"Sąd nie powinien decydować o wyniku wyborów"

W rozmowie z redakcją Chicago Tribune była sędzia Sądu Najwyższego USA, Sandra Day O’Connor, wyraziła wątpliwości co do tego, czy sąd powinien decydować o wyniku prezydenckich wyborów w 2000 roku ogłaszając zwycięstwo George W. Bush.

Sandra Day O'Connor fot.: Eric Draper/WhiteHouse

Sandra Day O’Connor fot.: Eric Draper/WhiteHouse

„Może sąd nie powinien w ogóle tej sprawy przyjąć. Skoro przyjął, to musiał podjąć decyzję. Okazało się, że władze odpowiedzialne za prawidłowy przebieg wyborów na Florydzie nie wykonały dobrej roboty, co więcej, same zrobiły niezły bałagan. Sądzę, że Sąd Najwyższy pogłębił ten problem” – powiedziała Day O’Connor.

8 grudnia 2000 roku stanowy Sąd Najwyższy wydał polecenie ręcznego liczenia wszystkich głosów wyborczych na Florydzie oddanych na kandydatów na prezydenta, ówczesnego wiceprezydenta demokratę Ala Gore´a i republikanina, gubernatora Teksasu G.W. Busha. Cztery dni później Sąd Najwyższy USA uznał to polecenie za niezgodne z Konstytucją. Większością pięciu głosów przeciw czterem sąd uznał Busha zwycięzcą.

Po przeliczeniu wszystkich głosów okazało się, że Gore uzyskał ponad pół miliona głosów więcej niż Bush. Informacja ta jeszcze bardziej wzburzyła demokratów. Nie było jednak możliwości odwołania decyzji Sądu Najwyższego USA.

(HP – eg)

Categories: Ameryka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*