ICE – twój wróg

ICE – twój wróg

Zaczęło się od rozbicia dwóch namiotów w Portland. W proteście przeciwko polityce administracji Donalda Trumpa “zera tolerancji” wobec przekraczających nielegalnie granicę USA i w efekcie rozdzielania rodzin, w największym mieście Oregonu skutecznie uniemożliwiono funkcjonowanie jednej z federalnych agencji oraz miejsca odosobnienia dla imigrantów prowadzonego przez Immigration and Customs Enforcement (ICE).

Zadziałał efekt kuli śnieżnej. W minioną niedzielę przed siedzibą ICE w Portland zebrało się kilkanaście osób. Do wieczora, dzięki mediom społecznościowym wykorzystanym przez uformowaną ad hoc grupę #OccupyICEPDX ich liczba wzrosła do kilkuset. Protesty wyraźnie wzbierały na sile, sądząc po liczbie osób pojawiających się na kolejnych wieczornych manifestacjach. W dzień skutecznie utrudniano pracownikom ICE wchodzenie i opuszczanie miejsca pracy, zasłaniając przejścia własnymi ciałami. Skończyło się bez poważniejszych incydentów, choć ze strony władz federalnych padły groźby aresztowania demonstrantów. Ale z pomocą przyszedł tutaj burmistrz Portland Ted Wheeler, który odmówił wmieszania miejscowej policji w konflikt, tym bardziej, że chodzi o federalną agencję, która jego zdaniem realizuje błędną politykę.

Czy chronicie swoje dzieci?

Za tym przykładem poszły inne miasta. Hasło “Occupy ICE” rzucone na zachodnim wybrzeżu USA okazało się nośne. Protestujący rozbili namioty przed siedzibą ICE w Los Angeles i w stanie Waszyngton. W Nowym Jorku zablokowali wjazd samochodów dowożących osoby zatrzymywane do lokalnej centrali ICE. W większości tych miejsc znajdują się areszty, pozwalające na tymczasowe przetrzymywanie imigrantów, do momentu przewiezienia ich do długoterminowych miejsc odosobnienia, najczęściej zlokalizowanych poza wielkimi miastami.
Nieco skromniejszy zasięg miały protesty w Utah, czy w samym Chicago i w innych amerykańskich miastach – San Diego, Atlancie, Waszyngtonie, Detroit, Filadelfii, Louisville, czy Milwaukee. Ale i tam pojawili się ludzie z hasłami w obronie jedności imigranckich rodzin. “Każdy jest tu mile widziany”, “Prawda, Wolność i Sprawiedliwość dla każdego”, “Skończyć z nękaniem dzieci – zdelegalizować ICE”, “Zamknąć obozy koncentracyjne Trumpa” – można było przeczytać na transparentach w różnych miastach. “Czy macie dzieci?”, “Czy nie zrobilibyście wszystkiego, aby je chronić?” – dopytywały pojedyncze aktywistki wychodzących z ICE pracowników. Tłum był jednak bardziej stanowczy: “Zrezygnujcie z tej pracy” – skandowano pod budynkiem w Waszyngtonie.
Hasło o obozach koncentracyjnych może szokować, zwłaszcza Polaków, ale jest w nim coś na rzeczy. Administracja (o czym szerzej poniżej) chce wykorzystywać bazy wojskowe jako miejsca odosobnienia dla rodzin zatrzymywanych przy próbie nielegalnego przejścia granicy. Wszystko po to, aby ukrócić dotychczasowe praktyki sądów imigracyjnych, wypuszczających na wolność osoby ubiegające się o azyl, do momentu rozpatrzenia wniosku. Do tej pory w ogromnej większości imigranci nie pojawiali się już na rozprawach, znikając gdzieś w przepastnej Ameryce. Administracja chce ukrócić ten proceder. Ale jednocześnie w USA ciągle pamięta się o niechlubnych ośrodkach internowania Amerykanów japońskiego pochodzenia, działających podczas II wojny światowej. Wielu polityków i publicystów głośno o tym przypomina.


Agencja mrożąca krew w żyłach

Na razie reakcje władz były spokojne. Rzeczniczka ICE Carissa Cutrell oświadczyła, że jej instytucja “w pełni uznaje prawa wszystkich ludzi wyrażających swoje opinie”. Oczywiście – dodaje federalna agencja – pod warunkiem, że nie będą oni ingerować w funkcjonowanie innych. “ICE nie przestanie egzekwować prawa imigracyjnego zgodnie z ustawodawstwem federalnym i polityką agencji” – zastrzegła Cutrell od razu, dając do zrozumienia, że protesty na nic się nie zdadzą.
ICE to ta część służb, której misją jest egzekwowanie prawa imigracyjnego i celnego. Zwykły zjadacz chleba ma z nią najczęściej do czynienia na amerykańskich przejściach granicznych. Nie należy jej mylić z U.S. Citizenship and Immigration Services (USCIS), z którą stykamy się najczęściej przy ubieganiu się o zieloną kartę i obywatelstwo. Obie instytucje są dziś częścią Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (Homeland Security). W odróżnieniu od USCIS, ICE posiada prerogatywy represyjne. Oprócz aktywnej służby na granicach kraju, to ICE jest najczęściej odpowiedzialne za słynne “naloty” w zakładach pracy i poszukiwanie osób nielegalnie zatrudnionych. Generalnie więc, imigranci nie mają powodu, aby specjalnie lubić tę instytucję, nawet jeśli przebywają w USA całkowicie legalnie. Porównania bezwzględności federalnych agentów nawiązujące do angielskiego słowa “ice” (lód) są powszechne.

Przekroczenie jako wykroczenie

Wprowadzona kilka miesięcy temu polityka “zera tolerancji” oparta jest na założeniu, że wszyscy imigranci złapani na południowej granicy USA powinni być oskarżeni o popełnienie wykroczenia, jakim jest próba nielegalnego dostania się do USA (ang. misdemeanor improper entry). Do czasu wydania wyroku przez sąd aresztowani imigranci powinni być przetrzymywani w odosobnieniu. A ponieważ w więzieniach nie można trzymać małych dzieci, odbierane były rodzicom.
W ubiegłym tygodniu prezydent Donald Trump podpisał co prawda rozporządzenie wykonawcze, mające ukrócić praktykę oddzielania dzieci od rodziców oskarżanych o próbę nielegalnego przekroczenia granicy. Nie uspokoiło to jednak sytuacji. Po pierwsze dlatego, że sam prezydent wielokrotnie przed wydaniem rozporządzenia powtarzał, iż tylko Kongres będzie w stanie zmienić politykę imigracyjną realizowaną przez Biały Dom. Po drugie – wciąż nie wiadomo, jaki będzie ostateczny los dzieci, które już zostały oddzielone od rodziców. Na razie rząd federalny nie poinformował, w jaki sposób będzie realizował sądowy nakaz połączenia rodzin, rozdzielonych w wyniku polityki “zera tolerancji”. Taką decyzję wydała 26 czerwca sędzia Dana Sabraw na wniosek Amerykańskiej Unii Wolności Obywatelskich (American Civil Liberties Union – ACLU), dając rządowi 30 dni na jej wykonanie. Według Associated Press do swoich najbliższych wróciło zaledwie ok. 500 z 2300 dzieci, ale władze nie przekazały nawet informacji, czy chodzi o rodziny przebywające w odosobnieniu, czy członków rodzin na wolności. Przy tej okazji wyszło na jaw, że rząd nie wypracował mechanizmu monitorowania losów dzieci odbieranych siłą rodzicom.

Obozy w bazach

Nawet jeśli rozporządzenie wykonawcze Trumpa zakończy definitywnie proceder rozdzielania rodzin, imigrantom grozi, że będzie się to łączyć z ich przetrzymywaniem przez dłuższy okres czasu. Aż do wydania sądowego orzeczenia o deportacji będą przebywać w ośrodkach odosobnienia. Departament Bezpieczeństwa Krajowego zaczął zakrojone na szeroką skalę przygotowania do realizacji takiego scenariusza. Tylko tak można interpretować skierowaną do Departamentu Obrony prośbę o wykorzystanie wojskowych baz do przetrzymywania nielegalnych imigrantów. Według Pentagonu chodzi o zapewnienie miejsca pobytu dla nawet 12 tys. ludzi. Trzy obozy liczące do czterech tysięcy osób każdy, miałyby pomieścić właśnie rodziny z dziećmi. To docelowo, bo na razie Departament Bezpieczeństwa Krajowego poprosił wojsko, aby w ciągu 45 dni znalazło miejsca dla dwóch tys. osób w takich stanach jak Kalifornia, Teksas, Nowy Meksyk i Kalifornia.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia – prawdziwości tego przysłowia nie trzeba nikomu udowadniać. Protest “Occupy ICE” oceniany jest więc w Ameryce różnie – w zależności od nastawienia do problemu nielegalnej imigracji. Prawicowi politycy i publicyści widzą w tym kolejny lewacki eksces. Środowiska liberalne – kolejny akt walki o prawa człowieka i demokratyczne swobody. Nie ulega jednak wątpliwości, że nawet konserwatystom po doniesieniach o rozdzielaniu imigranckich rodzin pozostało poczucie sporego niesmaku. Bez wątpienia przekroczono tu granicę, której w w takim kraju jak Ameryka przekraczać się nie powinno.

Nie tylko lewacki wyskok

Można pokazywać protesty pod placówkami ICE jako wyskok anarchistów, związkowców, socjalistów i obrońców praw człowieka, wykorzystujących kolejną okazję do zamanifestowania swoich poglądów. Ale sprowadzenie Occupy ICE wyłącznie do kategorii lewackich ekscesów byłoby dużym uproszczeniem. Sceny z Portland i innych miast przypominają moment powstania ruchu Occupy Wall Street w 2011 roku, którego uczestnicy sprzeciwiali się rosnącemu rozwarstwieniu społecznemu. Mimo że ruch nie sformułował żadnych konkretnych żądań i z braku wyrazistego przywództwa umarł śmiercią naturalną, świadczył o autentycznym niezadowoleniu społecznym. Tak jak wtedy, tak i teraz wśród inicjatorów protestu można znaleźć aktywistów organizacji o egzotycznie brzmiących nazwach, takich jak Democratic Socialists of America, czy Metropolitan Anarchist Coordinating Council. Ale sygnał z Oregonu sprawił, że protest przybrał już ogólnokrajowy wymiar. Na weekend zapowiedziano kolejne manifestacje przeciwko polityce “zera tolerancji” wobec nielegalnej imigracji, przede wszystkim na Wschodnim Wybrzeżu i w Kalifornii. Władze federalne otrzymają więc klarowny sygnał, że kwestii traktowania osób zatrzymywanych na granicy nie da się zamieść pod dywan i że obchodzi to nie tylko samych imigrantów. To kwestia wizerunku Ameryki – kraju założonego przez ludzi, którzy pojawili się na tej ziemi, przyjeżdżając z najdalszych zakątków globu. Może dzięki ruchowi Occupy ICE debata na temat reformy imigracyjnej obierze bardziej ludzki kierunek. Choć szanse na szybkie i wymierne efekty są raczej nikłe.

Jolanta Telega
j.telega@zwiazkowy.com

Na zdjęciu: Protestujący z grupu “Occupy ICE” przed budynkiem federalnym tych służb w Nowym Jorku
Zdjęcia: Justin Lane/EPA-EFE/REX/Shutterstock

  • Occupy ICE Protest at Federal Building in New York, USA - 25 Jun 2018
  • Occupy ICE Protest at Federal Building in New York, USA - 25 Jun 2018
  • Occupy ICE Protest at Federal Building in New York, USA - 25 Jun 2018
  • Occupy ICE Protest at Federal Building in New York, USA - 25 Jun 2018
  • Occupy ICE Protest at Federal Building in New York, USA - 25 Jun 2018
  • Occupy ICE Protest at Federal Building in New York, USA - 25 Jun 2018
Categories: Ameryka, Imigracja

Comments

  1. Ola
    Ola 2 lipca, 2018, 17:32

    Oby tylko Obama nie startowal w 2020 bo on wygra I bedzie jeszcze gorzej …to bedzie katastrofa dla tego kraju I swiata

    Reply this comment
  2. Obywatel
    Obywatel 2 lipca, 2018, 17:36

    ICE-twoj wrog… moze twoj ale czy nasz ….amerykanow wrog?czy nielegalnych wrog??
    Ten kraj robi sie zalosny

    Reply this comment
  3. Jacek
    Jacek 2 lipca, 2018, 20:21

    Otworzyc granice!!!!! Problem z glowy!!!! Tylko ze wtedy obywatele tego kraju beda imigrantami w innych krajach bo tutaj nie bedzie co robic!!!!

    Reply this comment
    • UNO UNIVERSUS
      UNO UNIVERSUS 2 października, 2018, 12:55

      Nie trzeba otworzyt granic. Je trzeba aby ta planet byla bezgranic. Zarobki,emerytury, towar, renty sjednocyzt, aby byly wsendie takie same a prawo do zitia take same wsendie a dla WSYSTKICH.

      Reply this comment
  4. Yaroon
    Yaroon 3 lipca, 2018, 02:49

    W Portland protestowano pod…polskimi flagami.

    Reply this comment
  5. Ola
    Ola 3 lipca, 2018, 15:00

    Jesli America bedzie przyjmowac wszystkich”””to tak masz racje ….pracy nie bedzie

    Reply this comment
    • UNO UNIVERSUS
      UNO UNIVERSUS 2 października, 2018, 12:52

      America by mjala uporzondkovat zitie tych co tu som. A to szybko nez bendie gorzej. Amerika byla dojna krowa dlugo, ale mleko doslo, krowa jalowjeje. Je treba ju bronit, albo zabit.20 lat do tylu nas tu bylo v Chicago 2 miliony, teraz 9 milionuw. To sporo, tyle roboty niema. System musi se postarat o ty co jom niemajom.

      Reply this comment
  6. dosmucacz
    dosmucacz 3 lipca, 2018, 16:44

    Jasne, ICE to wróg Amerykanów. Należy otworzyć granice USA dla wszystkich chętnych i czuwać nad tym powinni członkowie MS13. Jacy Ci polscy dziennikarze są naiwni? Trudno się dziwić jednak temu. Główne źródła informacji dla nich to NBC, CNN i MSNBC, a redakcja DZ mieści się w Chicago, które ma jednego z najbardziej antyamerykańskich burmistrzów. O PfP nie wspominam, bo znajdują sie w czołówce antyamerykanizmu. I jak Polonia (zwłaszcza nie znająca j.angielskiego) ma być obiektywnie informowana?

    Reply this comment
  7. zza kałuży
    zza kałuży 4 lipca, 2018, 00:20

    Wydawało by się, że bycie sąsiadem najbogatszego i najpotężniejszego państwa świata powinno być jak wygrana na loterii. A jednak Ameryka Łacińska to kolekcja biednych albo bardzo biednych państw i państewek, targanych wojnami domowymi, narkotykowymi, toczonych korupcją, wojnami z partyzantkami, łapownictwem, najgorszym mozliwym wyzyskiem, etc.
    *
    Oczywiście ktos może powiedzieć, że to dziedzictwo zimnej wojny i spadek po wtykaniu łap przez ZSRR i Kubę.
    *
    Ale Ameryka Łacińska i wcześniej, tzn. przed zimną wojną nie była oazą zamożności i spokoju oraz w ćwierć wieku po zakończeniu zimnej wojny dalej rzeczy nie wyglądają tam za różowo.
    *
    A zatem dlaczego tylko północny sąsiad USA czyli Kanada korzysta na tym sąsiedztwie a praktycznie wszyscy bliżsi i dalsi południowi sąsiedzi to dalej trzeci świat, no w najlepszym przypadku kraje (wolno) rozwijające się?
    *
    Piszę to w przekonaniu, że USA powinny zaangazować się w pomocy ekonomiczno-organizacyjnej krajom Ameryki Łacińskiej, tak samo jak Europa w pomoc Afryce. Tylko rozwiązywanie problemów na miejscu zapobiegnie fali imigrantów napierających na bogate kraje. I tu i tam.
    *
    Trzeba podzielić się pracą z biedniejszymi. Ani Latynosi ani Afrykanie od jutra nie będą w stanie zacząć projektować i budować samoloty pasażerskie.
    A zatem nie może ten podział zaczynac się od przemysłów typu high-tech.
    *
    Ale już rolnictwo mogłoby pomóc wyzywić więcej ludzi bez wiekszych problemów.
    *
    Rolictwo?
    *
    Ale przecież zarówno USA jak i Unia Europejska staosują bariery celne i protekcjonistyczne dofinansowanie własnego rolnictwa!
    POŁOWA BUDŻETU Unii Europejskiej idzie dla chłopów!
    Nie wiem ile milardów dostają amerykańscy farmerzy ale że dotacje dla nich są ogromne to fakt.
    *
    Czyli w jedynej dziedzinie, w której Latynosi i Afrykanie potencjalnie mogliby od jutra zacząć zarabiać dostarczając swoje produkty na rynki krajów bogatych, czyli w rolictwie, wszystko jest tak ustawione aby im to uniemożliwić.
    *
    A potem zdziwienie, że biedacy emigrują z biednych rejonów biednych krajów i szukają szczęścia w bogatej Unii Europejskiej czy w USA.
    *
    Trzeba znieść subsydia dla chłopów/farmerów, znieść dopłaty i pozwolić miejscowym, w tym polskim i amerykańskim rolnikom PRZEGRAĆ z konkurencją z biednych krajów.
    *
    Już widzę, jak mieszkańcy bogatych krajów sie na to zgadzają. Chociaż ich produkty to tylko jakies 2-5% PKB będą bronić swojej „ojcowizny” kłonicami i czym się da.
    *
    A biedacy będą napierać na granice.
    *
    Durne Trumpy i Kaczyńśkie czy Orbany będą budować mury.
    *
    Zamiast pracować nad poprawą losu ludnosci biednych krajów.

    Reply this comment
  8. Yaroon
    Yaroon 4 lipca, 2018, 03:24

    Przeczytałem komentarz „zza kałuży” i roześmiałem się z przemyśleń chłopka-roztropka, który wie tyle, co zje. Rosjanie określają ten typ człowieka jako: Wańka-duraczok. Mniejsza z naszym rodzimym głuptaskiem. Otóż należy zadać pytanie: dlaczego tam, gdzie dotarli Anglicy i ich prawo – istnieje dobrobyt, a tam gdzie Hiszpanie i katolicyzm – tam bieda i przestępczość? Przykładem jest Australia i Filipiny. Hiszpanie przez 300 lat panowali na Filipinach i jest to najbardziej katolicki kraj w Azji. Poza tym nastąpił gwałtowny wzrost ludności w krajach Trzeciego Świata, np. w 1960 r. 0Somali było ok. 3mln ludzi, a teraz jest 15 milionów. W USA tylko 2 razy więcej od 1964r. z ok. 170 mln. na ok. 330mln. Nadmierne rozmnażanie się powoduje biedę. Zastępowanie ludzi maszynami, robotami, automatyzacja zmniejsza tym samym zapotrzebowanie na siłę robocza i bezrobocie będzie wzrastać. Pomagając krajom Uboższym, a więc dając im żywność i ubranie powodujemy, że przemysł i rolnictwo w tych krajach zamiera, bo nie opłaca się produkować.

    Reply this comment
    • Bozena
      Bozena 4 lipca, 2018, 11:12

      Dokladnie!!!!

      Reply this comment
    • zza kałuży
      zza kałuży 4 lipca, 2018, 12:30

      @Yaroon 4 lipca, 2018, 03:24
      Wolisz dokopać i obrażać gdyż nie rozumiesz tego co czytasz.
      Napisałeś:
      „Pomagając krajom Uboższym, a więc dając im żywność i ubranie”
      *
      i dowiodłeś, że niczego nie zrozumiałeś z mojego komentarza.
      Ja pisałem, że „trzeba podzielić się pracą z biedniejszymi” a nie dawać im cokolwiek.
      Pisałem aby „znieść subsydia dla amerykańskich i europejskich chłopów/farmerów” oraz cła na żywność i w ten sposób dopuścić żywność z biedniejszych krajów na rynki krajów rozwiniętych.
      *
      Nie pisałem aby cokolwiek im „dawać” poza dostepęm do swojego rynku.
      *
      *
      *
      „tam, gdzie dotarli Anglicy i ich prawo – istnieje dobrobyt, a tam gdzie Hiszpanie i katolicyzm – tam bieda”
      Nie jest nowa teza, Max Weber wymyślił ją 100 lat temu.
      *
      Niemiecka Bawaria była i chyba nadal jest w większości katolicka a nie jest najbiedniejszym krajem związkowym Niemiec.
      Włoska Lombardia jest katolicka i świetnie sobie radzi.
      Kanadyjski Quebec jest katolicki do biedaków nie należy.
      *
      Z pewnością coś jest na rzeczy z wpływem katolicyzmu w porównaniu z protestantyzmem, ale podane wyżej 3 przykłady dowodzą, że nie zawsze religia katolicka przegrywa.
      *
      Dalej, Brazylię kolonizowali katoliccy Portugalczycy a jest dużo bogatsza od Indii, per capita, a już z pewnością od Bangladeszu, czyli od krajów/regionów kolonizowanych przez Brytyjczyków.
      Różne Gujany były kolonizowane przez różnych religijnie i państwowo kolonizatorów a dzisiaj różnic między nimi nie ma. (Surinam i reszta) Podobnie jest z Belize, takie samo biedne jak otoczenie.
      Uganda, Zimbabwe, Tanzania, Kenia, Nigeria, Sierra Leona, Sudan także były kolonizowane przez Brytyjczyków.

      Reply this comment
      • Naftali
        Naftali 5 lipca, 2018, 09:26

        A bierzesz pod uwage, piszac o katoliicyzmie w Bawarii-Niemcy, Kanadzie czy Wloszech o rozdziale Kosciola od panstwa?
        Tam gdzie jest taki rozdzial i Kosciol nie ma wplywu na rzady tam jest progress. Niestety tam gdzie wplywy kosciola sa duze i ma on nawet swoich przedstawicieli w rzadzie kraju ludzie zaczynaja z czasem odczuwac skutki tego wplywu. Wniosek:
        Kosciol staje sie coraz bogatszy i ma coaz wieksze wplywy na polityke wewnetrzna i zewnetrzna danego kraju a ludziom zyje sie coraz gorzej i gorzej.
        Tak wlasnie sie dzieje w krajach Ameryki Lacinskiej i dowody z ostaniej historii tych krajow wskazuja na to bardzo mocno.

        Reply this comment
        • zza kałuży
          zza kałuży 5 lipca, 2018, 10:49

          Wydaje mi się, że z personelem Kościoła katolickiego jest podobnie jak z funkcjonariuszami partii komunistycznych. Zaangażowanie i jednych i drugich w sprawy gospodarczo-polityczno-społeczne jest pożyteczne ale tylko do pewnego poziomu rozwoju.
          *
          Gdy w danym państwie panuje skrajny wyzysk, skrajna bieda, wtedy zrówno komuniści jak i księża mogą się przydać. Na przykład w postaci teologii wyzwolenia, której tak nie lubił papa Lolek Kremówka.
          *
          Gdy jednak najgorsze warunki życia poprawiają się to ani komuniści ani kościelni nie mają pojęcia co należy robić dalej i zaczynają bardziej szkodzić niż pomagać. Wilczy kapitalizm także nie ma mechanizmów naprawczych a więc gdzie jest recepta?
          *
          Kapitalizm jest sprawny w zakresie produkcji dóbr i żaden inny ustrój mu nie dorównuje. Kapitalizm koncentruje kapitał i środki produkcji, (dziekujemy panu, panie Marks!) i na końcu jeden facet będzie miał wszystko, całą forsę i wszystkie nieruchomości na planecie Ziemia…
          *
          A zatem musi być jakaś równowaga, jakaś przeciwwaga która wymusi bardziej „do wytrzymania” podziały a jednocześnie nie zadusi przedsiębiorczości.
          *
          To tyle na powaznie. A na żarty to ja jestem zakochany w Alexandrii Ocasio-Cortez!

          Reply this comment
    • RP
      RP 8 lipca, 2018, 12:45

      Propagowanie polityki Sorosa, ktora ma na celu zniszczenie swiata bialego czlowieka, to przeciez dobrze platny interes, popatrz na Lisa…nie ma sie co dziwic jakiemus czubkowi zza kaluzy.

      Reply this comment
  9. Yaroon
    Yaroon 4 lipca, 2018, 17:55

    Co to znaczy :”podzielić się pracą z biedniejszymi”? Biedniejszy chce dobrobytu, a nie pracy -bałwanku !? Każdy pracodawca chce jak najmniej płacić – a każdy pracownik chce jak najwięcej zarabiać! Jasne?! Każdy jedzie do innego kraju, by więcej zarabiać! Rozumiesz? A jak nie zarabiać, to dostać „socjal”. Innymi słowy. Latynos jedzie do USA nie dlatego, że kocha USA tylko chce żyć na poziomie yankesa. Ale ten Yankes dorabiał sie przez pokolenia-cymbale! Żył taki Polak w biedzie, syn (czy córka) mieli lepiej, a wnuczek będzie miał jeszcze lepiej! Przyjeżdża murzyn czy naleśnik, albo fasolka i wrzeszczy: chce żyć jak ten wnuczek czy prawnuczek kolonistów ! I nie obchodzi go to, że rodzice i dziadkowie od ust sobie odejmowali, by ich dziecko miało lepiej.

    Reply this comment
    • zza kałuży
      zza kałuży 4 lipca, 2018, 18:39

      „Biedniejszy chce dobrobytu, a nie pracy”
      *
      Banialuki.
      By może mniejszość ludzi tak myśli. Według mnie dla ogromnej większości istnieje jakiś poziom dobrobytu, wcale nie równy poziomowi życia Niemca czy Amerykanina, po osiagnięciu którego ta ogromna większość osób pozostanie w swoim kraju i nie zdecyduje się na emigrację.
      *
      Na przykład 50-60% poziomu dobrobytu w bogatszych krajach. Byc może 40 a być może 70, nie będę się spierał. W każdym razie wcale nie będzie to 100%.
      Gdy w Polsce (albo w Ameryce Łacińskiej) poziom życia osiągnie właśnie ten magiczny poziom „wystarczającej satysfakcji”, powiedzmy że 50%, wtedy moim zdaniem 90% emigracji ustanie.

      Reply this comment
  10. zza kałuży
    zza kałuży 4 lipca, 2018, 18:40

    Aha, i ogromna większość ludzi wcale nie chce datków tylko woli sobie samemu zapracować na papu i na dach nad głową.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*