Minął tydzień 10/29

O czym mówi Ameryka


Tim Profitt, zwolennik i organizator spotkania z popieranym przez Tea Party kandydatem do Senatu z Kentucky, Randem Paul, posunął się do stwierdzenia, że ofiara brutalnej napaści, demokratyczna aktywistka Lauren Valle, powinna go przeprosić. Za co? Dokładnie nie wiadomo. Prawdopodobnie za „prowokację”, którą było przyjście kobiety na wiec republikańskiego kandydata.

 

Lauren Valle otoczyło pięciu mężczyzn. Powalono ją na ziemię. Ktoś ją kopnął, ktoś inny uderzył. Profitt kazał jej pozostać bez ruchu. Ponieważ nie słuchała przygwoździł ją do ziemi własnym butem. Twierdzi, że nie mógł się do niej schylić z powodu problemów z kręgosłupem.

 

Incydent nagrała ekipa telewizyjna. Ofiarę przewieziono do szpitala. Lauren Valle zamierza wznieść oskarżenie do sądu.

 

Profitt był oficjalnym członkiem kampanii Paula w powiecie Bourbon. Z tej racji kandydat do Senatu jest odpowiedzialny za jego zachowanie.

 

***

Liderzy Partii Republikańskiej z centralnego Illinois wezwali kandydata do stanowego Senatu, by zrezygnował z ubiegania się o to miejsce. Panikę wywołał ulubieniec Tea Party z 52. okręgu wyborczego, Al Reynolds, który na forum kandydatów powiedział, że czarni mężczyźni przedkładają handel narkotykami nad naukę. Zaznaczył przy tym, że czarne kobiety są bardziej umotywowane do pracy i nauki. Zaproponował zastosowanie bodźców zachęcających mężczyzn do kształcenia się, zanim dojdzie do sytuacji, że wszyscy będą na utrzymaniu kobiet.

 

Przewodniczący GOP-u z powiatu Champaign, Jason Barickman, oświadczył, że opinie Reynoldsa daleko odbiegają od wartości republikanów z tego powiatu.

 

***

Karl Rove, republikański strateg uchodzący swego czasu za „mózg Busha”, naraził się Rushowi Limbaugh, a kilka dni później słuchaczom National Public Radio.

 

Limbaugh skarcił swego ideologicznego kolegę za wywiad dla niemieckiego Der Spiegel. Chwaląc Tea Party za entuzjazm, Rove powiedział, że aktywiści nie są ludźmi wyrafinowanymi, oczytanymi ani dobrze zorganizowanymi, czy też umotywowanymi politycznie, tak jak liderzy „rewolucji Reagana”.

 

Z kolei w dyskusji z byłym gubernatorem Vermont, Howardem Deanem, na temat ośrodków medialnych, Rove porównał słuchaczy NPR do Saddama Husajna. Dean stanął w obronie publicznego radia, mimo krytyk, jakie wywołało zwolnienie korespondenta Juana Williamsa za wypowiedź w jego drugim miejscu pracy, Fox News, gdzie przyznał, że widząc w samolocie ludzi w muzułmańskich szatach zaczyna odczuwać strach.

 

Według Deana, NPR zazwyczaj przedstawia informacje zgodnie z prawdą, podczas gdy Fox zamiast przekazywać wiadomości sam je kreuje.

 

Jako przykład otwartości i różnorodności ideologicznej dziennikarzy z Fox Rove przytoczył zatrudnienie Williamsa na pełen etat ze stawką 2 miliony na następne 3 lata.

 

Major Garrett, były korepondent Foxa z Białego Domu, który przeniósł się do National Journal, jest zdania, że kontrakt z Williamsem podpisano dlatego, że Foxowi zależy na ludziach wiecznie poirytowanych, gdyż dzięki temu podnosi swoje notowania.

 

***

Ulubieniec Tea Party i Sary Palin, Joe Miller z Alaski, który ubiega się o miejsce w Senacie zajmowane przez Lisę Murkowski, w ostatnich tygodniach nie wypada najlepiej, lecz nadal cieszy się dużą popularnością „herbaciarzy” z Wasilli, którym wystarcza, że jest „obrońcą Konstytucji, za prawem do broni i przeciw aborcji”. Z czego wynika, że Miller może być hipokrytą, występować przeciw temu, z czego jego rodzina i on sam korzystał (Medicaid, świadczenia dla bezrobotnych, federalne subsydia dla farmerów), a co teraz potępia opowiadając się przeciw wszystkim rządowym programom socjalnym.

 

Na popularność kandydata nie wpłynęło jednak karygodne „aresztowanie” dziennikarza przez prywatnych ochroniarzy Millera, za stawianie krępujących pytań, które dotyczyły akcji dyscyplinarnej za naruszenie przepisów, gdy pełnił funkcję prokuratora.

 

Miller został ostatecznie zmuszony do przyznania się do grzechów z przeszłości. Potwierdził stawiane mu zarzuty. Tea Party uznała go za człowieka honoru.

 

***

Miller nie dostrzega w Sarze Palin materiału na prezydenta. Nie jest w tym odosobniony. Karl Rove również nie widzi takiej możliwości, a sen. John McCain, choć zapewnia o swojej dumie z tego, co robi jego była partnerka wyborcza, uparcie wykręca się od odpowiedzi na pytanie, czy Palin nadaje się do objęcia najwyższego w kraju urzędu.

 

Jasno i otwarcie porusza ten temat inny ulubieniec Tea Party, kandydat na gubernatora Nowego Jorku, Carl Palladino, który wielokrotnie krytykował Palin jako „telewizyjną celebrytkę”. Wyjaśnił, że kraj potrzebuje prawdziwego lidera, a nie kogoś, kto rzuca słowa, z których nic nie wynika. Palladino chce by w Białym Domu zasiadła osoba ze wszech miar odpowiedzialna.

 

Wśród potencjalnych kandydatów GOP-u na prezydenta – New Gingrich, Sarah Palin, John McCain i inni – nie widzi takiego człowieka.

 

***

Christine O´Donnell, córka telewizyjnego aktora, znanego z roli Bozo the Clown Daniela O´Donnell, straszyła stację radiową WDEL-AM sądem za umieszczenie w internecie wywiadu przeprowadzonego z nią przez Ricka Jensena.

 

Następnie menedżer kampanii Christine O´Donell, kandydatki Tea Party ubiegającej się z ramienia Partii Republikańskiej o miejsce w Senacie, zadzwonił do kierownika stacji i oświadczył, że zniszczy tę stację, jeśli postąpi wbrew ich życzeniom.

 

Ostatecznie, po obejrzeniu wideo z wywiadem, adwokat kampanii O´Donnell zatelefonował do WDEL z serdecznymi przeprosinami za ten incydent.

 

Menedżer kampanii nie zdobył się na przeprosiny. Odmówił udzielenia wyjaśnień, a w zamian wydał oświadczenie oskarżające „liberalne media o bezwstydne atakowanie O´Donell, celem podniesienia własnej popularności”. Trafił niczym kulą w płot. Dziennikarz, który przeprowadzał wywiad z kandydatką, jest dobrze znanym konserwatystą.

 

***

Żona sędziego Sądu Najwyższego USA Clarence´a Thomasa, znana aktywistka Tea Party, Virginia Thomas, niepotrzebnie zaczepiła Anitę Hill, która w czasie przesłuchań przed Senatem oskarżyła nominata o seksualne napastowanie. Pani Thomas zwróciła się do Hill o przeproszenie jej męża.

 

Wiadomość o tym sprowokowała Lilian McEwen, byłą przyjaciółkę Thomasa, do zwierzeń. W rozmowie z Washington Post kobieta oświadczyła, że zeznania Hill dokładnie odzwierciedlały to, co sama przeżyła i zaobserwowała. „Zawsze łapczywie przyglądał się kobietom, oceniając je jako potencjalne partnerki. Szczególnie natarczywy był wobec kobiet z dużymi biustami. Potrafił je nawet pytać o rozmiar. Miał obsesję na punkcie pornografii.
Z lubością opowiadał sceny z filmów pornograficznych”.

 

W czasie przesłuchań prowadzących do zatwierdzenia nominacji Thomasa do Sądu Najwyższego McEwen miała wystąpić w charakterze świadka. Senatorowie z obu partii nie dopuścili do jej wystąpienia, uznając, że zeznania tej kobiety mogą okazać się zbyt „wybuchowe”.

 

***

Wyznaczony na 15 listopada proces przeciw nowojorskiemu demokracie, kongr. Charlesowi Rangel, najprawdopodobniej tego dnia nie odbędzie się, ponieważ ów były przewodniczący wpływowego Komitetu Środków i Sposobów nie ma obrońcy.

 

Z niewiadomych powo-dów adwokaci z waszyngtońskiej firmy Zuckerman-Spaeder zrezygnowali z reprezentowania Rangela. Żadna ze stron nie wyjaśnia przyczyny rozejścia. Wiadomo jedynie, że kongresman już zapłacił tej firmie ponad $1.4 mln z kampanijnego konta.

 

Izbowy Komitet Etyki oskarżył Rangela o naruszenie 13 punktów kodu etycznego Izby Reprezentantów.

 

Jeśli przewodnicząca komitetu, demokratka z Kalifornii Zoe Lofgren, uprze się przy dacie rozpoczęcia procesu, to Rangel nie będzie miał czasu na znalezienie adwokata i zapoznanie go ze sprawą. W takim przypadku może zdecydować się na reprezentowanie samego siebie.

 

***

Multimiliarder George Soros opowiedział się za legalizacją marihuany w Kalifornii i nosi się z zamiarem dofinansowania kampanii na ten cel.

 

Zdaniem Sorosa legalizacja rozwiąże problem przestępczości związanej z handlem narkotykami i naruszania praw obywatelskich osób, które płacą podatki i przestrzegają praw, lecz lądują w areszcie za posiadanie marihuany. Tzw. Propozycja 19, która zostanie poddana pod głosowanie 2 listopada, dopuszcza do rekreacyjnego używania i uprawiania marihuany na małą skalę. Soros zauważył, że miasta i powiaty mogą zezwolić na komercyjną uprawę, by czerpać dochody w postaci podatków.

 

***

Gazeta Tennessean zdemaskowała organizację nonprofit, która utrzymywała, że zajmuje się wykrywaniem kontaktów między amerykańskimi muzułmanami a międzynarodowymi organizacjami terrorystycznymi, a w rzeczywistości wysyłała miliony dolarów, jakie otrzymywała w dotacjach, z powrotem do swego założyciela, Stevena Emersona.

 

Emerson stoi na czele multimilionowego biznesu ekspertów-samozwańców szerzących nienawiść do muzułmanów w książkach, filmach, wystąpieniach publicznych i w internecie.

 

Organizacja nonprofit o nazwie Investigative Project on Terrorism Foundation tylko w 2008 roku przekazała na publikacje Emersona $3.4 miliona.

 

***

Z gospodarką uzależnioną od wydatków konsumenta i sektora nieruchomości, Las Vegas spadło z pozycji jednego z najbogatszych miast do miasta pogrążonego w ciężkich kłopotach.

 

15% stałych mieszkańców Las Vegas, czyli 145 tys. ludzi, nie ma pracy. W pozostałych częściach stanu Newada, licząc tych, którzy zniechęcili się do poszukiwania pracy, bezrobocie dochodzi do 20%. Widać tu wiele opuszczonych domów. Na słynnym Las Vegas Strip wstrzymano pracę w dużych projektach.

 

***

Część kompanii emitujących największą ilość zanieczyszczeń, w tym również te, które publicznie popierają wysiłki podejmowane na rzecz walki z globalnym ociepleniem, bronią się przed ujawnieniem dokładnych danych o tym, w jakim stopniu same znieczyszczają powietrze.

 

Kompanie naftowe, rafinerie, producenci stali i aluminium, a nawet sprzętu domowego, zwalczają propozycję EPA (Agencji Ochrony Środowiska) , która zabiega o ujawnianie danych dotyczących rozmiarów emitowanych zanieczyszczeń.

 

Kompanie twierdzą, że podawanie szczegółów do wiadomości publicznej równałoby się odkrywaniu tajemnic przed konkurencyjnymi firmami, które na tej podstawie mogłyby obliczyć, co dzieje się wewnątrz ich fabryk.

 

***

Lider republikanów w Izbie Reprezentantów John Boehner, który w ostatnich tygodniach unikał spotkań z mediami, wystąpił w programie radiowym Seana Hannity, gdzie otwarcie zadeklarował, że w razie wyborczego zwycięstwa republikanie nie pójdą na żadne kompromisy z demokratami. „Nie będziemy rezygnować z naszych zasad. Jeśli prezydent uzna, że chce z nami współpracować, by osiągnąć nasze cele, to nie mamy nic przeciw temu”.

 

Przejęcie kontroli nad Izbą Reprezentantów przez republikanów oznacza, że John Boehner zostanie marszałkiem tej izby Kongresu.

 

Elżbieta Glinka

Categories: Polityka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*