Przeciwnicy Trumpa walczą o miejsca do protestu w czasie inauguracji prezydentury

fot.Michael Reynolds/EPA

fot.Michael Reynolds/EPA

Przeciwnicy Donalda Trumpa protestują, że podczas uroczystości inauguracji jego prezydentury 20 stycznia w Waszyngtonie nie otrzymają odpowiednich miejsc, by demonstrować swe niezadowolenie.

Sposób rozdzielania miejsc przez zajmującą się tym Służbę Parków Narodowych (National Park Service – NPS) budzi kontrowersje. Z pretensjami wystąpiła m.in. lewicowa Answer Coalition. Zamierza ona zgromadzić w Waszyngtonie przeciwników Trumpa z całych Stanów Zjednoczonych.

Jak powiedziała w amerykańskim radiu publicznym NPR przedstawicielka koalicji Yasmina Mrabet, do stolicy USA przyjadą specjalne autobusy m.in. z Nowego Jorku, Chicago, Filadelfii i Bostonu by przeciwstawić się polityce przyszłej ekipy.

Koalicjanci są szczególnie zaniepokojeni perspektywą nakładania nowych ograniczeń, m.in. na imigrantów i muzułmanów.

Uczestnicy protestów chcieliby się zebrać wzdłuż trasy przejazdu prezydenta w dniu inauguracji, a następnego przemaszerować od Trump International Hotel w kierunku Białego Domu. Mówią o utrudnieniach ze strony NPS, która niemal rok temu przeznaczyły najlepsze miejsca dla komitetu inauguracyjnego prezydentury Donalda Trumpa.

Niezadowolonych nie satysfakcjonują wyjaśnienia NPS, że jest to procedura ustalona dawno na podstawie przepisów federalnych i stosowana niezależnie od tego, kto wygrał wybory. Zezwolenia dla 20 oczekujących na to grup będzie zaś można wydać dopiero kiedy komitet inauguracyjny Trumpa zdecyduje, jakie miejsca zajmie na własne potrzeby.

Uczestnicy planowanych protestów wystąpili do sądu z żądaniem zmian procedury. Mara Verheyden-Hilliard, prawnik z reprezentującego koalicję Partnership for Civil Justice Fund, twierdzi, że blokada protestujących na terenach federalnych jest niekonstytucyjna.

„Ludzie mają prawo pozostawać w takiej odległości od Białego Domu, by można ich widzieć i słyszeć. Nie powinni być zepchnięci o dwie mile dalej” – mówiła w radiu NPR.

Organizatorzy planowanego Marszu Kobiet w dzień po inauguracji spodziewają się ściągnąć do Waszyngtonu 200 tysięcy ludzi z całego kraju. Nie uzyskali jednak zgody na demonstrację pod Pomnikiem Lincolna i w innych miejscach w pobliżu Białego Domu. Mają natomiast pozwolenie na zgromadzenie w sąsiedztwie Kapitolu. Chcieliby przemaszerować w kierunku Białego Domu i wyrazić sprzeciw wobec polityki Trumpa zapowiadanej w trakcie kampanii wyborczej.

Inne organizacje wciąż czekają na pozwolenia od NPS, chociaż jedna grupa otrzymała zgodę na zajęcie małego parku wzdłuż trasy prezydenckiej parady, którego nie zarezerwował komitet inauguracyjny. Popierający Donalda Trumpa tzw. Bikers for Trump przewidują przybycie do Waszyngtonu 5000 motocyklistów, którzy będą celebrować jego wybór.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

Categories: Ameryka, Wybory 2016

Comments

  1. Marcin
    Marcin 17 grudnia, 2016, 14:08

    Juz niedlugo sie wam skoncza te demonstracje do roboty sie brac a nie spacerowac ulicami trump juz sie wami zajmie

    Reply this comment
  2. P
    P 17 grudnia, 2016, 14:18

    Marcin tak jak Putin?

    Reply this comment
  3. P
    P 18 grudnia, 2016, 10:07

    Marcin zrobiles dokladnie to co chcial Putin ruski trolu Sklocenie spoleczenstw zachodnich to jego cel Wojna domowa w USA pomiedzy bialymi latynosami afro itd Przyszly sekretarz stanu w rzadzie Trumpa to czlowiek Putina jestes slepy glupcze A jak myslisz ze miliarder pomoze takim ludziom jak ty to pekam ze smiechu Trump pomoze takim jak on tacy jak ty to ciemna masa potrzebna w dniu wyborow czym glupsza tym lepiej 80% wyborcow Trumpa to niewyksztalcone biale glupki takie jak ty a 20% to milionerzy ktorzy glosowali na niego po to by nie placic podatkow

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*