Minął tydzień 6/11

W przeciwieństwie do innych ustawodawców sen. Diane Feinstein, jedna z najbardziej zaufanych popleczników Izraela na Kapitolu, domaga się bezstronnego śledztwa w sprawie napadu izraelskich komandosów na statek wiozący pomoc humanitarną dla mieszkańców Gazy, w czasie którego zabito 9 propalestyńskich aktywistów.

 

„Izolacja Gazy i fakt, że Hamas odmawia uznania prawa Izraela do istnienia, są przyczyną napięć. Izrael powinien to przemyśleć i upewnić się, że niezbędne atykuły i materiały będą docierać do Gazy”. Feinstein dodała, że blokadę Gazy wprowadzono w odpowiedzi na liczne, nieprowokowane ataki palestyńskich bojowników.

 

Wezwanie Feinstein, przewodniczącej senackiego Komitetu Wywiadu, która cieszy się dużym szacunkiem jako umiarkowany głos w sprawach polityki zagranicznej i bezpieczeństwa kraju, odstaje od reszty ustawodawców. Po incydencie, który miał miejsce 31 maja, większość stanęła po stronie Izraela. Podkreślano prawo Izraela do samoobrony i oskarżano aktywistów, że umyślnie sprowokowali konfrontację.

 

Prez. Obama również apelował o wszczęcie obiektywnego śledztwa.

 

***

Nie sprawdziły się przepowiednie o porażce konserwatywnej demokratki z Arkansas sen. Blanche Lincoln, popieranej – choć niezbyt aktywnie – przez Biały Dom i zwalczanej przez zorganizowany świat pracy.

 

Krótko po jej zwycięstwie, niezidentyfikowany pracownik administracji zaczął rozpowszechniać informację, że doradcy polityczni prez. Obamy uważają, iż związki zawodowe niepotrzebnie zmarnowały $10 milionów na poparcie kandydatury jej rywala, wicegubernatora Billa Haltera, niszcząc przy okazji reputację Partii Demokratycznej.

 

Identyczną opinię wyraził inny wysoko postawiony demokrata: „Związki zawodowe są upokorzone. $10 milionów spuścili z wodą toaletową. W czasie, gdy demokraci w całym kraju walczą o przeżycie, przywódcy zw. zawodowych wyglądają jak idioci”.

 

Tak otwarte potępienie świadczy o kruchych stosunkach między Obamą a uniami SEIU i AFL-CIO, które chciały ukarać umiarkowanych i konserwatywnych demokratów za głosowanie niezgodne z ich życzeniami w sprawach ważnych dla świata pracy.

 

Uwagi te nie pozostały bez echa. „Nie jesteśmy oddziałem Białego Domu, Krajowego Komitetu Demokratycznego ani partii politycznej. Zależy nam na konkretnych ustawach. Jeśli mamy wrażenie, że ktoś upomina się o pracujące rodziny, to popieramy go, jeśli nie, to nie oddamy na niego głosów bez względu na partyjną przynależność”, powiedział rzecznik AFL-CIO Eddie Vale. Dodał, że jest całkiem prawdopodobne, że związki zawodowe nie poprą sen. Lincoln w generalnych wyborach.

 

***

Od zwycięstwa nieznanego, czarnego weterana sił zbrojnych USA, 32-letniego Alvina Greene, który we wtorek zdobył demokratyczną nominację na senatora z Karoliny Południowej, stratedzy polityczni zachodzą w głowę, kim jest ten człowiek.

 

Greene mieszka obecnie w rodzinnym domu i od 9 miesięcy nie ma pracy. Twierdzi, że opłatę w wysokości $10,400 za formularz ze zgłoszeniem swej kandydatury i wszystkie wydatki na kampanię pokrył z własnej kieszeni. Utrzymuje, że bez niczyjej pomocy przemierzył cały stan, choć nie potrafił wymienić nazwy żadnej miejscowości, gdzie miał spotkania z wyborcami. Nie jest przygotowany do publicznych wystąpień, powtarza w kółko te same słowa i w zasadzie nic nie mówi poza tym, że Amerykanie potrzebują pracy.

 

Dziwaczność tego zwycięstwa dała powód spekulacjom w lokalnych mediach. Padły przypuszczenia, że Greene jest republikańskim implantem.

 

Działacze Partii Demokratycznej nie znają Greene´a. Kandydat nie pokazał się na stanowej konwencji w kwietniu i nie utrzymywał z partią żadnych kontaktów.

 

***

Republikański kandydat do federalnego Senatu, Rand Paul z Kentucky, porównał się do dr. Martina Luthera Kinga. Porównanie jest o tyle chybione, że King walczył o zatwierdzenie Civil Rights Act, a Paul nie popiera wszystkich punktów tej ustawy wychodząc z założenia, że rząd nie może zabronić prywatnym biznesom dyskryminowania na tle rasowym.

 

Jak siebie, słynnych abolicjonistów i Kinga Paul uważa za idealistów. Zwraca uwagę, że segregacja rasowa została zniesiona dzięki Kingowi, który sprowokował wystraszonych polityków do działania. Taką samą rolę widzi dla siebie w walce o uwolnienie ludzi spod opieki państwa. W niektórych przypadkach niewątpliwie ma rację. Buntuje się przeciw odgórnym zakazom palenia w restauracjach i obowiązkowi umieszczania zawartości kalorycznej w potrawach. Tego typu decyzje powinny być pozostawione właścicielom restauracji i ich klientom.

 

***

Wyborcy z Newady sprawili nie lada prezent liderowi demokratycznej większości w Senacie, Harry´emu Rei-dowi, głosując w republikańskich prawyborach na kandydatkę do Senatu, Sharron Angle.

 

Angle, była naczycielka i reprezentantka stanowa, sama siebie przedstawia jako uosobienie Tea Party. Jest zwolenniczką prohibicji, obalenia Departamentu Edukacji, Agencji Ochrony Środowiska i świadczeń emerytalnych z programu Social Security, zniesienia podatków i prawa do aborcji.Jest wciągnięta po uszy w teorie spiskowe. Swego czasu głosiła, że fluorek stosowany w paście do zębów to komunistyczny spisek, zmierzający do podważenia zachodniej demokracji.

 

Poglądy kandydatki są jak najbardziej na rękę Harry´emu Reid. Jego kampania zamierza przedstawić rywalkę senatora jako zwariowaną babę.

 

Sharron Angle pokonała drugą republikańską kandydatkę, Sue Lowden, która rozwiązanie problemu wysokich opłat za usługi medyczne dostrzegła w wymianie barterowej, sugerując, by farmerzy za wizytę płacili lekarzowi kurami lub jajkami.

 

***

Nie widać końca kłopotów kongr. Marka Kirka z Illinois, który ubiega się o miejsce w Senacie, zwolnione przez Baracka Obamę i z nominacji b. gub. Roda Blagojevicha przejęte do końca kadencji przez Rolanda Burrisa. Obejmując to miejsce Burris obiecał, że nie będzie ubiegać się o nową kadencję.

 

Oprócz problemów, jakie wynikły z powodu przesadnych przechwałek Kirka o jego chwalebnych wyczynach w Navy, kandydat ów prawdopodobnie naruszył regulamin wojskowy prowadząc kampanię wyborczą w czasie aktywnej służby. Za tego typu wykroczenie grozi kara do dwóch lat więzienia i usunięcie z wojska.

 

Podczas gdy rywal Kirka Alexi Giannoulias zarzuca mu mijanie się z prawdą, to Kirk nazywa demokratę „bankierem mafii” i porównuje go do Tony´ego Soprano.

 

Skoro stoimy przed wyborem między „kłamcą” a „przyjacielem mafiosów”, to może lepiej pozostawić w Senacie kolekcjonera tytułów do własnego nagrobka, Rolanda Burrisa. To mało szkodliwe hobby.

 

***

Izraelska imigrantka Orly Taitz, kobieta wielu zawodów i rozbujałej fantazji, zwana też „królową birthers”, rozsławiła swe imię wnosząc do sądów wnioski o usunięcie Baracka Obamy z urzędu. Taitz wielokrotnie przedstawiała fałszywe metryki urodzenia prezydenta w Kenii. Za wnoszenie lekkomyślnych oskarżeń została ukarana $20,000 grzywny.

 

We wtorkowych republikańskich prawyborach w Kalifornii Taitz ubiegała się o stanowisko stanowego sekretarza. Przegrała z Damonem Dunnem, czarnym biznesmenem i byłym zawodnikiem NFL, który pierwszy raz w życiu wziął udział w głosowaniu, dopiero w ostatnich wyborach prezydenckich.

 

W czasie kampanii Taitz zastosowała wobec swego rywala tę samą taktykę, co wobec Obamy. Wniosła do sądu wniosek o dyskwalifikację Dunna, który przez krótki okres był demokratą zarejestrowanym na Florydzie.

 

***

Lider republikańskiej mniejszości w Izbie Reprezentantów kongr. John Boehner zażądał przeprosin od Paula McCartneya za wyrażenie ulgi, że „America znów ma prezydenta, który wie, czym jest biblioteka”.

 

„Jak wielu innych Amerykanów zawsze lubiłem McCartneya i sądziłem, że jest to facet z klasą. Rozczarowałem się i zawiodłem brakiem szacunku, jaki okazał występując w Białym Domu. Takie uwagi poniżają jego, Biały Dom i prezydenta Obamę”.

 

McCartney pozwolił sobie na żart pod adresem George´a W. Busha podczas koncertu w Białym Domu. Prez. Obama wręczył mu tego dnia Nagrodę Gershwina.

 

***

Niemałą niespodzianką był występ Eltona Johna na czwartym ślubie Rusha Limbaugh, który niejednokrotnie obraził gejowską społeczność. Jeśli nie tolerancją wobec superkonserwatywnego „pana młodego”, to zgodę na występ można tłumaczyć szczodrym wynagrodzeniem. Sir John dostał milion dolarów.

 

Oblubienicą 59-letniego Rusha tym razem jest 33-letnia Kathryn Rogers, wywodząca się w prostej linii od prezydenta Johna Adamsa.

 

Państwo młodzi poznali się w czasie organizowanego przez Rogers turnieju golfowego na cele charytatywne. Limbaugh brał wówczas rozwód z trzecią żoną.

 

Wśród gości weselnych znaleźli się: doradca polityczny George´a W. Busha, Karl Rove; aktor-polityk Fred Thompson; b. zawodnik Kansas City Royals George Brett; Sean Hannity z Fox News; b. burmistrz Nowego Jorku Rudolph Giuliani; właściciel New England Patriots Bob Kraft; b. doradca Clintona James Carville i jego żona, republikański strateg Mary Matalin; golfista Tom Watson i sędzia Sądu Najwyższego Clarence Thomas.

 

Zapytana o 26-letnią różnicę wieku, panna młoda dała do zrozumienia, że jej rówieśnicy są dla niej niedostatecznie dorośli.

 

***

Berni Madoff nie ma wy-rzutów sumienia. Jak na człowieka skazanego za finansowe manipulacje na 150 lat więzienia, pozostaje w dobrym humorze.

 

W federalnym więzieniu w Butner w Karolinie Północnej Madoff koleguje się z byłym bossem mafii i z byłym szpiegiem. Jest podziwiany przez innych. Uważa, że część jego ofiar zasłużyła na stratę milionów dolarów, ponieważ dzięki niemu żyli w luksusie. Nie usprawiedliwia swego czynu. Twierdzi, że klienci jego firmy inwestycyjnej na siłę wpychali mu pieniądze i obrażali się, gdy nie chciał ich przyjąć. Jest zdania, że padli ofiarą własnej zachłanności.

 

Elżbieta Glinka

Categories: Polityka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*