New Hampshire: walka o drugie miejsce kandydatów mainstreamu GOP

fot.Katherine Taylor/EPA

fot.Katherine Taylor/EPA

Podczas wtorkowych prawyborów w New Hampshire najciekawsza będzie walką o drugie miejsce między tzw. establishmentowymi kandydatami Partii Republikańskiej (GOP), zakładając, że sprawdzą się sondaże i zwycięzcą w tym małym stanie będzie miliarder Donald Trump.

Po stronie Demokratów, gdzie o nominację ubiega się już tylko dwójka kandydatów, raczej nie powinno być niespodzianki. Obiecujący „polityczną rewolucję” i przedstawiający się jako socjalista senator Bernie Sanders od miesięcy prowadzi w sondażach w New Hampshire z byłą szefową dyplomacji USA Hillary Clinton kilkunastoma puntami procentowymi. Zdaniem analityków popularność 74-letniego senatora w tym liczącym zaledwie 1,5 mln mieszkańców stanie w Nowej Anglii w dużej mierze wynika z tego, że pochodzi on z sąsiadującego z New Hampshire stanu Vermont.

Ale – jak pokazały wyniki w stanie Iowa, który tydzień temu głosował jako pierwszy – sondaże w prawyborach bywają zwodnicze. Magnat nieruchomości Donald Trump, choć uchodził za faworyta, zajął tam dopiero drugie miejsce, po ultrakonserwatywnym senatorze z Teksasu Tedzie Cruzie.

W New Hampshire elektorat GOP jest zupełnie inny, znacznie bardziej umiarkowany, nie tak religijny i radykalny jak w Iowa, gdzie dominują bardzo konserwatywni ewangelicy. Co więcej aż 30-40 proc. mieszkańców New Hampshire zalicza się do niezależnych i największą zagadka jest to, jak zagłosuje właśnie ta grupa. Zasady przewidują, że każdy wyborca, nawet niezależny może dopiero w dniu prawyborów zarejestrować się w GOP lub Partii Demokratycznej i oddać głos w prawyborach.

Wynik w New Hampshire będzie więc kluczowy dla bardziej umiarkowanych i wspieranych przez elity GOP republikańskich kandydatów, którzy walczą o centrowy elektorat. Amerykańskie media od kilku dni spekulują, że jeśli były gubernator Florydy Jeb Bush albo gubernator New Jersey Chris Christie (pierwszy zdobył w Iowa tylko 3 proc., a drugi 2 proc. głosów) nie przebiją się w New Hampshire, to szybko wycofają się z prezydenckiego wyścigu pod presją elit GOP i donatorów tej partii. Wówczas ich skumulowane głosy przeniosłyby się najpewniej na pozostającego w wyścigu młodego senatora z Florydy Marco Rubio, który w Iowa zdobył silne trzecie miejsce.

Analitycy od dawna wskazują, że to właśnie Rubio ma największe szanse na nominację GOP, a następnie decydujące starcie o fotel prezydenta z Clinton. 44-letni Rubio nie ma co prawda zbyt imponującego doświadczenia (jest senatorem USA dopiero pierwszą kadencję), ale o jego szansach przesądza w znacznej mierze to, że kandydatura Busha okazuje się zupełnym niewypałem, mimo że to właśnie brat i syn byłych prezydentów, ulubieniec establishmentu, miał był głosem elektoratu centrowego.

„Bush wydaje miliony dolarów, ale jego sondaże nie idą w górę. To Rubio mobilizuje centrum. Jeśli utrzyma obecną dynamikę kampanii, to najprawdopodobniej zdobędzie nominację Republikanów” – mówił PAP związany z waszyngtońskim ośrodkiem Ethics and Public Policy Center analityk GOP Henry Olsen.

Gdy PAP odwiedziła kilka dni temu Nashua, drugie pod względem wielkości miasto New Hampshire, to właśnie Rubio na tzw. „town hall” czyli spotkaniu z wyborcami, w którym uczestniczyli wszyscy mainstreamowi kandydaci GOP, zdobył największe owacje na stojąco. Najbardziej podobało się, gdy opowiadał o swych osobistych zmaganiach, jako syn imigranta z Kuby, z wysokim kredytem studenckim, a potem pożyczką na dom. „Wszytko zawdzięczam Ameryce, najwspanialszemu krajowi na świecie” – mówił senator.

„Robi świetne wrażenie. Jest taki uczciwy, a jego osobista historia chwyta za serce” – powiedziała PAP 50-letnia Ann, podkreślając, że jest niezależna.

Jeśli chodzi o byłego gubernatora Florydy, to najczęściej słyszaną przez PAP krytyką było po prostu: „Nie chcemy trzeciego Busha” i „brakuje mu energii”. „To miły facet, ale nie mogę głosować na brata prezydenta, który popełnił największy błąd w polityce zagranicznej USA” – dodał emerytowany adwokat z Nashua, czyniąc aluzję do wojny w Iraku z 2003 r. Jak wyjawił skłania się do głosowania na Rubio lub gubernatora z Ohio Johna Kasicha. „Potrzebujemy kogoś, kto pokona Trumpa” – podkreślił.

Notowania Rubio systematycznie rosną od kilku miesięcy. Obecnie w ogólnonarodowych sondażach zajmuje trzecią pozycję wśród 10 kandydatów GOP (za Trumpem i Cruzem), a w New Hampshire drugą, za Trumpem. Rubio uzyskuje w tym stanie ok. 15 proc. poparcia, a miliarder 31 proc. (średnia z 7 ostatnich dostępnych sondaży).

Ale te sondaże zostały wykonane jeszcze przed sobotnią debatą GOP, w której Rubio wypadł bardzo słabo, jak zgodnie oceniali komentatorzy. W kółko powtarzał z pamięci te same okrągłe zdania i zupełnie nie potrafił się bronić, gdy walczący o przetrwanie i określani przez prasę jako „gubernatorscy kandydaci” Christie, Bush i Kasich zarzucili mu brak doświadczenia. „Zrozum, Marco. Jeśli jesteś prezydentem USA albo gubernatorem stanu, to wyuczona na pamięć 30-sekundowa formułka o tym, jak wielka jest Ameryka, nie pomoże rozwiązać ani jednego problemu ani jednej osoby” – mówił Christie.

Czarnym koniem wyborów w New Hampshire może okazać się Kasich, którego apele o ponadpartyjną współpracę między Republikanami a Demokratami trafiają zwłaszcza do niezależnych wyborców. Kasich niemal zupełnie nie prowadził kampanii w Iowa, tak bardzo zaangażował się na New Hampshire, i dwa tygodnie temu zajmował tu przez moment nawet drugie miejsce w sondażach. Zyskał poparcie czołowych stanowych gazet, a także „New York Times’a”. Kasich żartował, że może miałby większe szanse na prezydenturę, gdyby startował z ramienia Demokratów.

Clinton też robi co może, by dogonić w New Hampshire Sandersa. W ostatniej debacie celnie wytykała mu składanie populistycznych obietnic bez pokrycia, np. w sprawie darmowych studiów dla wszystkich, czy powszechnych ubezpieczeń zdrowotnych na wzór europejski. Ale trudno jej będzie wygrać, bo elektorat Demokratów w tym stanie jest niereprezentacyjnie biały i lewicowy, co sprzyja Sandersowi.

Analitycy ostrzegają jednak, by nie przywiązywać zbyt dużej wagi do wyników w New Hampshire. Z tego stanu pochodzić będzie zaledwie 24 delegatów z 4 tys. na lipcową konwencję Partii Demokratycznej, która ostatecznie zatwierdzi kandydata partii w listopadowych wyborach prezydenckich. W stanach, które będą głosować w dalszej kolejności, Clinton ma wciąż bardzo dużą przewagę nad Sandersem dzięki m.in. poparciu mniejszości Afroamerykanów i latynoskiej.

„Mam dość polityków, którzy krytykują Sandersa tylko dlatego, że jest socjalistą” – powiedziała PAP wspierająca go Michelle Russel z Nashua. Ale przyznała, że trudno mu będzie zdobyć nominację i „bez najmniejszego wahania” odda w listopadzie głos na Clinton, „bo najważniejsze to powstrzymać tych szalonych Republikanów” przed zajęciem Białego Domu.

Z Waszyngtonu Inga Czerny (PAP)

 

Zamieszczone na stronach internetowych portalu www.DziennikZwiazkowy.com materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Codziennego Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Alliance Printers and Publishers na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Categories: Ameryka, Wybory 2016

Comments

  1. Szczery
    Szczery 8 lutego, 2016, 18:23

    Jak Bush Christi i inni umiarkowani zrezygnuja a tak niedlugo sie stanie Rubio ma nominacje w kieszeni i jest jedynym ktory prowadzi w sadazach z Clinton Bo Trump jak wygra prawybory to Clinton moze byc spokojna ma obecnie 10% nad nim polecam Realclearpolitics.com

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*