Minął tyzień – 7 sierpnia

Przewodniczący senackiego Komitetu Finansów, demokrata z Montany sen. Max Baucus, nie dopuszcza do zatwierdzenia reformy lecznictwa, szczególnie części dotyczącej popularnej opcji publicznych ubezpieczeń medycznych. Podobną postawę przyjęło kilku innych demokratów z konserwatywnych okręgów wyborczych m. in. sen. Ben Nelson z Nebraski.

Zwolennicy reformy, z nadzieją na wystraszenie Baucusa, pozostającego w znakomitych stosunkach z przeciwnym reformie przemysłem farmaceutycznym, zaczynają mówić o tajnym, przeprowadzanym co dwa lata, głosowaniu na nowego przewodniczącego komitetu.

Inni, w tym Ben Nelson, stali się celem krytycznych reklam przeciwników ustawy popieranej przez demokratyczną większość.
Począwszy od ub. piątku dwie organizacje, Progressive Change Campaigne Committee i Democracy for America rozpętały w Nebrasce kampanię wymierzoną przeciw Nelsonowi za przeszkadzanie w zatwierdzeniu ustawy.
Nelson nie przyjął tej akcji potulnie. Przeciwnie, zagroził, że dalsze krytyki pod jego adresem mogą doprowadzić do wywrócenia całego procesu do góry nogami.

Rzecznik senatora oświadczył, że za negatywnymi reklamami telewizyjnymi stoją grupy specjalnych interesów spoza Nebraski.
Założyciel PCCC, Adam Green, zwrócił uwagę, że senator nazywa „obcymi” drobnych biznesmanów ze swego stanu. W reklamach PCCC bierze bowiem udział biznesmen z Nebraski, który ubolewa nad 42-procentowym wzrostem opłat za ubezpieczenia medyczne i nawołuje do bezzwłocznego zatwierdzenia reformy.

Słowa sen. Nelsona rozjuszyły grupy nacisku. „Ben Nelson właśnie udowodnił, że jest całkowicie skorumpowany i nie rozumie sytuacji swoich wyborców. Bierze w obronę prywatne ubezpieczenia, które boją się rywalizacji i dbają wyłącznie o to, by wycisnąć z mieszkańców Nebraski ostatnie pieniądze”.
***
Spotkania przedstawicieli rządu z wyborcami celem omówienia i wyjaśnienia reformy opieki medycznej, przerywane są przez prawicowe ugrupowania, w większości organizowane, a nawet przewożone z miejsca na miejsce, przez lobbystów firm farmaceutycznych i medycznych. Demonstranci działają według ustalonego scenariusza: krzyczeć głośno, krytykować, nie dopuszczać do głosu, nie wdawać się w dyskusję, robić zamieszanie.
Sektor farmaceutyczno- medyczny wydaje 1.4 mln dol. dziennie na akcje przeciw zatwierdzeniu ustawy o lecznictwie, szczególnie propozycji stworzenia publicznych ubezpieczeń, jako przeciwwagi do ubezpieczeń prywatnych. Prowadzi je m.in. lobby Freedom Works, założone przez byłego lidera Kongresu, republikanina Dicka Armey.
***
Prawicowe media straszą społeczeństwo przejęciem rządowej kontroli nad całym lecznictwem, dawkowaniem lekarstw i wizyt u doktora, ograniczaniem testów i prześwietleń. Ostatnio pojawiły się niedorzeczne zarzuty o eutanazji osób powyżej osiemdziesiątego roku życia. Republikański senator Grassley posunął się nawet do stwierdzenia, że reforma przyczyni się do przedwczesnej śmierci co piątego Amerykanina.
Fałszywe przedstawianie ustawy poruszyło b. prezydenta Billa Clintona, który na początku swej pierwszej kadencji bezskutecznie usiłował przeprowadzić reformę lecznictwa. „Znów robią to samo. Usiłują zniszczyć ustawę, która obniży koszty leczenia i poprawi jakość opieki medycznej dla wszystkich Amerykanów. Republikanie przekalkulowali, że bardziej im się opłaca charakteryzować reformę w sposób niezgodny z prawdą i intencjami, niż dopuścić do legislacyjnego sukcesu prez. Obamy”, powiedział Clinton.
***
Grupa o nazwie Conservatives for Patients Rights otwarcie przyznaje się do organizowania hałaśliwych protestów na spotkaniach z demokratycznymi kongresmanami na temat reformy lecznictwa. Na czele CPR stoi kontrowersyjny Rick Scott, zmuszony w latach dziewięćdziesiątych do rezygnacji ze stanowiska szefa szpitali z powodu podejrzeń o oszustwa.
CPR wydaje miliony dolarów na zwalczenie reformy. Scott chełpi się, że jego wysiłki nie idą na marne. „Przez ostatnie kilka miesięcy inwestowaliśmy czas, energię i pieniądze ucząc ludzi o niebezpieczeństwach rządowej opieki medycznej. Teraz zbieramy owoce naszej pracy”. Nie są to jednak świadome akcje, skoro demonstranci protestujący przeciw rządowym ubezpieczeniom już z takich ubezpieczeń korzystają i w większości są zadowoleni. Trzeba rzeczywiście dobrego indoktrynera, by wmówić emerytom, że Medicare nie jest programem rządowym. Okazuje się, że wystarczy ludziom powiedzieć, że próba zreformowania systemu lecznictwa to nic innego jak zamach na swobody obywatelskie i próba zmiany systemu na socjalizm.
***
Przemysł farmaceutyczny i medyczny wyjątkowo hojnie wynagradza konserwatywnych demokratów z Blue Dogs Coalition. Za przykład może posłużyć demokrata z Arkansas, kongr. Mike Ross, któremu od początku roku sektor ten urządził siedem dochodowych przyjęć.
Typowy „blue dog” dostaje od szpitali i firm ubezpieczeniowych 25% więcej pieniędzy na fundusz wyborczy niż inni demokraci. Fakt ten stawia ich w jednym rzędzie z republikanami i obliguje do popierania stanowiska szczodrych dawców, wśród nich firm farmaceutycznych Pfizer i Novartis, ubezpieczeniowych Well Point i Northwestern Mutual Life oraz stowarzyszeń zawodowych Americas Health Insurance Plans i American Medical Association.
„Blue dogs dbają o interesy korporacji, zamiast ludzi, których reprezentują. W rezultacie przyjmują stanowisko coraz bardziej oddalone od tego, czego życzy sobie społeczeństwo”, zarzuca Richard Kiersch, krajowy menedżer kampanii na rzecz reformy lecznictwa.
Większość „blue dogs” pochodzi z wiejskich okręgów wyborczych z południa i środkowego zachodu, terenów, gdzie tysiące ludzi korzysta z rządowego programu medycznego dla ubogich Medicaid.
***
Wynikające z czysto rasowych, a także poliycznych, pobudek zarzuty, jakoby Barack Obama nie urodził się w Stanach Zjednoczonych, a zatem nie ma prawa do piastowania urzędu prezydenta, zrobiły swoje, choć promotorzy tej teorii zdyskredytowali się przedstawiając sfałszowany akt urodzenia Obamy z Kenii. Promująca tę teorię Orly Taitz, postać o bliżej nieznanych koneksjach politycznych, powołuje się także na rzekome zeznania babki Obamy, która miała stwierdzić, że była przy jego porodzie.
Problem w tym, że w roku urodzenia Baracka Obamy Republika Kenii nie istniała, w związku z czym nazwa ta nie mogła znaleźć się na świadectwie urodzenia. Natomiast osoba przedstawiana jako babka prezydenta wyszła za mąż za jego dziadka, gdy Obama miał kilka lat. Zatem nie mogła być świadkiem jego narodzin.
Dowody te nie przekonują Orly Taitz ani jej zwolenników, zwanych popularnie „birthers”. Co gorsza, szeregi „birthers” rosną, gdyż ich teoria zapewnia ujście i uzasadnienie nienawiści do czarnego prezydenta. Jak zwykle, każdy niedorzeczny pomysł ma najwięcej zwolenników na południu kraju, gdzie tylko 47% respondentów sondażu przeprowadzonego przez liberalny Ðaily Kos wierzy, że Barack Obama urodził się na Hawajach, 23% nie wierzy w jego przyjście na świat w USA, a 30% nie ma co do tego pewności.
W całym kraju tylko 42% republikanów nie wątpi w urodziny Obamy w USA.
***
Były demokratyczny kongresman z Luizjany William Jefferson, przeciw któremu prowadzono dochodzenie od marca 2005 roku, został uznany winnym przyjęcia łapówki w wysokości $400,000 i próby uzyskania milionów więcej w zamian za kierowanie biznesu do Afryki.
O Jeffersonie stało się głośno, gdy agenci FBI znaleźli w jego lodówce 90 tys. dolarów owiniętych folią i zapakowanych w pudełka po cieście. Prokurator twierdzi, że kongresman planował użyć te pieniądze na łapówkę dla ówczesnego wiceprezydenta Nigerii, by zapieczętować multimilionowy kontrakt telekomunikacyjny.
Jefferson zasiadał w Kongresie od 1992 do grudnia 2008 roku. Przegrał ostatnie wybory, gdy było już wiadomo, że zosta
ł postawiony w stan oskarżenia.
Ogłoszenie wyroku wyznaczono na 30 października. Grozi mu kara do 20 lat więzienia.
***
Zeznania dwóch pracowników firmy ochroniarskiej Blackwater poważnie obciążyły jej założyciela Erika Princea. Świadkowie twierdzą, że Prince, który dostał bezprzetargowy kontrakt z administracji Busha na pracę w Iraku, za swój główny cel uważał niszczenie islamu. Zachęcał do gwałtownych akcji, w rezultacie czego zginęło wielu irackich cywilów. Ponadto Prince jest oskarżany o ciągnięcie słonych zysków ze sprzedaży nielegalnie przerzucanej, często nielegalnej broni, np. karabinów z obciętymi lufami. Podobno część z nich dostała się w ręce terrorystów.
Multimilioner Erik Prince pochodzi z bardzo wpływowej i bardzo bogatej rodziny chrześcijańskich fundamentalistów z Michigan. Jego ojciec, Edgar Prince, był właścicielem Prince Automotive, przedsiębiorstwa produkującego maszyny i części do samochodów.
Nowo narodzony chrześcijanin, Erik, był stażystą w Białym Domu za pierwszego prezydenta Busha. W 1992 roku prowadził kampanię wyborczą Pata Buchanana i znalazł czas na pracę dla konserwatywnego kongresmana, Dana Rohrabacher. W latach 1993-96 dowodził grupą Navy SEAL.
Mimo kongresowego dochodzenia przeciw Blackwater, administracja Baracka Obamy przedłużyła kontrakt z Erikiem Prince.
***
Utrzymywane w tajemnicy aż do ujawnienia romansu republikanina z Newady, sen. Johna Ensigna, z zamężną pracownicą swej kampanii wyborczej, prawdziwe oblicze tzw. kompleksu z C Street budzi coraz większe zainteresowanie.
Mieszkańcy kompleksu, zwani „familią”, składają przysięgę na zachowanie swej misji w sekrecie. C Street kompleks to budynek zarejestrowany jako kościół, wynajmowany głównie przez republikanów, lecz także dwóch demokratów.
Ich celem jest stworzenie uniwersalnej chrześcijańskiej teokracji, gdzie rządy kierują się szczególnym rodzajem chrześcijaństwa, reprezentowanego przez tę sektę. Wyznawana przez nich doktryna nawołuje do objęcia kontroli nad światem poprzez rozciągnięcie wpływów na siedem głównych sektorów: religii, rządu, mediów, edukacji, sztuki, rozrywki, rodzinę i biznesy. Grupa ta wierzy w patriarchat i w to, że Bóg wybrał bogatą elitę białych do rządzenia światem.
„Familia” uczy, że moralność jest świeckim konceptem, który nie obowiązuje jej członków. Uważa, że od dwóch tysięcy lat Biblia jest źle interpretowana, ponieważ „Bóg nie stoi za prześladowanymi i biednymi, lecz za bogatymi i uprzywilejowanymi”.
***
Była kochanka byłego senatora i demokratycznego kandydata na prezydenta, Johna Edwardsa, przybyła do federalnego sądu w Raleigh N.C., by złożyć zeznania przed wielką ławą przysięgłych w sprawie wyborczych finansów Edwardsa.
Rielle Hunter weszła do sądu z dzieckiem na ręku, o ojcostwo którego podejrzany jest Edwards. Według niego romans zakończył się w 2006 roku. Senator wyrażał zgodę na poddanie się testom na ustalenie ojcostwa. Hunter nie wyraziła na to zgody.
Komitet wyborczy Edwardsa wypłacił w tym czasie Rielle Hunter $100,000 za produkcję wideo. W kwietniu następnego roku kobieta otrzymała dodatkowo $14,086. Sąd chce ustalić, na co Edwards wydawał kampanijne fundusze.
***
Z sondażu przeprowadzonego przez World Public Opnion wynika, że Amerykanie łatwiej akceptują tortury niż Chińczycy i kilka innych narodów.
Sześciu na dziesięciu Amerykanów uważa, że „rząd nigdy nie powinien stosować tortur celem wydobycia informacji”, podczas gdy 39% dopuszcza tego rodzaju metody przesłuchań.
Najmniej zwolenników tortur zanotowano, kolejno, w Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii, Chinach, Polsce, Indonezji i w Egipcie.

Stany Zjednoczone uplasowały się na ósmym miejscu.
***
Nowy demokratyczny senator z Minnesoty, Al Franken, niezbyt uprzejmie potraktował naftowego magnata, autora książki „The First Billion Is the Hardest” (najtrudniej o pierwszy miliard), T. Boon Pickensa.
Miliarder przybył na lunch z senackim komitetem ds. polityki, by przedstawić swój plan alternatywnej energii elektrycznej, m.in. poprzez użycie siły wiatru. Plan zakłada zmniejszenie uzależnienia USA od zagranicznej ropy i gazu.
Sama myśl o zaproszeniu Pickensa na imprezę demokratów rozgniewała niektórych ustawodawców. Po zakończeniu lunchu ujście niechęci do teksaskiego miliardera dał sen. Al Franken. Miał mu za złe finansowanie słynnych reklam tzw. „swift boaters”, wymierzonych przeciw kandydaturze sen. Johna Kerry na prezydenta w 2004 roku. Powszechnie uważa się, że „swift boaters” zniweczyły szanse Kerryego na zwycięstwo.
Al Franken powiedział Pickensowi otwarcie, co o nim myśli. A myśli źle.
Elżbieta Glinka

Categories: Polityka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*