"Chcą zniszczyć moją reputację"

Demokrata z Michigan, kongr. Dale Kildee, gwałtownie zaprzecza zarzutom o seksualne molestowanie swego nieletniego kuzyna. Incydent ten rzekomo miał miejsce kilkadziesiąt lat temu.

 

O zarzutach pod adresem Kildee pisał konserwatywny dziennikarz, ten sam, który bronił byłego superlobbystę, Jacka Abramoffa, wtrąconego do więzienia za finansowe manipulacje.

 

Kongresman tłumaczy, że oskarżenie ze strony krewnego, z którym nie utrzymuje kontaktów, jest niczym innym, jak próbą wyciągnięcia pieniędzy lub federalnych świadczeń. Kildee twierdzi, że „bezwstydne oskarżenia” zgłosił do FBI.

 

„Dalecy krewni, wśród których dwoje cierpi na zaburzenia psychiczne i wielokrotnie weszło w konflikt z prawem, wspólnie z moimi wrogami politycznymi próbują zniszczyć moją reputację wymyślając kłamstwa o zdarzeniu, które nigdy nie mało miejsca”, oświadczył kongresman.

 

Kildee jest przekonany, że za oskarżeniami stoją republikanie, czyhający na jego miejsce w Kongresie. Te same „sztuczki” bez powodzenia zastosowali podczas ostatnich wyborów.

 

Kildee wszedł do Kongresu w 1976 roku. Wcześniej pracował jako nauczyciel liceum, reprezentant stanowy i senator stanowy. W lipcu tego roku zapowiedział odejście na emeryturę. Jego bratanek, Dan, deklarował chęć zajęcia miejsca po wuju.

 

Samozwańcza dziennikarka dochodzeniowa, Susan Bradford, utrzymuje, że w latach sześćdziesiątych Kildee molestował swego 12-letniego kuzyna.

 

Kongr. Kildee jest żonaty od 45 lat i ma troje dorosłych dzieci.

 

(P – eg)

Categories: Polityka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*