Katrina dokonała rewolucji w szkolnictwie w Nowym Orleanie

Nowy Orlean fot.otschnbrotschn/pixabay.com

Nowy Orlean fot.otschnbrotschn/pixabay.com

Huragan Katrina, który uderzył w Nowy Orlean 10 lat temu, praktycznie „wymiótł” z miasta stare szkoły publiczne, jedne z najgorszych w USA. W ich miejsce powstały niemal wyłącznie tzw. szkoły czarterowe, a wyniki uczniów znacznie się poprawiły.

Wielu nowoorleańczyków uważa, że reforma szkolnictwa to najlepsza rzecz, jaka zdarzyła się w Nowym Orleanie od Katriny.

Po przejściu huraganu 29 sierpnia 2005 roku Nowy Orlean na wiele tygodni praktycznie przestał funkcjonować. Większości szkół, które podobnie jak całe miasto zostały zniszczone w powodzi, nigdy ponownie nie otwarto, a nauczycieli zwolniono. To dało szanse na odbudowę wszystkiego od podstaw. Nowy Orlean jest pierwszym miastem w USA, którego system szkół podstawowych i średnich opiera się niemal wyłącznie na szkołach czarterowych, czyli finansowanych ze środków publicznych, ale prowadzonych jak prywatne placówki przez niezależne organizacje non profit.

„Reforma zaczęła się tuż wcześniej, ale gdyby nie Katrina, nie nastąpiłaby ona tak szybko” – mówi w rozmowie z PAP szefowa organizacji „Educate Now!” Leslie Jacobs, aktywistka w dziedzinie edukacji, która odegrała kluczową rolę w przeprowadzaniu reformy szkolnej.

Już w 2003 roku władze stanu Luizjana ustanowiły specjalny naprawczy okręg szkolny (Recovery School District – RSD), który przejął kontrolę nad dysfunkcyjnymi szkołami publicznymi w Nowym Orleanie. Większość z nich nie spełniała standardów edukacyjnych, a system był tak skorumpowany, że FBI zainstalowała swoje biuro w budynku szkolnej administracji, skąd prowadziła śledztwo w sprawie rozmaitych nadużyć, takich jak wypłacanie pensji nieżyjącym nauczycielom – relacjonuje Jacobs.

Według rozmaitych kryteriów publiczne szkoły w Nowym Orleanie należały do najgorszych w kraju. Rodzice, których było na to stać, głównie biali, posyłali dzieci do szkół prywatnych. W publicznych aż 94 proc. stanowiły dzieci Afroamerykanów; była wśród nich Unique Wilson, która miała 9 lat, gdy Katrina uderzyła w miasto.

„Najgorsza była utrata wszystkich rzeczy, które kochałam, w tym mojego pluszowego misia” – wspomina w rozmowie z PAP. Ponieważ dom nie nadawał się do zamieszkania, Unique razem z mamą i bratem wyprowadziła się najpierw do Teksasu, a potem do Georgii i tam poszła do szkoły. „Była dużo lepsza niż moja stara szkoła w Nowym Orleanie” – przyznaje. Oboje z bratem mieli duże zaległości w nauce w porównaniu z nowymi kolegami.

Już w dwa tygodnie po przejściu huraganu, gdy stało się jasne, że szkoły w Nowym Orleanie szybko nie ruszą, umowy ze związkami zawodowymi zostały rozwiązane, a 7,5 tys. nauczycieli straciło pracę. Szkoły czarterowe zatrudniły niektórych z nich, ale o miejsca pracy musieli rywalizować z nowymi, często młodymi, ambitnymi absolwentami doskonałych amerykańskich uczelni, którzy wraz z tysiącami wolontariuszy przyjechali do Nowego Orleanu, by wesprzeć jego odbudowę.

Jak wspomina Jacobs, z 66 tys. uczniów, jakich przed Katriną spodziewano się jesienią na rozpoczęciu roku szkolnego, na początku 2006 roku do miasta powróciło z ewakuacji zaledwie 15 tys. „Pierwszy rok szkolny 2005-2006 był praktycznie stracony. Także w kolejnym wciąż nie mieliśmy ani wystarczającej liczby nauczycieli, ani książek czy uczniów” – mówi.

10 lat po Katrinie aż 95 proc. wszystkich uczniów w Nowym Orleanie chodzi do szkół czarterowych. To system w pewnym sensie wolnorynkowy, bo szkoły – choć finansowane publicznie – muszą ze sobą rywalizować, zabiegając o uczniów. Podlegają wnikliwej obserwacji. Jeśli w ciągu pięciu lat szkoła się nie sprawdzi, jest zamykana, a w jej miejsce pojawia się nowa placówka.

W ramach tego systemu wyniki znacznie się poprawiły. Przed Katriną, w 2005 r., aż 62 proc. uczniów w Nowym Orleanie chodziło do szkół, które nie spełniały standardów akademickich stanu Luizjana – i tak prawie najniższych w kraju. Teraz ten wskaźnik spadł do 6 proc. Odsetek osób uzyskujących wykształcenie średnie wzrósł z 54 proc. w 2004 r. do 73 proc. w 2014 r. O połowę spadły wskaźniki przerywania nauki.

„W 2004 roku nasze czarnoskóre dzieci miały najgorsze wyniki w kraju. Jeden na czterech 14-latków miał poważne problemy z czytaniem i tylko 30 proc. czarnych chłopców kończyło szkołę średnią. Teraz aż 65 proc.” – powiedziała Jacobs. Poprawa jest tym bardziej znacząca, że Nowy Orlean wciąż jest jednym z najbiedniejszych hrabstw w kraju. Jednak „nadal bardzo daleko nam do najlepszych” – zastrzegła.

Większość rozmówców PAP spotkanych w Nowym Orleanie nie miała wątpliwości, że nowy system, choć niedoskonały, jest lepszy od tego, jaki funkcjonował przed Katriną. Krytycy twierdzą, że szkoły czarterowe selekcjonują najlepszych wychowanków, a uczniowie tracą mnóstwo czasu na dojazdy do szkół, bo przestała obowiązywać rejonizacja. Po interwencjach rodziców niemal wszystkie szkoły prowadzą już własne orkiestry, które stanowią nieodzowny element słynnych nowoorleańskich parad karnawałowych.

Z Nowego Orleanu Inga Czerny (PAP)

 

Zamieszczone na stronach internetowych portalu www.DziennikZwiazkowy.com materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Codziennego Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Alliance Printers and Publishers na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.0

Categories: Ameryka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*