Byłam na każdym balu…

Dla wielu była to podróż życia. Pierwszy raz na ocenie, pierwszy raz na pokładzie legendarnego Batorego i pierwszy raz do Ameryki. Rejs, najpierw MS Batorym, później, od 1969 roku, TSS Stefanem Batorym układa się w niezwykłą, niemal archetypiczną opowieść naszych Czytelników. Rozpoczynamy dziś nowy cykl i zapraszamy wszystkich Państwa do jego współredagowania. Piszcie, dzwońcie, kontaktujcie się z naszą redakcją. Chętnie wysłuchamy Waszych opowieści. Przyślijcie nam zdjęcia z Waszej podróży – chętnie opublikujemy! A tymczasem oddajemy głos kolejnym bohaterom – pasażerom Batorego…

Batory_Header

Halina Bielowicz w 1962 roku miała 15 lat, podczas podróży Batorym nie opuściła ani jednej zabawy

Do podróży do Ameryki przygotowywałam się przez dłuższy czas. W 1960 r. przyjechał do Polski nasz wujek z Ameryki, pod którego wpływem ojciec zdecydował, że nasza cała rodzina będzie emigrować do Stanów Zjednoczonych. Wujek był naszym sponsorem, więc ojciec pojechał z nim do ambasady amerykańskiej w Warszawie, by złożyć papiery. Formalności trwały dwa lata i 25 maja 1962 r. w końcu przyszedł termin wyjazdu. Udaliśmy się do Gdyni z całą furą bagaży. Byłam podekscytowana i było to dla mnie ogromne przeżycie. Choć z drugiej strony muszę przyznać, że opuszczałam Polskę bez większego żalu. Zostawiałam tylko garstkę koleżanek i kolegów. Nie miałam tam rodziny, bo na Śląsk Opolski zostaliśmy przymusowo przesiedleni. (Prawdziwą tęsknotę za rodziną dopiero zaczęłam odczuwać, gdy przyjechałam do Stanów…) Z wyjazdu cieszyła się cała rodzina. Widać to zresztą na jedynym zdjęciu, na którym są moi rodzice i 5-letni brat. Zrobili je im jacyś fotografowie z Batorego, których nigdy nie poznałam. To jedyna pamiątka, która pozostała z tej podróży będącej dla mnie wielką przygodą.

fot.arch. H. Bielowicz

fot.arch. H. Bielowicz

Kajutę otrzymaliśmy na najniższym pokładzie, bez okna, i choć była najbardziej podła z możliwych (przypuszczalnie dlatego, że ojciec robił rezerwację w ostatniej chwili i nie było większego wyboru), sam statek był naprawdę imponujący. Już przy samym wejściu zrobił na mnie ogromne wrażenie. Niezwłocznie rozpoczęłam zwiedzanie i z ciekawością odkrywałam, że były baseny, biblioteka, kino, teatr, wiele restauracji, ogromna sala do potańcówek i balów. I jedzenie, które było po prostu wyśmienite. Nigdy wcześniej takiego nie widziałam, nie smakowałam. Z oferowanego menu najbardziej utkwiły mi w pamięci homary. To była potrawa nowa, egzotyczna, aż oczy się rozszerzyły. W Polsce powodziło nam się bardzo dobrze i stać nas było, by postawić na stole wszystko, co tylko dało się kupić – ale w restauracjach na Batorym oferowano znacznie więcej ponad to, co w Polsce było dostępne. Dlatego też wybór potraw był przeogromny, a każda z nich nie tylko smaczniejsza od drugiej, ale i bardziej oryginalna.

Ponieważ miałam aż 15 lat, jeszcze przed wyjazdem prosiłam mamę, by kupiła mi czółenka, dzięki którym mogłam być nieco wyższa niż w rzeczywistości. Dzięki nim wpuszczano mnie na zabawy na Batorym, z których chyba nie opuściłam ani jednej. To cudowne bale, z których mam wiele wspomnień. Poznałam tam koleżankę, z którą przyjaźnię się do dziś. Szkoda tylko, że z tego czasu nie zachowały się żadne fotografie. Dzisiaj byłoby przyjemnie z perspektywy czasu je obejrzeć. Najważniejszy ze wszystkich był jednak bal kapitański, na który mimo młodego wieku także udało mi się dostać. Widok był niesamowity. Za głównym stołem w eleganckich mundurach pan kapitan ze swymi adiutantami, goście pięknie ubrani, sala przepięknie udekorowana… i oczywiście orkiestra, która była wspaniała. Ludzie się hucznie bawili, a ja, nastolatka siedziałam przy stoliku i z szeroko otwartymi oczami pilnie wszystko oglądałam.

W mojej pamięci zachował się też ogromny sztorm, przez który nasz transatlantyk musiał przepłynąć. Wprawdzie był to już koniec maja, ale sezon sztormowy jeszcze się nie skończył. Huśtało nami niemiłosiernie na wszystkie strony przez dwa czy nawet trzy dni. Ja byłam bardzo chora. Jadłam bardzo mało, bo po prostu nie mogłam. Siedziałam w kabinie z całą rodzinę i czekałam, kiedy to piekło się skończy. O wizycie w restauracji już nie było mowy. Czasem tylko delegowaliśmy kogoś z nas, by przyniósł suchy prowiant, który musiał wystarczyć do czasu aż morze się uspokoi. Jedliśmy tylko tyle, żeby przeżyć. W końcu jednak i sztorm dobiegł końca, a na horyzoncie ukazał się kanadyjski brzeg. Zatrzymaliśmy się w Quebecu, gdzie zaczęło się nowe życie moje i mojej rodziny na kontynencie północnoamerykańskim.

 Oryginalny cennik usłuch statkowych na Batorym

Zł                                                                   $ US

FIZYKOTERAPIA                      PHYSIOTERAPY SERVICE

Masaż całkowity 250.−             Complete massage 10.−

Diaterma 40.−                             Diatherma 2.−

Sauna do 60 minut 60.−            Sauna 3.−

FRYZJER DAMSKI                     HAIRDRESSING SALON

Strzyżenie 60.−                            Haircut  3.−

Mycie włosów 40.−                      Hairwashing 2.−

Ondulacja trwała 250.−              Permament waving 12.50.−

FRYZJER MĘSKI                         BARBER SHOP

Golenie 40.−                                 Shave  2.−

Strzyżenie 60.−                            Haircut  3.−

Strzyżenie brody 30.−                 Beard trimming 1.50.−

PRALNIA – BIELIZNA DAMSKA   LAUNDRY – LADY’S PERSONAL BELONGINS

Reformy bawełniane 30.−                  Linen slip 1.50.−

Reformy jedwabne 30.−                     Silk slip 1.50.−

Majteczki – figi 10.−                            Briefs 0.50.−

PRALNIA – BIELIZNA MĘSKA     LAUNDRY GENT’S BELONGINS

Koszula 20.−                                       Shirt 1.−

Podkoszulka 10.−                               Athletic shirt 0.50.−

Spodnie 80.−                                      Trousers 4.−

Cenu usług pochodzą z sierpnia 1981 r.

 

MENU

KOLACJA POŻEGNALNA

Sałatka z homara Frascatti

Barszcz czerwony z pasztecikiem

Krem z żółwia

Sandacz Jules Janin

Bryzol z polędwicy z pieczarkami

Bukiet z jarzyn

Lody bomba Victoria

Kompot francuski

Kosz owoców

 

SZANOWNI PASAŻEROWIE!

Korzystając z okazji zakończenia podróży w imieniu własnym, oficerów i załogi pragnę złożyć Wam jak najlepsze życzenia pomyślności. Pozwalam sobie wyrazić nadzieję, że będziemy mieli możność jeszcze nie raz gościć Was na pokładzie statku „Stefan Batory”, gdzie zawsze będziecie serdecznie witani.

A zatem nie „ŻEGNAJCIE”, lecz tylko „DO WIDZENIA”.

Kapitan Ts.s. „STEFAN BATORY”

(−) Bolesław Rakowski

Categories: Batory

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*