Resort sprawiedliwości prosi o więcej czasu na zebranie dowodów

 

fot.Justin Lane/EPA

fot.Justin Lane/EPA

Ministerstwo sprawiedliwości potrzebuje więcej czasu, aby móc zgodnie z procedurą odpowiedzieć na wniosek komisji ds. wywiadu Izby Reprezentantów i przedstawić dowody na to, że poprzednia administracja podsłuchiwała Donalda Trumpa – podała rzeczniczka resortu.

Wydłużenie okresu, gdy materiał dowodowy miałby być przedstawiony w Kongresie, jest „niezbędne, aby odpowiedzieć na wniosek Izby Reprezentantów zgodnie z przepisami”. Ponadto – „trzeba ustalić czy istnieje dokument zlecający założenie podsłuchu” w rezydencji Donalda Trumpa oraz „określić sposób postępowania, jeśli rzeczywiście go sporządzono”.

5 marca prezydent USA Donald Trump za pośrednictwem Twittera zarzucił swemu poprzednikowi w Białym Domu prezydentowi Barackowi Obamie, że w październiku, czyli na krótko przed wyborami, które odbyły się 8 listopada, zlecił on założenie podsłuchu na „liniach w Trump Tower”, czyli w nowojorskim drapaczu chmur należącym do obecnego szefa państwa. Jednocześnie Biały Dom zwrócił się do Kongresu USA o zbadanie tej sprawy.

Bezpośrednio po publikacji tweetów Trumpa, rzecznik Obamy stanowczo zdementował, aby jakikolwiek przedstawiciel Białego Domu za poprzedniej prezydentury nakazał inwigilację jakiegokolwiek amerykańskiego obywatela. „Każda sugestia, że było inaczej, jest fałszywa” – oświadczył Kevin Lewis w zwięzłym komunikacie dla mediów.

Komentatorzy wskazują na fakt, że prezydent Trump nie przedstawił żadnych dowodów na poparcie swych tez, gdy oskarżył Obamę.

O dostarczenie materiału dowodowego zwróciła się do departamentu sprawiedliwości komisja ds. wywiadu Izby reprezentantów, która zajęła się tą sprawą. (PAP)

Categories: Ameryka

Comments

  1. Ezy
    Ezy 14 marca, 2017, 11:10

    Granie na zwłokę z nadzieją, że ludzie zapomną o tym fałszerstwie. Teraz mówi się o procedurach, które można obejść za pomocą jednego telefonu prezydenta do FBI, żeby wyjaśnić sprawę. Wyjaśnienie byłoby jednak niekorzystne dla Trumpa, więc do tego nie można dopuścić. Już zarówno doradczyni prezydenta Kellyann Conway jak i rzecznik prasowy Sean Spicer udają, że Trump nie wysunął zarzutu o zainstalowanie podsłuchu w jego rezydencji bezpośrednio na polecenie Obamy, lecz mówił ogólnie o podsluchiwaniu obywateli za pomocą domowych przyrządów elektronicznych. A przecież wszyscy widzieliśmy trumpowe tweetery! I jak tu wierzyć prezydentowi i rządowi?

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*