Hillary Clinton krytycznie o transpacyficznej umowie handlowej

Hillary Clinton fot.Tannen Maury/EPA

Hillary Clinton fot.Tannen Maury/EPA

Ubiegająca się o nominację Demokratów w wyborach prezydenckich Hillary Clinton zadeklarowała w środę, że „na dzień dzisiejszy” nie popiera wynegocjowanej przez USA oraz 11 państw Azji i Pacyfiku transpacyficznej umowy o wolnym handlu (TPP).

„Myślę, że wciąż jest wiele nieodpowiedzianych pytań dotyczących tej umowy – powiedziała Clinton w wywiadzie, jakiego udzieliła telewizji PBS. – Na dziś nie popieram tego, co już dowiedzieliśmy się o tej umowie”.

Tą deklaracją Clinton w dość niespodziewany sposób odcięła się od prezydenta Baracka Obamy, który w poniedziałek triumfalnie ogłosił zakończenie trwających od wielu lat negocjacji transpacyficznego układu o partnerstwie (TPP).

Umowa – jeśli zostanie ratyfikowana – będzie największą umową o wolnym handlu na świecie i jednym z największych osiągnięć kończącej się za niespełna półtora roku prezydentury Obamy. Układ ma być też kluczowym elementem realizowanego przez USA tzw. zwrotu w polityce zagranicznej ku wschodniej Azji.

Deklaracja Clinton wywołała tym większe zdziwieni że – jak przypominają amerykańskie media – Clinton jako szefowa dyplomacji podczas pierwszej kadencji Obamy była zwolennikiem negocjacji TPP. Ocenia się, że jej obecna postawa wynika z kampanii wyborczej. Clinton przyłączyła się do wielu innych Demokratów, którzy krytykują umowę, wyrażając obawy, że liberalizacja handlu z Azją będzie zagrożeniem dla krajowej produkcji i miejsc pracy w USA. Np. socjalista Bernie Sanders, główny rywal Clinton w walce o nominację prezydencką Demokratów, nazwał umowę „kolejnym zwycięstwem Wall Street”.

TPP (ang. Trans-Pacific Partnership) to umowa o wolnym handlu między 12 krajami Azji i Pacyfiku (USA, Australia, Brunei, Kanada, Chile, Japonia, Malezja, Meksyk, Nowa Zelandia, Peru, Singapur i Wietnam), która nie obejmuje Chin. Swym zasięgiem obejmie aż 40 proc. światowego handlu.

Zakres umowy jest ogromny. Obejmuje 30 rozdziałów począwszy od tradycyjnego handlu po kwestie zamówień publicznych czy prawa intelektualne. Podstawowym celem jest stymulowanie handlu i inwestycji w obszarze towarów i usług między 12 krajami członkowskimi. Oprócz eliminacji tysięcy taryf celnych i innych pozataryfowych barier, umowa ustanawia jednolite zasady ochrony własności intelektualnej oraz standardy ochrony środowiska, a także wzmacnia prawa pracownicze i wprowadza bardziej otwarty internet nawet w takich krajach jak komunistyczny Wietnam.

Zakończenie negocjacji oznacza teraz początek trudnego procesu ratyfikacji. Wiosną Kongres zgodził się na tzw. szybką ścieżkę ratyfikacji umów handlowych (tzw. fast track), a to oznacza, że parlamentarzyści nie będą mogli wprowadzić do umowy TPP poprawek, a jedynie przyjąć ją bądź odrzucić. Ustawa przewiduje, że Obama może podpisać umowę TPP dopiero po 90 dniach od zakończenia negocjacji. W tym czasie Kongres oraz opina publiczna mają zaznajomić się z jej szczegółami i dokonać oceny. A to oznacza, że ratyfikacja TPP przypadnie na gorący okres prawyborów przed wyborami prezydenckimi w 2016 roku i zapewne wywrze wpływ na kampanię.

Z Waszyngtonu Inga Czerny (PAP)

 

Zamieszczone na stronach internetowych portalu www.DziennikZwiazkowy.com materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Codziennego Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Alliance Printers and Publishers na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Categories: Ameryka, Wybory 2016

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*