Na gazowym wulkanie. Fatalny stan amerykańskich gazociągów

Na gazowym wulkanie. Fatalny stan amerykańskich gazociągów

Fatalny stan gazociągów stawia mieszkańców najstarszych amerykańskich miast przed trudnym wyborem: zgodzić się na podwyżkę cen gazu albo żyć w strachu przed wybuchem. Skorodowane, 127-letnie rury na początku marca stały się przyczyną tragedii w Nowym Jorku. Eksplozja gazu zrównała z ziemią dwa budynki, powodując śmierć 8 osób i obrażenia 60. W wydanym zaledwie dzień wcześniej raporcie koszt reperacji i wymiany rur gazowych w tym mieście szacowano na 47 miliardów dolarów. W identycznej jak Nowy Jork sytuacji jest m.in. Waszyngton, Boston i Filadelfia. W Chicago stan rur jest nieco lepszy, choć w kilku miejscach służą one od czasów Lincolna.

Krajobraz po wybuchu gazu w kamienicy w Nowym Jorku fot.Justin Lane/PAP/EPA

Krajobraz po wybuchu gazu w kamienicy w Nowym Jorku fot.Justin Lane/PAP/EPA

Strach przed wybuchem najprawdopodobniej pozwoli firmom przepchnąć plan podwyżek cen gazu w celu modernizacji systemu. I trzeba się z tym zgodzić, choć sposób, w jaki gazownie podchodzą do tematu, sugeruje, iż w wymianie rur widzą możliwość dodatkowego, lecz nie w pełni uzasadnionego zarobku.

Podwyżki opłat za gaz

Obsługująca Chicago firma Peoples Gas podnosi ceny gazu z kilku różnych powodów. Pod koniec lutego dowiedzieliśmy się, że w marcu za jedną jednostkę cieplną będziemy płacić 93 centy, a nie jak dotychczas – 52. 79-procentową podwyżkę uzasadniono długotrwałymi mrozami, a co za tym idzie skokiem kosztów transportu. To nie wszystko. Cena za jednostkę gazu może być jeszcze wyższa, jeśli w marcu temperatura utrzyma się poniżej stopnia zamarzania. Ponadto Peoples Gas już wcześniej zwróciła się do stanowej komisji regulacyjnej o zgodę na podniesienie opłat za dostawę gazu. Oznacza to, że kolejna podwyżka może uderzyć nas w połowie następnej zimy.

Jeśli stanowa komisja handlowa (Illinois Commerce Commission – ICC) zaaprobuje wszystkie wnioski firmy, to jej dochody wzrosną o 129 mln, a średnie opłaty za ogrzewanie mieszkania przekroczą 100 dol. miesięcznie.

Wzrost kosztu kupna gazu naturalnego jest przerzucany na konsumenta bez podawania nowej ceny, co rodzi podejrzenia o nienaturalnie wysoki narzut. Peoples Gas tłumaczy marcowe podwyżki wyższymi cenami gazu na rynku, transportu i kłopotami z gazociągiem. Wszystko to przekłada się na rachunki większe o 57 dol. i to pod warunkiem, że marcowe temperatury będą „normalne”.

CUB w obronie konsumentów

fot.troykelly/Flickr

fot.troykelly/Flickr

Działająca w interesie klientów firm użyteczności publicznej organizacja Citizen Utility Board (CUB) stoi na stanowisku, że ICC powinna przyjrzeć się bliżej podwyżkom gazu, tym bardziej, że już w ubiegłym roku Zgromadzenie Generalne zezwoliło przedsiębiorstwu na pobieranie wyższych opłat w ramach wyrównywania kosztu wymiany żeliwnych rur na polietylenowe.

Przyznając, że rynkowe ceny gazu faktycznie wzrosły od początku zimy, dyrektor wykonawczy CUB David Kolata podkreśla, że w żadnym wypadku nie uzasadniają tak wysokich podwyżek. I rzeczywiście, Nicor – firma gazowa, która obsługuje znaczną część chicagowskich przedmieść, powołując się na te same powody co Peoples Gas, podniosła ceny „tylko” o 33 proc., z 51 do 68 centów za jednostkę cieplną.

Żadne z obu przedsiębiorstw nie obiecuje obniżki cen wraz z ustąpieniem mrozów, którymi częściowo uzasadniono podwyżkę. Nie słychać też, by ustawodawcy stawiali firmom taki warunek.

Zabytki niewarte konserwacji 

Gaz do dwóch budynków we wschodniej części nowojorskiego Harlemu płynął ponad 120-letnimi żeliwnymi rurami, które pękają z powodu ruchów ziemi wywołanych na przemian wysokimi i niskimi temperaturami. W tym przypadku XIX-wiecznego zabytku nie wolno ratować. Trzeba jak najszybciej wymienić stare rury, by nie doszło do kolejnej tragedii.

Od dawna mówi się o przypadkach śmierci, okaleczeń i zniszczeń z powodu przecieków z żeliwnych przewodów gazowych. W styczniu 2011 roku w Filadelfii nastąpił wybuch, od którego zginął pracownik gazowni, a pięć innych osób odniosło obrażenia. Miesiąc później w Allentown w Pensylwanii eksplozja gazu z uszkodzonego przewodu zabiła pięć osób, w tym 16-letnią dziewczynę i 4-miesięcznego chłopca.

Skąd wziąć pieniądze

W Nowym Jorku i w innych miastach wszystko rozbija się o pieniądze. Tamtejsza gazownia Con Edison planowała wymianę 40 mil żeliwnych rur w ciągu następnych 20 lat kosztem 85 mln dol. rocznie. Po wybuchu na Harlemie zapowiedziała instalację 65 mil rur polietylenowych, co każdego roku będzie kosztować 110 mln dolarów. Wymiana wszystkich rur w Nowym Jorku zajmie przynajmniej 35 lat. Na przyspieszenie prac nie ma pieniędzy.

Ani miasto, stan czy rząd federalny nie śpieszą z pomocą, a tymczasem problem staje się coraz bardziej palący. Przewody gazowe kładziono w czasach, gdy w mieście nie było tylu wieżowców, samochodów i tak nasilonego ruchu jak teraz. Wszystko to powoduje kruszenie przewodów. Ustawodawcy, którzy potrafią zebrać miliony na własne kampanie wyborcze, nie mogą znaleźć chętnych do finansowania tak ważnego projektu.

20 mld dol. w powietrze

Sprawą zainteresował się ostatnio demokrata z Massachusetts senator Ed Markey. W listopadzie przedstawił ustawę z propozycją przyspieszenia prac przy wymianie przewodów gazowych w miejscach o największym ryzyku. Chce, by projekt sfinansowano z funduszy federalnych i stanowych. Markey twierdzi, że ustawa nie tylko powstrzyma kolejne katastrofy, lecz również zmniejszy zanieczyszczenie powietrza i ochroni konsumentów przed płaceniem za gaz, który nigdy nie dociera do mieszkań.

Z badań przeprowadzonych przez biuro Markey’ego wynika, że w latach 2000−2011 zapłaciliśmy 20 mld dol. za gaz, który z przeciekających rur ulotnił się w powietrze.

Przecieki w stolicy USA 

Zespół pracowników Duke University i Boston University ostatnio testował przewody gazowe pod ulicami Waszyngtonu i Bostonu. W stolicy wykryto blisko 6 tys. przecieków, w Bostonie − 3,3 tysiąca. Stwierdzono, że wymiana żeliwnych rur jest niezbędna. Im szybciej to nastąpi, tym lepiej. Poza stworzeniem bezpieczniejszych warunków dla ludzi poprawi jakość powietrza, zaoszczędzi pieniądze, a nawet zredukuje emisję gazów cieplarnianych. Problem w tym, że pieniądze na taki projekt zazwyczaj znajdują się dopiero po szkodzie.

Elżbieta Glinka

e.glinka@zwiazkowy.com

(W materiale wykorzystano informacje z portalu CUB i Peoples Gas)

Categories: Ameryka, Na bieżąco

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*