Wszechświat bez kierowcy. Ostatnia książka Stephena Hawkinga

Wszechświat bez kierowcy. Ostatnia książka Stephena Hawkinga

 

„Nie ma Boga” – to najszerzej dyskutowany wniosek pochodzący z najnowszej książki genialnego astrofizyka Stephena Hawkinga. „Krótkie odpowiedzi na wielkie pytania” jest już w amerykańskich księgarniach, a w połowie listopada ukaże się po polsku. Słynny naukowiec odpowiada w niej na wiele nurtujących ludzkość pytań, dotyczących m.in. podróży w czasie, istnienia cywilizacji pozaziemskich i zagrożeń ze strony sztucznej inteligencji.

Najnowsza książka uważanego za najwybitniejszy umysł naszych czasów astrofizyka Stephena Hawkinga trafiła do sprzedaży 16 października, a w połowie listopada ukaże się jej polskie tłumaczenie. Książkę dokończyła pisać rodzina zmarłego w marcu, w wieku 76 lat naukowca, na podstawie jego wykładów, esejów i wystąpień, a znalazły się w niej odpowiedzi na pytania, które najczęściej zadawano Hawkingowi. Wiele z nich pokrywa się z pytaniami, które nurtują niemal każdego. Czy istnieje Bóg? Czy można podróżować w czasie? Czy można przewidzieć przyszłość? I oczywiście – skąd wziął się wszechświat? I dokąd zmierza?

Boga nie ma

Zdaniem Stephena Hawkinga, nie istnieją żadne dowody naukowe świadczące o istnieniu Boga. Hawking twierdzi, że nikt nie kieruje wszechświatem: „Każdy z nas może swobodnie wierzyć w to, co chce, ale moim zdaniem Boga nie ma. (…) Energia netto całego wszechświata wynosi zero, więc do jego stworzenia nie potrzeba Boga. Wszechświat to jeden wielki darmowy lunch” – czytamy. A skoro mowa o Bogu, to nie mogło zabraknąć refleksji nad życiem pozagrobowym: „To prowadzi mnie do refleksji, że nie ma też życia pozagrobowego. Myślę, że wiara w Niebo i życie pozagrobowe jest myśleniem życzeniowym”.
O ile ateistyczne podejście naukowca nie dziwi nikogo, ponieważ o nieistnieniu Boga Hawking wypowiadał się niejednokrotnie, o tyle odpowiedzi na inne pytania mogą zaskakiwać, jak choćby na to o możliwość podróży w czasie. W przeszłości Hawking zdecydowanie odrzucał taką możliwość twierdząc, że „gdyby podróże w czasie były zgodne z prawami fizyki, spotykalibyśmy turystów z przyszłości”. W swojej ostatniej książce zmienia jednak zdanie pisząc, że „według obecnego stanu naszej wiedzy, podróży w czasie nie można wykluczyć”.
Hawking odpowiada na nurtujące ludzkość pytanie o istnienie inteligentnych cywilizacji pozaziemskich: „Istnieją inne formy inteligentnego życia we wszechświecie”, ale zaraz potem ostrzega, że „musimy być ostrożni w odpowiadaniu na ewentualny kontakt z ich strony, dopóki lepiej się nie rozwiniemy.” Co do cywilizacyjnego postępu Stephen Hawking nie ma najmniejszych wątpliwości. Jego zdaniem, do końca obecnego stulecia będziemy w stanie dotrzeć w dowolne miejsce Układu Słonecznego.

fot.NEIL HALL/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Uwaga na AI

Naukowiec przestrzega natomiast przed rozwojem technologii, która może wymknąć się spod kontroli. „Sztuczna super-inteligencja (AI) będzie niezwykle skuteczna w osiąganiu celów, i jeśli cele te nie będą zgodne z naszymi, ludzkość może mieć poważne kłopoty” – pisze. Uznanie, że dominacja super-inteligentnych maszyn to wymysł rodem z książek i filmów science-fiction może być, zdaniem Hawkinga, naszym „największym i najpoważniejszym błędem”. „Nasza przyszłość będzie wyścigiem pomiędzy rosnącą potęgą technologii a mądrością, w jaki sposób ją wykorzystać. Upewnijmy się, że mądrość zwycięży” – prorokuje Stephen Hawking.
Słynny naukowiec przestrzega też przed skutkami inżynierii genetycznej, która może doprowadzić do stworzenia „kasty nadludzi” – grupy najzamożniejszych, którzy dzięki modyfikacjom genetycznym staną się bardziej inteligentni i długowieczni, a reszta populacji nie będzie w stanie z nimi konkurować. „Zwykli ludzie przypuszczalnie wymrą lub staną się nieistotni. Czeka nas wyścig super-ludzi, samozwańczych istot, które będą udoskonalać się w zawrotnym tempie”. Zdaniem astrofizyka, nie powstrzyma ich żadna prawna regulacja inżynierii genetycznej, ponieważ zawsze znajdą się ludzie gotowi dla zysku i władzy złamać istniejące reguły i prawa.
Stephen Hawking nie jest optymistą, jeśli chodzi o przyszłość ludzkości, przynajmniej tu, na Ziemi. Ostrzega, że ludzka agresja w połączeniu ze zdobyczami technologicznymi – bronią jądrową, sztuczną inteligencją i inżynierią genetyczną – może doprowadzić do zagłady ludzkości, a nawet całego życia na Ziemi. Ratunkiem będzie… opuszczenie naszej planety. „Jeśli ludzkość chce przetrwać przez kolejny milion lat, nasza przyszłość musi zaprowadzić nas w miejsca, gdzie nikt wcześniej nie dotarł” – pisze Hawking. Dokąd? Oczywiście na inne planety, być może te krążące wokół innych Słońc.

Pesymista, który patrzył w niebo

Pomimo tych ponurych wizji zagłady cywilizacji, Stephen Hawking jest raczej optymistą niż pesymistą, przynajmniej jeśli chodzi o rozwój nauki. Naukowiec nie przewiduje co prawda, aby w najbliższych dekadach fizykom udało się odkryć „teorię wszystkiego” i tym samym ostatecznie zrozumieć zasady działanie wszechświata. „W ciągu najbliższych 50 lat zdołamy zrozumieć, co wydarzyło się podczas Wielkiego Wybuchu i skąd wzięło się życie na Ziemi. Być może odkryjemy też istnienie życia poza naszą planetą”. Z właściwym sobie poczuciem humoru Hawking podsumowuje: „W pewnym momencie byłem przekonany, że jesteśmy bliscy krańca poznania fizyki, ale obecnie myślę, że cud odkrywania będzie trwał długo po tym jak mnie już zabraknie”.
Zmarły w marcu br. Stephen Hawking był najwybitniejszym naukowcem od czasów Alberta Einsteina, znanym na całym świecie dzięki przełomowym odkryciom z dziedziny astrofizyki i kosmologii, jak również ze specyficznego poczucia humoru. Dzięki jego odkryciom opisanym w książkach popularno-naukowych („Ilustrowana krótka historia czasu”, „Jeszcze krótsza historia czasu”, „Wszechświat w skorupce orzecha”, „Czarne dziury”) miliony czytelników miały szansę zgłębienia tajemnic powstania wszechświata czy natury super-masywnych pozostałościach po gigantycznych gwiazdach – tzw. czarnych dziur. Genialny naukowiec od 21 roku życia cierpiał na stwardnienie zanikowe boczne (ALS) i był przykuty do wózka inwalidzkiego. Choroba pogłębiła się do tego stopnia, że Hawking był w stanie poruszać jedynie kilkoma mięśniami twarzy i komunikował się z otoczeniem za pomocą syntezatora mowy. To nie przeszkodziło mu kontynuować prac nad najbardziej złożonymi zagadnieniami współczesnej fizyki. Stephen Hawking chętnie wypowiadał się również w sprawach społecznych. Był obrońcą praw człowieka, przeciwnikiem radykalizmu i populizmu, który w 2016 nazwał Donalda Trumpa „demagogiem”.
Jego ostatnia książka „Krótkie odpowiedzi na duże pytania” to przekaz dla przyszłych pokoleń. Mądra, wnikliwa i napisana z humorem. W ostatnim rozdziale Stephen Hawking daje nam wszystkim radę: „ Nie patrzcie pod nogi, patrzcie w górę, w gwiazdy”.

Grzegorz Dziedzic

gdziedzic@zwiazkowy.com

fot.Fredrik Persson/EPA/REX/Shutterstock

Categories: Ameryka

Comments

  1. Anonim
    Anonim 31 października, 2018, 18:18

    Cóż, Einstein by się z nim nie zgodził…

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*