Telewizja bez widzów

Telewizja bez widzów

Sukcesu Wolnej Europy, Głosu Ameryki czy Radia Liberty w obalaniu komunizmu w Europie Wschodniej nie udało się Amerykanom powielić na Kubie. Radio Marti, nadające na rządzoną przez reżim braci Castro wyspę, ma znikomą liczbę słuchaczy, a Telewizja Marti to już kompletne fiasko, i do tego bardzo kosztowne.

Studio emisyjne Radio Martí TV fot. bbg.gov/Wikimedia

Studio emisyjne Radio Martí TV fot. bbg.gov/Wikimedia

Naocznym dowodem jest stary turbośmigłowiec z zamontowanymi antenami, stojący na polowym lotnisku w stanie Georgia. Samolot nazywa się Aero Marti i służył do emisji sygnału wolnej od cenzury hiszpańskojęzycznej Telewizji Marti, krążąc między Kubą a południową Florydą. Ale komunistyczne władze kubańskie od samego początku misji TV Marti zagłuszały jej program. Jak wykazał sondaż, tych, którym udaje się odbierać TV Marti i mają na to ochotę, jest na Kubie mniej niż jeden procent .

Telewizja Marti zaczęła nadawać 27 marca 1990 roku. Jej program można było oglądać w Hawanie, ale wkrótce potem władze kubańskie zaczęły go zagłuszać, a Kubańczycy kpili z perypetii TV Marti mówiąc, że jest to „la TV que no se ve” – telewizja, której nie widać. Naziemny maszt telewizyjny w USA byłby niewystarczający, aby Telewizja Marti mogła docierać na całe terytorium Kuby, stąd pomysł zastosowania najpierw balonów, a później samolotów.

Początkowo sygnał stacji emitowano z balonu o nazwie „Gruby Albert”, zawieszonego na wysokości trzech tysięcy metrów nad archipelagiem Florida Keys. Jednak turbulencje występujące na tej wysokości nie sprzyjały Albertowi. W 1991 roku silne wiatry zerwały balon z uwięzi i rzuciły na mokradła Everglades. Później musiano go jeszcze kilkakrotnie ściągać na ziemię z powodu wichury. W końcu, po tym jak w 2005 roku huragan Dennis poszarpał „Grubego Alberta” na kawałki, rząd USA postanowił zastąpić balony samolotami.

Turbośmigłowiec Aero Marti i bliźniaczy samolot, wyposażone w anteny do emisji sygnału telewizyjnego, zaczęły latać po trasie o kształcie ósemki w amerykańskiej przestrzeni powietrznej w pobliżu Key West. Od czasu, gdy rozpoczęły swą misję, w październiku 2006 roku, jej koszt wyniósł około 32 miliony dolarów. Rezultaty okazały się żadne. Przeprowadzony w 2008 roku sondaż telefoniczny na Kubie nie odnotował ani ułamka wzrostu oglądalności TV Marti w porównaniu z podobną ankietą z 2006 roku. Rząd USA zareagował na to zaprzestaniem wykonywania sondaży na Kubie, bo uznał je za mało wiarygodne. Samoloty z antenami TV Marti latały dalej. Wreszcie w 2012 roku administracja Obamy postanowiła zaprzestać lotów. Biuro, któremu podlega TV Marti – Office of Cuba Broadcasting – zwróciło się do Kongresu o wycofanie samolotu, co przyniosłoby oszczędności rzędu dwóch milionów dolarów rocznie.

Tymczasem Telewizja Marti znalazła nowe metody dystrybucji swego sygnału na Kubie. Wykorzystano fakt, że wielu Kubańczyków posiada, zakazane na wyspie, anteny do odbioru telewizji satelitarnej – program TV Marti jest nadawany przez amerykańską stację satelitarną DirectTV. Oprócz tego programy newsowe TV Marti są nagrywane na płyty DVD i rozdawane w liczbie tysiąca tygodniowo przez aktywistów i kościoły na Kubie. Strona internetowa TV Marti odnotowuje 18 tysięcy wejść dziennie, a gdy zorganizowano dla telewidzów z Kuby antenowy konkurs, w którym główną nagrodą był skuter, swój udział zgłosiło ponad 2 600 odbiorców z wyspy. Na Kubie mieszka ponad 11 mln ludzi.

Wojciech Minicz

Categories: Ameryka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*