Pomniki i parki narodowe znów otwarte dla turystów. Rząd wciąż „zamknięty”.

Pomniki i parki narodowe znów otwarte dla turystów. Rząd wciąż „zamknięty”.

Wielki Kanion, Statua Wolności czy Mount Rushmore znowu są dostępne dla turystów. Władze kilku stanów USA zdecydowały się czasowo przeznaczyć własne środki na finansowanie parków i pomników narodowych, nieczynnych z powodu blokady wydatków rządowych. 

Turyści pod otwartą ponownie Statuą Wolności  fot. EPA/PAP- Peter Foley

Turyści pod otwartą ponownie Statuą Wolności fot. EPA/PAP- Peter Foley

Jak dotychczas władze pięciu stanów: Arizony, Nowego Jorku, Południowej Dakoty, Utah, Kolorado zdecydowały się, za zgodą Białego Domu, otworzyć dla turystów znajdujące się na ich terenie niektóre parki i pomniki narodowe, w normalnych warunkach finansowane z budżetu federalnego.

Niewykluczone, że w najbliższych dniach kolejne stany podejmą podobne inicjatywy, by wesprzeć żyjący z turystów lokalny biznes, w tym restauratorów i hotelarzy. Zyski z turystów, tłumnie odwiedzających zwłaszcza parki i pomniki uchodzące za symbole USA, mogą być większe niż środki na zapewnienie ich funkcjonowania.

Decyzje mają jednak charakter tylko tymczasowy. Np. Nowy Jork zdecydował się przeznaczyć 369 tys. dol. na otwarcie Statuy Wolności na Liberty Island tylko do 17 października; Arizona wyda 651 tys. na udostępnienie turystom Wielkiego Kanionu do 19 października, a Południowa Dakota – 152 tys. dol. na otwarcie na dziesięć dni (począwszy od poniedziałku) wykutego w górze Mount Rushmore pomnika, na który składają się głowy czterech słynnych prezydentów.

Jak dotąd wciąż nieczynne są pomniki i muzea usytuowane na waszyngtońskich błoniach, czyli rozciągającym się od Kapitolu po pomnik Waszyngtona parku narodowym National Mall. Niemniej turyści i tak przechodzą przez barierki, by z bliska zobaczyć znajdujące się tam pomniki ofiar II wojny światowej czy wojen w Wietnamie czy Korei.

W sobotę na Mallu pojawili się też działacze konserwatywnego ruchu Tea Party, by zbierać śmieci pozostawione na trawnikach przez turystów. Jak tłumaczyli w radio NPR, wyręczali w ten sposób niedziałające służby państwowe.

To właśnie ruch Tea Party, będący najbardziej radykalnym skrzydłem Partii Republikańskiej, powszechnie obwinia się za trwający od 1 października częściowy paraliż rządu USA, w którego wyniku setki tysięcy urzędników federalnych jest na przymusowych urlopach. Pod wpływem Tea Party przywództwo partii Republikańskiej nie zgodziło się na przyjęcie przez Kongres nowej ustawy budżetowej, gdy 30 września minął w USA rok budżetowy, żądając ustępstw od prezydenta Baracka Obamy w sprawie reformy systemu opieki zdrowia tzw. Obamacare.

Z Waszyngtonu Inga Czerny (PAP)

Categories: Ameryka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*