Tragedia na torach. Maszynista nic nie pamięta

fot.Jim Lo Scalzo/EPA

fot.Jim Lo Scalzo/EPA

Wokół wtorkowej katastrofy kolejowej w Pensylwanii, w której śmierć poniosło osiem osób, a ponad dwieście zostało rannych, wciąż więcej jest pytań niż odpowiedzi. Na najważniejsze z nich: dlaczego pociąg na odcinku, gdzie obowiązywało ograniczenie do 50, pędził z prędkością ponad 100 mil na godzinę, odpowiedzieć może jedynie maszynista, 32-letni Brandon Bostian. Mężczyzna poinformował jednak za pośrednictwem prawnika, że nic z feralnego wieczoru nie pamięta.

Pochodzący z Memphis, a ostatnio mieszkający w Nowym Jorku, 32-latek w przedsiębiorstwie kolejowym Amtrak pracuje jako maszynista od 2010 roku. Wcześniej był konduktorem. Bostian w 2006 roku ukończył studia na University of Missouri, na kierunku zarządzania i administracji w biznesie. Według sąsiadów i znajomych mężczyzna bardzo lubił swoją pracę i był jej bardzo oddany.

W wyniku wypadku Brandon Bostian odniósł obrażenia, które nie zagrażają jego życiu. Jak powiedział mediom jego prawnik, po przewiezieniu do szpitala maszyniście opatrzono ranę na głowie, na jednej nodze założono szwy, a drugą kończynę unieruchomiono. Mężczyzna doznał też wstrząśnienia mózgu, w wyniku którego – jak twierdzi jego prawnik – nie jest w stanie odtworzyć przebiegu wydarzeń z wtorkowego wieczoru.

Jedyne, co pamięta maszynista, to próba wyhamowania składu tuż przed wykolejeniem. Z dotychczasowych ustaleń Federalnej Agencji Badania Wypadków Kolejowych (NTSB) wynika, że Bostian rzeczywiście użył awaryjnego hamulca, ale na wyhamowanie pędzącego z prędkością 106 mil (170 km) na godzinę składu nie było już szansy. Na zakręcie, w który wchodził pociąg, obowiązywało ograniczenie prędkości do 50 mil (80 km) na godzinę.

Maszynista bezpośrednio po wypadku został przesłuchany przez śledczych, oddał dobrowolnie krew do badania i udostępnił swój telefon komórkowy. Na kolejne przesłuchanie śledczych 32-latek jednak już się nie zgodził, odsyłając prowadzących dochodzenie do swojego prawnika. Sam nie wypowiada się publicznie, a jego jedynym komentarzem wydaje się być zmiana zdjęcia profilowego na Facebooku na czarny baner.

Inspektorzy NTSB ostrożni są na razie z definitywnym stwierdzeniem, co było przyczyną tragedii. Na tym etapie dochodzenia analizowane są nagrania wideo z pociągu oraz jego stan techniczny.

Eksperci są zgodni, że tragedii zapewne można było uniknąć, gdyby na torach w obszarze, gdzie doszło do wypadku, był zainstalowany system PTC (z ang. positive train control), czyli system bezpieczeństwa automatycznie zmniejszający szybkość pociągu. System ten potrafi zmniejszyć prędkość pociągu, jeśli jedzie on za szybko, nawet jeśli nie hamuje maszynista.

Do wykolejenia pociągu jadącego z Waszyngtonu do Nowego Jorku doszło we wtorek wieczorem w Port Richmond nad rzeką Delaware na przedmieściach Filadelfii. W katastrofie śmierć poniosło osiem osób, a ponad dwieście zostało rannych.

(mp)

Categories: Ameryka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*