Kuba. Po śmierci Fidela organizacje praw człowieka mają nadzieje na zmiany

fot.Esteban Biba/EPA

fot.Esteban Biba/EPA

Po śmierci Fidela Castro, który przez lata rządził Kubą żelazną ręką, organizacje praw człowieka mają nadzieje, że jego brat i następca prezydent Raul Castro szybciej pozwoli Kubańczykom na większą wolność wypowiedzi, zgromadzeń i inne prawa podstawowe.

„Pytanie teraz jest takie, jak kwestia praw człowieka będzie wyglądała na Kubie w przyszłości. Życie wielu osób od tego zależy” – mówi agencji Associated Press szefowa Amnesty International ds. obu Ameryk Erika Guevara-Rosas.

Pod rządami Raula Castro, który właściwie przejął władzę po Fidelu w 2006 r., a formalnie dwa lata później, Kuba odeszła od osadzania więźniów politycznych na dłuższe wyroki. Zamiast tego co roku na Kubie dokonywanych jest tysiące aresztowań krótkoterminowych, które – jak mówią kubańscy dysydenci – mają na celu nękanie ich i zakłócanie wszelkich prób działania w organizacjach politycznych.

Obecnie Kubańczycy bardziej swobodnie mogą krytykować publicznie rząd, ale jakakolwiek próba protestu czy demonstracji jest szybko tłumiona – pisze AP. Niezależni dziennikarze pracują w kraju, ale prawie za niemożliwe uważają dystrybuowanie wydrukowanych materiałów i donoszą o powtarzających się nękaniach ze strony władz.

Geoff Thale z organizacji obrony praw człowieka Washington Office on Latin America (WOLA) uważa, że śmierć Fidela „symbolizuje punkt zwrotny w historii Kuby”; jego śmierć oznacza, iż twardogłowi politycy sprzeciwiający się skromnym reformom jego brata, Raula, zostaną osłabieni i „miejmy nadzieję, że otwarta debata polityczna zostanie podjęta”.

Kubańscy politycy i niektórzy obrońcy praw człowieka wskazują, że rząd rewolucyjny Fidela Castro prowadził kampanię masowej alfabetyzacji i zdecydowanie poprawił życie milionów obywateli poprzez ułatwienie dostępu do mieszkań i opieki zdrowotnej. „Za to jego przywództwo należy pochwalić” – mówi Guevara-Rosas. Ale ekspertka AI podkreśla jednocześnie, że prawie 50-letnie rządy Castro charakteryzowało – jak to określiła – „bezwzględne tłumienie wolności wypowiedzi”, wiążące się niejednokrotnie z długimi wyrokami więzienia dla ludzi, którzy zdecydowanie wypowiadali się przeciwko kubańskiemu rządowi.

We wczesnych latach rewolucji z 1959 roku przeprowadzono setki masowych egzekucji, przy czym nowi liderzy nazywali to sprawiedliwością rewolucyjną – odnotowuje AP. „Do ściany! – krzyczeli, gdy członkowie obalonego rządu prezydenta Fulgencio Batisty byli szybko sądzeni i ustawiani przed plutonem egzekucyjnym.

Na Kubie wciąż obowiązuje kara śmierci, która wykonywana jest przez pluton egzekucyjny, aczkolwiek w ostatnich latach spadła liczba dokonywanych egzekucji tą metodą. Wśród ostatnich znanych przypadków jest trzech mężczyzn skazanych za porwanie promu w 2003 roku. Dochodzą do tego kary więzienia do 28 lat pozbawienia wolności dla 75 największych krytyków rządu, oskarżonych o kolaborowanie i otrzymywanie pieniędzy od amerykańskich dyplomatów w celu – jak się to zwykle ujmuje – podkopywania kubańskich władz.

Za rządów Raula Castro wieloletnie wyroki za czyny bez przemocy wymierzane dysydentom w zasadzie zostały zastąpione przez częste nękanie i krótkoterminowe aresztowania – odnotowuje AP. „Orwellowskie przepisy, które pozwoliły na ich uwięzienie – i uwięzienie tysięcy osób przed nimi – pozostaną w książkach, a rząd kubański nadal prześladuje pojedyncze osoby i grupy, krytykujące rząd lub wzywające do przestrzegania praw człowieka” – kwituje dyrektor Human Rights Watch ds. obu Ameryk, Jose Miguel Vivanco. (PAP)

Categories: Ameryka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*