Yovanovitch i Volker będą zeznawać przez Izbą Reprezentantów

Yovanovitch i Volker będą zeznawać przez Izbą Reprezentantów

Dwoje byłych wysokich rangą amerykańskich urzędników państwowych zgodziło się we wtorek zeznawać przed Izbą Reprezentantów w związku z kontrowersjami wokół lipcowej rozmowy telefonicznej prezydentów USA i Ukrainy Donalda Trumpa i Wołodymyra Zełenskiego – poinformowały źródła zbliżone do Kongresu.

Wyjaśnienia złożą była ambasador USA w Kijowie Marie Yovanovitch i były specjalny wysłannik Stanów Zjednoczonych ds. Ukrainy Kurt Volker.

Volker, który w piątek podał się do dymisji, tłumacząc, że w związku z aferą ukraińską nie jest w stanie wykonywać swoich obowiązków, stawi się przed członkami Izby w czwartek. Yovanovitch ma zeznawać 11 października.

Komisje Izby Reprezentantów spraw zagranicznych, wywiadu oraz nadzoru i reform w zeszłym tygodniu wysłały wezwania do pięciu byłych i obecnych pracowników Departamentu Stanu z żądaniem złożenia zeznań w sprawie tzw. afery ukraińskiej. Wśród wewanych są m.in. sekretarz stanu USA Mike Pompeo i Gordon Sondland, ambasador USA przy Unii Europejskiej.

Kolejne takie wezwanie wystosowano do Rudy’ego Giulianiego, byłego burmistrza Nowego Jorku, a obecnie adwokata prezydenta Donalda Trumpa, któremu kazano przedstawić dokumenty dotyczące kontaktów Trumpa z Ukrainą i jego działań wobec rodziny Bidenów.

Izba Reprezentantów tydzień temu wszczeła śledztwo, które może doprowadzić do impeachmentu Trumpa. Sprawa dotyczycy podejrzeń, że prezydent wywierał naciski na władze Ukrainy, by zaszkodzić swojemu potencjalnemu rywalowi Joe Bidenowi w następnych wyborach prezydenckich. Trump rzekomo wywierał presję na Zełenskiego, domagając się, by władze tego kraju wznowiła śledztwo w sprawie syna Bidena, który był zatrudniony w ukraińskiej firmie gazowej Burisma Holdings.

W udostępnionym dwa dni później zredagowanym raporcie sygnalisty na ten temat autor napisał, że Trump, rozmawiając z Zełenskim, zabiegał o ingerencję obcego państwa w wybory w USA, a Biały Dom starał się ukryć zapis tej rozmowy. Prawo wyborcze w USA zabrania korzystania z pomocy obcych państw. (PAP)

fot.MICHAEL REYNOLDS/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Categories: Ameryka

Comments

  1. dosmucacz
    dosmucacz 2 października, 2019, 15:49

    Dziennikarz PAP jak zwykle pisze banialuki. Trump (w przeciwieństwie do wielu swoich poprzedników) usiłuje wykazać, że rządząca od lat Ameryką waszyngtońska elita faktycznie rządzi tylko w swoim interesie. Dotyczy to demokratów i republikanów. Wielu poprzedników republikańskich nie chciało ujawnić tego faktu. O demokratycznych prezydentach lepiej nie wspominać. Sami uczestniczą w tym procesie. W przypadku impeachmentu sprawa jest jasna. W sprawę zdyskredytowania kandydata Trumpa i usunięcia go z urzędu zaangażowane były amerykańskie agencje wywiadu i FBI odegrało tutaj główną rolę. Wykorzystano do tego celu m.in. Ukrainę i dlatego Trump chce dowiedzieć się jaki był udział czynników z Ukrainy w tym procesie i ma do tego pełne prawo. Impeachment mógł się zrodzić tylko w głowach takich osób jak Shiff, Nadler, Pelosi i H.Clinton, które do dziś nie zaakceptowały wyników wyborów w 2016 roku, cztery lata poświęciły na tumanienie Amerykanów i teraz boją się odpowiedzialności. Prokurator Barr i jego ludzie prowadzą związane z tym śledztwa i demokraci chcą ich zdyskredytować. Rozmowa Trumpa z prezydentem Ukrainy nie ma nic wspólnego z prośbą o ingerencję w wybory i nigdy nie będzie podstawą impeachmentu. Osobną sprawą są powiązania Bidena i jego syna Huntera z ukraińską firmą energetyczną jak i dużo większe powiązania z firmami chińskimi, które oczywiście są zależne od komunistycznego rządu. Tymi sprawami nie są jednak zainteresowane antyamerykańskie i antytrumpowskie media. To nie jest ważne, a że niszcząc Trumpa zniszczy się Amerykę- nobody cares.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*