Obama powiedział, gen. Casey potwierdził

(AP) – Szef sztabu armii gen. George Casey oświadczył, że nie ma powodu wątpić w słowa Baracka Obamy, gdy przytacza wypowiedź kapitana armii, który twierdził, że dowodzonemu przez niego plutonowi armii brakowało ludzi i broni. Casey powątpiewa jedynie w to, że braki te powstrzymały żołnierzy przed wykonywaniem ich pracy w Afganistanie.

Zeznając przed senackim Komitetem Sił Zbrojnych generał spekulował, że incydent ten mógł mieć miejsce w 2003 i 2004 roku, krótko po inwazji na Irak. Sam pamięta ten trudny okres, gdy pośpiesznie usiłowano przesłać broń i sprzęt dla żołnierzy.

„Wszyscy pracowaliśmy nad tym, by zlikwidować braki nie tylko w Afganistanie, lecz także w Iraku”, powiedział gen. Casey.

W czasie demokratycznej debaty w ub. tygodniu sen. Obama powiedział, że pluton kapitana „był zmuszony do porywania broni talibów, gdyż było to łatwiejsze niż uzyskanie właściwego wyposażenia od obecnego szefa amerykańskich sił zbrojnych” (prezydenta).

Pentagon natychmiast podważył wiarygodność słów sen. Obamy, a republikanin z Wirginii sen. John Warner zażądał ujawnienia tożsamości kapitana, by wszcząć w tej sprawie dochodzenie.

Kampania Baracka Obamy odmówiła podania nazwiska kapitana.
Gen. Casey skontaktował się z dowódcą brygady, w skład której wchodzi rzeczony pluton, by wspólnie prześledzić raporty o gotowości bojowej.
Stwierdzili, że nie jest wykluczone, że jakiś pluton nie posiadał dostatecznej liczby ludzi. Ustalono również, że „mogły zaistnieć niewielkie braki części zamiennych i amunicji, lecz nigdy w takim stopniu, by wpłynąć na zdolność brygady do wykonania postawionej jej misji”. (eg)

Categories: Polityka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*