Minął tydzień 12/23

O czym mówi Ameryka

Wiec upamiętniający oficjalne zakończenie wojny w Iraku odbył się kilka dni temu u zbiegu Adams i Dearborn na Federal Plaza.

 

2 października 2002 roku w tym samym miejscu chicagowianie protestowali przeciw nadchodzącej wojnie. Zanim wielotysięczny tłum wyruszył z placu w kierunku Lake Shore Drive, wysłuchano kilku mówców, m.in. ówczesnego senatora Baraka Obamy.

 

Obama ostrzegał przed dążeniem do wojny uzasadnianej fałszywymi „dowodami”, emocjomi i kalkulacjami politycznymi, zamiast rozumną oceną sytuacji. Przewidywał, że wojna będzie długa i bardzo kosztowna.

 

Powrót działaczy i przeciwników wojny na Federal Plaza miał na celu uhonorowanie tych, którzy ponieśli największe straty, oraz faktu, że głosy milionów ludzi przyczyniły się do zwycięstwa wyborczego Obamy, który obiecał zakończyć wojnę i jako prezydent obietnicy dotrzymał.

 

Na wiecu byli obecni m.in. : prezes Rady Powiatu Cook, Toni Preckwinkle, radny Joe Moore i szef stanowego Departamentu Zdrowia i Usług dla Rodzin, Julie Hamos.

 

***

Jeśli Sarah Palin dotychczas nie zainwestowała pieniędzy, płynących wartką rzeką po prezydenckich wyborach w 2008 roku, to wkrótce może być zmuszona do powrotu do pracy w rybackim biznesie swego męża.

 

Wbrew oczekiwaniom, nikt z republikańskich kandydatów na prezydenta nie interesuje się jej opiniami i nikt nie zabiega o jej poparcie. Przyzwyczajona do gwiazdorstwa Palin musi zatem zwracać na siebie uwagę, czym się da. I właśnie to zrobiła, krytykując kartę świąteczną rozesłaną przez Biały Dom do różnych instytucji (m.in. Dziennika Związkowego) i osób prywatnych. Karta przedstawia salonik z kominkiem, ustrojonym w świąteczne girlandy. Przy kominku ogrzewa się pies Obamów, Bo, a obok stoi stolik ze świątecznymi prezentami. Według Palin na karcie „zabrakło tradycyjnych symboli rodziny, wiary i swobód”.

 

Można i tak, tym bardziej że nowa próba zarobienia milionów na filmie o sukcesach Todda Palina jako czem-piona wyścigów na snowmobilach nie powiodła się. Ani Discovery, ani żadna inna sieć telewizyjna, nie przystały na plan byłej gubernator, częściowo z powodu jej nadmiernie wysokich oczekiwań finansowych, szczególnie w świetle słabego odbioru „dokumentalnego” serialu pt. „Sarah Palin´s Alaska”, którego oglądalność już przy drugim epizodzie spadła aż o 40% i który zdjęto z ekranów po jednym sezonie.

 

***

Między liderem demokratów w Izbie Repezentantów, Nancy Pelosi, a nową kongresmanką z Kalifornii, Laurą Richardson, doszło do „wojny klasowej”.

 

Richardson wyskoczyła z buzią do Pelosi, gdy ta poparła plan republikanów o zamrożeniu płac członków Kongresu. Wytknęła byłej marszałek, że nie każdy jest w tak dobrej sytuacji, jak ona.

 

Majątek kongr. Pelosi szacuje się na $40 milionów, podczas gdy z ostatniego zeznania finansowego Richardson wynika, że jej długi przekraczają zarobki.

 

Spór rozwiązał kongr. Steny Hoyer, tłumacząc młodszej koleżance, że od zgody na zamrożenie poborów członków Kongresu uzależnione są podwyżki płac dla innych pracowników federalnych, zarabiających znacznie mniej niż kongresmani. Richardson ustąpiła.

 

***

Poza Newtem Gingrichem i Rickiem Santorum żaden inny kandydat nie wyraził ochoty do udziału w debacie prowadzonej przez Donalda Trumpa, choć wcześniej wszyscy, z wyjątkiem Rona Paula i Jona Huntsmana, składali mu czołobitne wizyty i zabiegali o jego względy. Nic też dziwnego, że przekonany o własnych wpływach politycznych Trump nie przyznał się do oczywistej porażki, zadarł nos wyżej niż zawsze i oświadczył, że sam zrezygnował z prowadzenia debaty, ponieważ nie wyklucza udziału w wyborach jako niezależny kandydat. Wyjaśnił, że stanie do wyborów, jeśli typowany przez niego kandydat nie wygra prawyborów.

 

Kilka dni później w rozmowie z Barbarą Walters Trump dał kolejny pokaz niespotykanej bufonady. Oświadczył, że musi aktywnie uczestniczyć w życiu politycznym, ponieważ miliony Amerykanów cenią sobie jego opinie. Wspomnienie z obiadu dla korespondentów w Białym Domu, gdy stał się obiektem złośliwych żartów satyryka i gromkiego śmiechu zaproszonych gości, z podniesionym czołem „skromnie” skwitował: „Cały wieczór mówiono o mnie!”

 

***

Wszyscy wiemy o olbrzymich różnicach w dochodach między 1% najlepiej zarabiających Amerykanów, a resztą mieszkańców USA.

 

Jedna amerykańska rodzina znakomicie ilustruje zjawisko, które budzi coraz większe niezadowolenie większości.

 

Majątek sześciorga dzieci założycieli Wal-Martu, Sama i Jamesa Waltonów, w 2007 roku wynosił tyle, co majątek 30% wszystkichAmerykanów o niskich zarobkach. W ostatnich 4 latach stan posiadania spadkobierców braci Walton wzrósł o kolejne $20 miliardów.

 

Według danych Kongresowego Biura Budżetu, w latach 1979 – 2007 dochody 1% najbogatszych Amerykanów wzrosły o 275%, podczas gdy w tym samym czasie dochody grupy obywateli o najniższych zarobkach zwiększyły się zaledwie o 20%.

 

10% Amerykanów trzyma w swych rękach 2/3 majątku państwa, a najbogatszych 400 rodzin zgromadziło tyle samo majątku, co 50% Amerykanów o niskich zarobkach. Różnice są tak uderzające, że opinia publiczna zwróciła się przeciw bogaczom. 75% Amerykanów uważa, że jest to poważny problem.

 

Nie jest to zjawisko wyłącznie amerykańskie. W 17 spośród 22 państw należących do Organizacji Ekonomicznej Współpracy i Rozwoju różnice majątkowe powiększały się regularnie od 1985 roku. Dziś milionerzy z różnych krajów świata kontrolują 40% globalnego majątku.

 

***

Można przypuszczać, że problem ten nie spędza milionerom snu z oczu. Sam Pizzigati z Nation of Change przedstawił listę najbardziej chciwych Amerykanów.

 

CEO Wal-Martu, Michael T. Duke, w ostatnim roku zgarnął $18.7 miliona kosztem swych pracowników. Zniósł premie za pracę w niedziele i dni świąteczne, wyeliminował program podziału zysków (profit sharing), okroił świadczenia medyczne i zmniejszył liczbę pracow- ników.

 

Robert Iger, CEO Disne-ya, w ubiegłym roku dostał 35-procentową podwyżkę i zarobił $28 milionów. Podpisał kontrakt na pracę na tym samym stanowisku do 2015 roku i zapewnił sobie dodatek do poborów w ostatnim roku pracy w wysokości $2.5.

 

W 2009 roku tylko trzy inne amerykańskie korporacje zwolniły więcej pracowników niż Carterpillar. W tym czasie CEO tej kompanii, Doug Oberhelman, zarobił nieco poniżej $3 milionów, lecz rok później jego pobory podskoczyły do $10.4 mln. Tymczasem pracownicy Caterpillara mają 6-letni kontrakt z wyższymi stawkami za ubezpieczenie i bez przyrzeczenia podwyżek. Cieszą się, że przez kilka lat będą mieć zatrudnienie. Po tym okresie mogą stracić pracę, ponieważ kompania ta przenosi produkcję do Chin.

 

CEO Johnson & Johnson, William Weldon, w 2007 roku drastycznie zmniejszył liczbę kontrolerów jakości produkcji. W ciągu następnych dwu lat wstrzymał przyjmowanie ludzi do pracy. W 2009 roku kompania musiała odwołać z rynku szereg wadliwych produktów, od szkieł kontaktowych po implanty stawów biodrowych. Mimo to Weldon zarobił $25.6 miliona. Po tym skandalu i kilku innych „niedopatrzeniach” pobory Weldona spadły do $23.2 mln.

 

W 2007 roku, tuż przed krachem na Wall Street, CEO Goldman Sachs, Lloyd Blankfein, otrzymał $68 milionów premii. W ostatnim roku zarobił „jedynie” $19 mln., a w tym roku spodziewa się sowitej premii.

 

Ford Motors Co. straciła $30 miliardów. Jej CEO, Alan Mulally, trzy lata później odzyskał $9.3 miliarda. Za ten wyczyn wynagrodzono go $56.5 milionami w akcjach kompanii i $26.5 mln do ręki. Kwota ta jest 910 razy wyższa od zarobków początkującego pracownika Forda.

 

Szef Oracle, Larry Ellison, za ostatni rok fiskalny otrzymał $77.6 miliona. Kwota ta stanowi mniej niż 2/10 jednego procenta osobistej fortuny Ellisona, szacowanej na $39.5 miliarda.

 

Dochodzenie wskazuje, że były CEO Massey Energy, Don Blankenship, jest odpowiedzialny za śmierć 29 górników z kompanii Upper Big Branch w Wirginii Zachodniej. Ustalono, że przyspieszał produkcję kosztem bezpieczeństwa, za co był sowiecie wynagradzany. W 2007 i 2008 roku zarobił $38.2 mln. Jego emerytura wynosi $5.7 mln. Odchodząc dostał $12 mln w charakterze wyprawki.

 

***

Republikański kandydat na prezydenta, Newt Gingrich, przesadził z lekka, starając się przypodobać różnym grupom wyborców.

 

Na spotkaniu z koalicją żydowskich konserwatystów powiedział, że Palestyńczycy to naród wymyślony, więc ziemie, o które upominają się, i te, na których rezydują, w rzeczywistości należą wyłącznie do Żydów.

 

Kilka dni później Gingrich oświadczył, że jako prezydent bez wahania aresztuje sędziów nadużywających władzy, na przykład Freda Biery z San Antonio, który wydał zakaz łączenia w szkołach publicznych ceremonii wręczania dyplomów z religijnymi obrzędami. Uwaga miała służyć zdobyciu poparcia konserwatywnych chrześcijan. Spotkała się z ostrą krytyką zarówno ze strony demokratów, jak i republikanów.

 

***

Inny kandydat do nominacji GOP-u na prezydenta, gubernator Teksasu Rick Perry, równocześnie pobiera wypłatę i świadczenia emerytalne. Jego miesięczna emerytura wynosi $7,700, a zarobki na stanowisku gubernatora $133,000 rocznie. Fakt ten naraził go na krytykę ze strony konserwatystów, którzy narzekają na zbyt szczodre pobory pracowników sektora publicznego.

 

Teksaska Partia Demokratyczna potępiła Perry´ego. Rzecznik demokratów podpowiada, że gubernator powinien wszystkim pójść na rękę i naprawdę odejść na emeryturę.

 

***

Rick Santorum znajduje się na dalekim miejscu wśród republikańskich kandydatów, co jednak nie zniechęca go do dalszego prowadzenia kampanii. Na spotkaniu z wyborcami w Iowa powiedział, że w pełni popiera olbrzymie różnice dochodów Amerykanów, lecz równocześnie opowiada się za stworzeniem wszystkim obywatelom możliwości równego startu. Przy okazji zaatakował prez. Obamę, zarzucając mu niechęć do ludzi sukcesu i chęć wyrówania zarobków, co nazwał czystym marksizmem. Tymczasem Obama w publicznych wystąpieniach wyraża takie same opinie jak Santorum. Niezwykle wysokie premie dla szefów banków i korporacji uważa za część systemu wolnorynkowego. Martwi się tym, że w wyniku manipulacji wielkiego biznesu nie wszyscy mają szansę na polepszenie swej sytuacji ekonomicznej.

 

***

Najbardziej ceniony przez ludzi młodych za uczciwość i potępianie wojen 76-letni kongr. Ron Paul broni się przed zarzutami wyciąganymi przez rywali do nominacji GOP-u. Twierdzi, że nie był autorem serii zjadliwych artykułów wymierzonych w homoseksualistów i Afroamerykanów. Artykuły ukazały się w biuletynie publikowanym pod imieniem Paula od lat siedemdziesiątych ub. stulecia.

 

***

W Iowa, gdzie odbędą się pierwsze republikańskie prawybory, Mitt Romney wysunął się na pierwsze miejsce. Ron Paul uplasował się na drugim, a Newt Gingrich, który niedawno wyraził pewność, że dostanie nominację GOP-u na prezydenta, znalazł się na trzecim miejscu.

 

Elżbieta Glinka

Categories: Polityka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*