Trump grozi konsekwencjami dla firm, które wyniosą produkcję z USA

fot.Albin Lohr-Jones/Pool/EPA

fot.Albin Lohr-Jones/Pool/EPA

Prezydent elekt Donald Trump zapowiedział w czwartek ogromne cięcia podatków i regulacji dla amerykańskich firm, by zatrzymać je w Stanach Zjednoczonych. Jednocześnie zagroził „konsekwencjami” dla tych, które zdecydują się wynieść produkcję poza USA.

Trump wygłosił przemówienie w fabryce klimatyzatorów Carrier w Indianapolis, która – jak podkreślał z dumą – dzięki jego zaangażowaniu zdecydowała się utrzymać w USA około 1000 miejsc pracy. Miały zostać zlikwidowane w związku z planem przeniesienia produkcji do Meksyku.

„Powiedziałem szefom Carriera, że to nie może się stać” – powiedział Trump w mowie, wygłaszanej na tle reklamy Carriera. Podczas przemówienia nie wspomniał jednak, że kilkaset miejsc pracy w Carrierze wciąż jest zagrożonych likwidacją.

Zapowiedział, że będzie interweniował także w przypadku innych firm, które planują przeniesienie produkcji za granicę. „Będziemy dzwonić do firm, które chcą się wynieść” – zapewnił. Przyznał, że niektórzy uważają, iż jest to „mało prezydenckie”, ale on się nie przejmuje i będzie dzwonić do firm.

Trump zapowiedział, że jego administracja, która rozpocznie pracę 20 stycznia, chce radykalnie obniżyć podatek korporacyjny, „z najwyższego na świcie poziomu 35 proc. do 15 proc.” Obiecał też wyeliminowanie rozmaitych regulacji, które – jak ocenił – „są w większości bezsensowne” i „jeszcze gorsze od podatków”. Wówczas, dodał, firmy „nie będą już mieć powodu, by wyjeżdżać”.

„Firmy mogą się przenosić ze stanu do stanu (w USA), ale nie mogą opuszczać USA” – dodał.

Ostrzegł, że jeśli jednak jakaś firma zechce wynieść produkcję za granicę, licząc, że potem będzie swe produkty sprzedawać w Stanach Zjednoczonych, to nie pozostanie to bez konsekwencji. Zapowiedział, że te produkty zostaną „bardzo wysoko opodatkowane na granicy”.

Przy okazji zapewnił, że granica USA zostanie wzmocniona, a mur na granicy z Meksykiem, który obiecał podczas kampanii zostanie wybudowany. Zaznaczył jednak, że mur będzie mieć „drzwi dla legalnych imigrantów”.

Kolejny raz krytykował też umowę o wolnym handlu NAFTA między USA a Kanadą i Meksykiem, która jego zdaniem jest niekorzystna dla USA, powodując ogromny deficyt w handlu z Meksykiem. „To autostrada w jednym kierunku do Meksyku i to musi się zmienić” – powiedział.

Carrier, który jest producentem klimatyzatorów i urządzeń grzewczych, poinformował na początku roku, że przeniesie część produkcji ze stanu Indiana do Monterrey w Meksyku w ramach szukania oszczędności, co miało oznaczać likwidację 1400 miejsc pracy w USA. Decyzja ta stała się przedmiotem ostrej krytyki podczas kampanii prezydenckiej ze strony nowojorskiego biznesmena.

We wtorek firma poinformowała na Twitterze, że jest „zadowolona z osiągnięcia porozumienia z prezydentem elektem Trumpem i wiceprezydentem (Mikiem) Pence’em, by utrzymać prawie 1000 miejsc pracy w Indianie”.

Media podały, że od kilku tygodni ludzie z zespołu Trumpa ds. przejęcia administracji byli w bliskim kontakcie z szefami firmy Carrier, by skłonić do pozostawienia produkcji w USA. Głównym negocjatorem był wiceprezydent elekt Mike Pence, gubernator Indiany.

Zdaniem dziennika „Wall Street Journal” w zamian za pozostawienie produkcji w USA Carrier otrzyma „nowe rządowe zachęty”. Jak dotychczas nie udało się jednak ustalić szczegółów porozumienia.

Z Waszyngtonu Inga Czerny (PAP)

Categories: Ameryka, Wybory 2016

Comments

  1. Ezy
    Ezy 3 grudnia, 2016, 11:10

    Podatność społeczeństwa na „genialne” posunięcie Trumpa w sprawie przeknania Carrriera do pozostania w USA świadczy, że nie chce ono dostrzec prawdy oczywistej, mianowicie, że był to zwyczajny publicity stunt przygotowany jeszcze przed wyborami. W rzeczywistości za 7 mln zwolnień podatkowych i obietnicę dalszych zachęt rządowych spośród 1400 robotników pracę utrzyma nie tysiąc lecz około ośmiuset ludzi. Pozostali zostaną zwolnieni podobnie jak 700 robotników z innej fabryki w Indiana, należącej jak Carrier również do United Technologies, która ulegając Trumpowi zapewniła sobie dalsze zamówienia rządowe.
    Odpowiedzmy sobie na pytanie, czy Bernie Sanders nie ma racji ostrzegając, że tego typu posunięcia zachęcą inne kompanie do grożenia przeniesieniem produkcji do Meksyku po to, by wymusić znaczne ulgi podatkowe.
    Poza tym powiedzmy sobie szczerze, decyzja ta jest niczym innym jak czystą formą korporacyjnego welfare, czyli socjalizmu.

    Reply this comment
  2. zza kałuży
    zza kałuży 6 grudnia, 2016, 02:43

    „Trump grozi konsekwencjami dla firm, które wyniosą produkcję z USA”
    *
    A to świetna wiadomość!
    To znaczy, że muszę napisać do sztabu Trumpa i przypomieć im, że brzydki General Electric chce właśnie ukraść dobrze płatne miejsca pracy amerykańskim podatnikom i przenieść je do jakiejś zapyziałej Polski. Trzeba temu koniecznie zapobiec!
    *
    General Electric chce otworzyć w Środzie Śląskiej zakład serwisowania silników lotniczych. Co za skandal! Żeby jakimś głupim polaczkom dawać taką dobrą robotę!
    Kiedy tylu bezrobotnych Polonusów z Chicago nie ma pracy!
    *
    Zadzwonię do bardzo mądrego i bardzo dobrze wychowanego Pana Redaktora Rzepkowskiego i dam mu o tym, pożałowania godnym fakcie znać. No i jeszcze skontaktuję się z panem Cioskiem, tym co Trumpa do pana prezesa Spuli sprowadził.
    On też powinien panu Trumpowi dać znać, żeby postraszył GE i żeby tych miejsc pracy w Środzie Ślaskiej nie było.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*