieniu apsydy w kościele św. St. Kostki. Niestety odpowiedź środowisk polonijnych jest mała, pomimo tego że to właśnie ten kościół był siedzibą pierwszej polskiej parafii w Chicago. To jeden ze starszych, wybudowany w 1867 r., kościołów o wnętrzu wyjątkowej urody i naprawdę warto zachować go dla kolejnej generacji Polaków, zainteresowanych naszą historią w tym mieście.
Stąd pomysł utworzenia Fundacji Sztuki Sakralnej, która pokrywałaby koszty prac konserwatorskich przy wyjątkowo cennych obiektach, na które czasami ubogim parafiom trudno znaleźć fundusze.
W tym kraju jest zupełnie inne podejście do sztuki, bardziej biznesowe. Zdarza się, że kościół, który w Europie byłby uznany za zabytkowy, jeśli nie potrafi zarobić na swoje utrzymanie tutaj może zostać po prostu zburzony, i nikt nie zastanawia się nad stratą pięknych malowideł, a w przypadku św. Kostki, nad stratą swojego rodzaju symbolu dla Polonii. Kiedyś Polonia wywalczyła zmianę kierunku autostrady nr 94, żeby ocalić ten kościół, teraz kiedy wnętrze popada w ruinę też warto by uruchomić swoją wyobraźnię i serce dla zachowania śladów polskiej historii w tym kraju.
– Na czym polega praca konserwatora lub może restauratora, w USA częściej używa się tego drugiego terminu?
Rzeczywiście jest różnica między tymi dwoma określeniami, choć oczywiście nie da się ich rozdzielić, zwykle funkcjonują razem. Konserwacja to działania mające na celu zabezpieczenie zabytku, zahamowanie procesu destrukcji. Usuwa się wtedy zabrudzenia, czasem rzeźba np. drewniana, zjedzona przez owady, bardzo krucha, jest impregnowana, po to by się nie rozsypała na kawałki. Prace restauratorskie natomiast mają wyeksponować artystyczne i estetyczne wartości dzieła sztuki, jego piękno; robi się wtedy np. rekonstrukcje brakujących części, uzupełnia drobne ubytki, odtwarza złocenia, polichromię. Niezbędne jest dokumentowanie wszystkich działań w formie opisów i zdjęć; w Polsce, której szkoła konserwacji jest znana na całym świecie, rygorystycznie przestrzega się zasad dokumentowania prac.
Ważną w tym wszystkim jest głęboka świadomość konserwatora, jego wiedza na temat materiałów, technik w jakich wykonywano dzieła wieki temu, one się przecież zmieniały, innych materiałów używano w XIV wieku, innych w XVIII; chodzi o to, by konserwując pozostawać w kręgu tych technik, używając materiałów oryginalnych, odwracalnych lub nowoczesnych, lecz sprawdzonych, które z czasem nie będą np. żółknąć lub wchodzić w reakcję z innymi materiałami. Stąd konieczność posiadania szerokiej wiedzy z zakresu materiałoznawstwa, chemii, trochę fizyki, i przede wszystkim historii sztuki. Chodzi o to, by konserwując uszanować oryginał, nie przemalowywać go, chcąc poprawić mistrza, niczego obcego stylistycznie nie dodawać. Trzeba zachować cały czas pokorę wobec zamysłów autora i jego koncepcji artystycznej. Krótko mówiąc, ciekawa i fascynująca praca.
Rozmawiał: 
Piotr K. Domaradzki

Categories: Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*