Prasa o wyzwaniach stojących przed prezydentem Trumpem

Mike Pence i Donald Trump fot.Shawn Thew/EPA

Mike Pence i Donald Trump fot.Shawn Thew/EPA

Prasa w USA analizuje w poniedziałek wyzwania stojące przed przyszłą administracją Donalda Trumpa. Wśród dziedzin wymagających od przyszłego szefa państwa rozwagi i dalekowzroczności, gazety wskazują m.in. imigrację i politykę nuklearną.

„Washington Post” przestrzega Trumpa w komentarzu redakcyjnym pt. „Ameryka karząca?”, by nie likwidował programu utworzonego przez Baracka Obamę, który umożliwił zalegalizowanie pobytu 750 tys. imigrantów, „głównie nastolatków i dwudziestokilkulatków, którzy dorastali i pokończyli szkoły średnie w USA”, a teraz „w większości mają pracę, płacą podatki, pootwierali konta w bankach i prowadzą produktywne, praworządne życie”.

Dziennik nazywa „ogromną stratą pieniędzy” głoszony przez Trumpa w kampanii pomysł wzniesienia muru na granicy USA z Meksykiem. „Projekt szacowany na 15-25 mld dolarów nie powstrzyma ludzi pozostających w USA po wygaśnięciu wizy, którzy stanowią jedną trzecią nieudokumentowanych imigrantów, i niewiele pomoże w kwestii nielegalnych przekroczeń granicy, które i tak są na najniższym od 40 lat poziomie” – podkreśla gazeta.

W osobnym komentarzu redakcja „WP” pisze, że Trump będzie musiał poważnie zastanowić się nad kształtem polityki nuklearnej swojej administracji, zwłaszcza w kontekście „nuklearnego odstraszania i cennych sojuszy wspieranych przez arsenał atomowy USA”.

Dziennik przypomina, że Trump złagodził swe „nierozważne deklaracje z kampanii wyborczej”, np. o pozbawieniu Korei Płd. i Japonii atomowego parasola ochronnego USA oraz wycofaniu z tych krajów amerykańskich żołnierzy. Według „WP” podobnego umiarkowania potrzeba w kwestii zaangażowania USA na rzecz NATO, które Trump zakwestionował w kampanii wyborczej.

„Odstraszanie pozostaje podstawą amerykańskiej potęgi i wpływów. Nie ma sensu sianie wątpliwości wśród sojuszników USA w czasie, gdy przed Trumpem rysują się bardzo realne i trudne problemy”: jak powstrzymać Koreę Północną od rozwijania programu atomowego, co dalej z porozumieniem atomowym z Iranem, jak przeprowadzić kosztowną modernizację amerykańskiego arsenału nuklearnego – ocenia gazeta.

„Jeśli chodzi o Trumpa i broń nuklearną, największym znakiem zapytania pozostaje Rosja” – podkreśla „WP”, zauważając, że „nie jest jasne, jak uprzejme komplementy wymieniane przez Trumpa i rosyjskiego prezydenta Władimira Putina przełożą się na napiętą sytuację (między USA i Rosją) w kwestii kontroli zbrojeń”. „Po wzajemnie sprzecznych wypowiedziach o broni nuklearnej, Trump mądrze by zrobił (…), trzymając się tego, co działa” – konkluduje „Washington Post”.

Poniedziałkowy „Wall Street Journal” w artykule redakcyjnym komentuje z kolei pierwsze nominacje w przyszłej prezydenckiej administracji. „Sukces Trumpa jako prezydenta będzie zależał od tego, czy będzie on potrafił połączyć populistyczne instynkty z planem reform wytyczonym przez Republikanów w Kongresie i utworzyć zjednoczony i skuteczny rząd. Wybór dwóch najważniejszych doradców w Białym Domu sugeruje, że obie te tendencje będą spierać się w administracji Trumpa, tak jak w jego kampanii” – podkreśla dziennik.

Szefem personelu Białego Domu został Reince Priebus – „działacz establishmentu”, „blisko powiązany ze spikerem Izby Reprezentantów Paulem Ryanem i innymi Republikanami ze struktur krajowych, który do administracji Trumpa wniesie wiedzę o wewnętrznych mechanizmach Waszyngtonu (…)”.

Stephen Bannon, mianowany na głównego stratega i czołowego doradcę, reprezentuje w otoczeniu Trumpa „rebelianckie siły, dzięki którym Trump uzyskał nominację Republikanów na prezydenta”. Jego konserwatywny portal informacyjny Breitbart News „praktycznie stał się organem kampanii prezydenckiej (Trumpa) i atakował innych kandydatów, po drodze często wymyślając fakty” – podkreśla „WSJ”, oceniając, że główne aspekty Breitbart to „wrogość wobec handlu i imigracji – poglądy, które (Bannon) najpewniej wniesie do debat w Białym Domu”.

Według „WSJ” nie jest jasne, jak będzie układała się współpraca między Priebusem a Bannonem, tym bardziej że w komunikacie o ich nominacjach podkreślono, że mają być „równorzędnymi partnerami”. „Żadna organizacja nie funkcjonuje sprawnie, jeśli ma konkurujących ze sobą szefów” – podkreśla gazeta.

„Znane w Waszyngtonie powiedzenie głosi, że wybór personelu to wybór linii politycznej. W przypadku Trumpa powiedzenie to może być trafniejsze niż w przypadku większości prezydentów, ponieważ propozycje, jakie przedstawił w kampanii wyborczej, były stosunkowo ogólne i ograniczone do wąskiej dziedziny” – podkreśla „Wall Street Journal”.(PAP)

Categories: Ameryka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*