Minął tydzień – 8 maja, 2009

Córka gubernator Alaski, Sary Palin, 18-letnia Bristol, niezamężna matka kilkumiesięcznego Trippa, nie musi się martwić o swoją przyszłość. Stała się właśnie rzeczniczką kampanii na rzecz seksualnej abstynencji nastolatków. Na uwagę, że obecna działalność jest zaprzeczeniem jej osobistej historii, Bristol odpowiada: „Na podstawie własnego doświadczenia mogę pomóc innym. I to jest błogosławieństwo. Mogę powiedzieć, że jedyną drogą niedopuszczenia do ciąży jest abstynencja”.

Wcześniej Bristol nie miała wątpliwości, że tego typu rady nie mają większego znaczenia. Oczekiwania, że młodzież nie będzie uprawiać seksu uważała za nierealne.

Opublikowane w ub. roku ogólnokrajowe badania wykazały, że obietnice (głównie) religijnej młodzieży o unikaniu przedmałżeńskich stosunków płciowych są nieskuteczne.
***
Nowe badania, przeprowadzone pod dyrekcją prof. Roberta Putnama z Harvardu, wskazują, że młodzi Amerykanie znacznie rzadziej uczęszczają do kościoła niż ich rodzice.
W przeszłości bardzo mała grupa, 5 do 10%, nie była związana z konkretnym kościołem czy religią. Obecnie liczba ta wzrosła do 30-40%.
Nie oznacza to jednak, że młodzi ludzie nie podzielają tych samych wartości, co ich rodzice. Zjawisko to jest częściowo wynikiem kojarzenia kościołów z ultraprawicowymi poglądami politycznymi.
***
Do amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Afganistanie z kościoła w USA nadeszła przesyłka Biblii w języku pasztu i dari, przeznaczona do rozprowadzenia wśród Afgańczyków. Militarny regulamin zabrania podejmowania prób nawracania ludzi na własną wiarę. Nie zabrania jednak wręczania miejscowym prezentów i właśnie w takiej postaci Biblie miały trafić do afgańskich islamistów.
Telewizja Al-Jazeera pokazała kilka dni temu amerykańskiego żołnierza, który chwalił Boga za to, że jego kościół zebrał fundusze na Biblie, oraz wojskowego pastora zachęcającego żołnierzy do „polowania na nowe dusze dla Jezusa”.
„Faceci z sił specjalnych polują na mężczyn. My, jako chrześcijanie, w zasadzie robimy to samo. Szukamy nowych dusz dla Jezusa. Spuśćmy z łańcuchów niebiańskie psy, by zapędziły ich do królestwa niebieskiego”.
Rzecznik Departamentu Obrony oświadczył, że Biblii przetłumaczonych na miejscowe języki, najprawdopodobniej nigdy nie rozprowadzono.
Prezydent Bush wywołał międzynarodowe oburzenie, określając „wojnę z terrorem” jako „wojnę krzyżową”.
***
Temat seksu w ostatnich dniach kojarzy się z byłym senatorem i demokratycznym kandydatem na prezydenta, Johnem Edwardsem, i jego miłosną przygodą w czasie kampanii wyborczej. O zdradzie małżeńskiej mówi jego żona, Elizabeth Edwards, z okazji promocji swej książki. Dla chorej na raka Elizabeth wiadomość o aferze męża była ciężkim ciosem. Tym większym, że kochanka urodziła dziecko i chociaż zrezygnowała z ustalenia ojcostwa można przypuszczać, że dziecko było poczęte w czasie afery z Edwardsem.
Niedawno sprawą zajęły się federalne władze. Zaistniało podejrzenie, że za zachowanie dyskrecji Edwards płacił kochance z kampanijnej kasy.
***
Demokratyczny strateg, James Carville, długoletni powiernik Clintonów, uważa, że Partia Republikańska rozpadnie się, jeśli przestanie ulegać życzeniom chrześcijańskiej prawicy. Teorię tę potwierdza zachowanie republikańskich ustawodawców, którzy nigdy nie odpowiadają wprost na pytania dotyczące teorii ewolucji i gubią się w wypowiedziach na temat badań nad komórkami macierzystymi, nie wspominając o związkach homoseksualnych.
Carville zwraca uwagę, że wśród niewielu osób (21% wszystkich wyborców), które dziś identyfikują się z GOP-em, 90 procent to wyborcy biali, żonaci konserwatyści chrześcijańscy, w dużym stopniu z południa kraju. Umiarkowani i liberalni chrześcijanie skłaniają się ku Partii Demokratycznej.
***
Znaczna część konserwatywnego bloku wyborczego to słuchacze prawicowych programów radiowych. Często gospodarze tych programów sieją nienawiść do tego, co obce, traktują ludzkie ułomności z pogardą i mają zerową tolerancję dla liberalnych poglądów. Jednym z nich jest Michael Savage. Jego „sława” rozeszła się za ocean. Wielka Brytania umieściła go właśnie na liście osób niepożądanych i objęła zakazem wjazdu w swoje granice.
***
Brytyjczycy nie słyszeli chyba o mniej popularnym od Savagea Jayu Severinie, który, jak inni prawicowi radiowcy, wykorzystał świńską grypę do wyjątkowo wrednych ataków na imigrantów.
„Poza chorobami wenerycznymi i innym głównym eksportem z Meksyku, zakażonymi, owłosionymi kobietami, teraz sprowadzili świńską grypę”. Reszta wypowiedzi człowieka kształtującego opinię publiczną dotyczyła wszystkich imigrantów: „Jesteśmy magnesem dla prymitywów z całego świata. Nie winię ich za to, że są prymitywni. Zwracam zaledwie uwagę, że są prymitywni. Oblazły nas miliony pijawek z różnych części globu. Rujnują nasze szkoły, szpitale i sposób na życie. Pogotowie ratunkowe traktują jak środek antykoncepcyjny”.
Za plucie obraźliwymi epitetami, które służą wyłącznie podburzaniu rodzimych prymitywów, Severin zarabia ponad milion dolarów rocznie plus dodatki i premia.
***
Samozwańczy lider republikanów, Rush Limbaugh, potępił próbę zbliżenia się i zapoznania z bolączkami wyborców, podjętą przez b. gubernatora Florydy, brata i syna byłych prezydentów, Jeba Busha, kongr. Erika Cantora i b. gubernatora Massachusetts, a zarazem b. kandydata na prezydenta, Mitta Romney.
Limbaugh oświadczył, że ich zadaniem nie jest słuchanie wyborców, lecz nauczanie i wpajanie republikańskiego światopoglądu. Tym samym zakończył godną pochwały inicjatywę republikanów, rozumiejących konieczność wyjścia poza prawicowo-religijny elektorat.
Niespełna 40 godzin po tyradzie wygłoszonej przez Limbaugh kongr. Cantor tłumaczył, że w rzeczywistości przystępując do spotkań z wyborcami wcale nie chodziło o słuchanie, lecz o przedstawienie im partyjnej agendy.
***
W tym tygodniu Limbaugh nie zaoszczędził powszechnie szanowanego Colina Powella, byłego sekretarza stanu w rządzie Busha juniora. Radiowiec poradził Powellowi, by przestał udawać republikanina i wyniósł się do Partii Demokratycznej. Była to reakcja na uwagę, że jako człowiek rozrywki Rush obniża poziom partii wprowadzając do życia publicznego niepotrzebne złośliwości i przykry charakter wypowiedzi, które nie leżą w interesie przechodzącej kryzys ideologiczny Partii Republikańskiej.
***
Inicjatywa Busha, Romneyego i Cantora została skrytykowana przez Family Research Council, wpływową grupę konserwatywnych chrześcijan. Przewodniczący tej grupy, Tony Perkins, jest szczególnie poruszony słowami Jeba Busha, który uważa, że republikanie powinni zapomnieć o przeszłości i erze Reagana i zająć się przyszłością. „Zbyt wielu republikańskich liderów wystraszyła propaganda lewicy i mediów, które socjalny konserwatyzm przedstawiają jako relikt przeszłości i śmierć dla GOP-u. Jeśli to prawda, to dlaczego tacy pro-rodzinni liderzy, jak Mike Huckabee, budzą ogromne zainteresowanie w konserwatywnej bazie? Republikański establishment nie ściąga na spotkania tłumów. Sara Palin zawsze przyciąga tłumy ludzi”.
***
Przewodniczący Krajowego Komitetu Republikańskiego (RNC), Michael Steele, zachęcał umiarkowany elektorat do wstępowania w szeregi GOP-u. „Przybywajcie, mamy duży stół, każdy znajdzie tu miejsce. Musicie jednak rozumieć, że kiedy przyjdziecie do naszego domu, to nie po to, by zmieniać go, lecz dlatego, że chcecie tu być”. Ta raczej chłodna zachęta przeczy wcześniejszej uwadze wyjaśniającej spadek popularności GOP-u: „Nie w tym rzecz, że kraj jest mniej konserwatywny, lecz w tym, że straciliśmy wiarygodność. Zeszliśmy z drogi, upoiliśmy się władzą i wpływa
mi i zapomnieliśmy, jak doszliśmy na szczyt”.
Steele, krytykowany przez członków RNC za nadmierną gadatliwość, nie zawsze zgodną z linią partyjną, skapitulował przed wrogami ze ścisłego grona tego komitetu i podpisał zgodę na kontrolowanie tego, w jaki sposób wydaje setki milionów dolarów z partyjnych funduszy i kontraktów. Zgodził się również na powrót zwolnionego przez siebie Jaya Banninga w charakterze doradcy skarbnika RNC.
***
Republikański senator z Alabamy, Jeff Sessions, zaskoczył telewidzów konserwatywnego Fox News mówiąc, że na miejsce zwolnione w Sądzie Najwyższym gotów jest poprzeć kandydaturę człowieka uznającego prawo do aborcji. Sessions oświadczył, że „nie wierzy w litmusowe testy” i jest przekonany, że czułby się całkiem komfortowo z sędzią o innych poglądach niż jego własne.
Wcześniej tego samego dnia Sessions powiedział, że seksualne preferencje nominata do Sądu Najwyższego nie powinny automatycznie dyskwalifikować go na sędziego.
***
Z opinią sen. Sessions nie zgadza się „Joe the Plumber”, czyli Samuel Wurzelbacher, który po zakończeniu prezydenckich wyborów nie powrócił do pracy w charakterze hydraulika, gdyż zajął się polityką. Trudno ustalić z czego się teraz utrzymuje. Jest dość popularny w kręgach chrześcijańskiej prawicy.
W wywiadzie z Christianity Today dość swobodnie mówił o niechęci do homoseksualistów. „Bóg dość jasno powiedział, co mamy robić, jaka jest rola kobiety i mężczyzny. Obowiązkiem chrześcijan jest miłość do wszystkich ludzi i walka z grzechem. Mam kilku przyjaciół-pedałów. Znają mój pogląd na ten temat i wiedzą, że nie pozwolę, by znaleźli się w pobliżu moich dzieci”.
„Joe the Plumber” w duchu Georgea W. Busha i Michaela Steele powiedział, że nie będzie ubiegać się o wybieralne stanowisko, dopóki Bóg nie powie mu: „Joe, chcę byś przystąpił do wyborów”.
***
Inspektor generalna, odpowiedzialna za nadzór i finansową kontrolę Federalnych Rezerw, Elizabeth A. Coleman, nie ma większego pojęcia o tej instytucji.
W czasie przesłuchań w komitecie izbowym nie potrafiła odpowiedzieć na podstawowe pytania. Nie znała strat poniesionych przez Fed w $2-bilionowym portfolio. Nie była świadoma, że Fed angażuje się w wymianę finansową poza rachunkiem bilansu i nie prześledziła roli, jaką odegrał zezwalając na upadek banku Lehman Brothers.
„Nie mamy prawa bezpośredniego sprawdzania rachunków i działalności banku rezerw”, tłumaczyła Coleman, choć strona internetowa IG deklaruje, że jej biuro prowadzi „niezależne i obiektywne kontrole, inspekcje, ewaluacje i dochodzenia związane z programami i operacjami Rady Dyrektorów Federalnego Systemu Rezerw”.
***
Demokrata z Nebraski, sen. Ben Nelson, będzie głosować przeciw powszechnemu ubezpieczeniu. Uważa, że plan ten jest zbyt atrakcyjny i jako taki może zaszkodzić prywatnym firmom ubezpieczeniowym.
Sondaże opinii publicznej wskazują, że 2/3 Amerykanów, bez względu na partyjne afiliacje, opowiada się za zatwierdzeniem planu. Tylko 16% jest mu zdecydowanie przeciwna.
Elżbieta Glinka

Categories: Polityka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*