Kanada. Nazwisko premiera Kanady znów brzmi Trudeau

Justin Trudeau fot.Stephen Morrison/EPA

Justin Trudeau fot.Stephen Morrison/EPA

Lider liberałów Justin Trudeau będzie premierem rządu Kanady – w poniedziałkowych wyborach Partia Liberalna Kanady (LPC) uzyskała większość w parlamencie. Po raz pierwszy w historii kraju syn byłego premiera sam stanie na czele rządu.

Nowy, jeszcze niezaprzysiężony premier Kanady jest synem Pierre’a Trudeau, premiera Kanady w latach 1968–1984 (z przerwą między czerwcem 1979 a marcem 1980). Justin Trudeau poprowadził liberałów przez najdłuższą w historii Kanady kampanię wyborczą, trwającą 78 dni. Z sukcesem zwiększył liczbę liberalnych deputowanych do federalnego parlamentu, z 34 w chwili ogłoszenia wyborów do 184 (na godzinę 1 w nocy czasu lokalnego, godz. 7 w Warszawie).

Wyścig wyborczy był dość wyrównany, na początku w sondażach prowadzili rządzący konserwatyści i socjaldemokratyczni z Nowej Partii Demokratycznej (NDP). W połowie kampanii NDP zaczęła tracić w sondażach, choć od czterech lat, po wejściu na drugim miejscu do parlamentu, partia ta odnosiła sukcesy także w wyborach w prowincjach, obejmując pół roku temu rządy w konserwatywnej Albercie. Konserwatyści przez cały czas utrzymywali poparcie na poziomie ok. 30 proc. Jednak od wielu tygodni komentatorzy wskazywali na możliwość strategicznego głosowania, czyli poparcia tych kandydatów, którzy mieli największe szanse wygrania z kandydatami konserwatywnymi. Sondaże wskazywały, że największe szanse powodzenia będą mieli liberałowie.

Kiedy w poniedziałek wieczorem (czasu miejscowego) media zaczęły publikować wyniki wyborów w prowincjach atlantyckich, dziennikarze i komentatorzy z zaskoczeniem odkrywali, że w kolejnych okręgach wygrywali wyłącznie liberałowie. Ogłaszanie wyników na bieżąco było możliwe, ponieważ nie zarządzono ciszy wyborczej, obowiązującej dotychczas do zamknięcia ostatnich lokali wyborczych na zachodzie kraju.

Po około godzinnej przerwie zaczęły się pojawiać wyniki z Ontario i Quebecu, w których jest ok. 60 proc. okręgów wyborczych w kraju. „Czerwona fala” (czerwony to kolor liberałów) zaczęła rozlewać się coraz bardziej na zachód, odbierając kolejne miejsca uzyskane przez „pomarańczową” NDP w poprzednich wyborach i redukując konserwatystów do roli tzw. oficjalnej opozycji, czyli partii z drugim miejscem w parlamencie. Lider konserwatystów, premier Stephen Harper utrzymał wprawdzie swój mandat w Calgary, ale zrezygnował z funkcji szefa swego ugrupowania. Swój mandat utrzymał też Thomas Mulcair, lider NDP, która dotychczas pełniła rolę oficjalnej opozycji.

Trudeau w prawie półgodzinnym wystąpieniu podkreślał, że „Kanadyjczycy wybrali zmianę”, zaś „Kanada jest krajem silnym nie pomimo różnic, lecz dzięki nim”. Zapowiedział otwartość i przejrzystość rządu (ich brak zarzucano rządowi Harpera), który będzie „pracował tak ciężko” jak sami Kanadyjczycy.

W pierwszym komentarzach podkreśla się, że kampania wyborcza liberałów była sprawnie zorganizowana i przedstawiła bardzo dobrze wybranych kandydatów. Trudeau nie zaszkodziła wymierzona bezpośrednio w niego kampania konserwatystów, w której podkreślano jego rzekomy brak doświadczenia.

Liberalny dziennik „The Globe and Mail” zaznacza w opublikowanym w nocy z poniedziałku na wtorek komentarzu, że zakończyła się długa i ostra kampania, w której ze strony konserwatystów pojawiła się islamofobia i w której liberałowie i NDP zaciekle walczyli o „głos za zmianą”. „Dla Stephena Harpera i konserwatystów przegrana oznacza zdecydowane odrzucenie przez wyborców” – ocenia „The Globe and Mail”. W innym komentarzu na łamach tego dziennika podkreślano, że wygrana Trudeau to osobista zniewaga dla Harpera.

Konserwatywny „National Post” zwraca uwagę, że „Trudeau w miarę rozwoju kampanii stawał się coraz lepszy”, a triumfalny powrót liberałów na scenę polityczną to prawdopodobnie najlepszy polityczny comeback w historii Kanady. Liberałowie weszli do parlamentu nawet z tych okręgów wyborczych, które tradycyjnie głosowały na NDP.

Agencja The Canadian Press pisze o „szokującym szturmie liberałów”.

Uprawnionych do głosowania w wyborach było ok. 26 mln Kanadyjczyków. Aż 3,6 mln oddało swoje głosy we wcześniejszym terminie, między 9-12 października. Udział we wcześniejszym głosowaniu był o 71 proc. większy niż w wyborach w 2011 r.

W parlamencie federalnym Kanady jest 338 deputowanych. Senatorowie są mianowani na wniosek premiera przez reprezentującego królową brytyjską gubernatora generalnego. Zgodnie z kanadyjską tradycją parlamentarną Justin Trudeau i jego rząd zostaną zaprzysiężeni za ok. 10–14 dni. Ojciec nowego premiera, Pierre Trudeau, nie doczekał sukcesu syna – zmarł w 2000 r.

Z Toronto Anna Lach (PAP)

 

Zamieszczone na stronach internetowych portalu www.DziennikZwiazkowy.com materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Codziennego Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Alliance Printers and Publishers na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Categories: Ameryka

Comments

  1. roman
    roman 21 października, 2015, 09:08

    Facet oglupil Kanadyjczykow, jak kiedys Obama Amerykanow. Wspolczesne spoleczenstwa latwo ulegaja „pieknym slowom” roznych politycznych szarlatanow. We wczorajszej debacie liderow partii w Polsce wielkie uznanie (zwlaszcza w mediach) zdobyl wspolczesny komunista niejaki A. Sandberg, ktory proponuje progresywny podatek do 75% (oczywiscie celu zapewnienia „sprawiedliwosci spolecznej”). Wielu niedouczonych i niedoinformowanych ludzi bedzie tym zachwyconych. Chca byc pieknymi i bogatymi bez zadnego wysilku, a politykierzy to wykorzystuja.

    Reply this comment
    • roman
      roman 21 października, 2015, 09:17

      Przepraszam, ale nazwisko polskiego komunisty jest A. Zandberg.

      Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*