Milicja kontroluje okolice farmy Bundy’ego

Milicja kontroluje okolice farmy Bundy’ego

Wokół farmy hodowlanej Clivena Bundy’ego – który prowadzi spór z biurem zarządzania gruntami (Bureau of Land Management) o zalegające opłaty za korzystanie z federalnych pastwisk – uzbrojona milicja obywatelska rozstawiła punkty kontrolne. Przechodnie i kierowcy muszą okazywać dokumenty potwierdzające miejsce zamieszkania, w przeciwnym razie są zawracani z drogi. Sytuacja zaczyna niepokoić władze. 

Cliven Bundy fot.Facebook

Cliven Bundy fot.Facebook

Sprawą zajął się demokrata z Nevady, kongresman Steven Horsford. Powołując się na listy wystraszonych wyborców z powiatu Clark, który znajduje się w granicach reprezentowanego przez niego okręgu, Horsford zażądał wyjaśnień od miejscowego szeryfa. Mieszkańcy nie życzą sobie obecności tak licznej, uzbrojonej grupy ludzi, która kontroluje wszystkie drogi federalne, stanowe i lokalne, patroluje ulice w pobliżu szkół, kościołów oraz miejsc spotkań i zmusza do okazywania dokumentów.

Według Horsforda mieszkańcy domagają się usunięcia milicji oraz zbadania, czy miejscowe władze współpracują z przybyłymi na farmę z różnych zakątków kraju działaczami antyrządowymi, którzy stanęli w obronie Clivena Bundy’ego. Według agencji Reutera wokół gospodarstwa hodowcy na początku sporu zgromadziło się tysiąc osób gotowych do konfrontacji z federalnymi agentami. Ponieważ nie doszło do strzelaniny, część powróciła do domu. Jednak część osób cierpiących na niedosyt silnych wrażeń pozostała na miejscu.

Media nie informują, kto ich żywi, gdzie śpią i z czego się utrzymują. Jeśli pokrycie kosztów utrzymania tej „armii” spadnie na Bundy’ego, to chyba bardziej opłacało mu się zapłacić za wypasanie bydła. Ale wtedy nie zostałby bohaterem prawicy.

(eg)

Categories: Ameryka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*