Wylosowałeś zieloną kartę i co dalej?

Lekarze bawiący dzieci, prawnicy pracujący na budowie, inżynierowie za kierownicą taksówek – to rzeczywistość dobrze znana wielu imigrantom żyjącym w USA. Tysiące specjalistów różnych dziedzin i z różnych zakątków świata, w tym także z Polski po wylosowaniu zielonej karty przyjeżdża tutaj, aby spełnić swój „American Dream”. Wielu z nich nigdy nie znajduje pracy w swym zawodzie, wielu ląduje w USA bez elementarnej wiedzy na temat tego, jaki jest rynek pracy i jego zapotrzebowanie, gdzie szukać zatrudnienia i jakie są szanse na przekwalifikowanie. W rezultacie wykonują prace najprostsze, a następnie – rozczarowani Ameryką wracają do swoich krajów. 

Właśnie ruszyła kolejna pula loterii wizowej

 fot. Alexdives.storenvy.com

fot. Alexdives.storenvy.com

Polacy mieli prawo do wzięcia w niej udziału. Coroczna loteria wizowa Diversity Immigrant Visa Program w ubiegłym roku roku budżetowym 2013 stworzyła szansę wylosowania 50 tys. zielonych kart dla wszystkich jej uczestników. Skorzystało z niej 2038 imigrantów z Polski, którzy mogą o sobie mówić, że są szczęściarzami, bowiem ich podania wylosowano spośród prawie 8 mln zgłoszeń z całego świata.

Zielona karta czyli pobyt stały w USA przyznaje m.in. prawo podejmowania legalnej pracy. Z nieoficjalnych danych wynika, że z tej liczby 90 proc. Polaków zaczęło nowe życie w dwóch największych centrach polonijnych – w Nowym Jorku i Chicago. W tym roku ich śladami chcą pójść kolejne tysiące naszych rodaków.

Pierwszego maja rozpoczął się proces powiadamiania zwycięzców drogą internetową. Potrwa do końca października. Później żmudna procedura zbierania dokumentów i badań lekarskich. Po pozytywnej decyzji ambasady USA w Warszawie szczęściarze mają sześć miesięcy, by legalnie przekroczyć granicę wymarzonej Ameryki. Wsiadają więc w samolot i lądują w Chicago. Czy fakt, że imigranci mogą legalnie pracować oznacza, że łatwiej im tę pracę znaleźć ?

Od czego zacząć?

Znalezienie mieszkania to pierwszy krok na drodze do pełnego zapuszczenia korzeni w „amerykańskim tyglu”. Na chicagowskim rynku mieszkań do wynajęcia nie brakuje, więc rozwiązanie tego problemu nie stwarza większych trudności. Następny krok to znalezienie pracy.

Wielu nowo przybyłych kieruje w tym celu swój wzrok na łamy lokalnych gazet.

– Ogłoszeń oferujących pracę na naszych łamach nigdy nie brakuje – mówi Barbara Mocydlarz, pracownica działu ogłoszeń Dziennika Związkowego. – Ich liczba w zasadzie pozostaje bez większych zmian od lat. Pracodawcy poszukują ludzi bez względu na porę roku czy miejsce ich zamieszkania – dodaje nasza rozmówczyni.

Czy jednak zatrudnienie znajdą nowo przybyli, słabo lub wcale nie znający ani angielskiego, ani amerykańskich realiów. – Tak – mówi p. Mocydlarz. – Mamy wiele ofert, gdzie pracodawca nie wymaga znajomości biegłego angielskiego. Przyjmie osobę do pracy z założeniem, że przyuczy się do wykonywania stawianych zadań.

Tymczasem Rafał Kowal, właściciel Goralsky Plumbing Inc. niechętnie przyjąłby świeżo przybyłych z Polski.

– Takich pracowników należałoby przyuczać przez 6 do 8 miesięcy, a i tak nie ma gwarancji, że pozostaną w firmie na dłużej – mówi Kowal.

– W obecnej sytuacji ekonomicznej kraju nie ma czasu na uczenie. Kontrakty trzeba realizować natychmiast, a do tego potrzebni są pracownicy znający nie tylko swoją robotę, ale też tutejsze realia. Potrzeba ludzi obytych w tym kraju, już umiejących poruszać się po mieście, potrafiących profesjonalnie zachować się na stanowisku pracy i spełniających jeszcze kilka dalszych podstawowych wymagań – dodaje. Ile jest gotów zapłacić? – Pracownik o pewnym doświadczeniu może liczyć na 12-14 dol. na godzinę – zapewnia nasz rozmówca.

Fachowców z kraju nad Wisłą chętnie widziałby w swoim warsztacie samochodowym Jerzy Kroczak, właściciel chicagowskiego S&S Body Shop. – Mechanicy z Polski znają swoją robotę. Umieją naprawiać auta japońskie, które są łatwiejsze do reperacji, ale też niemieckie, wymagające solidnego doświadczenia. Nasi rodacy jeżdżą po świecie i znają się na mechanice jak mało kto – twierdzi p. Kroczak.

Jaką byłby gotów zaoferować płacę? – Bez własnych narzędzi dam 300 dol. na tydzień, ale po nabraniu wprawy płaca szybko może zostać podwyższona dwu-, a może nawet trzykrotnie – zapewnia.

Niania dobrze opłacana 

W Nowym Jorku rodzice płacą za opiekę nad dzieckiem średnio 15,50 dol. za godzinę. To najwyższa stawka w kraju, jednak w innych miejscach opiekunki też nie mają powodu do narzekań. Nawet w miastach o niższych kosztach utrzymania, takich jak St. Louis, opieka nad dzieckiem może kosztować prawie 10 dol. za godzinę. Średnia stawka godzinowa w Chicago jest taka sama jak w innych częściach kraju i wynosi obecnie 12,75 dol., prawie dwa razy więcej niż płaca minimalna (stawka federalna to 7,25 dol., w Illinois sięga ona 8,25 dol.). Warto także przypomnieć, że według obowiązujących w USA przepisów opiekunka musi mieć ukończone 13 lat, żeby móc opiekować się dziećmi powyżej 12 miesiąca życia i ukończonych lat 16, by móc pozostać powierzyć jej opiekę w nocy.

Pracownicy domowi – często wykorzystywani i raczej źle wynagradzani

Do ich obowiązków należy sprzątanie, gotowanie i nierzadko opieka nad dziećmi lub osobami starszymi. Za swoją pracę nie tylko nie otrzymują często godziwego wynagrodzenia, ale bywa że są wyzyskiwani, zastraszani i maltretowani psychicznie. Przygotowany przez University of Illiois w Chicago raport porównuje traktowanie pomocy domowych do niewolników. Naukowcy z UIC przeprowadzili wywiady z 2086 opiekunkami, sprzątaczkami i niańkami z 71 krajów. Określani jako „domestic workers” czyli pracownicy domowi, definiowani są jako osoby wykonujące pracę w domach swych pracodawców. Autorzy raportu podkreślają, że bez ich pomocy funkcjonowanie wielu amerykańskich rodzin byłoby bardzo trudne. Z opracowania wynika, że aż 67 proc. pracowników otrzymuje stawkę niższą niż minimalna, pracując po kilkanaście godzin dziennie, przez siedem dni w tygodniu. Co dziesiąta opiekunka, sprzątaczka lub pomoc domowa padła ofiarą nieuczciwego pracodawcy, który nie wypłacił im zaległego wynagrodzenia. Pomoce domowe nie mają żadnych praw pracowniczych: nie dostają urlopów, płatnych nadgodzin ani chorobowego; nie mają ubezpieczenia medycznego ani świadczeń socjalnych (Social Security).

Na budowie

fot. 123RF Stock Photo, U.S. Citizenship and Immigration Services

fot. 123RF Stock Photo, U.S. Citizenship and Immigration Services

Większość Polaków uważa się za predestynowanych do natychmiastowego podjęcia pracy w sektorze budowlanym, w myśl zasady, iż każdy jest „złotą rączką”, więc praktycznie umie wszystko. Nic bardziej mylnego. Zdecydowana większość zleceniodawców prac budowlanych zapyta o to czy mają założoną firmę i czy jest ona ubezpieczona. Najczęściej tuż po wyjściu z samolotu nie mamy ani jednego ani drugiego. Pozostaje więc przyjęcie na pomocnika majstra, a to oznacza, że nie zarobimy więcej niż 8 – 10 dol. na godzinę. Pod warunkiem, że majster ma pracę.

Mity o łatwej pracy przy sprzątaniu

W błędzie są także ci, którzy jadą do Chicago z przekonaniem, że od razu wskoczą do tzw. serwisu sprzątającego. I ten rynek się zmienił.

– Chętnie zatrudnimy panie do sprzątania, ale już z doświadczeniem i własnym samochodem – mówi nam pani Olga, która od lat prowadzi swoją firmę. – Nie mam czasu na to, by szkolić każdą nowo przybyłą w zakresie używanych tutaj środków czystościowych, które się różnią od tych w Polsce – dodaje. Podobnie na nasze pytanie o szanse zatrudnienia odpowiada pani Renata (obie panie proszą o zachowanie anonimowości): – Jest coraz mniej „happy maids” rozwożonych mini vanami. Teraz Polki muszą choć trochę mówić po angielsku, tak przynajmniej do porozumienia i najlepiej mieć prawo jazdy. Rzadko się zdarza, że od razu po przyjeździe spełniają te warunki – mówi nasza rozmówczyni.

 Agencje pracy

W razie niepowodzenia w poszukiwaniach pracy pozostają agencje pośrednictwa pracy.

Roma Employment Agency w Schaumburgu oferuje prace biurowe i fabryczne. Czy zgłaszają się imigranci, którzy nie potrafią jeszcze odnaleźć się na amerykańskim rynku pracy?

– Tak. I to nierzadko – mówi Angelika Telemen, menedżer agencji Roma. – I dla nich potrafimy znaleźć miejsce pracy. Pracodawcy wymagają od wszystkich chętnych prawa stałego pobytu i przynajmniej podstawowej znajomości języka angielskiego. Imigranci z Polski w większości te wymagania spełniają i nie mają większych trudności w podjęciu zatrudnienia – zapewnia Telemen. Czego mogą spodziewać się pod względem płacowym?

– Dużą rolę odgrywa właśnie doświadczenie, wykształcenie i język angielski. Im wyższe, tym lepsza płaca. Jej wysokość zawsze zależy od wyniku negocjacji w indywidualnych przypadkach – dodaje.

Na co mogą liczyć nowo przybyli do Chicago Polacy?

Mogą liczyć na pomoc, jeśli wiedzą, gdzie jej szukać.

Znajdą ją na przykład w Zrzeszenia Amerykańsko-Polskim, które oferuje nauke języka angielskiego, pomoc w kształceniu zawodowym i znalezieniu zatrudnienia – mówi „Dziennikowi Związkowemu” Elżbieta Chrzanowska, dyrektorka Wydziału Edukacyjnego w ZAP. – Mamy duży, bezpłatny program nauki angielskiego jako drugiego języka (English As a Second Lanaguage, ESL). Uczestnicy mogą otrzymać darmowe podręczniki i wybrać dogodny dla siebie termin kursu i lokalizację. Zajęcia prowadzone są siedem dni w tygodniu w sześciu różnych miejscach na północy i południu miasta. Oferujemy też odpłatne i bezpłatne kursy na pomoc pielęgniarską (nurse assistant). Osoba z loterii wizowej najprawdopodobniej będzie się kwalifikowała na kurs bezpłatny. Już w trzy miesiące można zdobyć zawód. Kurs zakończony jest egzaminem stanowym i uzyskaniem dyplomu upoważniającym do wykonywania zawodu. Większość naszych absolwentów znajduje zatrudnienie. W ramach tego kursu są również zajęcia z języka angielskiego, obsługi komputera oraz przygotowanie do spotkania z pracodawcą. Instruujemy, jak napisać CV i jak jak zachować się podczas rozmowy kwlifikacyjnej. Raz do roku udostępniamy naszym klientom kursy przygotowujące do pracy w biurze. Uwzględniają one m.in. nabycie umiejętności szybkiego pisania na komputerze i poznanie podstawowych komputerowych programów biurowych, w tym QuickBook. Absolwentom tego kursu też pomagamy znaleźć pracę, napisać życiorys i przygotować się do rozmowy z pracodawcą.

Ponadto naszych klientów poszukujących pracy w różnorodnych zawodach, np. technicznych – kontaktujemy z pracodawcami. Kierujemy też na szkolenia i kursy zawodowe w innych instytucjach. Kwalifikującym się możemy udostępnić fundusze na naukę ze specjalnego programu federalnego (WIA).

Inne problemy nowo przybyłych mogą pomóc rozwiązać inne sekcje naszej agencji, jak np Wydział Socjalny lub Imigracyjny.

Informacje dotyczące oferowanych przez ZAP usług można znaleźć na witrynie: www.polish.org lub uzyskać telefonicznie: 773. 282. 8206 – po połączeniu z odpowiednim działem.

Główna siedziba ZAP znajduje się w Chicago przy 3834 N. Cicero.

Na pomoc w poruszaniu się w gąszczu tutejszej biurokracji mogą liczyć nowo przybyli w Centrum Informacyjnym Związku Narodowego Polskiego.

Marek Dobrzycki prowadzący Centrum mówi Dziennikowi Związkowemu, że każdy petent otrzyma w jego biurze „informacje dostosowane do jego specyficznej sytuacji”.

Jak podkreśla Dobrzycki, pracuje z każdym klientem indywidualnie, a wśród oferowanych usług jest telefonowanie w języku angielskim w imieniu klientów do różnych instytucji, wypełnianie formularzy, a nawet asystowanie podczas odwiedzania urzędów.

Usługi są świadczone bezpłatnie. Pracę ośrodka sponsoruje Związek Narodowy Polski.

Z centrum można skontaktować się pod. tel. 773. 763.8520. Centrum Informacyjne ZNP znajduje się w Chicago przy 5711 N. Milwaukee.

 Redakcja

dziennik@zwiazkowy.com

Categories: Ameryka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*