Trudny zgon Obamacare

Świętowanie w Ogrodzie Różanym Białego Domu po głosowaniu nad Obamacare fot.Jim Lo Scalzo/EAP

Było uroczyste świętowanie w Ogrodzie Różanym Białego Domu, ale to nie znaczy, że rozmontowanie Obamacare jest już przesądzone. Na poważniejsze zmiany w systemie ubezpieczeń medycznych będziemy musieli jeszcze poczekać.

Odwołanie Affordable Care Act, czyli sztandarowej reformy Baracka Obamy, było jedną z obietnic wyborczych Donalda Trumpa. Już w kilka tygodni po objęciu stanowiska przez nowego prezydenta okazało się, że łatwiej powiedzieć niż zrobić. Obamacare nie można było przecież po prostu unieważnić, trzeba coś zaoferować w zamian tym wszystkim, którzy dzięki reformie uzyskali dostęp do ubezpieczeń medycznych.

Pierwszy krok

W ubiegłym tygodniu republikańska większość wreszcie przegłosowała w izbie niższej Kongresu ustawę, której celem jest rozmontowanie obecnego systemu ubezpieczeniowego.

To jednak dopiero pierwszy etap długiego procesu. Przeprowadzenie podobnych zmian w Senacie będzie nieporównywalnie trudniejsze, a przecież w Izbie Reprezentantów wcale nie było łatwo. Republikanie w izbie wyższej chcą pracować nad własnym projektem ustawy i dopiero w tzw. fazie uzgodnień budżetowych wypracować kompromisowe rozwiązanie z Izbą Reprezentantów. To pozwoli na przyjęcie projektu zwykłą większością głosów.

Nad całą inicjatywą wisi jednak jak miecz Damoklesa groźba skorzystania przez demokratyczną opozycję ze strategii obstrukcji parlamentarnej. Przy procedurze uzgodnień budżetowych wystarczy bowiem większość 51 głosów (republikanie kontrolują Senat w stosunku 52-48). Przy normalnym trybie poprzeć ustawę musiałoby już 60 senatorów. Tyle głosów potrzeba, aby formalnie zamknąć debatę nad projektem ustawy. Bez poparcia kilku senatorów z Partii Demokratycznej byłoby to niemożliwe. A ci ani myślą przykładać ręki do rozmontowania Obamacare.

Trudne decyzje

„Przypatrzymy się uważnie temu, co zrobiła Izba Reprezentantów i spróbujemy zachować z tego jak najwięcej” – obiecuje republikański senator z Utah Orrin Hatch. Jego starszy rangą kolega, przywódca republikańskiej większości w Senacie Mitch McConnell stąpa jednak po kruchym lodzie. Już teraz kilkoro republikańskich senatorów, włącznie z Lisą Murkowski z Alaski, wyraża głośno zastrzeżenia wobec projektu przyjętego przez izbę niższą. Ponieważ demokraci na pewno nie poprą senackiego projektu, musi za nim zagłosować co najmniej 50 republikanów i to przy założeniu, że wiceprezydent, który w przypadku „remisu” ma głos decydujący, także opowie się za projektem. Wystarczą więc trzy głosy, aby dotychczasowy wysiłek włożony w wygaszenie Obamacare poszedł na marne.

Medicaid, podatki i pre-existing conditions

Zastrzeżenia dotyczą m.in. planów ograniczenia dostępu do ubezpieczenia Medicaid po 2020 roku. Przypomnijmy, że z tego programu korzystają przede wszystkim najubożsi mieszkańcy USA. Ustawa z Izby Reprezentantów ogranicza pomoc federalną dla programów Medicaid, przerzucając odpowiedzialność na poszczególne stany. Nie wszystkim republikanom to się podoba, a wielu senatorów zawdzięcza swoje miejsce na Kapitolu beneficjentom Medicaid. Wbrew stereotypom Partia Republikańska nie jest tylko ugrupowaniem dla bogatych.

Ustawa z Izby Reprezentantów ogranicza pomoc federalną dla programów Medicaid, przerzucając odpowiedzialność na poszczególne stany. Nie wszystkim republikanom to się podoba, a wielu senatorów zawdzięcza swoje miejsce na Kapitolu beneficjentom Medicaid.

Między republikanami w Senacie i w Izbie Reprezentantów nie ma też zgody co do wysokości kredytów podatkowych, które przysługiwałyby przy wykupie polis ubezpieczeniowych. Dla konserwatywnie nastawionych kongresmanów, zbyt głębokie kredyty podatkowe nie różniłyby się zbytnio od subsydiów udzielanych Amerykanom w ramach Obamacare. Część z nich obdarzyła nawet projekt z izby niższej terminem „Obamacare Lite”. Z drugiej jednak strony bardziej umiarkowani politycy GOP, których w Senacie nie brakuje, krytykują kredyty podatkowe uchwalone przez Izbę Reprezentantów jako niewystarczające. Na pewno będą chcieli, aby zmodyfikować zapisy o ulgach podatkowych w ten sposób, by starszych i biedniejszych Amerykanów (ale nie najbiedniejszych, bo ci mają Medicaid) rzeczywiście było stać na zakup polisy.

Damski opór

Nie wszyscy senatorzy akceptują również odcięcie funduszy z programu Planned Parenthood na okres jednego roku, co przegłosowała Izba Reprezentantów. Dwie panie senator Lisa Murkowski z Alaski oraz Susan Collins z Maine wręcz stwierdziły, że nie ma on nic wspólnego z Obamacare. „Pieniądze podatników nigdy nie powinny być wykorzystywane do finansowania aborcji, ale też nie zagłosuję za odcięciem mieszkanek Alaski od świadczeń zdrowotnych, jakie oferuje Planned Parenthood” – oświadczyła senator polskiego pochodzenia. Podobne deklaracje senator Collins przekładają się na konkrety. Do tej pory konsekwentnie głosowała przeciwko jakimkolwiek zmianom w Obamacare, jeśli przewidywały one cięcia finansowania dla Planned Parenthood.

Innym bojem jaki mogą stoczyć w Senacie umiarkowani republikanie (wspierani tu także przez demokratów) będzie walka o zapewnienie ciągłości utrzymania wysokości składek, niezależnie od wcześniejszych problemów zdrowotnych (pre-existing conditions). Chodzi o osoby zmieniające ubezpieczenie i o sytuację, gdy ubezpieczyciel ustala cenę polisy w zależności od medycznej historii potencjalnego pacjenta. Ustawa Izby Reprezentantów daje poszczególnym stanom pewnien margines swobody. W odróżnieniu od Obamacare, osoby, które nie utrzymały ciągłości ubezpieczenia, przy wykupowaniu nowej polisy mogłyby płacić dużo więcej tylko dlatego, że wcześniej cierpiały na jakieś poważne dolegliwości.

Jedną z ważniejszych zmian w przypadku nowej ustawy w stosunku do Obamacare jest rezygnacja z konieczności objęcia przez polisy 10 kluczowych obszarów. Przypomnijmy: Affordable Care Act zobowiązał ubezpieczycieli, aby ich oferta zawierała takie elementy jak koszty hospitalizacji, terapii uzależnień, czy opieki poporodowej. Ustawa z Izby Reprezentantów daje poszczególnym stanom możliwość wyłączania obszarów, uznawanych przez Obamacare za kluczowe. I tu znowu pojawiły się zastrzeżenia ze strony niektórych republikańskich senatorów. Taki zapis może bowiem dotknąć osoby z wcześniejszą historią medyczną, ponieważ firmy ubezpieczeniowe mogłyby odmawiać płacenia za niektóre terapie.

Falstart na dzień dobry

O tym, że w Senacie nie będzie łatwo może świadczyć początek działań legislacyjnych. W kilkunastoosobowym zespole pracującym nad projektem nie znalazła się ani jedna kobieta senator. Zabrakło też w nim miejsca dla Tima Scotta, republikanina z Karoliny Południowej, który jako jedyny w izbie wyższej ma za sobą doświadczenie pracy w sektorze ubezpieczeń zdrowotnych. Już tylko to wywołało poważne napięcia wewnątrz obozu republikanów. Senator Mitch McConnell wykluczył jednak możliwość zmiany składu grupy.

Na razie senatorzy zachowują urzędowy optymizm. „Stworzymy ustawę, która przyciągnie poparcie 50 senatorów” – zapewnia senator Ted Cruz z Teksasu. Oby nie zabrakło mu tego optymizmu w trakcie dalszych prac.

Jolanta Telega

j.telega@zwiazkowy.com

Categories: Ameryka, Polityka, Polityka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*