W oczekiwaniu na wynik manewru "top kill"

W środę po konsultacjach z naukowcami pracującymi dla rządu Straż Ochrony Wybrzeży zatwierdziła plan British Petroleum o podjęciu próby wstrzymania wycieku ropy w Zatoce Meksykańskiej poprzez wpompowanie ciężkiego błota do ropociągu, a następnie zatkania rury cementem. Metoda zwana „manewrem top kill” nigdy wcześniej nie była stosowana milę poniżej poziomu morza. Czy okaże się skuteczna, będzie wiadomo  dopiero za kilka dni.

 

Demokrata z Florydy, Bill Nelson, jako pierwszy senator otwarcie wezwał Biały Dom do przejęcia operacji, jeśli próba ta nie powiedzie się.

 

„Jeśli dziś tego nie zreperują, to prezydent nie ma innego wyjścia poza kompletnym odsunięciem BP. Być może z pomocą wojska, nie dlatego, że wojsko wie, co w tym przypadku zrobić, lecz jest tak zorganizowane, że może połączyć wszystkie wysiłki cywilnych agencji rządowych i zapobiec dalszemu wyciekowi”, powiedział Nelson w programie CNN.

 

„Sądzę, że prezydent powinien zmusić sekretarza spraw wewnętrznych Salazara do wyczyszczenia działu Minerals Management Service, gdzie pracownicy utrzymywali tak ciepłe i bliskie stosunki z przemysłem naftowym, że praktycznie nie sprawowali nad nim żadnej kontroli”, dodał silnie zdenerwowany senator.

 

Zaledwie 2 dni wcześniej Obama wystąpił na konferencji prasowej z admirałem Thadem Allenem, odpowiedzialnym za koordynację akcji ratunkowych. Obaj twierdzili, że przejęcie operacji w zatoce w praktyce będzie miało niewielki wpływ. „Jeśli odsuniemy BP, to czym ich zastąpimy?”, pytał Allen. Technicznie jest to prawda. Rząd nie ma żadnych urządzeń mogących zapobiec katastrofie. Może się tylko konsultować z naukowcami i to robi.

 

Jednakże z politycznego punktu widzenia prez. Obama popełnił pomyłkę ufając, że BP jest w stanie uporać się z problemem. Zarówno republikanie jak demokraci mają pretensje, że administracja jest zbyt łagodna.

 

„Polityczna głupota tej sytuacji jest niezrozumiała. Jedenastu ciężko pracujących ludzi straciło życie w wyniku korporacyjnych wykroczeń, a niewykluczone, z powodu kryminalnego zaniedbania obowiązków… a prezydent w to nie wkracza. Gdyby tu przyjechał, jego notowania podskoczyłyby przynajmniej o 7%. Nie mam pojęcia, dlaczego tego nie rozumieją. Nie mam pojęcia, dlaczego trzymają się na uboczu. Po prostu nie mogę w to uwierzyć.  Mam nadzieję, że prezydent to wreszcie zrozumie, ponieważ bardzo rzadko zdarzają się przypadki, kiedy coś należy zrobić i to coś jest równocześnie dobrą polityką. Chodzi o to, żeby prezydent tu przyjechał, żeby osobiście zaangażował się w tę sprawę”, gorączkował się demokratyczny strateg z Nowego Orleanu James Carville w programie ABC „Good Morning America”.

Categories: Polityka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*