JUST – porażka Polonii

JUST – porażka Polonii

Justice for Uncompensated Survivors Today (JUST) – to nazwa ustawy HR 447, która mocno wbiła się w umysły tych przedstawicieli Polonii, którzy w ostatnich miesiącach próbowali zaktywizować członków naszej społeczności do wyrażania sprzeciwu dla jej przyjęcia.

Projekt przeszedł jednak jednogłośnie przez Izbę Reprezentantów. Procedowano go w trybie zawieszonych reguł (suspended rules) przewidującym zaledwie 40-minutową debatę a także głosowanie bez użycia urządzeń elektronicznych. W grudniu nad tym samym projektem nie zagłosował “nie” ani jeden z członków Senatu. To delikatnie ujmując nie najlepszy barometr politycznej siły naszej grupy etnicznej w Stanach Zjednoczonych. W Senacie sponsorami legislacji byli Tammy Baldwin (demokratka z Wisconsin) oraz Marco Rubio (republikanin z Florydy). W obu stanach żyje spora grupa wyborców polskiego pochodzenia. Nie udało się jednak przekonać członków Kongresu do głosowania przeciwko ustawie JUST. Teraz Polonii pozostało jedynie apelować do prezydenta Donalda Trumpa o zawetowanie ustawy. Trudno tu jednak oczekiwać sukcesu.

Na kolizyjnym kursie

W tej sprawie lobby walczące o prawa ofiar Holocaustu (i nie tylko ich) starło się z naszą grupą etniczną. Na liście organizacji wspierających legislację znalazły się między innymi: World Jewish Restitution Organization (WJRO), American Jewish Committee (AJC), Anti-Defamation League (ADL), J Street, Jewish Federations of North America (JFNA), B’nai B’rith International, HIAS, Milwaukee Jewish Federation oraz Jewish Home and Care Center Foundation w Milwaukee.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że wynik głosowania to porażka polonijnej społeczności. Protesty organizacji polonijnych, w tym klubów “Gazety Polskiej” i Kongresu Polonii Amerykańskiej nie zostały wysłuchane. W Kongresie przeciwko JUST nie było żadnego głosu sprzeciwu. W tym starciu przegraliśmy 535 do zera, bo tylu członków liczy łącznie amerykański Kongres.

“Bezzębna” ustawa?

Podejście polskiej dyplomacji było inne od bezkompromisowego stanowiska środowisk polonijnych. Przedstawiciele rządu – głównie minister Gowin oraz minister Czaputowicz – podkreślali, że ustawa jest “bezzębna”. Ustawa jest jedynie zobowiązaniem dla Departamentu Stanu do sporządzenia raportu na temat restytucji mienia ofiar Holocaustu w ponad 40 krajach. Nie wymienia się w niej Polski, ani jakichkolwiek innych krajów – podkreślają polscy politycy. Chodzi o przygotowanie sprawozdania o realizacji ustaleń zawartych w tzw. Deklaracji Terezińskiej z 2009 roku, zawierającej niezobowiązującą listę zasad, które miałyby przyspieszyć, ułatwić i uczynić transparentnymi procedury restytucji mienia przejętego w czasie Holokaustu. Ustawa JUST nie przewiduje żadnych sankcji dla państw-sygnatariuszy Deklaracji, które nie wywiążą się z obietnic i ma głównie symboliczny charakter. Ale – jak twierdzą przedstawiciele Polonii – pojawiające się w ustawie pojęcie własności bezspadkowej (heirlees property) może dawać asumpt do przejmowania mienia przez osoby lub instytucje niemające bezpośredniego związku z ofiarami Holocaustu.

Pielgrzymki do Waszyngtonu

Na razie polscy politycy wydają się oddalać argumenty, że ustawa JUST może stanowić w przyszłości środek nacisku na Polskę. Szef MSZ Jacek Czaputowicz oświadczył, że „nie przywiązywałby” do ustawy JUST „zbyt dużej wagi”. Wicepremier Jarosław Gowin dziękował Polonii za troskę o ojczyznę, ale podkreślił, że ambasada RP w Waszyngtonie jest w tej sprawie w kontakcie z amerykańską administracją. Współbrzmiał z nim także odwiedzający w ostatnich dniach USA wicemarszałek Senatu Adam Bielan.
Politycy konsekwentnie podkreślają, że stosunki Polski i USA mają się świetnie. I przytaczają konkretne fakty. W czasie, gdy Izba Reprezentantów przyjmowała JUST, w Waszyngtonie przebywało kilku przedstawicieli polskiego rządu. Trwa kolejna runda negocjacji w sprawie zakupu przez Polskę systemu obrony przeciwrakietowej Wisła. W dzień po głosowaniu, w Warszawie odbył się polsko-amerykański szczyt gospodarczy, na którym pojawili się i premier i prezydent RP. Stosunki na osi Waszyngton – Warszawa są bez zarzutu – twierdzą politycy nad Wisłą.

Nie będzie wyjątków

Polskie władze twierdzą też, iż Polska nie ma zamiaru robić wyjątków w interpretacji prawa dla jakiejkolwiek grupy etnicznej – podkreślają politycy Zjednoczonej Prawicy, czyli koalicji tworzącej dzisiejszy rząd. Jeśli zadośćuczynienie, to wobec wszystkich ofiar totalitarnych reżimów – brzmi argumentacja. A w przypadku braku legalnych spadkobierców polskie prawo przewiduje przejęcie mienia przez skarb państwa. “Nie możemy uprzywilejowywać jakiejkolwiek grupy; ta ustawa nie jest dobra, bo chce postawić jakąś grupę Polaków żydowskiego pochodzenia, która opuściła kraj, przed resztę Polaków” – tłumaczył minister Czaputowicz.
Problemem Polski jest jednak brak uregulowania kwestii restytucji mienia w skali powszechnej. W rezultacie, kwestie odzyskiwania bezprawnie zabranych posesji, czy dzieł sztuki trzeba rozstrzygać w sądzie. Do czego to doprowadziło, widzimy na przykładzie Warszawy i prac sejmowej komisji do spraw restytucji kamienic.

Sprawa do rozwiązania

Według ministra Czaputowicza każdy suwerenny kraj może w sprawie restytucji przyjąć takie rozwiązania prawne, jakie uzna za priorytetowe. Warto by więc wykorzystać nadchodzące 18 miesięcy na ustawowe uregulowanie kwestii restytucji mienia po wszystkich obywatelach II RP. Można to rozwiązać w podobny sposób, w jaki Polska wypłaciła odszkodowania za mienie zabużańskie, zwracając pieniądze jedynie za ułamek utraconej własności. W ten sposób wytrąciłoby się argumenty z rąk środowisk, którym zależy na naciągnięciu Polski na grube miliardy dolarów. Moment jest sprzyjający, bo dzięki dobrej koniunkturze i uszczelnieniu systemu podatkowego państwo stać na udzielenie gwarancji odszkodowań.

Jolanta Telega
j.telega@zwiazkowy.com

 

fot.Michael Reynolds/EPA

Categories: Ameryka, Polonia

Comments

  1. dosmucacz
    dosmucacz 29 kwietnia, 2018, 20:48

    A czy to jest jakaś niespodzianka? Szanowna Polonia powinna sobie uświadomić, że jakieś akcje pisania listów czy też telefonowania do biur członków kongresu nigdy nie są masowe i nie przynoszą efektów. Jedyna prawdziwa zmiana może nastąpić jak Polonia się zmobilizuje, zarejestruje do głosowania i zacznie głosować. Tymczasem codzienność Polonii zdominowana jest przez nieliczne i ekstremalne grupy jak np. KOD i „wyznawcy” rzekomego zamachu smoleńskiego. W części mediów polonijnych i na wielu stronach internetowych jest to temat dominujący. Wielu Amerykanów polskiego pochodzenia nie chce mieć z tym nic wspólnego i nie uczestniczy w tych „wojenkach” polonijnych, ale też nie głosuje. Konieczność dotarcia do tych ludzi powinno być głównym zadaniem organizacji polonijnych a nie organizowanie spotkań z nieudacznikiem Kijowskimi czy też z idiotą jakim jest Maciarewicz i ludzie z nim współpracujący.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*