Trump walczy o głosy na Florydzie, gdzie prowadzi Clinton

Donald Trump fot.Peter Foley/EPA

Donald Trump fot.Peter Foley/EPA

Republikański kandydat do Białego Domu Donald Trump kontynuuje we wtorek walkę o głosy na Florydzie, w jednym z najważniejszych stanów „wahających się”, które zwykle decydują o wyniku wyborów prezydenckich. Ustępuje tam w sondażach Hillary Clinton.

Rano tego dnia Trump spotkał się z pracownikami swojego pola golfowego Doral w pobliżu Miami na Florydzie. Po krótkim przemówieniu zaprosił kilkoro z nich na podium, aby powiedzieli coś o sobie i swojej pracy. Wszyscy wychwalali Trumpa i jego firmę. Ich hiszpański akcent wskazywał, że pochodzą z Ameryki Łacińskiej.

Jeden z pracowników powiedział, że członkowie jego rodziny nie są zadowoleni, że popiera Trumpa, ale go to nie zraża. „Kiedy postanowił ubiegać się o urząd prezydenta, popierałem go od pierwszego dnia. I kocham go” – powiedział o swoim pracodawcy.

Przeważająca większość Latynosów popiera jednak kandydatkę Demokratów Hillary Clinton. Trump zraził do siebie tę grupę elektoratu, nazywając nielegalnych imigrantów z Meksyku „gwałcicielami i handlarzami narkotyków” oraz zapowiadając budowę muru na południowej granicy USA.

W przemówieniu w Doral kandydat Partii Republikańskiej wykorzystał najnowsze doniesienia o podwyżce cen ubezpieczeń o 25 procent do ataku na reformę systemu ochrony zdrowia, przeforsowaną przez prezydenta Baracka Obamę. Trump powiedział, że gdy wygra wybory, odwoła reformę, znaną jako „Obamacare”, i zastąpi ją „czymś o wiele tańszym”.

We wtorek Trump odwiedzi jeszcze na Florydzie miasta Sanford i Tallahassee. Sondaże wskazują, że w stanie tym Clinton prowadzi różnicą około 3-5 punktów procentowych. Podobną przewagę ma w całym kraju. Trump twierdzi, że sondaże zaniżają prawdziwe poparcie dla jego kandydatury. „Myślę, że wygrywam na Florydzie” – powiedział w wywiadzie dla telewizji Fox News.

Tymczasem republikański kandydat na wiceprezydenta, Mike Pence, wybiera się do Utah, stanu w Górach Skalistych, gdzie od prawie 50 lat wybory prezydenckie wygrywali Republikanie. Tym razem jednak sondaże wskazują, że mniej więcej równe szanse mają tam Trump, Clinton oraz niezależny kandydat Evan McMullin. Ten ostatni jest mormonem – jak większość mieszkańców Utah.

Z Waszyngtonu Tomasz Zalewski (PAP)

Categories: Ameryka, Wybory 2016

Comments

  1. Małgorzata Konstańczak
    Małgorzata Konstańczak 28 października, 2016, 05:46

    Wybory w USA budzą emocje na świecie, bo to największa potęga na ziemi. Ważne również kto będzie ją reprezentował przez najbliższe lata. Ja stawiam na D. Trumpa, bez względu na wszystko, czysta karta polityczna. H. Clinton w polityce jest od lat, przez parę lat stała za mężem. Nie złamał jej nawet skandal obyczajowy, prymitywny. Jeśli kobieta tej klasy wybaczyła mężowi, to nie wybaczyła kobiecie. Tym samym sugestie Trumpa na temat ewentualnej wojny mogą się sprawdzić.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*