Flaga, czyli temat zastępczy

 fot.John Taggart/EPA

fot.John Taggart/EPA

Gubernator Karoliny Południowej Nikki Haley chce zdjąć konfederacką flagę z budynku stanowego Kapitolu. O podjęcie podobnych decyzji apelują także politycy w innych stanach historycznego Południa.

To bezpośredni skutek masakry, jakiej dokonał 21-letni Dylann Roof w African Methodist Episcopal Church – jednym z najstarszych czarnych kościołów w Charleston. Z zimną krwią zabił 9 osób, które przyszły do świątyni, aby się modlić i studiować Biblię. Dopiero po jego aresztowaniu świat zobaczył zamieszczony w internecie manifest Roofa i serię zdjęć, na których prawie zawsze widać flagę konfederackiego Południa. Ten właśnie symbol stał się obiektem ataków. Tym bardziej, że flagi z niebieskim krzyżem św. Andrzeja i 13 gwiazdami powiewają dziś w wielu publicznych miejscach w stanach, które w wojnie secesyjnej znalazły się po stronie przegranych.

Bentley szybszy od Haley

W Karolinie Południowej, gdzie doszło do ataku, w ciągu najbliższych kilku miesięcy możemy być świadkami długiej debaty na temat ściągnięcia flagi z masztu. Wymagać to będzie decyzji stanowego Kongresu, a wynik głosowania nie jest wcale przesądzony. Co ciekawe gubernator Haley, która jest republikanką, starając się w ubiegłym roku o wybór na drugą kadencję, broniła podczas kampanii wyborczej obecności flagi Konfederacji na terenie stanowego Kongresu. Odpierała przy tym skutecznie ataki demokratycznego konkurenta Vincenta Sheheena.

W innym stanie Południa – Alabamie – gubernator Robert Bentley nie był już tak mocno związany obowiązującym prawem. W środę rano dwóch pracowników stanowego Kapitolu bez większego rozgłosu ściągnęło flagę powiewającą nad pomnikiem żołnierzy Konfederacji na terenie stanowej legislatury. „Tak należało postąpić. To była moja własna decyzja” – powiedział dziennikarzom, tłumacząc, że ewentualna debata w stanowym Kongresie mogłaby sparaliżować prace nad budżetem i koniecznym podwyższeniem podatków.

W obronie wizerunku

W podobnym tonie wypowiadali się w ostatnich dniach politycy obu partii. A także wielki biznes. Niemiecki koncern BMW, który ma swoją montownię w Spartanburgu w Karolinie Południowej i jest jednym z największych pracodawców w stanie, otwarcie pochwalił gubernator Haley za odwagę i silne przywództwo.

Wielkie sieci handlowe, takie jak Walmart, Target, Sears i internetowy eBay ogłosiły zdjęcie ze sklepowych półek wszystkiego, na czym umieszczono wizerunek flagi Konfederacji. „Nigdy nie chcieliśmy nikogo obrażać za pośrednictwem oferowanych towarów” – tłumaczył rzecznik Walmartu Brian Nick. Sears usunął podobne symbole nie tylko ze sklepów, ale i z witryny internetowej. Zabronił też sprzedaży konfederackich symboli pochodzących od zewnętrznych sprzedawców, a oferowanych za pośrednictwem Sears Marketplace. Według rzeczniczki eBay Johnny Hoff zakaz sprzedaży wizerunku konfederackiego symbolu wynikał z tego, że stał się on współczesnym symbolem podziałów i rasizmu. „Ta decyzja jest zgodna z naszą długoletnią tradycją zakazującą promowania nienawiści, przemocy i rasowej nietolerancji” – dodała. Obrońcy praw obywatelskich apelowali też do szefa Amazonu Jeffa Bezosa o podjęcie podobnej decyzji. Największy sklep internetowy na świecie z pewnym opóźnieniem wycofał konfederackie symbole z półek. Ale nadal na portalu można kupić przedmioty związane z nie mniej potwornymi zbrodniami – na przykład plakaty z hitlerowskimi flagami, czy odznaki agentów KGB.

Reakcja przekory

Skutek wycofywania towarów z półek był zresztą natychmiastowy i łatwy do przewidzenia. Mniejsze sklepy natychmiast odnotowały wzmożony popyt na flagi Konfederacji oraz gadżety z ich wizerunkiem. Freddie Rich, właściciel Rebel Store w Karolinie Północnej, mówił w telewizji CNN, że w ciągu doby od ogłoszenia przez gubernator sąsiedniej Karoliny Nikki Haley zamiaru zdjęcia flagi Konfederacji z budynku Kapitolu sprzedał około 200 sztuk flag. Zwykle sprzedaje około 10. „Popyt jest niewiarygodny. Nawet trudno to sobie wyobrazić” – powiedział dziennikarzom. Ron Hammon właściciel internetowego sklepu Proud Rebel z siedzibą w Alabamie mówił o potrojeniu sprzedaży. Na pewno nie zrezygnuje z oferowania podobnych produktów w przyszłości. W jego ofercie znaleźć można koszulki, czapki i kapelusze, paski i inne gadżety – wszystkie z motywem flagi Konfederacji.

Kerry McCoy, właściciel Flag and Banner w Little Rock, w stanie Arkansas opowiadał z kolei jak ktoś z Rhode Island zamówił 50 wpinanych znaczków z konfederackim symbolem. W tym samym sklepie sprzedano na pniu 20 flag, które zwykle nie budziły żadnego zainteresowania. Jak świeże bułeczki sprzedawały się nawet dziecięce śpioszki z wizerunkiem flagi i napisem: „Dziedzictwo, a nie nienawiść”.

Nawet jeśli flagi Konfederacji znikną z budynków publicznych w Karolinie Południowej, Missisipi, czy Luizjanie, to przecież mieszkańcy Południa nadal będą je wywieszać w swoich prywatnych ogródkach. Nie z nienawiści do Afroamerykanów, czy z chęci przywrócenia niewolnictwa. Ta flaga jest częścią ich dziedzictwa. Każdy, kto choćby przejedzie samochodem przez te stany w drodze na Florydę, zrozumie świetnie, o co chodzi. Innych odsyłam do filmów i literatury. Zacząć należy oczywiście od „Przeminęło z wiatrem” – cichej pochwały systemu opartego na niewolnictwie, która stała się częścią narodowego dziedzictwa.

Protest przeciwko fladze Konfederatów przed budynkiem parlamentu stanowego w Columbii, stolicy stanu Karolina Południowa fot.John Taggart/EPA

Protest przeciwko fladze Konfederatów przed budynkiem parlamentu stanowego w Columbii, stolicy stanu Karolina Południowa fot.John Taggart/EPA

Problem przykryty flagą

Historię zwykle piszą zwycięzcy, ale pokonani też mają prawo przypominać, że nie wszystko na świecie jest albo czarne, albo białe. To prawda – chęć utrzymania niewolnictwa była jednym z powodów secesji stanów Południa w 1861 roku. Ale nie jedynym i często nie najważniejszym. Nie o obronę flagi tu chodzi, która rzeczywiście może wielu ludziom kojarzyć się z rasizmem – zwłaszcza tym, którzy włączyli się w walkę o prawa obywatelskie w latach 50. i 60. XX wieku. Być może nadszedł historyczny moment i  rzeczywiście należy ją zdjąć i pokazywać tylko w muzeach, bo trudno uznać za neutralny symbol armii (obecna flaga Konfederacji jest flagą wojskową) walczącej ze Stanami Zjednoczonymi w obronie niewolnictwa.

Ale niestety, jak to często bywa w polityce i w życiu publicznym, spór o flagę staje się klasycznym problemem zastępczym. To przecież nie symbol Konfederacji zabijał Afroamerykanów zgromadzonych podczas spotkania modlitewnego w Charleston. Za spust broni pociągał młody, ale dorosły już człowiek. Zamiast kłócić się o flagę na maszcie, warto się zastanowić, co skłoniło go do tego odrażającego czynu. W jaki sposób Dylann Roof, który nie ukrywał swoich poglądów, mógł wejść w posiadanie broni i zadać śmierć modlącym się ludziom? I co się działo w jego głowie, kiedy utwierdzał się w przekonaniu, że masakra zapoczątkuje powszechną wojnę domową na tle rasowym. Dopiero gdy odpowiemy sobie na pytania o korzenie dzisiejszego rasizmu, powinniśmy zabierać się za zdejmowanie dwuznacznych symboli.

Jolanta Telega

j.telega@zwiazkowy.com

 

Categories: Ameryka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*