Minął tydzień 11/12

O czym mówi Ameryka

 


George W. Bush promuje swoje wspomnienia pt. „Decision Points”. Ilekroć dziennikarz poruszy krępujący temat, odpowiada „kup moją książkę”, sugerując, że znajdzie tam wyczerpującą odpowiedź na pytanie w rodzaju: „Czy byłoby w porządku, gdyby obce państwo poddało waterboarding obywatela USA, skoro on sam broni tego rodzaju tortur wobec obywateli innych państw?”

 

Bush potrafi stwierdzić jedynie, że waterboarding jest legalny, bo tak powiedział mu prawnik.

 

Nie lubi mówić o szoku, jaki przeżył w dniu terrorystycznego ataku. Choć istnieją nagrania z pobytu w klasie szkolnej, gdzie po odebraniu zawiadomienia o zburzeniu wieży nowojorskiego WTC siedział bezradnie przez następne 7 minut nie wiedząc, co robić, w książce przedstawia się jako zdecydowany lider.

 

„Najpierw odczułem głębokie oburzenie. Ktoś śmiał zaatakować Amerykę! Muszą za to zapłacić. Potem spojrzałem na dziecięce twarze. Pomyślałem o brutalności napastników i niewinności tych dzieci. Miliony takich jak oni spodziewają się, że ich obronię. Nigdy ich nie zawiodę… Naród był w szoku, prezydent nie mógł okazać szoku. Gdybym pośpiesznie opuścił klasę, wystraszyłbym dzieci i wywołał panikę w całym kraju”. Ponieważ prezydent był wystraszony nie na żarty, media nie poka- zały tego nagrania. Znalazło się jednak w całości w filmie Michaela Moore´a „Fahrenheit 9/11”.

 

***

Sprostowanie do tego, co Bush pisze w sprawie rzekomej obietnicy Niemiec odnośnie inwazji na Irak, przedstawił były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder. W rozmowie z „Der Spiegel” Schroeder powiedział wprost, że Bush kłamie. Niemcy zobowiązały się do pomocy w wojnie z Irakiem pod warunkiem, że wcześniej dostaną niezbite dowody o współpracy Saddama Husajna z al-Kaidą. Podkreślił, że już z końcem 2002 roku wiadomo było, że Husajn nie miał nic wspólnego ani z terrorystyczną organizacją, ani z napaścią na USA.

 

***

Nie bez powodu republikanie wywierali nacisk na Busha, by nie dopuścił do wydania swej książki przed ostatnimi wyborami. Nikt nie życzył sobie powrotu do rozważań o napaści na Irak, a tym bardziej o krachu ekonomicznym jesienią 2008 roku.

 

Bush zdecydowanie broni niepopularnego wśród aktywistów Tea Party, a zainicjowanego za jego administracji programu TARP o ratowaniu banków, czym w tych wyborach obciążano demokratów.

 

„W takich sytuacjach prezydent nie ma czasu na spekulacje. Nie podobało mi się użycie pieniędzy podatnika na ratowanie ludzi odpowiedzialnych za finansową zapaść. Kiedy jesteś prezydentem stoisz przed trudnymi wyborami, a ja nie potrafiłbym żyć w zgodzie z sobą, gdyby kraj wpadł w głęboką depresję. Życie ludzi uległoby dużym zmianom, wielu staciłoby zatrudnienie. Dziś dużo Amerykanów też nie ma pracy i wszyscy się tym martwimy. Bez TARP sytuacja byłaby znacznie gorsza”, wyjaśniał Bush w programie Rusha Limbaugh.

 

Jak wiadomo, ponad połowa Amerykanów bezpodstawnie wierzy, że inicjatorem programu TARP był Barack Obama.

 

***

Republikanin z Kalifornii kongr. Dana Rohrabacher uważa, że George W. Bush zniszczył Partię Republikańską. Potępia zatwierdzenie programu TARP i nie podziela opinii konserwatystów, że Bush okazał klasę odmawiając krytykowania swego następcy.

 

***

Kongresman z Utah, Jason Chaffetz, wschodząca gwiazda GOP-u, powiedział, że nie widzi żadnego problemu w rozpoczęciu dochodzeń w sprawie autoryzacji tortur za administracji Bu-sha. „Nie obawiam się. Nie wszedłem do Kongresu dzięki establishmentowi. George Bush, sen. Orrin Hatch i sen. Bob Bennett zwalczali moją kandydaturę. Nie mam zatem żadnych zahamowań”.

 

***

Republikanin z Kalifornii, kongr. Darrel Issa, który z rozpoczęciem sesji nowego Kongresu ma największe szanse na objęcie pozycji przewodniczącego w izbowym Komitecie Nadzoru i Reformy Rządu zapowiedział podjęcie szeregu dochodzeń w sprawie programu stymulacji gospodarki, banków, firm udzielających pożyczek itd.

 

Z przedwyborczych wystąpień kongr. Issy wynikało, że na tym nie poprzestanie i dobierze się do skóry samemu Barackowi Obamie, którego w programie Rusha Limbaugh nazwał „jednym z najbardziej skorumpowanych prezydentów”.

 

Po wyborach zaczął mówić inaczej. Zapewnia, że absolutnie nie wierzy, że prez. Obama jest skorumpowany, przeprasza za „moment chwilowej głupoty” i „szybką a bezmyślną odpowiedź” na pytanie słuchacza.

 

Skruszony Issa kajał się w programie ABC „Good Morning America” i CNN „Situation Room”. Niestety nie odwołał swych oszczerstw w programie Rusha Limbaugh.

 

***

Republikanin z Karoliny Południowej, sen. Lindsey Graham, członek komitetów Sił Zbrojnych i Bezpieczeństwa Kraju uważa, że Stany Zjednoczone powinny uderzyć na Iran z tak dużą siłą, by zniszczyć tamtejszą marynarkę i siły powietrzne oraz zadać ostateczny cios Gwardii Rewolucyjnej.

 

Graham wyraził pewność, że republikanie poprą „śmiałą akcję” Obamy przeciw Iranowi.

 

„Ostatnią rzeczą, jakiej Ameryka teraz potrzebuje to nowy konflikt militarny. Dla świata ważniejsze jest to, by Iran nie posiadł broni nuklearnej”.

 

***

Największe lobby biznesowe U.S. Chamber of Commerce nie ukrywa, że popieranie politycznych przeciwników administracji w czasie wyborów stanowiło zaledwie początek korporacyjnej wojny z prez. Obamą.

 

Prezes tego lobby, Tom Donohue, żąda cięć podatków, ograniczenia deficytu, zawierania paktów handlowych z obcymi państwami, zniesienia reformy opieki medycznej i reformy finansowej.

 

***

Po sukcesie wyborczym GOP-u republikański strateg Karl Rove ostrzegł członków swej partii, by nie zapędzali się za daleko, gdyż sami są na „próbnym okresie” i mogą stracić poparcie w następnych wyborach, jeśli nie spełnią swoich obietnic.

 

Tymczasem niektórzy zwycięzcy już odstępują od wyborczych przyrzeczeń. Rand Paul z Kentucky, pod wpływem lidera republikanów w Senacie Mitcha McConnella, zaczyna plątać się w sprawie tzw. earmarks, pieniędzy z federalnego rządu na stanowe projekty. Właśnie dowiedział się, że dzięki nim ubogie Kentucky jako tako funkcjonuje.

 

***

Demokratyczni wyborcy są podzieleni, co do tego, czy w przyszłych wyborach prezydent Obama powinien mieć demokratycznego rywala.

 

Associated Press-Knowledge Network bada nastroje wyborców od kampanii prezydenckiej w 2008 roku. 51% respondentów uważa, że Obama zasłużył na porażkę w 2012 roku, 47%, że zasłużył na reelekcję.

 

Wśród tych, którzy opowiadają się za wystawieniem demokratycznego rywala Obamy, znajduje się większość osób, które w poprzednich wyborach popierały kandydaturę Hillary Clinton.

 

***

Członek Krajowego Komitetu Demokratycznego Robert Zimmerman tłumaczy porażkę wyborczą demokratów brakiem umiejętności przekazania społeczeństwu legislacyjnych sukcesów administracji w czasie dwóch pierwszych lat prezydentury Baracka Obamy.

 

W podobnym tonie wypowiedział się prez. Obama, mówiąc, że decyzje podejmowano w dużym pośpiechu, nie po to, by rozbudowywać rząd, lecz z myślą o niedopuszczeniu do krachu ekonomicznego. Brak czasu nie pozwolił na szersze tłumaczenie intencji i decyzji rządu.

 

***

28-letnia matka z Monroe w Michigan sprzedała za $7 tysięcy słowa pocieszenia napisane własnoręcznie przez Baracka Obamę.

 

Jennifer Cline otrzymała kartę od prezydenta w styczniu. Była to odpowiedź na list, w którym żaliła się na ciężką sytuację swojej rodziny od chwili, gdy straciła pracę i zachorowała na raka skóry.

 

Kolektor autografów, który kupił tę kartę, ma nadzieję, że dostanie za nią $18 tysięcy.

 

***

Rielle Hunter, powód rozwodu b. kandydata na prezydenta, Johna Edwardsa, i przyczyna końca jego kariery politycznej, nie zakończyła łowów wśród sławnych i bogatych. Ostatnio usiłowała usidlić Matta LeBlanca. Swej przyjaciółce zwierzyła się, że jeśli nie może poślubić Edwardsa, to zadowoli się słynnym aktorem.

 

Elżbieta Glinka

Categories: Polityka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*