Terroryzm, którego „nie ma”

 

Biali supremacjoniści na schodach kapitolu w Kolumbii w Karolinie Południowej fot.Erik S. Lesser/EPA

Atak na tłum demonstrantów, którzy wyszli na ulice Charlottesville, by sprzeciwić się białym supremacjonistom spod szyldu Alt-Right, zwrócił uwagę na rodzimy terroryzm, który w Stanach Zjednoczonych najczęściej ma twarz skrajnie prawicowego fundamentalisty. Od 9/11 w USA aktów rodzimego terroryzmu było blisko trzy razy więcej niż ataków, które przeprowadzili islamscy dżihadyści.

12 sierpnia w Charlottesville, w stanie Wirginia odbył się marsz skrajnej prawicy, szeroko określanej mianem Alt-Right. Grupy prawicowych radykałów wszelkiej maści, od rasistowskiego Ku Klux Klanu, poprzez białych supremacjonistów i nacjonalistów, separatystów, antyfeministów, antysemitów i islamofobów – przemaszerowały ulicami uniwersyteckiego, spokojnego zazwyczaj Charlottesville w obronie pomnika konfederackiego generała Roberta E. Lee, który władze miasta zamierzały wyburzyć. Naprzeciw nim stanęli przeciwnicy rasizmu i ksenofobii, ruchy antyfaszystowskie i wolnościowe, w tym najbardziej zacięty wróg Alt-Right – lewicowa, skora do siłowych rozwiązań – Antifa. Doszło do bójek i zamieszek. Na ulicach ludzie walczyli na pięści, przy pomocy drzewców na flagi, drewnianych i teleskopowych pałek oraz rozpylaczy gazu pieprzowego. Po wkroczeniu policji w rynsztunku szturmowym zwaśnione grupy udało się rozdzielić, ale to właśnie wtedy doszło do tragedii.

Samochód wjeżdża w kontrprotestujących w Charlottesville fot.Brennan Gilmore/EPA

Dodgem w tłum

James Alex Fields Jr. fot.Albermarle-Charlottesville Regional Jail/Handout/EPA

20-letni mieszkaniec Ohio, James A. Fields Jr. wjechał swoim dodgem challengerem w tłum lewicowych demonstrantów. Na nagraniu wideo widać, jak samochód powoli zbliża się do maszerującego ulicą tłumu, po czym przyspiesza i rozjeżdża ludzi. Filmik nagrany telefonem z innego ujęcia pokazuje demonstrantów wyrzuconych w powietrze siłą uderzenia. W wyniku ataku zginęła 32-letnia Heather D. Heyer, aktywistka Socjalistycznych Demokratów i ruchu walczącego o prawa pracownicze. 19 osób zostało rannych. Kierowca samochodu został zatrzymany. Okazało się, że do Wirginii przyjechał specjalnie na marsz Alt-Right, jest sympatykiem skrajnej prawicy i fanem ideologii Adolfa Hitlera. Prokurator generalny Jeff Sessions określił atak jako „posiadający wszystkie cechy rodzimego terroryzmu”. Prezydent Trump w pierwszym wystąpieniu po ataku wezwał Amerykanów do jedności i za tragedię w Charlottesville obwinił… obie strony konfliktu. Na Trumpa posypały się gromy, zarówno ze strony mediów (łącznie z sympatyzującym z prezydentem Fox News) i polityków, także z obozu republikańskiego, wzywające prezydenta do „nazwania rzeczy po imieniu””. „Washington Post” w artykule pt.: „To pańscy ludzie, prezydencie Trump” napisał, że w Charlottesville pod rasistowskimi hasłami maszerowali ci sami ludzie, którzy pomogli Trumpowi w wygraniu wyborów”. Dwa dni po ataku Trump oficjalnie potępił rasistów, białych nacjonalistów i Ku Klux Klan, by nazajutrz powrócić do retoryki o winie „po obu stronach”. To tę wypowiedź były Wielki Mistrz Ku Klux Klanu David Duke nazwał „odważną i uczciwą”.

Różne twarze terroryzmu

Współcześnie samo słowo „terroryzm” automatycznie kojarzy się ze śniadym bojownikiem-dżihadystą, wysadzającym się w powietrze lub zabijającym niewiernych z okrzykiem „Allahu Akbar!”. Rzeczywiście, za największy terrorystyczny atak w historii – uderzenie na nowojorskie wieże World Trade Center – odpowiedzialni są islamscy radykałowie związani z Al-Kaidą. Powstałe kilka lat później tzw. Państwo Islamskie (Daesz) stało się synonimem okrutnego terroryzmu spod znaku sunnickiego fundamentalizmu. Media, internauci i politycy, z Donaldem Trumpem na czele, nieustannie grzmią o zagrożeniu ze strony muzułmańskich radykałów i trudno odmówić im racji. Radykalny islamski terroryzm to jeden z głównych problemów współczesności. Od 9/11 islamscy terroryści w 23 atakach zamordowali na terenie Stanów Zjednoczonych 119 osób. Warto jednak podkreślić, że aż 41 proc. ofiar dżihadu w USA zginęło podczas jednego ataku – na nocny gejowski klub Pulse w Orlando, latem 2016 roku. Sprawcą był urodzony w USA potomek afgańskich imigrantów – Omar Mateen, który przed atakiem zadeklarował wierność Państwu Islamskiemu.

Według U.S. Extremist Crime Database pomiędzy 12 września 2011 a 31 grudnia 2016 roku w 85 atakach terrorystycznych przeprowadzonych na terenie Stanów Zjednoczonych zginęło 225 osób. 119 ofiar pochłonęły 23 ataki islamskich radykałów, podczas gdy w 63 aktach rodzimego terroryzmu z rąk sprawców śmierć poniosło 106 osób

Dane na temat terroryzmu w USA są rozbieżne, ponieważ samo określenie „terroryzm” jest szerokie i zawiera w sobie wszystkie ataki mające na celu wzbudzenie niepokoju społecznego, nawet te, których sprawcami były osoby o zaburzeniach psychicznych. Według U.S. Extremist Crime Database pomiędzy 12 września 2011 a 31 grudnia 2016 roku w 85 atakach terrorystycznych przeprowadzonych na terenie Stanów Zjednoczonych zginęło 225 osób. 119 ofiar pochłonęły 23 ataki islamskich radykałów, podczas gdy w 63 aktach rodzimego terroryzmu z rąk sprawców śmierć poniosło 106 osób.

Z kolei think thank New America, analizując rodzimy terroryzm w okresie od 9/11 do Charlottesville podaje, że islamski terroryzm pochłonął 95 ofiar, prawicowy – 68, a czarni supremacjoniści zabili w tym czasie osiem osób.

W obronie rasy i nienarodzonych dzieci

Przypomnijmy najbardziej krwawe ataki dokonane przez napastników związanych ze skrajną prawicą:

– 8 czerwca 2014 r. małżeństwo o skrajnie prawicowych, antyrządowych poglądach – Jerad i Amanda Millerowie – rozpętali w Las Vegas strzelaninę, w której oprócz nich zginęły trzy osoby, w tym dwóch policjantów.
– 17 czerwca 2015 r. w Charleston, w Południowej Karolinie, 21-letni biały supremacjonista Dylan Roof wszedł do afroamerykańskiego kościoła i zaczął strzelać do członków grupy modlitewnej. Zabił dziewięć osób, postrzelił trzy. W napisanym przez siebie manifeście wyznał, że atakując czarnoskórą społeczność, chciał wywołać wojnę ras.
– 27 listopada do kliniki Planned Parenthood w Colorado Springs wszedł uzbrojony w karabin AK-47 Robert Lewis Dear Jr. i otworzył ogień. Zginęły trzy osoby, w tym policjant, a dziewięć osób zostało rannych. Przed sądem Lewis tłumaczył, że działał z pobudek ideologicznych broniąc nienarodzonych dzieci.
–Do jednego z ostatnich ataków doszło 26 maja 2017 r. w Portland. Jeremy Joseph Christian zaatakował nożem pasażerów, którzy stanęli w obronie dwóch nastolatek – muzułmanki i Afroamerykanki. Agresor wykrzykiwał antymuzułmańskie i rasistowskie hasła. W wyniku ataku dwie osoby zginęły, a jedna odniosła obrażenia.

Terrorysta z sąsiedztwa

Według prawa Stanów Zjednoczonych aktem rodzimego terroryzmu określa się atak dokonany na terytorium USA przez obywatela lub rezydenta Stanów Zjednoczonych mający na celu wzbudzenie niepokoju społecznego i destabilizację struktur państwowych na szczeblu lokalnym bądź federalnym. Historia lokalnego terroryzmu sięga początków amerykańskiej państwowości, do czasów, kiedy samo pojęcie terroryzmu nie było jeszcze znane.

Za pierwszy akt nowożytnego amerykańskiego terroryzmu uważa się atak na budynek redakcji „Los Angeles Times”, przeprowadzony 1 października 1910 r. przez pracownika związku zawodowego budowniczych konstrukcji stalowych. W wybuchu podłożonego pod budynek dynamitu zginęło 21 pracowników gazety, a ponad 100 osób odniosło obrażenia.

Dziesięć lat później w nowojorskim dystrykcie finansowym Wall Street wybuchła furmanka wyładowana dynamitem, zabijając 38 i raniąc ponad 400 osób. Nikt nie przyznał się do zamachu, ale historycy przypisują go włoskim anarchistom skupionym wokół Luigiego Galleaniego.

Z ataków bardziej współczesnych głośnym echem odbił się zamach bombowy dokonany przez chrześcijańskich radykałów z Army of God w parku olimpijskim w Atlancie w czasie trwania letnich igrzysk olimpijskich w 1996 roku. W wyniku wybuchu dwie osoby zginęły, a 111 zostało rannych.

Najbardziej krwawym aktem rodzimego terroryzmu był atak na budynek rządowy w Oklahoma City. 19 kwietnia 1995 r. Timothy McVeigh wysadził przed budynkiem federalnym ciężarówkę wyładowaną materiałami wybuchowymi, zabijając 168 osób i raniąc ponad 600. McVeigh, oficjalnie niezwiązany z żadną organizacją terrorystyczną, kierował się nienawiścią do rządu federalnego, a zamach miał być aktem zemsty za krwawą interwencję służb federalnych w Waco w Teksasie, w czasie której zginęli członkowie sekty kierowanej przez Davida Koresha.

Komisja przeciw rasizmowi

Po wydarzeniach w Charlottesville, na 12 września zaplanowano w Kongresie specjalne spotkanie komisji ds. rodzimego terroryzmu. Jej przewodniczący, republikański kongresmen Michael McCaul, w liście do członka komisji ds. bezpieczeństwa wewnętrznego, demokraty Berniego Thompsona, napisał: „Musimy zjednoczyć się i odrzucić rasizm, bigoterię i ideologię nienawiści promowaną przez neonazistów, KKK i inne grupy związane z białym supremacjonizmem. Grupy te nie przemawiają w imieniu Amerykanów i nie możemy dopuścić, aby ich ideologia zatruła nasze społeczeństwo i rozprzestrzeniła przemoc”. W spotkaniu, oprócz polityków demokratycznych i republikańskich udział wezmą szefowie Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, FBI i Krajowego Centrum Kontrterrorystycznego. Czy zebranie komisji przyniesie, oprócz symbolicznego potępienia rasizmu i przemocy, realne rozwiązania pomagające walczyć z rodzimym terroryzmem? To mało prawdopodobne, ponieważ walka z nim wymagałaby zmiany prawa, a może i konstytucji.

Radykał a nie terrorysta

James A. Fields Jr., który wjechał samochodem w tłum demonstrantów został oskarżony o morderstwo, ale nie o dokonanie ataku terrorystycznego. Dlaczego? Ponieważ określenie „rodzimy terroryzm” używane jest w USA w kontekście politycznym, a nie prawnym. Według Departamentu Sprawiedliwości, nie sposób oskarżyć kogokolwiek o rodzimy terroryzm, ponieważ taki zarzut w amerykańskim prawie… nie istnieje. O terroryzm jednostkę można oskarżyć jedynie w kontekście przynależności sprawcy do jednej z 60 organizacji uznanych za terrorystyczne, ale na liście nie figurują żadne z rodzimych organizacji i ruchów. Upraszczając wywód – gdyby zamachowiec z Charlottesvill był islamskim radykałem, usłyszałby zarzuty terroryzmu, a że jest radykałem prawicowym – odpowie za morderstwo. Opór amerykańskich prawodawców przed uznaniem za terroryzm ataków dokonywanych przez Amerykanów we własnym kraju (oprócz ataków dżihadystów) – jest ogromny. Trudno się temu dziwić – w wypadku kryminalizacji rodzimego terroryzmu, za organizację terrorystyczną należałoby uznać choćby ruch, z którym sympatyzował James A. Fields Jr., czyli Alt-Right. Tu pojawia się problem – Alt- Right, podobnie jak inne grupy, które forsują swoje poglądy używając przemocy – idą pod sztandarem konstytucyjnej wolności wypowiedzi. A ta w Ameryce jest świętością.

Grzegorz Dziedzic

gdziedzic@zwiazkowy.com

Categories: Ameryka, Technology

Comments

  1. Ezy
    Ezy 21 sierpnia, 2017, 09:53

    Jak zwykle dobry, wyjaśniający zagadnienie artykuł. Czekam, kiedy Diwron zacznie szczekać.

    Reply this comment
  2. Anonim
    Anonim 21 sierpnia, 2017, 20:10

    Trump nazwal rzeczy po imieniu!!
    Jak dlugo bedziemy przepraszac czarnych ZA niewolnictwo?zydow ZA holocaust….stalo sie I juz…
    Biali sa takimi samymi

    Reply this comment
  3. Aga
    Aga 21 sierpnia, 2017, 20:17

    Trump nazwal rzeczy po imieniu!!
    Jak dlugo bedziemy przepraszac czarnych ZA niewolnictwo?zydow ZA holocaust….stalo sie I juz…
    Biali sa takimi samymi rasistami jak czarni I nie ma co tego ukrywac ….nie bede przepraszac ZA moj bialy kolor skory….

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*