Rewizja i romanse

Rewizja i romanse

Domniemane skandale obyczajowe związane z pozamałżeńskimi romansami Donalda Trumpa mogą zamienić się w poważne kłopoty prawne prezydenta. Wszystko za sprawą prawnika Michaela Cohena, FBI i Departamentu Sprawiedliwości, który skądinąd podlega… prezydentowi.

Nalot Federalnego Biura Śledczego na biuro, dom i hotelowy pokój Cohena mogło być prawdziwym szokiem nie tylko dla wyborców Donalda Trumpa. “Nakazy przeszukań kancelarii adwokackich zdarzają się niezwykle rzadko – uważa Stephen Gillers, profesor New York University School of Law – ponieważ prawnicy są chronieni tajemnicą adwokacką, najczęściej prosi się ich o przekazanie wymaganych dokumentów. Chyba, że zachodzi obawa mataczenia”.

Na kłopoty… Cohen

Niewiele osób, nie licząc oczywiście najbliższej rodziny, znajdowało się tak blisko Trumpa, jak jego prawnik. 51-letni adwokat dał się poznać m.in. z wyciszania obyczajowych skandali multimiliardera. Wyciągał też niejeden raz z kłopotów swojego mocodawcę za pomocą zakulisowych działań. Jest też biznesowo powiązany z prezydentem. Cohen jest m.in. właścicielem kilku apartamentów w budynkach firmowanych nazwiskiem Trumpa.
Zezwolenia na przeszukania FBI udzielili zastępca prokuratora generalnego Rod Rosenstein oraz prokurator federalny na Manhattanie. Ale informacje, które doprowadziły do akcji FBI miały wypłynąć od specjalnego prokuratora Roberta Muellera, badającego m.in. rosyjskie kontakty obozu Trumpa przed ostatnimi wyborami prezydenckimi. Rosenstein nadzoruje śledztwo Muellera z ramienia urzędu prokuratora generalnego.
Cohen znalazł się w kręgu zainteresowania Muellera z powodu swoich rosyjskich powiązań. Adwokat miał uczestniczyć w negocjacjach Trump Organization z Rosjanami w sprawie budowy nowego wieżowca w Moskwie. Rozmowy miały się toczyć już po ogłoszeniu kandydatury Trumpa na prezydenta. Z kolei tuż przed objęciem urzędu przez nowo wybranego prezydenta Cohen miał promować prorosyjskie propozycje pokojowe na Ukrainie.

Kontratak z Białego Domu

Prokuratorskie śledztwo znacznie wykroczyło poza kremlowskie wątki kampanii. Nie dziwi więc, że sam prezydent nie pozostawił suchej nitki ani na Muellerze ani na Departamencie Sprawiedliwości. Takie określenia jak “polowanie na czarownice”, “włamanie”, “atak na nasz kraj” i “skorumpowane śledztwo” należały w ostatnich dniach do najłagodniejszych. Trump gorączkowo naradza się z prawnikami, poszukując wyjścia z sytuacji. Wizerunkowo sytuacja trudna jest do obronienia, biorąc pod uwagę zarzuty przedstawiane najbliższym współpracownikom prezydenta.
Stephen Ryan, adwokat Cohena (tak, tak, obrońcy też mają swoich prawników) określił metody zastosowane przez prokuraturę jako “nieuzasadniane i niekonieczne”, ponieważ jego klient współpracował z agencjami rządowymi. Natomiast wśród przejętych przez FBI materiałów miały się znaleźć dokumenty chronione tajemnicą adwokacką.

Powrót skandali obyczajowych

Służby poszukiwały u Cohena dokumentów związanych z nielegalnymi transferami pieniędzy oraz domniemanymi nadużyciami w kampanii wyborczej. Ale media zwróciły przede wszystkim uwagę na fakt, że FBI poszukiwało dokumentów związanych z dwoma domniemanymi miłosnymi przygodami Trumpa. Była gwiazda “Playboya” Karen McDougal twierdzi, że miała z obecnym prezydentem 10-miesięczny romans. Także znana aktorka filmów dla dorosłych Stormy Daniels utrzymuje, że także przeżyła intymne spotkanie z Trumpem. W jej przypadku miał to być jednorazowy incydent. Przy tej okazji prokuratura miała zażądać wydania przez Trump Organization dokumentów w sprawie sum wypłaconych Daniels za zachowanie milczenia. Jeśli wierzyć mediom, Cohen wynegocjował cenę 130 tys. dolarów za zachowanie dyskrecji i zapłacił aktorce porno tę sumę, wykorzystując linię kredytową pod zastaw własnego domu. Przelew miał miejsce zaledwie na 12 dni przed wyborami prezydenckimi w 2016 roku. Do 2017 roku Cohen był prawnikiem organizacji i zachodzi podejrzenie, że to ona zwróciła mu ten wydatek.
Oczywiście adwokat Trumpa wielokrotnie powtarzał, iż nie oznacza to, że wersja wydarzeń opowiadana przez pornogwiazdę jest zgodna w prawdą. Ale “naloty” FBI znacznie zwiększają prawdopodobieństwo, że detale dotyczące obyczajowych skandali z udziałem Donalda Trumpa ujrzą światło dzienne.

Skazany na Muellera

Mueller zalazł już mocno Trumpowi za skórę. Wraz z 17 podlegającymi mu prokuratorami przygotowuje dwa procesy przeciwko Paulowi Manafortowi, byłemu szefowi kampanii obecnego prezydenta. Lista zarzutów jest długa – pranie pieniędzy, zmowa przestępcza, nadużycia bankowe i niezarejestrowanie działalności lobbingowej na rzecz Ukrainy.
Według prawników Trumpa, prezydentowi przysługuje prawo zwolnienia Muellera. Polityczne koszty takiej decyzji mogłyby się jednak okazać niewyobrażalne dla gospodarza Białego Domu. Przeciwko prezydentowi mogliby bowiem wystąpić nawet republikanie w Kongresie. Poza tym samo pozbycie się Muellera w tym przypadku niewiele pomoże, bo ostatni nalot FBI na Cohena był zlecony przez manhattańską prokuraturę, a nie specjalnego prokuratora. To co obserwujemy obecnie, to zapewne zaledwie początek prawnych batalii, jakie Trumpowi przyjdzie stoczyć z Temidą.

Jolanta Telega

j.telega@zwiazkowy.com

Na zdjęciu: Michael Cohen (w środku)
fot.JUSTIN LANE/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Categories: Ameryka

Comments

  1. Stefan
    Stefan 15 kwietnia, 2018, 23:16

    Orange Godfather

    Reply this comment
  2. Buhaha
    Buhaha 16 kwietnia, 2018, 23:57

    Jak FBI zlamie Cohena Trump popierdzi w pasiaki za pranie kasy ruskim oligarchom w swoich nieruchomosciach

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*